-Do jutra Bizzle.-Odpowiedzieli.
Wziąłem jedną rękę pod głowę dziewczyny, żeby jej było wygodnie a drugą pod kolana, żeby nie spadła.
Poszedłem z nią na górę do mojego pokoju ostrożnie na schodach, żeby mi nie zleciała.
Po dotarciu na górę, otworzyłem nogą drzwi i wszedłem z moją księżniczką do pokoju położyłem ją na łóżku i odwróciłem się, żeby zamknąć drzwi po czym wróciłem do Seleny i położyłem się koło niej w tym czym byłem bo nie miałem siły się przebierać. Oplotłem swoją ręką jej drobne ciało przykrywając nas kocem i po prostu zasnąłem.
************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Poranne promienia, padały mi na twarz budząc zaspane oczy. Przetarłam je lekko, ale nadal oczy bolały mnie od światła.
Po omacku zacząłm zeździć po łóżku szukając Justina. Ale nie znalazłam go, pierwsza moja reakcja była taka, że po prostu mnie zostawił samą.
Powoli zwlokłam się z łóżka drepczac swoimi małymi nogami po drewnianych panelach. Otworzyłam ostrożnie drzwi, które prowadziły na korytarz i wychyliłam się. Rozglądałam się raz w prawo raz w lewo. Wyglądało to tak jak bym przed czymś uciekała.
Przekroczyłam próg drzwi i zeszłam powoli po kręconych drewnianych schodach, które prowadziły na dół. Schodząc jeden schodek po drugim. Gdy zeszłam na dół modliłam się, żeby tam był Justin. Po raz pierwszy moja modlitwa została wysłuchana.
Justin siedział w salonie na sofie z resztą chłopakówm. Weszłam po cichu do pokoju, w którym siedzieli i oparłam się lekko o ramiona mojego chłopaka.
-Matko selena nie Strasz mnie.-Poderwał się z kanapy i objął mnie szybko w talii.
Uśmiechnęłam się do niego zadziornie i złączyłam nasze usta w namiętny pocałunek.
-Fuu.Możecie to robić u siebie na górze.-Powiedział jeden z chłopaków, który chyba nazywał się Mat.
Zawstydzona oderwałam się od Justina i schowałam głowę w jego ramie.
Chłopak wtulił mnie w siebie mocniej i opuszkami palców gładził moją delikatną skórę na plecach.
-Kochanie ty się rumienisz.-Zaśmiał się po chwili Justin, patrząc mi prosto w oczy. Jego tęczówki mieniły się w świetle słońca, które padało do salonu.
-Justin!-Mruknęłam zawstydzona, uderzając go w pierś o wyrywając się z jego uścisku. Powolnym krokiem udałam się sofy opadając delikatnie na nią.
Sofa była bardzo wygodna do czasu. Siedziałam prosto a wzrok miałam utkwiony na programie telewizyjnym.
Gdy nagle coś ciężkiego spoczęło na moich kolanach.
-Justin złaś lekki to ty nie jesteś.-Pisnęłam próbujac zepchać go ze swoich kolan.
Chłopak nie posłuchał mnie więc postanowiłam go zwić z siebie.
Reszta chłopaków gapiła się na nas jak na wariatów, którzy uciekli z zakładu psychiatrycznego.
-O nie kochanie ze mną się tak nie bawi.- Chciał udawać poważnego, ale w jego przypadku to nie jest takie proste.
Bez zastanowienia wstałam z sofy i zaczęłam uciekać modląc się, żeby mnie nie dogonił.
Skréciłam w prawo i zaczéłam wbiegać po schodach na górę dy czyjeś ręce oplotły moją talie na około i podniosyły mnie oplatając sobie przez ramie.
Piszczałam i krzyczałam dławiąc się śmiechem. Justin kierował się ze mną na plecach do jego pokoju. Drzwi otworzył biodrem a zamknął je głośnym kopniakiem.
Rzucił mnie na łóżko i po chwili już leżał na mnie. Justin zaczął składać delikatne pocałunki na moich ustach. Zaczął składać je coraz niżej. Przechodząc na szczęka i później na szyje.
Przez moje ciało zaczęły przechodzić przyjemne dreszcze.
-Justin.-jęknęłam.
W odpowiedzi dostałam krótkie "hmm".
Zastanawiałam się co mam mu powiedzieć gdy w końcu się odcknęłam i uświadomiłam sobie że jest dziś wtorek i właśnie zaczęła się pierwsza lekcja.
