poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 39

Oczami Seleny.
Delikatnie złapałam się za głowę próbując przypomnieć sobie to, co się stało rano. Głowa bolała mnie nie samowicie, nie wiedziałam co się dzieje, gdy próbowałam wstać zaczęło mi się kręcić w głowie, ale chciałam wstać i wyjść z tego pokoju czego od razy pożałowałam, ponieważ moje nogi zrobiły się jak z waty. Postanowiłam, że położe się bo mam nadzieje, że ten ból minie. Po woli podeszłam do łóżka kładąc się na nim zapadając w sen.
************************************************************************************* Nie wiem czy to było rano czy może po południu, ponieważ przez te wszystkie wydarzenia straciłam rachubę czasu. Przetarłam delikatnie swoje oczy, powoli dotykając miejsce, na którym znajdował się  mały plaster. Dotykałam każdej małej rany i drobnego siniaka przypominając sobie to co się stało
'Wycofując się do tyłu nie chcący machnęłam ręka i zwaliłam rzeczy, które stały na półce.
-No brawo Sel.-Powiedziałam po cichu, modliłam się, żeby nie usłyszał tego, no ale myliłam się już po chwili drzwi zostały wykopane zawiasów. Mój oddech zaczął przyspieszać a serce walić jak na jente. Z sunęłam się po ścianie. Postać, która była ubrana na czarno była coraz bliżej, moje oczy otworzyły się szerzej, gdy postać klękła i przyłożyła mi coś do twarzy, po czym straciłam przytomność.' Na te wspomnienia przeszły mnie ciarki a moje serce zaczęło przyśpieszać. Próbowałam o tym zapomnieć, powoli zaczęłam podnosić się z łóżka, bo bałam się, że moje nogi znów odmówią mi poruszenia się gdziekolwiek. Podtrzymałam się szafki nocnej i powoli zaczęłam stawiać nogę za nogą. Gdy wyszłam z pokoju z dołu usłyszałam śmiechy i głośne granie telewizora, złapałam się poręczy, która towarzyszyła mi przy tym aby nie upaść na schodach, które prowadziły na dół. Każdy kolejny krok na schodach prowadził do mocniejszego bólu, który rozchodził się po moim całym ciele, nie wydaje mi się,żebym przegapiła jakiś skrawek z raną, o której nie wiem. Szybko odwróciłam się na schodach i wróciłam do pokoju zamykając za sobą drzwi szybko, ale tak cicho aby nikt nie mógł tego usłyszeć z wyjątkiem mnie. Powoli podpierając się każdej ściany doszłam do toalety, zamknęłam za sobą drzwi na klucz aby nikt nie mógł się dostać do dużego pomieszczenia. Powili podeszłam do lustra, delikatnie podnosząc koszulkę do góry. Ku mojemu zdziwieniu na moim brzuchu rozciągała się długa kreska, którą jak się nie spodziewam napastnik zrobił mi nożem lub czymś ostrym, Przyłożyłam rękę do ust nie mogąc w to uwierzyć, jak to możliwe? przecież przyłożył mi do twarzy chusteczkę lub ścierkę do twarzy po, której straciłam przytomność. Po chwili ściągnęłam rękę z ust i delikatnie opuszkiem palców przejechałam w z dłuż grubej linij, która przechodziła przez większą połowę mojego brzucha. Czułam wstręt do mojego ciała, bo tak dokładnie nie wiedziałam co ze mną mógł robić. Zasłoniłam szybko swój brzuch i oparłam się o ścianę powoli się po niej z suwając. Z moich martwych ust wydobył się na tyle głośny jęk, że tamci z dołu mogli go usłyszeć, z moich oczu wypływało coraz więcej słonych łez, z których można było zobaczyć czystą nienawiść i żal do samej siebie. Nie obchodziło mnie nawet to, że kafelki były zimne, położyłam się na