-Justin dzisiaj jest wtorek, a mi właśnie zaczęła się pierwsza lekcja.-Zaczęłam pańkować.
-kochanie spokojnie, zrobimy sobie jeden dzień wolnego, nikt się nie dowie.-Uspokajał mnie.
-No nie wiem Justin.-Myśląc nad jego propozycją usiadłam po turecku.
-No proszę kotku.-Mówił do mnie błagalnym tonem.
Siedząc chwile, myślałam nad jego propozycją przeciesz nikt nie zauważy.
-No Okej.-pocałowałam go w czubek nosa.
-Jesteą najlepsza.-powiedział przytulając sie do mnie.
*
Całe popołudnie spędziliśmy na leżeniu w jego pokoju i oglądaniu telewizji lub rozmawianiu.
Gadałam jeszcze chwile gdy mój telefon zaczął dzwonić.
Spojrzałam na wyświetlacz i aż serce podskoczyło mi do gardła.
-Halo?-Zapytałam.
-Seleno Marie Gomez. W tej chwili do domu musimy porozmawiać.-Powiedziała j od razu się rozłaczyła.
Po tym telefonie zerwalam się na równe nogi i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Selena co jest?-Zapytał z troską w głosie chłopak.
-Muszę wracać do domu.
-Czekaj odwiozę cię.-Chłopak tak samo jak ja stanął na równe nogi i zaczął zakładać czystą odzież.
Ubrani zeszliśmy na dół i zaczęliśmy ubierać buty j kurtki. Po czym wyszliśm z jego domu bez słowa.
*
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, wysiadłam z auta żegnając się z Justinem kilkoma namiętnymi pocalunkami.
Z jego auta wyskoczyłam jak popażona.
Po cichu podeszam do drzwi domu i ostrożnie przekręciłam klamkę.
Gdy weszłam do domu zamykając za sobą drzwi na korytarzu już czekali na mnie rodzica z rękamj założonymi na piersiach.
-Seleno Marię Gomez masz poważne kłopoty.-rzekła mama.
No to już po mnie.
************************************************************************
No i jest 11 rozdział :* cieszycie się ? :* wiem, że któtki i za to przepraszam :(.
Rozdział pisany na telefonie. Przepraszam za błędy ale jestem dyslektykiem.
12 rozdział będzie jutro lub pojutrze.
:*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
Wziąłem jedną rękę pod głowę dziewczyny, żeby jej było wygodnie a drugą pod kolana, żeby nie spadła.
Poszedłem z nią na górę do mojego pokoju ostrożnie na schodach, żeby mi nie zleciała.
Po dotarciu na górę, otworzyłem nogą drzwi i wszedłem z moją księżniczką do pokoju położyłem ją na łóżku i odwróciłem się, żeby zamknąć drzwi po czym wróciłem do Seleny i położyłem się koło niej w tym czym byłem bo nie miałem siły się przebierać. Oplotłem swoją ręką jej drobne ciało przykrywając nas kocem i po prostu zasnąłem.
************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Poranne promienia, padały mi na twarz budząc zaspane oczy. Przetarłam je lekko, ale nadal oczy bolały mnie od światła.
Po omacku zacząłm zeździć po łóżku szukając Justina. Ale nie znalazłam go, pierwsza moja reakcja była taka, że po prostu mnie zostawił samą.
Powoli zwlokłam się z łóżka drepczac swoimi małymi nogami po drewnianych panelach. Otworzyłam ostrożnie drzwi, które prowadziły na korytarz i wychyliłam się. Rozglądałam się raz w prawo raz w lewo. Wyglądało to tak jak bym przed czymś uciekała.
Przekroczyłam próg drzwi i zeszłam powoli po kręconych drewnianych schodach, które prowadziły na dół. Schodząc jeden schodek po drugim. Gdy zeszłam na dół modliłam się, żeby tam był Justin. Po raz pierwszy moja modlitwa została wysłuchana.
Justin siedział w salonie na sofie z resztą chłopakówm. Weszłam po cichu do pokoju, w którym siedzieli i oparłam się lekko o ramiona mojego chłopaka.
-Matko selena nie Strasz mnie.-Poderwał się z kanapy i objął mnie szybko w talii.
Uśmiechnęłam się do niego zadziornie i złączyłam nasze usta w namiętny pocałunek.
-Fuu.Możecie to robić u siebie na górze.-Powiedział jeden z chłopaków, który chyba nazywał się Mat.
Zawstydzona oderwałam się od Justina i schowałam głowę w jego ramie.