nich kuląc się w małą kulkę. Leżałam tak wpatrzona w ścianę, która stała przede mną. Czy to możliwe, że tak w szybkim czasie moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni? Do tej pory, moje życie było na tyle spokojne, a teraz? wszystko się zmieniło, oczywiście nie żałuję tego, że na swojej drodze spotkałam Justina, to jest najlepsze co mnie w tym całym gównie spotkało. Z moich oczu wypływały coraz silniejsze łzy nie mogłam się powstrzymać chciało mi się krzyczeć, byłam zła na samą siebie, że na to wszystko pozwoliłam, że nie broniłam się, nie mogłam winić nikogo innego ja tylko siebie. Upadałam coraz niżej na dno a razem ze mną moja siła, która ciągle we mnie była, moja energia straciłam wszystko, został mi tylko Justin i jego przyjaciele, których traktuję jak własną rodzinę. Nawet teraz mogę to już powiedzieć z czystym sumieniem, że zastępują mi prawdziwą rodzinę, którą miałam, ale przy najbliższej okazji ucieszyli się, że nie ma mnie z nimi w domu. Naglę usłyszałam jak drzwi do naszego pokoju się otwierają i jakaś sylwetka weszła głębiej w pokój. Po pewnym czasie podszedł do pomieszczenia, w którym się znajdowałam i zaczął ciągnąć za klamkę. Z moich ust wydobył się cichy jęk i zaczęłam płakać coraz głośniej.
-Zostaw mnie.-Krzyczałam z przerażeniem w głosie, bałam się, że nikt mnie nie usłyszy, i że może być już za późno na ratunek.
-Otwórz księżniczko.-Nigdy nie słyszałam tak grubego i męskiego głosu, jak ten, to tak jak by ktoś używał modulatoru głosu.

Zaczęłam głośniej płakać i krzyczeć, ale już po chwili szarpanie ustało, a postać zaczęła się oddalać. Po chwili ciszy szarpanie wróciło z większą siłą.
-Odejdź, daj mi spokój.-Błagałam płacząc silniej myślałam, że to już mój koniec.-Odejdź.-Powtórzyłam szeptem.
-Selena, otwórz to ja.-Ten głos rozpoznała bym go wszędzie, szybko i łapczywie zerwałam się na nogi i ruszyłam w stronę zamku, aby je otworzyć. Gdy tylko zamek się przekręcił, od razu postanowiłam się rzucić na Justina, chłopak bez żadnych pytań ścisnął mnie tak mocno, że znów czułam się bezpieczna, to tylko dzięki niemu jeszcze to wszystko wytrzymuję.
-Kochanie, co się stało?- Bałam się my odpowiedzieć, przez płacz, który nie dawał mi nic powiedzieć.
-Selena?-Zapytał ponownie z troskliwym głosem.
-On-On tu był.-Powiedziałam i na nowo się rozpłakałam, czułam jak wszystkie mięśnie na jego ciele się napinają. Błagam niech ten koszmar się już skończy, powtarzałam w myślach.
*************************************************************************************
I Już jest rozdział 39 przepraszam, że tak długo musieliście na niego czekać ale nie miałam czasu. Ale teraz postaram się dodawać rozdziały tak jak kiedyś, mam nadzieję, że  i wybaczycie.
Kocham was <3333 dziękuję za prawie 4000 wyświetleń na blogu jesteście najlepsi <3333 Kocham was <3333
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
#SWAG

Rozdział 38

-No brawo Sel.-Powiedziałam po cichu, modliłam się, żeby nie usłyszał tego, no ale myliłam się już po chwili drzwi zostały wykopane zawiasów. Mój oddech zaczął przyspieszać a serce walić jak na jęte. Z sunęłam się po ścianie. Postać, która była ubrana na czarno była coraz bliżej, moje oczy otworzyły się szerzej, gdy postać klękła i przyłożyła mi coś do twarzy, po czym straciłam przytomność.
*************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Po powrocie do domu, od razu dałem kwiaty i prezent chłopakom, żeby schowali to na jutro a sam poszedłem poszukać Seleny. Wchodziłem powoli po schodach mając nadzieję, że znajdę ją w sypialni. Po woli uchyliłem drzwi po czym wszedłem do środka, rozglądałem się dookoła szukając ją wzrokiem, ale nigdzie nie mogłem znaleść jej kruchego, a zarazem delikatnego ciała. wszedłem bardziej w głąb pokoju, ale nadal jej nie widziałem. Delikatnie usiadłem na łóżko opierając głowę tak, że ułożona była na rękach, zastanawiając się gdzie ona może być, naglę coś przykuło moją uwagę. Szybko poniosłem się z miejsca, na którym przed chwilą siedziałem i ruszyłem w stronę łazienki. Podszedłem bliżej doznałem szoku, drzwi do łazienki były wyważone, a Selena leżała nie przytomna pod ścianą. Szybko podbiegłem do niej biorąc ją od razu w swoje ramiona zanosząc, do sypialni. Jej delikatne ciało spoczywało na białej pościeli, jej twarz była zakrwawiona ale nie mocno. Mój wzrok ciągle był zawieszony na niej, musiałem się otrząsnąć, po to aby sprawdzić od nowa pokój. Delikatnie oddaliłem się od dziewczyny podchodząc do drzwi, uchylając je minimalnie.
-Chazza.- Mój szept zamienił się, w krzyk i założe się że nie tylko on to słyszał.
Po pięciu minutach do pokoju wparował zdychany Chazza.
- Stary, wisisz mi pół kanapki.- Mówił łapiąc łapczywie powietrze, trzymając się za klatkę piersiową.
- Chazza nie mów mi teraz o jedzeniu.-Warknąłem na niego waląc pięścią w ścianę, która była koło jego głowy.
- Wow Bieber co się stało?- Myślałem, że mu walne. Czy on serio jest taki ślepy czy tylko udaje?!
- Ty debilu nie widzisz, tych wyważonych drzwi do łazienki i zakrwawionego ciała Seleny?!- wyrzuciłem ręce w powietrze podbiegając do nie przytomnego ciała Seleny, które nadal leżało na łóżku.
- co tu się..?- Przerwałem mu w połowie zdania, patrząc na niego z pod oka.
- Kurwa czy ty jesteś ślepy czy tylko udajesz?!- Syknąłem, z mojej buzi wyleciało dużo słów wypełnionych jadem.
Chłopak już nic nie odpowiedział, tylko zaczął rozglądać się po pokoju, do chwili kiedy jego oczy spoczęły na bladym ciele Seleny.
Nie musiałem drugi raz na niego spojrzeć, żeby ten się domyślił, że potrzebna apteczka. Chłopak szybko się zerwał i ruszył w stronę łazienki. Już po kilku minutach, do pokoju wleciał Chazza z apteczka w ręku, szybko podając mi. Otworzyłem ją i wyciagnęłem gazik oraz wodę utlenioną. Lekko zamoczyłem gazik, po czym przyłożyłem go do rany po łuku brwiowym Sel.
Gdy już oczyściłem ranę, nakleiłem plaster.
*
Oczami Seleny.
Delikatnie złapałam się za głowę próbując przypomnieć sobie to, co się stało rano. Głowa bolała mnie nie samowicie, nie wiedziałam co się dzieje, gdy próbowałam wstać zaczęło mi się kręcić w głowie, ale chciałam wstać i wyjść z tego pokoju czego od razy pożałowałam, ponieważ moje nogi zrobiły się jak z waty. Postanowiłam, że położe się bo mam nadzieje, że ten ból minie. Po woli podeszłam do łóżka kładąc się na nim zapadając w sen.
****************************************************************************
No to mamy 38 rozdział, wiem że miał być w sobotę ale byłam na urodzinach koleżanki i właśnie dziś wstawiam rozdział kocham was <3333
CZYTASZ = KOMENTUJRSZ <3
#SWAG