Chłopak wtulił mnie w siebie mocniej i opuszkami palców gładził moją delikatną skórę na plecach.
-Kochanie ty się rumienisz.-Zaśmiał się po chwili Justin, patrząc mi prosto w oczy. Jego tęczówki mieniły się w świetle słońca, które padało do salonu.
-Justin!-Mruknęłam zawstydzona, uderzając go w pierś o wyrywając się z jego uścisku. Powolnym krokiem udałam się sofy opadając delikatnie na nią.
Sofa była bardzo wygodna do czasu. Siedziałam prosto a wzrok miałam utkwiony na programie telewizyjnym.
Gdy nagle coś ciężkiego spoczęło na moich kolanach.
-Justin złaś lekki to ty nie jesteś.-Pisnęłam próbujac zepchać go ze swoich kolan.
Chłopak nie posłuchał mnie więc postanowiłam go zwić z siebie.
Reszta chłopaków gapiła się na nas jak na wariatów, którzy uciekli z zakładu psychiatrycznego.
-O nie kochanie ze mną się tak nie bawi.- Chciał udawać poważnego, ale w jego przypadku to nie jest takie proste.
Bez zastanowienia wstałam z sofy i zaczęłam uciekać modląc się, żeby mnie nie dogonił.
Skréciłam w prawo i zaczéłam wbiegać po schodach na górę dy czyjeś ręce oplotły moją talie na około i podniosyły mnie oplatając sobie przez ramie.
Piszczałam i krzyczałam dławiąc się śmiechem. Justin kierował się ze mną na plecach do jego pokoju. Drzwi otworzył biodrem a zamknął je głośnym kopniakiem.
Rzucił mnie na łóżko i po chwili już leżał na mnie. Justin zaczął składać delikatne pocałunki na moich ustach. Zaczął składać je coraz niżej. Przechodząc na szczęka i później na szyje.
Przez moje ciało zaczęły przechodzić przyjemne dreszcze.
-Justin.-jęknęłam.
W odpowiedzi dostałam krótkie "hmm".
Zastanawiałam się co mam mu powiedzieć gdy w końcu się odcknęłam i uświadomiłam sobie że jest dziś wtorek i właśnie zaczęła się pierwsza lekcja.
-Justin dzisiaj jest wtorek, a mi właśnie zaczęła się pierwsza lekcja.-Zaczęłam pańkować.
-kochanie spokojnie, zrobimy sobie jeden dzień wolnego, nikt się nie dowie.-Uspokajał mnie.
-No nie wiem Justin.-Myśląc nad jego propozycją usiadłam po turecku.
-No proszę kotku.-Mówił do mnie błagalnym tonem.
Siedząc chwile, myślałam nad jego propozycją przeciesz nikt nie zauważy.
-No Okej.-pocałowałam go w czubek nosa.
-Jesteą najlepsza.-powiedział przytulając sie do mnie.
*
Całe popołudnie spędziliśmy na leżeniu w jego pokoju i oglądaniu telewizji lub rozmawianiu.
Gadałam jeszcze chwile gdy mój telefon zaczął dzwonić.
Spojrzałam na wyświetlacz i aż serce podskoczyło mi do gardła.
-Halo?-Zapytałam.
-Seleno Marie Gomez. W tej chwili do domu musimy porozmawiać.-Powiedziała j od razu się rozłaczyła.
Po tym telefonie zerwalam się na równe nogi i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Selena co jest?-Zapytał z troską w głosie chłopak.
-Muszę wracać do domu.
-Czekaj odwiozę cię.-Chłopak tak samo jak ja stanął na równe nogi i zaczął zakładać czystą odzież.
Ubrani zeszliśmy na dół i zaczęliśmy ubierać buty j kurtki. Po czym wyszliśm z jego domu bez słowa.
*
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, wysiadłam z auta żegnając się z Justinem kilkoma namiętnymi pocalunkami.
Z jego auta wyskoczyłam jak popażona.
Po cichu podeszam do drzwi domu i ostrożnie przekręciłam klamkę.
Gdy weszłam do domu zamykając za sobą drzwi na korytarzu już czekali na mnie rodzica z rękamj założonymi na piersiach.
-Seleno Marię Gomez masz poważne kłopoty.-rzekła mama.
No to już po mnie.
************************************************************************
No i jest 11 rozdział :* cieszycie się ? :* wiem, że któtki i za to przepraszam :(.
Rozdział pisany na telefonie. Przepraszam za błędy ale jestem dyslektykiem.
12 rozdział będzie jutro lub pojutrze.
:*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG






