wtorek, 28 października 2014

Część 11

-Do jutra Bizzle.-Odpowiedzieli.
Wziąłem jedną rękę pod głowę dziewczyny, żeby jej było wygodnie a drugą pod kolana, żeby nie spadła.
Poszedłem z nią na górę do mojego pokoju ostrożnie na schodach, żeby mi nie zleciała.
Po dotarciu na górę, otworzyłem nogą drzwi i wszedłem z moją księżniczką do pokoju położyłem ją na łóżku i odwróciłem się, żeby zamknąć drzwi po czym wróciłem do Seleny i położyłem się koło niej w tym czym byłem bo nie miałem siły się przebierać. Oplotłem swoją ręką jej drobne ciało przykrywając nas kocem i po prostu zasnąłem.
************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Poranne promienia, padały mi na twarz budząc zaspane oczy. Przetarłam je lekko, ale nadal oczy bolały mnie od światła.
Po omacku zacząłm zeździć po łóżku szukając Justina. Ale nie znalazłam go, pierwsza moja reakcja była taka, że po prostu mnie zostawił samą.
Powoli zwlokłam się z łóżka drepczac swoimi małymi nogami po drewnianych panelach. Otworzyłam ostrożnie drzwi, które prowadziły na korytarz i wychyliłam się. Rozglądałam się raz w prawo raz w lewo. Wyglądało to tak jak bym przed czymś uciekała.
Przekroczyłam próg drzwi i zeszłam powoli po kręconych drewnianych schodach, które prowadziły na dół. Schodząc jeden schodek po drugim. Gdy zeszłam na dół modliłam się, żeby tam był Justin. Po raz pierwszy moja modlitwa została wysłuchana.
Justin siedział w salonie na sofie z resztą chłopakówm. Weszłam po cichu do pokoju, w którym siedzieli i oparłam się lekko o ramiona mojego chłopaka.
-Matko selena nie Strasz mnie.-Poderwał się z kanapy i objął mnie szybko w talii.
Uśmiechnęłam się do niego zadziornie i złączyłam nasze usta w namiętny pocałunek.
-Fuu.Możecie to robić u siebie na górze.-Powiedział jeden z chłopaków, który chyba nazywał się Mat.
Zawstydzona oderwałam się od Justina i schowałam głowę w jego ramie.
Chłopak wtulił mnie w siebie mocniej i opuszkami palców gładził moją delikatną skórę na plecach.
-Kochanie ty się rumienisz.-Zaśmiał się po chwili Justin, patrząc mi prosto w oczy. Jego tęczówki mieniły się w świetle słońca, które padało do salonu.
-Justin!-Mruknęłam zawstydzona, uderzając go w pierś o wyrywając się z jego uścisku. Powolnym krokiem udałam się sofy opadając delikatnie na nią.
Sofa była bardzo wygodna do czasu. Siedziałam prosto a wzrok miałam utkwiony na programie telewizyjnym.
Gdy nagle coś ciężkiego spoczęło na moich kolanach.
-Justin złaś lekki to ty nie jesteś.-Pisnęłam próbujac zepchać go ze swoich kolan.
Chłopak nie posłuchał mnie więc postanowiłam go zwić z siebie.
Reszta chłopaków gapiła się na nas jak na wariatów, którzy uciekli z zakładu psychiatrycznego.
-O nie kochanie ze mną się tak nie bawi.- Chciał udawać poważnego, ale w jego przypadku to nie jest takie proste.
Bez zastanowienia wstałam z sofy i zaczęłam uciekać modląc się, żeby mnie nie dogonił.
Skréciłam w prawo i zaczéłam wbiegać po schodach na górę dy czyjeś ręce oplotły moją talie na około i podniosyły mnie oplatając sobie przez ramie.
Piszczałam i krzyczałam dławiąc się śmiechem. Justin kierował się ze mną na  plecach do jego pokoju. Drzwi otworzył biodrem a zamknął je głośnym kopniakiem.
Rzucił mnie na łóżko i po chwili już leżał na mnie. Justin zaczął składać delikatne pocałunki na moich ustach. Zaczął składać je coraz niżej. Przechodząc na szczęka i później na szyje.
Przez moje ciało zaczęły przechodzić przyjemne dreszcze.
-Justin.-jęknęłam.
W odpowiedzi dostałam krótkie "hmm".
Zastanawiałam się co mam mu powiedzieć gdy w końcu się odcknęłam i uświadomiłam sobie że jest dziś wtorek i właśnie zaczęła się pierwsza lekcja.
-Justin dzisiaj jest wtorek, a mi właśnie zaczęła się pierwsza lekcja.-Zaczęłam pańkować.
-kochanie spokojnie, zrobimy sobie jeden dzień wolnego, nikt się nie dowie.-Uspokajał mnie.
-No nie wiem Justin.-Myśląc nad jego propozycją usiadłam po turecku.
-No proszę kotku.-Mówił do mnie błagalnym tonem.
Siedząc chwile, myślałam nad jego propozycją przeciesz nikt nie zauważy.
-No Okej.-pocałowałam go w czubek nosa.
-Jesteą najlepsza.-powiedział przytulając sie do mnie.
*
Całe popołudnie spędziliśmy na leżeniu w jego pokoju i oglądaniu telewizji lub rozmawianiu.
Gadałam jeszcze chwile gdy mój telefon zaczął dzwonić.
Spojrzałam na wyświetlacz i aż serce podskoczyło mi do gardła.
-Halo?-Zapytałam.
-Seleno Marie Gomez. W tej chwili do domu musimy porozmawiać.-Powiedziała j od razu się rozłaczyła.
Po tym telefonie zerwalam się na równe nogi i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Selena co jest?-Zapytał z troską w głosie chłopak.
-Muszę wracać do domu.
-Czekaj odwiozę cię.-Chłopak tak samo jak ja stanął na równe nogi i zaczął zakładać czystą odzież.
Ubrani zeszliśmy na dół i zaczęliśmy ubierać buty j kurtki. Po czym wyszliśm z jego domu bez słowa.
*
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, wysiadłam z auta żegnając się z Justinem kilkoma namiętnymi pocalunkami.
Z jego auta wyskoczyłam jak popażona.
Po cichu podeszam do drzwi domu i ostrożnie przekręciłam klamkę.
Gdy weszłam do domu zamykając za sobą drzwi na korytarzu już czekali na mnie rodzica z rękamj założonymi na piersiach.
-Seleno Marię Gomez masz poważne kłopoty.-rzekła mama.
No to już po mnie.
************************************************************************
No i jest 11 rozdział :* cieszycie się ? :* wiem, że któtki i za to przepraszam :(.
Rozdział pisany na telefonie. Przepraszam za błędy ale  jestem dyslektykiem.
12 rozdział będzie jutro lub pojutrze.
:*
          CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG

niedziela, 26 października 2014

Część 10

OCZAMI JUSTINA.
Gdy zobaczyłem Selene chciałem do niej podejść, ale ona się odwróciła i zaczęła uciekać. Więc postanowiłem pogadać z Cher może ona coś wie.
-Cher co się stało Selenie?-Wiedziałem o co jest zła i chciałem ją za to przeprosić.
-To przez ciebie to zrobiła.. To przez ciebie- Wysyczała a w jej oczach było można widzieć żal.
-CO zrobiła?-Zmarszczyłem brwi.
Dziewczyna nic nie odpowiedział tylko nadal patrzyła w podłogę.
-Do cholery Cher co ona zrobiła?-Powtórzyłem pytanie.
-To przez ciebie... To przez ciebie się pocięła.- Gdy to powiedziała pod moimi nogami zawalił się grunt. Po tym co usłyszałem nie mogłem uwierzyć. Więc zacząłem przepychać się przez ludzi, żeby ją znaleźć, no ale na marne.
Gdy przechodziłem obok damskiej toalety usłyszałem cichy szloch.
Wiedziałem, że to ona.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Zacząłem walić w drzwi i krzyczeć ale, dziewczyna nie otwierała.
-Selena, otwórz te cholerne drzwi.-Kopałam w drzwi jak by miał być koniec świata, a ja chciał bym spędzić ostatnie chwile ze swoją dziewczyną.
-O-odejdź.-Wyjękiwała.
-Nie odejdę do puki nie porozmawiamy.-Bez przerwy waliłem w drzwi od damskiej toalety. Szczerze miałem w dupie, że może wyjść nauczyciel lub dyrektor chciałem po prostu mieć swoją ukochaną w ramionach i już nigdy nie puszczać.
-Cholera, Selena otwieraj drzwi albo je wyważę.-Krzyczałem.
Dziewczyna nadal się nie odzywała. Wystraszyłem się i zacząłem odliczanie.
-Dobra sama mnie do tego zmusiłaś.. raz...dwa...trzy.-Nim zdążyłem  cokolwiek powiedzieć drzwi wyskoczyły z zawiasów.
Wbiegłem przerażony i wzrokiem poszukiwałem Seleny.
Gdy odwróciłem się zobaczyłem drobną sylwetkę opierającą się o ścianę. Nie myśląc ani chwili dłużej podbiegłem do niej i od razu ją do siebie w tuliłem.
-Nigdy więcej tego nie rób.. Nigdy więcej się nie tnij.-Powtarzałem w kółko jak by mi się płyta zacięła.
-A-a ty nigdy mnie nie okłamuj i nie nazywaj mnie suką.-Wyszeptała naglę.
Na te słowa moje serce zatrzymało się.
-Kochanie ja ja nie chciałem.-Wtuliłem dziewczynę mocniej.
-Wiem.-Odpowiedziała cicho.
-Ale, czemu się pocięłaś skoro wiedziałaś, że nie chciałem cię tak nazwać?-oddaliłem od siebie dziewczynę na długość swoich ramion.
Dziewczyna wypuściła głośno powietrze i spuściła głowę.
Wzrok miała gdzieś wbity w podłogę.
Nie mogłem od tak po prostu zostawić tą sprawę, i widzieć kolejne rany na jej rękach.
-Selena odpowiedz na moje pytanie.-mruknąłem cicho.
OCZAMI SELENY.
Wypuściłem głośno powietrze z ust i na kilka sekund zamknęłam oczy. Nie chciałam mu mówić o swojej przeszłości. Boję się po prostu, że mnie zostawi. NO jasne, że zostawi bo kto chciał by chodzić z dziewczyną, która się tnie. Najlepiej gdyby zamknęli mnie w psychiatryku, tam jest moje miejsce.
Otworzyłam oczy i naglę na policzku poczułam zananą mi już substancje. Wytarłam policzki delikatnie swoją zimną dłonią.
-To się stało jakieś siedem lat temu...-Chciałam kontynuować ale Justin mi przerwał.
- Selena..jeśli nie chcesz nie mów, ja poczekam jak będziesz gotowa.-Wydukał po chwili.
-Nie Justin powiem ci to teraz, nie po to zaczynałam, daj mi skończyć.- Chłopak nic nie powiedział tylko kiwnął głową na znak, żebym kontynuowała.
- To było siedem lat temu.-Zaczęłam od nowa.-
*********************Retrospekcja*******************************.
-Joy, szybciej spóźnimy się.- Poganiałam chłopaka, który specjalnie zakładał powoli buty, żeby tylko spóźnić się na film.
-Sel. Musimy iść na ten film.-Jęknął po chwili chłopak.
-Tak, bo dziś ja wybieram film.-Wystawiłam mu język i wyszłam na dwór czekają na króla, który z łaski swojej postanowi ruszyć swoje zacne cztery litery i wyjść z tego cholernego domu, aby nie spóźnić się do kina.
A tak Joy to mój chłopak jesteśmy już ze sobą dwa lata. Tak to takie piękne, mam wrażenie, że to będzie ten jedyny. I mam nadzieję, że się nie mylę.
Po pięciu minutach stania na dworze Joy postanowił w końcu wyjść.
-Co tak długo.-Zirytowałam się.
-Mogłem tam siedzieć dłużej.-Sapnął i chwycił moją dłoń.
Przez całą drogę do kina wygłupialiśmy się i śmieliśmy. Joy tak strasznie umiał poprawić mi humor. Do tej pory dziękuje Bogu, że mam przy sobie taką osobę, która zawsze jest przy mnie. Nawet jeśli czasem się kłócimy, to i tak zawsze mogę liczyć na jego obecność przy mnie.
Po chwili staliśmy już pod kinem. Razem z moim chłopakiem poszliśmy do budki z biletami, i wykupiliśmy bilety na dzisiejszy wieczór.
Po wejściu na salę usiedliśmy na wybrane miejsca i czekaliśmy na seans.
Po chwili w kieszeni chłopaka zaczął dzwonić telefon, po odebraniu go natychmiast wy biegł z sali i zaczął się kierować w stronę wyjściowych drzwi.
Nie długo zaraz po nim wybiegłam.
-Joy stój.- Wołałam ile siły w płucach.
Stanęłam i spuściłam głowę w dół aby złapać trochę powietrza, gdy po chwili usłyszałam głośny huk dochodzący z jezdni. Wokół wypadku zbierało się dużo ludzi, przepychając się przez nich próbowałam zobaczyć co się stało i modliłam się, żeby to nie był mój chłopak.
Po wydostaniu się z tłumu dobiegłam do miejsca wypadku. Gdy spojrzałam się kto tam leżał z moich oczu zaczynała sączyć się słona substancja. Podbiegłam do chłopaka i zaczęłam głośniej szlochać, wtulając się w jego pierś.
-Joy, proszę cię obudź się.-Szlochałam.-Nie możesz mnie zostawić. Proszę kochanie obudź się.-Krzyczałam ale to na nic bo chłopak był nie przytomny.
Po piętnastu minutach zjawiła się karetka wraz z policją.
-Odsuń się młoda panno.-Powiedział jeden starszy pan z karetki.
-Musicie go uratować on musi, żyć nie mam nikogo innego tylko jego.-Błagałam lekarza krztusząc się własnymi łzami.
-Zrobimy co w naszej mocy.Krzyknął.
-Jak ciśnienie?-Zapytał swojego pomocnika.
-Za niskie i to bardzo.-Odpowiedział mu i poszedł po coś do pojazdu.
-Jak tętno?
-Prawie nie wyczuwalne.
Stałam w rogu i Błagałam Boga, żeby Joy przeżył. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
-Tracimy go.-Krzyknął jeden z lekarzy przywracając mnie do rzeczywistości.
-Musicie go ratować, proszę.-Błagałam go na kolanach.
-Reanimujemy go.-Dodał nerwowo jeden z lekarzy.
-raz...dwa...trzy... UWAGA strzelam.- Na te słowa wszyscy wokół się odsunęli.
-Nic.-Odpowiedział jeden.
-ładujemy na 180.-Powiedział pocierając o siebie urządzenie.
-strzelam.-krzyknął od nowa.
-Dalej nic.
-Ładujemy na 200.-Krzyknął niecierpliwy lekarz.
-Dalej nic.
-Odłączamy go?
-Tak.-Dodał lekarz wstając na nogi i otrzepując je.
Lekarz podszedł do mnie.
-Proszę niech pani teraz oddycha spokojnie.-Trzymał mnie ciągle za ramiona, żeby w razie kiedy zemdlałą nie zrobiła sobie krzywdy.
-I co z nim panie doktorze.-Krzyczałam przez łzy.
-Niestety stwierdzam zgon. Przykro mi.-Powiedział nieco ciszej.
-Ale to nie możliwe.-Krzyczałam-Niech mnie pan nie kłamię on żyję on musi.-w ogóle nie dopuszczałam do siebie tej myśli.
-Niestety. Jego ciało jest całe zmasakrowane i w czasie reanimacji dostał wylewu.
NIe mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało ziemia pod moimi nogami zaczęła się uginać. To nie może być prawda. Nie dopuszczałem tego nawet do siebie.
***********************Koniec Retrospekcji***************************.
OCZAMI SELENY.
Wspomnienia uderzyły we mnie jak zimna woda, na co rozpłakałam się coraz bardziej.
Justin wtulił mnie w siebie.
-Shhh..już dobrze jestem tu.-Uspokajał mnie.
Po krótkiej chwili odsunęłam się od niego i wytarłam mokre policzki.
-Po tym nie mogłam się w ogóle pozbierać, z nikim nie gadałam nie i nic nie  jadłam, i przez co po padałam w anoreksje. Alę dzięki wsparci przyjaciół i rodziny wyszłam z tego. Cięłam się, żeby załagodzić ból nie mogłam się z tym pogodzić. On odszedł trzy dni przed naszą rocznicą.-po skończeniu swojej historii, którą przed wszystkimi ukrywałam.
-Matko Selena masz mnie pamiętaj o tym.-Wtulając mnie mocniej w siebie Justin gładził mnie opuszkami palców po plecach, przez co przechodziły przeze mnie przyjemne ciarki.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez krótką chwilę, po czym Justin złapał moją bluzkę i podciągnął ją do góry ukazując moje świeże rany. Nachylając się niżej zaczął całować każdą z ran osobno.
-Justin.- Nie dał mi dokończyć ponieważ wpił się w moje usta.
-Selena pozwól mi to dokończyć.-Po powiedzeniu tego znów zaczął całować moje rany na ręku.
Po dziesięciu minutach postanowiliśmy wyjść z toalety. Trzymając się za ręce przeszliśmy przez pusty korytarz, ponieważ była jeszcze lekcja.
-Dobra co masz teraz.-Stanął na środku korytarza łapiąc mnie w tali i przystawiając swoje czoło do mojego.
-Matematykę.-łącząc nasze usta w pocałunek.
-Okej a po szkolę zabieram cię do mnie bo chcę ci kogoś przedstawić.-Powiedział całując mnie jeszcze raz.
-Okej to do później.-Pomachałam mu gdy byłam koło schodów prowadzących na kolejne piętro.
OCZAMI JUSTINA.
Patrząc jak jej delikatna postać znika za schodami, ubrałem kaptur na głowę i ruszyłem w stronę klasy.
W drodze wyciągnąłem telefon i napisałem, krótką wiadomość.
Do Chaza;
'Przygotuj na dziś grilla będziemy mieli dziś gościa'. Wysłałem mu wiadomość nie chowając telefonu do kieszeni.
Od Chaza.
'Okej.. ale jakiego?.. Bieber mam nadzieję, że się w nic nie w pakowałeś'.
Po przeczytaniu tej wiadomości nie odpisałem nic tyko pokręciłem głową w rozbawieniu.
*
OCZAMI SELENY.
Na szczęście była to już moja ostatnia lekcja. Cieszyłam się w duchu jak nie wiem. No nic wolnym krokiem podeszłam do szafki wpisując kod i otwierając ją. Wyciągnęłam z niej kurtkę chowając przy okazji nie potrzebne książki.
Wychodząc przed szkołę szukałam wzrokiem Justina. Gdy moje oczy w końcu go odnalazły, zbiegłam ze schodów przeciskając się przez tłumy ludzi. Gdy dotarłam do czarnego sportowego auta Justina uśmiech od razu wkradł się na moją twarz.
-O jesteś.-Uśmiechnął się całując mnie w skroń.
Nie odpowiedziałam nic tylko wtuliłam się w chłopaka.
Staliśmy tak przez chwilę, gdy Justin oderwał nas od siebie i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
Wsiadłam zamykając za sobą drzwi i czekając aż Justin zajmie swoje miejsce.
Gdy chłopak wszedł do samochodu od razu ruszył. Zmęczona tym dniem po prostu usnęłam.
*
OCZAMI JUSTINA.
W czasie drogi Selena usnęła, miała prawo odpocząć po tak ciężkim dniu. Nie winię jej za to.
Po pół godzinnej jeździe Wyszedłem z auta podchodząc z drugiej strony, aby poinformować Selene, że jesteśmy już na miejscu.
-Selena, kochanie obudź się jesteśmy.-Szturchnąłem ją lekko.
Dziewczyna leniwie otworzyła swoje zaspane oczy i przetarła je lekko.
NIe odpowiadając nic wyszła z auta chwytając mnie od razu za rękę jak bym miał zaraz zniknąć.
Gdy podeszliśmy do drzwi chwyciłem za klamkę i otworzyłem ją.
Puściłem pierwszą Selene po czym od razu za nią wszedłem ja.
Dziewczyna znów chwyciła mnie za rękę i nie puszczała.
Wszedłem z nią do salonu gdzie siedzieli chłopcy.
-Siema Bizzle.-Krzyknął Twist.
-Siema.-Warknąłem na niego nie lubię go za bardzo już po tej akcji z Seleną ale jakoż, że jesteśmy w jednym gangu muszę z nim przebywać.
-Who Bizzle a co to za laska jest tu z tobą?-Mat zapytał się mnie pocierając swoje ręce.
-To jest nasz gość, o którym wam mówiłem. Chaz, Mat to jest Selena. Selena to jest Mat i Chaz. Bo Twista już znasz.-Powiedziałem patrząc na niego srogo.
-Hej, i tak znam.-Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie do wszystkich.
-TO jak głodni?-Walnął naglę Mat, żeby rozluźnić napiętą atmosferę.
-Tak.-Odpowiedzieliśmy mu równocześnie z Seleną.
-To chodźcie.-Dumny Mat wyszedł z salonu prowadząc nas na duży ogród, gdzie stał grill.
*
Minęło już kilka godzin od kont przyjechałem tu z Seleną. Świetnie dogaduję się z chłopakami i to mnie cieszy.
Pogadaliśmy jeszcze chwile i pośmieliśmy się, aż zauważyłem, ze Selena zasnęła mi na kolanach. Dokończyłem swoje piwo i pożegnałem się z chłopakami.
-To do jutra Debile.-Zaśmiałem się i przybiłem każdemu żółwika.
-Do jutra Bizzle.-Odpowiedzieli.
Wziąłem jedną rękę pod głowę dziewczyny, żeby jej było wygodnie a drugą pod kolana, żeby nie spadła.
Poszedłem z nią na górę do mojego pokoju ostrożnie na schodach, żeby mi nie zleciała.
Po dotarciu na górę, otworzyłem nogą drzwi i wszedłem z moją księżniczką do pokoju położyłem ją na łóżku i odwróciłem się, żeby zamknąć drzwi po czym wróciłem do Seleny i położyłem się koło niej w tym czym byłem bo nie miałem siły się przebierać. Oplotłem swoją ręką jej drobne ciało przykrywając nas kocem i po prostu zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 10 część :* wiem nudna :*. NIestety jutro nie dodam następnej części bo mam urodziny i chciała bym odpocząć mam na dzieję, że rozumiecie <3
kocham was <3
 #SWAG                                                              CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

sobota, 25 października 2014

Uwaga.

27.10.2014 roku są moje urodziny (w ten poniedziałek) i chciała bym odpocząć ten jeden dzień. Mam nadzieje, że wybaczycie. Kocham was <3
#SWAG

czwartek, 23 października 2014

Część 9

OCZAMI JUSTINA.
Po wyjściu z domu Seleny wsiadłem prosto do auta i ruszyłem do siebie, po drodze myśląc o tym co niedawno powiedziała mi Selena, że ktoś miał czelność położyć na niej swoje brudne łapy.
Po chwili czasu byłem u siebie. Wbiegłem do domu jak tornado i rzuciłem na wejściu.
-Chłopaki mamy sprawę.-Wrzasnąłem wkurzony.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
-jaką?-Zdziwił się Mat moim nagłym wtargnięciem do domu.
-Musimy, kogoś znaleźć.- Wydusiłem po chwili z obrzydzeniem na twarzy.
-Bizzle możesz jaśniej?-Zadrwił Chaz.
-Musimy znaleźć tego gnoja.-Wysyczałem przez zaciśniętą szczękę.
-Ale kogo.-Wrzasnął zirytowany Chaz.
-Pamiętacie naszą ostatnią misję?-Zapytałem opadając na kanapę.
-Ta.-Mruknął Mat.-A co jakiś problem.-Zirytowany poszedł po szklankę wody.
-Właśnie taki, że jest.-Dodałem ciągnąc się za końcówki moich włosów.
-Ta a jaki?-Zapytał ciekawy Mat.
-A taki, że ktoś podczas mojej nieobecności dotykał moją dziewczynę swoimi brudnymi łapami.-Splunąłem na podłogę.
-A z kont wiesz, może to byłeś ty. I, że tego nie pamiętasz.-Mruknął po chwili Mat.
-Tak tylko z naszej misji wróciłem o trzeciej nad ranem. A jej zdarzyło się to o drugiej, no sory Mat różnica godziny.-Wrzasnąłem na niego zirytowany.
-Ciekawe kto to mógł być.-Powiedział zdeterminowany Chaz.
-Właśnie mnie to zastanawia.-Mruknąłem nieco ciszej.
Gdy siedzieliśmy chwilę w ciszy mój telefon w przedniej kieszeni zaczął wibrować. Lekko wkurzony wyciągnąłem go z kieszeni jest pierwsza nad ranem. Komu się chcę dzwonić o tej porze. No nic spojrzałem na wyświetlacz z nadzieją, że to Selena. No niestety to nie była Selena. Przez chwilę wahania czy odebrać telefon czy nie. Ale postanowiłem, że odbiorę bo jestem ciekawy kto kryje się po drugiej stronie słuchawki.
-Halo?-Zapytałem oschle.
-Witaj Bizzle.-Powiedział ktoś z drugiej strony słuchawki.
-Czego chcesz kim kol wiek jesteś.-Wrzasnąłem do słuchawki.
-Ohh.. Justin mnie nie poznaje.-Sapnął mężczyzna.-Ale powiem ci jedno, twoja dziewczyna wygląda bardzo imponująco w tej swoje słodkiej pidżamce.-Zaśmiał się z ironią.
Oblizałem usta będąc w lekkim szoku, że ktoś podgląda moją dziewczynę, gdy mnie przy niej  nie ma.
-A teraz posłuchaj mnie kutasie. Kim kol wiek jesteś masz nie mieszać w to mojej dziewczyny. Załatwimy to po męsku.-Ohh podniósł mi ten gość ciśnienie.
-Ha..Dobre. Nie gadaj, że mnie nie poznajesz Bieber.-Zaśmiał się prosto w słuchawkę.
-To może mnie oświeć i powiedz, a nie ukrywasz się jak panienka.-Syknąłem do niego.
-A i powiem ci jeszcze jedno twoja dziewczynka teraz tak bardzo seksownie wygląda a i właśnie kołoniej jestem i patrzę na nią, jak smacznie sobie śpi.-Zaśmiał się z wyczuwalnym sarkazm.
Bez zastanowienia rozłączyłem się i wbiegłem na korytarz zakładając w pośpiechu buty.
-EE.. bizzle co jest?-Chaz razem z Matem wyszli za mną na korytarz.
-On u niej jest.- Warknąłem oschle.
-Ale wiesz już kto to?-Zapytał Mat robiąc zdziwioną minę.
-Nie, ale jadę się dowiedzieć.-Wymruczałem pod nosem prawie tak, że nie usłyszeli. 
-Jedziemy z tobą.-odparli chłopaki.
-Jak chcecie. Ale ruszcie te dupy.-Poganiałem ich.
*
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu.
Wybiegłem szybko z samochodu rzucając klucze Matowi. Wbiegłem po schodach ba górę. Gdy dotarłem zobaczyłem lekko uchylone drzwi do jej pokoju. Nie myśląc, że narobię hałasu wlazłem do jej pokoju. Ale jak na mojego pecha go już tutaj nie było. Na łóżku leżała tylko włącznie śpiąc Selena.
Popatrzałem jeszcze na nią chwilę s na moją twarz wkradł się uśmiech. A zmartwienia nagle zniknęły.
Ehh.. Ciekawe czy jak by wiedziała czym się zajmuję, albo, że no wiecie rozworze narkotyki..nie wiem czy jeszcze chciała by ze mną być. No ale nie dowie się. Może kiedyś jej powiem, ale na pewno nie teraz nie jest na to jeszcze gotowa.
Stałem tak jeszcze przerzucając ciężar swojego ciała raz na jedną nogę raz na drugą nie mogąc ustać w miejscu.
W końcu postanowiłem usiąść koło swojej dziewczyny na łóżku. Nachyliłem się i złożyłem krótki pocałunek na jej ustach. Nie minęła minuta a dziewczyna zaczęła się budzić. Kurwa.. Nie miałem zamiaru jej budzić. Bo co ona powie jam mnie tu zobaczy w środku nocy? A co gorsza co ja w tędy powiem? Będę musiał ją okłamać znów.
-J-Justin.- wychrypiała swoim zaspanym głosem.
-Śpij skarbie.-Przytuliłem ją do siebie smyrając ją po plecach
-Co ty ti robisz?-Mruknęła w moją klatkę 
piersiową.
-Stęskniłem się za tobą.-Skłamałem. Ale szczerze to tęskniłem za nią jak cholera.
-O to takie słodkie. Ale nie musiałeś przyjeżdżać.- Mruczała pod nosem.
A właśnie, że musiałem. Pomyślałem.
-Czyli mam rozumieć, że mam jechać.- Już chciałem wstać kiedy dziewczyna mnie zatrzymała.
-Nie idź.-Jęknęła.
-No nie wiem.-Drażniłem się z nią.
-Justin.-wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.-Nie idź.-powtórzyła.
-Okej.-Wcale nie miałem zamiaru się nigdzie wybierać.
-Czekaj zamknę drzwi bo rodzice już są.-Już chciała wstać kiedy ją powstrzymałem.
-Skarbie ja zamknę ty łez.-Rozkazałem i wstałem bo i tak miałem przygotować się do snu.
Szybkim zwinnym ruchem poszedłem do drzwi i zamknąłem je na klucz po czym zacząłem się rozbierać. Gdy już byłem gotowy do snu podszedłem do balkonu i pokazałem znanym im gestem, że zostaje. Na to miast w odpowiedzi dostałem kiwnięcie głową.
Wszedłem do środka i zamknąłem za sobą balkon. Położyłem się na łóżku koło MOJEJ dziewczyny i wtuliłem ją w siebie.
-Dobranoc kochanie.-powiedziałem cmokając ją w skroń.
-Dobranoc.- mruknęła i wtuliła się w moją pierś jeszcze mocniej.
- a i Selena.-Uśmiechnąłem się po chwili.
-Tak?-Zapytała patrząc na mnie swoimi pięknymi oczami.
-Kocham cie.-Powiedziałem i widziałem jak dziewczyna się rumieni.
-Ja ciebie też.-Dodała i zasnęła.
To nie możliwe, że ja Justin Bieber znany jako Bizzle się zakocham. Przecież jeszcze nie tak dawno bawiłem się dziewczynami a teraz? Ciągnie mnie coś do niej. Czuje, że to jest ta wyjątkowa. Ona jako jedyna rozumie mnie bez słowa. I nawet gdy jest nieźle wkurwiony to wystarczy, ze o niej pomyśle lub spojrzę gdy jest ze mną a cala złość nagle ustaje. 
Kocham ha i znajdę tego gnoja, który zakłóca jej bezpieczeństwu.
Dobra Justin koniec myślenia teraz czas na sen w ramionach twojej ukochanej. Powiedziałem sobie w myślach i wtuliłem się w nią mocniej tak,  że nie było wolnej szparki.
Nawet nie wiem kiedy Morfeusz zabrał mnie do krainy snu. Po prostu zasnąłem.
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się rano przecierając swoje zaspane oczy. Wstając po cichu i ostrożnie z łóżka, żeby nie obudzić Justina, Podeszłam do szafy po czyste ubrania na dziś. Po wyciągnięciu ubrań poszłam do łazienki odświeżyć się. Odkręciłam ciepłą wodę. Po paru minutach kąpiel była gotowa. Weszłam do wanny i od razu zanurzyłam się w niej. Wzięłam do ręki mydło i nalałam troszeczkę na swoje delikatne ciało, rozcierając substancje. po czym, następnie zrobiłam to samo z szamponem do włosów. Wtarłam go delikatnie w skórę głowy i zaczęłam ją staranie szorować, a następnie masować.
Po pół godzinnej relaksującej kąpieli postanowiłam wyjść, bo nie wiem czy Justin się obudził.
Gdy wyszłam z wanny zaczęłam dokładnie wycierać swoje ciało puchowym ręcznikiem.
-Kochanie.. utopiłaś się w tej wannie.-O o wilku była mowa. Zza drzwi doszedł wychrypiały głos.
-Może.-Mruknęłam. Wiem, że teraz będzie mnie czekała długa i ciężka rozmowa z nim, i po mimo to nie chcę się z nim kłócić. No ale nie wiadomo jak to wyjdzie.
-Selena co się stało.-Zapytał zmartwiony.
-Nic.-Sapnęłam ostro.-Zaraz wyjdę .- Powiedziałam nieco zjeżdżając z tonu.
Po wytarciu się nałożyłam przygotowane ubrania, czyli zwykły top i podarte rurki. Nie chciało mi się dziś tak stroić więc ubrałam się zwyczajnie. Malować też mi się nie chciało więc pomalowałam tylko tuszem rzęsy.
Włosy związałam w niechlujnego koka i już po chwili wyszłam z łazienki.
Pod drzwiami siedział Justin. Wyglądał tak jak by coś go trapiło.
-Selena co się do cholery stało?-Zapytał rozdrażnionym głosem.
-To ty mi powiedz Justin.-Ryknęłam mocnym ale cichym głosem.
Justin patrzył na mnie jak bym na twarzy napisane miała ' jestem łatwa' lub jestem 'dziwką'.
-Nie rozumiem.-Sapnął wstając na równe nogi.
-To ja cię nie rozumiem Justin.- Odparłam po chwili cofając się w tył wiedząc, że Justin chce się do mnie zbliżyć.
-Selena kurwa powiedz o co ci chodzi.-Warknął wyrzucając ręce z frustracji.
-P-przestań mnie okłamywać i powiedz mi prawdę.-Mruknęłam tak cicho, że ledwie ja siebie słyszałam.
-Co?!-Warknął Justin.- Powtórz.-Rozkazał naglę.
-P-przestań mnie okłamywać.- Powiedziałam naglę, czując jak po moim policzku spływa znajomi mi już ciecz.
-Niby z czym cię okłamuję.-Zaśmiał się z irytacją Justin. Gdy spojrzałam na jego oczy nie byłam w stanie nic wyczytać. Jego oczy przybrały ciemny kolor a tęczówki zwę żyły się. Przeklinałam siebie teraz w duchy za to, że zaczęłam ten temat.
Z moich oczu wydobywało się coraz więcej, i więcej cieczy. Ale Justin i tak nie dawał za wygraną.
-Odpowiedz mi kiedy do ciepie mówi.- Podszedł do mnie i chwycił mnie za pod brudek ściskając go.
Syknęłam z bólu i odskoczyłam.
-J-Justin puść to boli.-Powiedziałam przez łzy.
-Ha teraz boli.-Zaśmiał się.- Powiesz o co ci chodzi ty mała bez użyteczna suko.- Ryknął w moją twarz. Gdy Justin nazwał mnie bez użyteczną suką. Zaczęłam głośno szlochać. Pomyśl sobie osoba, którą kochasz nazywa cię suką, moje serce pękło na bardzo malutkie kawałeczki.
-Wyjdź.-Mówiłam krztusząc się własnymi łzami.-Wyjdź biłam go po klatce piersiowej.
Chłopak chwycił mnie za ramiona i popchał lekko  na łóżko tak, że upadłam na plecy. NIe mogłam uwierzyć w to co się stało. Przyciągnęłam kolana do siebie i leżałam na łóżku tak długo do puki nie usłyszałam zamykających się drzwi od balkonu. Po czym wybuchnęłam większym płaczem. Jak on mógł mnie tak potraktować?! Chciałam z nim pogadać, ale to nic nie dało. Namieszałam i to bardzo. Wstałam z łóżka i lekkim chwiejnym krokiem poszłam to toalety, zamykając za sobą drzwi na klucz. Podeszłam do lustra i potworzyła szafkę, która wisiała nad nim. Szukałam ręką tego czego szukałam. obiecywałam sobie, że już nigdy tego nie zrobię, że nie skrzywdzę już swojego ciała. A wyszło na odwrót znów złamałam obietnice. Gdy w końcu to znalazłam podwinęłam rękaw bluzki i odwinęłam małą ostrą żyletkę.
Po odwinięciu przedmiotu przyłożyłam go sobie do ręki i zrobiłam jedna małą kreskę.
potem drugą i trzecią.
-To za bez użyteczna sukę.-Mruknęłam do siebie i zrobiłam kolejną ranę na ręku.
-T-to za moje łzy.-Syknęłam z bólu, gdy zrobiłam większą ranę na ręce.
-To-To za moje istnienie.-Powiedziałam i zrobiłam następną.
po zrobieniu piętnastu kresek na ręce od strony wewnętrznej podeszłam i spłukałam czerwoną ciecz na mojej ręce.
Po zatamowaniu krwi moje ciało przeszła wielka ulga.
Wyciągnęłam bandaż z półki i zaczęłam bandażować ostrożnie ranę. Po założeniu opatrunku schowałam tą rękę w bluzę, żeby nie było tego widać. Po wyjściu z toalety rzuciłam się na łóżko i chwyciłam telefon.
Pierwszy sygnał drugi sygnał trzeci sygnał.
-Cholera Cher odbierz ten pieprzony telefon.-Warknęłam na siebie.
Zostawiając telefon tam gdzie leżał położyłam się z powrotem do łóżka i tak po prostu zasnęłam z nadmiernego płakania.
OCZAMI JUSTINA.
Po kłótni z Seleną wyszedłem z jej domu trzaskając drzwiami. jak ona w takiej chorej sytuacji mogła zrobić mi awanturę?
NO nic wsiadłem do samochodu i udałem się w stronę swojego domu.
Jadąc swoim samochodem 200 km./h po mieście nie zwracałem uwagi na przepisy bo tylko szybka jazda daje mi adrenalinę. Przytrzymując kolanami kierownicę otworzyłem ręką schowek po drugiej stronię i wyciągnąłem paczkę papierosów.
Wsadziłem jednego do buzi odpalając go. Gdy nikotyna wdarła się do moich płuc od razu nerwy i stres szybko odeszły. Po wypaleniu całego wyrzuciłem go przez okno, po jakiś dwudziestu minutach byłem na miejscu wysiadłem z samochodu i wszedłem do środka.
-Yo Blizzle.-Krzyknął Mat.
-Siema.-przywitałem się z każdym męskim uściskiem.
-Jak tam po wczorajszej nocy.-Zaśmiał się Mat na co wtórował mi Chaz.
Moje mięśnie znów się spięły na myśl o dzisiejszym incydencie.
-E Bizzle co jest?-Puknął mnie w ramię Chaz.
-Nic.-Warknąłem.
-Mów widzimy, głupi nie jesteśmy.-Syknął Mat.
-Chodzi o Selenę. Prawda?
-Taa.-Mruknąłem sam do siebie.
-O co chodzi?
-O to, że ona twierdzi że ja ją okłamuję.-Wydusiłem po chwili.
-A tak czasami nie jest?-Wtrącił się Jack.
A no tak nie mówiłem wam Jack to nasz przyjaciel z gangu. Wrócił dziś z misji, która była w Malibu.
-Oj cicho akurat sam wiesz, że w sprawach interesu muszę kłamać.-Przewróciłem oczami na niego.
-Wisz, Justin powinieneś jej o tym powiedzieć skoro to twoja dziewczyna, to chyba jej ufasz prawda.-Wybełkotał Jack.
-Ale gdy ona będzie o tym wiedziała to może wpaść w większe kłopoty.-Wtrąciłem.
-Nie wpadnie ponieważ ma ciebie. Cholera Bieber nie widzisz, że ją tym ranisz?-Zadrwił Mat.
NIc nie powiedziałem tylko wyszedłem z salonu i udałem się do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i spojrzałem na godzinę. 00:00. Tak szybko zleciało nie dawno co było rano i wyszedłem z domu Seleny,. Ale czas szybko leci. No nic poszedłem do toalety i wykonałem 'wieczorną' toaletę. Umyłem się i przygotowałem do snu. Wyszedłem z toalety i rzuciłem się na łóżku już po chwili usnąłem.
*
OCZAMI SELENY.
Obudził mnie rano budzik wskazując, że czas się podnosić. Gdy wstałam zorientowałam się, że mam na sobie wczorajsze ubrania. Podeszłam do szafy po ubrania na dziś i udałam się do toalety. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam czyste ubrania po czym szybko wyszłam z łazienki i zdążyłam złapać tylko plecak bo natychmiast zbiegłam na dół. Nie zwracając na to, że moja mama za mną krzyczy wybiegłam z domu i kierowałam się w stronę szkoły. Na korytarzu szkolnym wpadłam na Cher i modliłam się, żeby nie widziała mojej ręki. No ale znów się zawiodłam i mój Horror potoczył się inaczej.
-S-Selena nie mów mi, że ty się..-Nie zdążyła dokończyć bo jej przerwałam.
-Tak pocięłam się.- Przyznałam się bez bicia.
-Dlaczego?-Naskoczyła na mnie.
-Jestem suką.-Mruknęłam a z moich oczu znów zaczęły sączyć się słone łzy.
-Nie jesteś.-Odpowiedziała i przytuliła mnie.
Gdy w oddali zobaczyłam, że zbliża się Justin puściłam Cher i zaczęłam biec. W oddali słyszałam głos Justina i Cher, którzy mnie wołają. Nie zważając na to biegłam dalej, aż w końcu dobiegłam do toalety damskiej i się w niej zamknęłam. Oparłam się o ścianę, chwilę później po niej zjeżdżając.
OCZAMI JUSTINA.
Gdy zobaczyłem Selene chciałem do niej podejść, ale ona się odwróciła i zaczęła uciekać. Więc postanowiłem pogadać z Cher może ona coś wie.
-Cher co się stało Selenie?-Wiedziałem o co jest zła i chciałem ją za to przeprosić.
-To przez ciebie to zrobiła.. To przez ciebie- Wysyczała a w jej oczach było można widzieć żal.
-CO zrobiła?-Zmarszczyłem brwi.
Dziewczyna nic nie odpowiedział tylko nadal patrzyła w podłogę.
-Do cholery Cher co ona zrobiła?-Powtórzyłem pytanie.
-To przez ciebie... To przez ciebie się pocięła.- Gdy to powiedziała pod moimi nogami zawalił się grunt. Po tym co usłyszałem nie mogłem uwierzyć. Więc zacząłem przepychać się przez ludzi, żeby ją znaleźć, no ale na marne.
Gdy przechodziłem obok damskiej toalety usłyszałem cichy szloch.
Wiedziałem, że to ona.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 9 rozdział ale się dzieje prawda? nie przypuszczałam, że Selena jest do tego zdolna a wy? Szok <3
Niech się pogodzą <3 :'(
Proszę komentujcie moje rozdziały <3 :'(
           
                                                             CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG

poniedziałek, 20 października 2014

Część 8

dochodziła dwunasta w nocy wstałem po cichu z łóżka i włożyłem swoje ubrania.
Spojrzałem jeszcze na dziewczynę i pocałowałem ją w czoło po czym wyszedłem.
Po trzydziestu minutach byłem pod swoim domem.
Wszedłem do środka a Chaz od razu zadawał pytania.
-Bieber gdzie byłeś?-Zapytał oschle.
-U Seleny.A zresztą co cię to?-Dogryzłem mu.
-Dobra nie przestańcie mamy sprawę do zrobienia.
-Okej.-Powiedzieliśmy razem.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Razem z chłopakami przygotowaliśmy się na to co miało nastąpić za chwilę.
-Justin.-Drapiąc się po karku zapytał Mat.
-Co jest?-Zapytałem zakładają buty na nogi.
-Co się stało, że tak szybko pojechałeś do Seleny?- Na te wspomnienie gotowało się we mnie.
-Selena zadzwoniła do mnie cała zapłakana i spytała się czy bym do niej nie przyjechał. Oczywiście się zgodziłem. Gdy dotarłem na miejsce wszedłem do jej domu bez pukania. I w tedy spytałem co się stało. Ale nie odpowiedziała mi nic tylko zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Gdy otworzyła drzwi jej pokój wyglądał jak by tornado przeszło a na jej ścianie nad łóżkiem było napisane krwią jej imię.-Mówiłem mu to ze szczegółami a Mat zrobił zdziwioną minę.
No nic chłopaki zbieramy się oznajmił Chaz.
Wyszliśmy wszyscy z domu wsiadając do samochodu i ruszyliśmy do miejsca gdzie mieliśmy się spotkać.
Po drodze omawiając plan.
OCZAMI SELENY.
Spałam w twardym śnie ale nie aż tak twardym by nic nie słyszeć lub nie czuć dotyku na swojej skórze.
Wtuliłam się mocniej w poduszkę, gdy nagle poczułam kogoś rękę na swoim ciele. Ale byłam zbyt zmęczona aby otworzyć swoje zaspane oczy. A poza tym wiedziałam, że to Justin.
Pod jego delikatnym dotykiem zasnęłam.
OCZAMI JUSTINA.
Po udanej akcji oznajmiłem chłopakom, że wracam do Seleny. Chłopaki jak zwykle nie mieli nic przeciwko o jeszcze na dodatek podwieźli mnie.
-Ja zwijam bo może się obudzić.-Mówiłem do nich oddalając się.
-EJ tylko zabezpieczajcie się. A i mam nadzieje że masz gumki przy sobie.-Zażartował Chaz z Matem.
-Ha ha bardzo śmieszne aż się zesikałem.-Dogryzłem im i udałem się w stronę balkonu.
Otworzyłem po cichu drzwi i wszedłem do środka upewniając się, że Selena śpi. Na moje szczęście spała. Na palcach obszedłem łóżko do okoła i rozebrałem się zostawiając tylko bokserki.
Wślizgnąłem się pod kołdrę koło mojej dziewczyny bo tak oficjalnie mogę ją nazwać. Położyłem się wygodnie przyciągając ją bliżej siebie. Spojrzałem jeszcze na wyświetlacz telefonu w celu sprawdzenia godziny. Okazało się, ze jest 3:00pm. Odłożyłem telefon na szafce nocnej i przytuliłem drobne ciało dziewczyny swoim umięśnionym ramieniem. I po prostu zapadłem w błogi sen.
*
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się rano czując kogoś ramie na moim ciele. Uśmiechnęłam się w duchu sama do siebie. Powolnym ruchem uwolniłam się z uścisku Justina i zeszłam z łóżka prostując wszystkie kości. Podeszłam na palcach do szafy i wyciągnęłam czyste ubrania na dziś. Szybko ale po cichu, żeby nie obudzić Jussa weszłam do łazienki i odkręciłam gorącą wodę. W razie czego zamknęłam drzwi na klucz bo wiem do czego jest on zdolny. W tym słowie ON mam namyśli Justina, bo on jest do tego zdolny. No nic, gdy woda się nalała ściągnęłam pidżamy i weszłam do gorącej wody. Posiedziałam w niej chwilę, aż w końcu kiedyś musiałam z niej wyjść. Wzięłam do ręki szampon do włosów i po prostu namydliłam je. Gdy skończyłam zabrałam się za swoje ciało, wzięłam żel pod prysznic o zapachu wanilii mój ulubiony i namydliłam się nim. Gdy skończyłam zaczęłam płukać ciało i od razu włosy. Gdy byłam gotowa wyszłam z wanny i zaczęłam suszyć swoje delikatne ciało puchowym ręcznikiem. 
Po piętnastu minutach byłam ubrana. Ubrana byłam, w krótki top, który sięgał mi za pępek z napisem 'Confident' i czarną zwiewną spódniczkę a zapomniałam dodać bluzka była biała z czarnym napisem. No nic sięgnęłam jeszcze po kosmetyczkę i zrobiłam sobie lekki makijaż, który składał się z pomalowania tuszem rzęs i zrobienie kresek lekko na oczach, żebym nie wyglądała jak dziwka.
Po ogarnięciu się przekręciłam drzwi i weszłam do pokoju, w którym spał jeszcze chłopak. Mój chłopak na te ostatnie słowa uśmiechnęłam się do siebie. Po cichu podeszłam do łóżka i położyłam się na nie. Nachyliłam się nad Justinem i dopiero teraz mogłam przyjrzeć się jego dokładnym zarysom na twarzy. Jego grube malinowe usta idealnie komponowały z oczami i nosem. Nie mogłam się napatrzeć.
W końcu nachyliłam się jeszcze niżej, aż w końcu złączyłam moje usta z jego ustami. Po moim ciele po chwili przeszło przyjemne uczucie. Spojrzałam jeszcze raz na Justina, który słodko spał. Nie mogłam już wytrzymać więc po prostu wstałam i podeszłam do biurka, na którym znajdował się mój telefon. Wzięłam go w rękę i zrobiłam zdjęcie śpiącemu Justinowi. Zadowolona z siebie i z tego co zrobiłam chciałam odłożyć telefon i gdyby nigdy nic położyć się z powrotem do łóżka, no ale wygląda na to, że los chciał inaczej i zostałam przyłapana.
-Nie ładnie to tak robić zdjęcie ludziom, gdy śpią.-Usłyszałam naglę za sobą zachrypnięty głos.
Wystraszyłam się i położyłam telefon na biurko szybkim ruchem i przeklinałam siebie samą w duchu.
-Ja nie robiłam zdjęć.-Wzruszyłam ramionami. Chciałam udawać obojętną ale nie wiem czy można mnie nazwać dobrą aktorką.
-Naprawdę?-Zaśmiał się podnosząc brwi do góry.
-Naprawdę.-Dodałam i chciałam odejść no ale nie mogłam zrobić kroku do przodu.
-To pokarz telefon.-Justin naglę wstał i podszedł do biurka i po malutkiej chwili chwycił mój telefon w swoją rękę.
-Justin oddaj mi mój telefon.-Pisnęłam i rzuciłam się na szyję chłopaka.
-WOW skarbię, jaka ty napalona.-Oblizał usta i po chwili wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
-Justin!-Krzyknęłam udając oburzoną i odwracając się do niego tyłem.
-Skarbie, nie obrażaj się no.. ja tylko żartowałem.-Mruknął Justin błagalnym głosem.
Nic nie odpowiedziałam nawet nie drgnęłam.
-Skarbie, noo..-Wychrypiał mi do ucha.
Podczas, gdy Justin skupiał się na przepraszaniu mnie ja odwróciłam się w jego stronę i wyrwałam mu mój telefon.
-Ha. Mam.-Krzyknęłam dumna z siebie.
-O nie okłamałaś mnie.-Powiedział zdziwionym głosem chłopak.
-Karma jest suką prawda.-podniosłam jedną brew do góry.
Justin już nic nie powiedział tylko podniósł ręce w geście obronnym.
-To chociaż pokaż jak wyszedłem.-Jęknął a ja tylko wypuściłam powietrze z moich ust.
-Okej.. Ale masz nie próbować żadnych sztuczek.-Ostrzegłam go palcem.
-Wow.. Okej.-Zaśmiał się Justin.-A teraz pokaż mi zdjęcie.- Przewróciłam teatralnie oczami i odblokowałam go.
Weszłam w galerie i włączyłam zdjęcie śpiącego Justina.
Odwróciłam telefon w drugą stronę i pokazałam zdjęcie Justinowi.
Chłopak zrobił zdziwioną minę po czym zabrał mi telefon z rąk i zaczął uciekać.
-Justin.-Wrzasnęłam na cały dom, dobrze że rodziców nie ma.
-Złapiesz mnie dostaniesz telefon.-Odkrzyknął z drugiej części domu.
-No Justin no..-Jęknęłam.
-Selena no..-Papugował mnie.
-Ohh jakiś ty dziecinny.-Zaśmiałam się.-No oddaj mi go.-Debilu.
-Pff za to jak mnie nazwałaś to ci go nie oddam.-Czy ona na mnie Pff zrobił? Matko mam wrażenie, że użeram się z dzieckiem.
-No proszę no.-Mruczałam proszącym głosem.
-A co z tego będę miał?-Wychylił głowę zza futryny drzwi.
-Buziaka.-Dodałam po chwili.
-Dwa.-Podnosił ciągle cenę.
-Okej to chodź.-Zaśmiałam się.
Chłopak ruszył dumny ze swojej nagrody z wielkim bananem na twarzy.
-A teraz chcę nagrodę.-Mruknął mi do ucha i objął mnie w tali.
Już miałam się nachylić i pocałować go, gdy uświadomiłam sobie, że odegram się na nim.
Gdy Justin już się nachylił aby złożyć pocałunek na moich ustach, ja w tym czasie chwyciłam swój telefon w rękę i wbiegłam do swojego pokoju.
-Selena.-Jęknął zirytowany całą tą sytuacją Justin.
-Justin.-Wrzasnęłam nagle.
A on jak gdyby nigdy nic wszedł sobie do mojego pokoju podgwizdując pod nosem.
Na co ja wybuchnęłam śmiechem.
-No co?-Zaczął się śmiać razem ze mną.
-Zmieniłeś mi tapetę na siebie.-Zaśmiałam się z jego uroczego czynu. Ale wcześniej czy później i tak sobie bym ustawiła na tapetę, a on po prostu mnie w tym wyręczył.
-Wiem, że ci się to podoba.-Zaczął śmiesznie ruszać brwiami i podchodzić do mnie coraz bliżej.
-A teraz czas na moją obiecaną nagrodę.-Podszedł do mnie i chwycił mnie w tali.
-Okej.-Mruknęłam i już po chwili Justin złączył nasze usta w długi namiętny pocałunek.
Gdy się już od siebie oderwaliśmy bo zabrakło nam powietrza i nasze klatki piersiowe zaczęły ruszać się w wolniejszym tempie opadliśmy na łóżko.
-Selena.-Wymruczał naglę w moje włosy Justin.
-Hmm..-Wydusiłam z siebie.
-Zrobimy sobie zdjęcie?-Walnął naglę ni z gruszki ni z pietruszki.
-Że co?!-Zaśmiałam się z jego chorego pomysłu.
-No bo skoro ty masz mnie na tapecie to ja chcę mieć cię.-Dodał naglę całując mnie w skroń.
-No dobrze.-Uległam mu jak z resztą zawsze.
Justin szybko wyciągnął swój telefon z kieszeni i włączył aparat.
Ustawiłam się do pozycji razem z Justinem. 
-Uśmiechnij się skarbie.-Wychrypiał naglę Justin.
Zrobiłam tak jak chciał a on wykorzystał sytuację i przycisną swoje usta do mojego policzka w tym samym czasie robiąc zdjęcie.
-Pokaż jak wyszło.-Jęknęłam.
Justin nic nie odpowiedział tylko grzebał coś przy telefonie a mianowicie to ustawiał to zdjęcie na tapetę, po chwili pokazał mi wyświetlacz telefonu, na którym pojawiać zaczęło się zdjęcie moje i jego.
-Fuu.. jak ja wyszłam.-Zaczęłam marudzić. A wspomniałam już, że jestem nie fotogeniczna? Nie to teraz mówię.
-Nie marudź bo wyszłaś pięknie, z resztą jak zawsze.-Mruknął mi do ucha.
-No okej, niech ci będzie ale ja wiem swoje.-Zaśmiałam się.
Gdy Justin schowa swój telefon do kieszeni, postanowiliśmy jeszcze chwilę poleżeć w ciszy, aż w końcu nie wytrzymałam.
-Justin..-zaczęłam nie pewnie.
W odpowiedzi od niego dostałam, krótkie 'Hmm.'
-To ty wczoraj smerałeś mnie po plecach?-Zapytałam chowając swoją twarz w jego ramię.
-A co masz na myśli?-Czułam jak jego mięśnie zaczęły się spinać.
-No o koło drugiej w nocy czułam kogoś dotyk na skórze no i pomyślałam, że to ty..-Wyszeptała.
OCZAMI JUSTINA.
Przecież to nie możliwe jak ktoś ją dotykał przecież ja wróciłem około trzeciej w nocy. na samą myśl, że ktoś ją ruszał swoimi brudnymi łapskami miałem ochotę go zabić.
-JA już będę się zbierał.-Powiedziałem jej do ucha.
-Dlaczego?-Zapytała zachrypniętym głosem.
-Wiesz.-Oblizałem usta, nienawidzę jej okłamywać ale w tej sprawię akurat muszę.-Chłopaki kazali mi dziś do domu na noc wrócić.-Wyjaśniłem jej.
-Okej.-Odpowiedziała smutnym głosem. NIe chciałem jej zostawiać ale muszę się dowiedzieć kto położył na niej swoje łapy.
Gdy podeszliśmy pod drzwi balkonowe, ustalaliśmy, że lepiej żebym wyszedł przez balkon bo n ie chcemy ryzykować jak jej rodzice przyjadą i zobaczą mnie.
-Do jutra.-Powiedziałem całując ją w usta.
-pa.-Odpowiedziała szybko.
Już miałem wyjść przez 'drzwi' gdy nagle przypomniało mi się jedna sprawa.
-A i Selena pamiętasz, jak powiedziałaś mi, że mnie kochasz?-Zapytałem z uniesionymi brwiami.
-Tak, i strasznie przepraszam rozpędziłam się.-Tłumaczyła się.
-NIe musisz przepraszać bo ja też cię kocham.-Powiedziałem zgodnie z prawdą.
Dziewczyna zarumieniła się.
-Ja ciebie też.-Powiedziała po czym musnęła lekko moje wargi. Oblizałem je zapamiętując ich smak.
Już bez żadnego słowa wyszedłem przez balkon i udałem się do samochodu.
OCZAMI SELENY.
Za niedługo powinni być rodzice więc postanowiłam się ogarnąć. Weszłam do toalety i wzięłam krótki prysznic myśląc o tym co powiedział mi przed chwilą Justin. On mnie kocha mu na mnie zależy powtarzałam sobie te słowa ciągle.
Gotowa wyszłam z pod prysznica i włożyłam na siebie swoje pidżamy.
Gotowa wyszłam z łazienki. Szczerze nie byłam głodna więc nie poszłam nic zjeść. Od razu rzuciłam się na swoje łózko i zasnęłam.
OCZAMI JUSTINA.
Po wyjściu z domu Seleny wsiadłem prosto do auta i ruszyłem do siebie, po drodze myśląc o tym co niedawno powiedziała mi Selena, że ktoś miał czelność położyć na niej swoje brudne łapy.
Po chwili czasu byłem u siebie. Wbiegłem do domu jak tornado i rzuciłem na wejściu.
-Chłopaki mamy sprawę.-Wrzasnąłem wkurzony.
******************************************************************************************************************************************************************
No i jest rozdział 8. Podoba wam się bo mi szczerze tak jestem z niego zadowolona i wy chyba też? prawda? No ale nic bardzo was proszę komentujcie moje rozdziały bo to sprawia, że chcę pisać kolejne części ale również dodaje mi to otuchy..
A teraz jak myślicie kto mógł leżeć koło Seleny, podczas gdy Justina obok niej nie było? To wydaje się mocno dziwne prawda? Cała ta sytuacja.
                                                       
                                                         CZYTASZ = KOMENTUJESZ. <3
#SWAG

niedziela, 19 października 2014

część 7

-Chez miałeś tego do pilnować.-wysyczałem przez zęby.
-No sorki ja dostarczyłem ktoś musiał to ukraść.-Dodał po chwili.
-Więc już macie nowe zadanie.-powiedziałem mu
-Jakie?-Matko jak ja nie lubię gdy ktoś udaje głupka a tak na prawdę wie o co chodzi.
-Srakie. Macie znaleźć tego co ukradł towar. Rozumiesz?!-Zapytałem zaciskając szczękę.
-Tak.-Odpowiedział i wyszedł.
Postanowiłem pójść już spać bo jutro do tej zasranej szkoły. Poszedłem na górę do łazienki wziąłem szybki prysznic i położyłem się na łóżko. Zanim zasnąłem postanowiłem napisać do Seleny.
"Dobranoc księżniczko". Po napisaniu tych słów na moim sercu zrobiło się ciepło. Odłożyłem telefon na półkę i zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Rano obudził mnie budzik w telefonie, niechętnie się podniosłam i wzięłam telefon do ręki. Miałam jedną wiadomość. Odblokowałam telefon i zobaczyłam wiadomość .
od Justina :
'Dobranoc księżniczko.'
Po tej małej wiadomości uśmiech od razu wkradł się na moją twarz i dodało mi to chęci pójścia do szkoły (dosłownie). Może to zabrzmi głupio ale w ramionach Justina czuję się taka bezpieczna.
No nic podniosłam się z łóżka kładąc telefon na półkę i podeszłam do dużej szafy. Wybrałam ubrania na dziś i podreptałam do łazienki. Gdy weszłam odkręciłam ciepłom wodę i zaczęłam ściągać pidżamę. Gdy już nalała się woda weszłam do niej powoli i próbowałam się zrelaksować, no ale nie mogłam za długo bo niestety do szkoły muszę iść.
Po krótkiej ale relaksującej kąpieli postanowiłam wyjść. Po wyjściu osuszyłam porządnie ciało i włożyłam na siebie przyszykowanie ciuchy.
Ubrana postanowiłam się pomalować i ogarnąć włosy.
Wow nie wierzę, że w ciągu trzydziestu minut zdążyłam się wyrobić. No ale nic zeszłam na dół na śniadanie, które zrobiła mi mama. Gdy weszłam do kuchni rodziców nie było. Na stole stały tylko naleśniki i jakaś karteczka. Podeszłam do stołu i wzięłam ją do ręki.
' Hej kochanie, niestety nie będzie nas do jutra w domu mamy urwanie głowy. Wybacz nam to. Na szufladzie koło lodówki masz sto dolarów powinno ci starczyć do jutra. całują mama i tata.'
-Cholera.- mruknęłam pod nosem.
No nic trudno się mówi. Podeszłam do stoły i zaczęłam jeść. Po piętnastu minutach byłam najedzona i gotowa do wyjścia. Ubrałam czarne conversy i wyszłam zamykając dom.
Szłam tą samą ulicą co zawsze. Z nudów kopałam kamienie, które leżały mi na drodze. Aż w końcu po piętnastu minutach doszłam do budynku, który wyglądał jak psychiatryk, no ale nie ważne.
Weszłam do środka schowałam kurtkę do szafki, gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. No super wzięłam książki od matematyki i poszłam do klasy.
OCZAMI JUSTINA.
Wstałem wcześnie rano ponieważ jak na złość nie chciało mi się spać. No mówi się trudno. No to tak podniosłem się z łóżka przeczesując ręką swoje włosy, podchodząc do szafy po ubrania na dziś.
Zdecydowałem się na czarne buty supry, spodnie które zwisają w kroku też czarne i białą koszulkę na krótki rękaw z napisem 'Bad Boy'. Z przygotowanymi ubraniami poszedłem do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem gorącą wodę i dałem milionom kropelką spływać na moją skórę. Namydliłem swoje ciało moim ulubionym żelem pod prysznic. Po godzinnym odświeżeniu wyszedłem z pod prysznica i osuszyłem swoje ciało ręcznikiem. Ubrałem na siebie wybrane wcześniej ciuchy. Psiknąłem się jeszcze moimi perfumami i zszedłem na dół. W salonie już czekali na mnie chłopaki. Spoglądając na nich kątem oka, przeszedłem koło nich i otworzyłem lodówkę. Wyciągnąłem z niej sok pomarańczowy. Nalałem soku do szklanki i usiadłem na sofie.
-Mamy dzisiaj pewną sprawę do załatwienia.- powiedział Chaz.
-Jaką?-Zapytałem zaskoczony. Że też dziś. No ale cóż trudno.
-Musimy zdobyć towar na jutro.-Dodał Mat wyprzedzając w tym Chaza.
-Okej to o której działamy?-Znów zapytałem.
-Dziś o 24:00. Towar będzie czekał na nas w opuszczonej fabryce.- Dodał Mat. A na jego twarzy od razu zagościł szeroki uśmiech.
-Okej. Dobra to o 24:00 spotykamy się równo w tym salonie jasne.-Powiedział stanowczo Chaz.
-Jasne.- odpowiedzieli mu chórem.
-A i Bizzle.-Zatrzymał mnie Chaz.
-Co?-Zapytałem kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
-Do szkoły masz teraz iść.-Zagroził mi palcem przed oczami.
-Okej.-Podrapałem się po karku. Zapomniałem o niej całkiem. Szczerze szkoła dla mnie nie istnieje.
-Teraz.-Dodał szybko i podniósł mnie z kanapy, na której właśnie wygodnie siedziałem.
-Okej, Okej.-podniosłem ręce w geście obronnym i podniosłem się z kanapy.
-Plecak i do szkoły teraz.-Poganiał mnie. Nie lubię tego.
-Dobrze tato.- Czujecie ten sarkazm? Ahh szkoda gadać. Wziąłem plecak i opuściłem dom.
*
Droga samochodem zajęła mi jakieś piętnaście minut. I co do tego spóźniłem się na pierwszą lekcje.
Zajebiście powiedziałem w myślach.
OCZAMI SELENY.
Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, nigdzie nie mogłam znaleźć Justina może dziś nie przyszedł do szkoły? Siedziałam na ławce koło drzwi gdy nagle się otworzyły a w nich stała znana mi sylwetka. Był to Justin. Siedziałam na ławce o obserwowałam każdy jego ruch.
Chłopak szukał kogoś bo jego oczy błądziły po szkole. Gdy w końcu znalazł mnie wzrokiem, oblizał usta ruszając w moja stronę.
Wstałam z ławki, ponieważ gadałam z Sophie. Gdy nagle poczułam czyjeś ręce na mojej tali.
-Witaj księżniczko.- Wyszeptał mi do ucha znajomy głos.
-Matko wystraszyłeś mnie Justin.-Odpowiedziałam mu odwracając się w jego stronę.
-przepraszam.-Wymruczał mi do ucha i musnął moje usta.
-No nie wiem czy ci wybaczę.-Powiedziałam i miałam nadzieję, że mój głoś nie zadrży. No ale jak na złość stało się tak że omało co nie wybuchnęłam śmiechem.
-Zobaczymy później.-Pocałował mnie w skroń i od razu na jego twarz wkradł się wielki banan.
Szliśmy po szkolę za ręce a ludzie ze szkoły od razu oczy na nas i plotki lub mówili o nas. A dziewczyny ładniejsze ode mnie o wiele ładniejsze nie mogli oderwać oczu od nas. No i dobrze niech wiedzą, że on jest mój. Z Justinem szliśmy pod klasę gdzie miałam lekcje. Akurat zdążył mnie odprowadzić i zadzwonił dzwonek.
-No to do później.-Dodał całując mnie w czoło.
-Pa.-Uśmiechnęłam się i poszłam na lekcje.
*
W końcu to ostatnia lekcja już za pięć minut ma zadzwonić dzwonek na przerwę i weekend. Już nie mogę się doczekać.
-W domu macie za zadanie opisać swój ulubiony dzień.-Dodała panie od Polskiego.-A teraz możecie się spakować.-Powiedziała później.
Spakowałam się równo z dzwonkiem.
Poszłam jeszcze do szafki po kurtkę i zostawić książki, które nie będą mi potrzebne.
Otwierając szkolne drzwi wyszłam na zewnątrz. Ciepłe powietrze uderzyło w moją twarz.
Założyłam torbę na ramię i kierowałam się w stronę domu.
*
Po piętnastu minutach drogi dotarłam do celu zwanym moim domem.
Sięgnęłam po klucze do torby i wyciągnęłam klucze. Wsadziłam do zamka od drzwi i przekręciłam dwa razy i weszłam do środka. Rzuciłam torbę i wchodziłam po schodach na górę.
Gdy otworzyłam drzwi myślałam, że zawału dostanę.
Mój pokój wyglądał jak by tornado przeszło a na ścianie krwią było napisane moje imię. Wystraszyłam się i zbiegłam na dół cała zapłakana. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Justina.
Chłopak odebrał po dwóch sygnałach.
OCZAMI JUSTINA.
Zdążyłem wejść do domu gdy mój telefon zaczął dzwonić w mojej przedniej kieszeni.
Spojrzałem na wyświetlacz i uśmiechnąłem się sam do siebie.
Przesunąłem palcem po ekranie i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
-Już się stęskniłaś?-Zapytałem z uśmiechem na twarzy.
-J-Justin.-Powiedziała po chwili dziewczyna krztusząc się łzami.
-Selena co się stało?-Zapytałem troskliwie.
-P-Przyjedź do mnie proszę.-Powiedziała.
-Powiedz co się stało.-Wrzasnąłem do telefonu.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko rozłączyła się. Walnąłem pięścią w ścianę i bez żadnego zastanowienia wybiegłem z domu. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę domu Seleny.
Jechałem tak szybko że na pewno złamałem przepisy. Ale nie obchodzi mnie to teraz najważniejsza jest Selena.
Po piętnastu minutach byłem na miejscu.
Wybiegłem z auta nie zamykając go nawet. Biegłem w stronę  drzwi wejściowych, nie pukając wszedłem nie , nie wszedłem co ja gadam ja wbiegłem do jej domu. Od razu skierowałem się w stronę salonu, a tam zobaczyłem drobną postać siedzącą na sofie z nogami podciągniętymi do piersi. Gdy się na mnie spojrzała moje serce złamało się na pół widząc ją w takim stanie podbiegłem do niej szybko i uklęknąłem.
-Selena co się stało?-Zapytałem ocierając łzy z jej policzków.
-To.-dziewczyna wstała i złapała mnie za rękę i prowadziła po schodach do góry..
-Selena gdzie ty mnie prowadzisz?-Znów zadałem pytanie na, które nie dostałem odpowiedzi.
Staliśmy pod jasno brązowymi drzwiami. Gdy naglę dziewczyna pchnęła je do przodu. A moim oczom ukazał się jej pokój, wyglądał jak by tornado przez niego przeszło.
-Dlatego płakałaś?-Zapytałem.
-To jeszcze nie wszystko.-Odpowiedziała mi i pociągnęła mnie za rękę. Staliśmy koło łóżka a moim oczom ukazał się duży napis z krwi. W moich żyłach płynęła wściekłość.
-Nie płacz.-Wziąłem dziewczynę w ramiona i przytuliłem mocno do swojej klatki piersiowej.
W tedy rozpłakała się na dobre.
-Shh. Już dobrze jestem tu.-Głaskałem ja po głowię żeby ją uspokoić. Zabiję gnojka, który to zrobił. obiecuję, że nie wyjdzie żywy.
-Selena chodź posprzątamy.-Odsunąłem ją gdy przestała płakać.
Dziewczyna nic n ie powiedziała tylko zabrała się za sprzątanie bałaganu.
*
OCZAMI SELENY.
Po godzinie skończyliśmy sprzątać. Najtrudniej było z krwią na ścianie ale jakoś daliśmy radę.
Doprowadziłam łóżko do ładu i usiadłam na nim.
-Może położysz się już spać?-Zapytał naglę Justin.
-Okej.-Odpowiedziałam mu i podeszłam do szafy wyciągnęłam pidżamy i poszłam przygotować się do snu.
Gdy wyszłam z łazienki położyłam się do łóżka i przykryłam się kołdrą.
-To ja już będę lecieć.-Powiedział szeptem Justin.
O nie, nie ja nie zostanę tu sama.
-Justin.-Zatrzymałam go akurat w drzwiach.
-Hmm.-Mruknął.
-Zostanie na noc? boje się.-Zapytałam go nieśmiało.
-Chcesz, żebym został?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Tak.
-Okej.
OCZAMI JUSTINA.
Zaskoczyło mnie pytanie Seleny.
No nic postanowiłem zostać.
Podszedłem do łóżka i rozebrałem się tak, że zostałem w samych bokserkach.
Dziewczyna zrobiła mi miejsce koło siebie. Położyłem się i od razu Przyciągnąłem ją do siebie.
Selena położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej a ja owinąłem jej drobne ciało ramieniem.
-Kocham cię.-powiedziała dziewczyna.
Zamurowało mnie nie wiedziałem co powiedzieć.
-Przepraszam.-Dodała po chwili.i obróciła się w drugą stronę.
Mruknęła jeszcze drobne 'dobranoc' i poszła spać. A ja niestety nie mogłem iść spać bo dziś mamy sprawę.
*
dochodziła dwunasta w nocy wstałem po cichu z łóżka i włożyłem swoje ubrania.
Spojrzałem jeszcze na dziewczynę i pocałowałem ją w czoło po czym wyszedłem.
Po trzydziestu minutach byłem pod swoim domem.
Wszedłem do środka a Chaz od razu zadawał pytania.
-Bieber gdzie byłeś?-Zapytał oschle.
-U Seleny.A zresztą co cię to?-Dogryzłem mu.
-Dobra nie przestańcie mamy sprawę do zrobienia.
-Okej.-Powiedzieliśmy razem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest rozdział 7 wiem beznadziejny ;(
#SWAG

wtorek, 14 października 2014

Część 6

-Justin bo ja czuję do ciebie to samo.-Dodała i wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
Mat miał rację teraz to Sel jest całym moim światem i nie pozwolę jej skrzywdzić.
Leżeliśmy jeszcze chwilę aż Selena zasnęła wtulona we mnie. po chwili ja też zasnąłem.
************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się rano i przed sobą zobaczyłam Justina matko jak on słodko wygląda kiedy śpi. Postanowiłam go nie budzić. Wygramoliłam się z jego uścisku i na palcach podeszłam do szafy. Wybrałam ciuchy na dziś bo w końcu niedziela i podreptałam to toalety. Tam szybko się ogarnęłam ale nie pomalowałam się bo mi się nie chciało. Gotowa wyszłam z łazienki i pomaszerowałam z powrotem do łóżka. Położyłam się na torsie Justina i bawiłam się jego włosami. W pewnym momencie chłopak zaczął się budzić. Przetarł swoje śpiące oczy i spojrzał na mnie.
-Hej księżniczko.-Powiedział i pocałował mnie.
-Hej.-Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
Chłopakodwzajemnił uśmiech.
-Mógł bym  się budzić tak codziennie.-Dodał po chwili milczenia i wtulił mnie w siebie. Odwzajemniłam oczywiście ten gest.
-Jeszcze raz cię przepraszam za to, że chciałem cię tak mocno skrzywdzić.- Dodał a ja w jego słowach wyczułam prawdę.
-Justin nie musisz przepraszać, wiem że to nie ty chciałeś tego tylko Twist więc to nie twoja wina.-powiedziałam i pocałowałam go w usta. Chłopak odwzajemnił pocałunek. Gdy się od siebie oderwaliśmy patrzeliśmy jeszcze na siebie uspakajając oddech. Gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Halo Selena jesteś tam?-Zapytał znajomy głos mama no super pomyślałam. Zerwałam się na równe nogi i pociągnęłam Justina za sobą chłopak nie chętnie wstał no ale jakoś wstał.
-schowaj się.-Powiedziałam do Niego.
-Gdzie?-Zapytał zdezorientowany.
-Selona otwieraj te drzwi.-Krzyknęła mama.
-Poczekaj ubieram się.-Wymyśliłam na poczekaniu.
-Emm Justin w łaś do szafy.-Dodałam po czym wepchnęłam chcłopaka do szafy nie dając mu dojść do słowa. Zanim otworzyłam mamie drzwi podeszłam do lustra i poprawiłam włosy.
-Tak mamo.-Powiedziałam z wymuszonym uśmiechem na ustach.
-Drogie dziecko czemu drzwi nie otwierałaś i czemu się zamknęłaś?-Zapytała na jednym tchu.
-Ee nie otwierałam drzwi po nieważ mówiłam ci ,że się ubieram. A zamknęłam drzwi z odruchu.-Rzuciłam na poczekaniu i miałam nadzieję, że to kupi. Mama przez chwilę rozglądała się po pokoju jak by chciała coś podejrzanego znaleźć no ale cóż nie uda się jej to.
-Dobrze a nie jesteś głodn- Zapytała po chwili.
-Nie, nie jestem.-Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Okej. A i Sel ja z tatą jedziemy teraz na zakupy chcesz coś?-Rzuciła od razu.
-Nie dobra IDE się ogarnąć pa.-Powiedziałam i zamknęłam drzwi na klucz. Uff odetchnęłam z ulgą.
Podeszłam do swojej szafy i otworzyłam ją.
-W końcu już myślałem, że nigdy z tond nie wyjde.-Dodał po chwili na co ja wybuchnęłam nie kontrowanym śmiechem.
-Co jest w tym śmiesznego?-Zapytał.
-Niee nic.-Dodałam i próbowałam się opanować ale to na nic.
Justi rzucił się na łóżko i włączył telewizor.
-No chodź tu do mnie.-Powiedział po klepując miejsce obok.
Tak jak chciał tak zrobiłam podeszłam do łóżka i wtuliłam się w tors chłopaka. Chłopak objął mnie ramieniem. Prawie przez całe popołudnie oglądaliśmy telewizor. Gdy ktoś nagle postanowił nam przerwać.
-Justin telefon ci dzwoni.-Szturchnęłam chłopaka w ramię. Justin zerwał się leniwie z łóżka i podszedł to swojej kórtki, która leżała na biurku. Wyciągnął telefon i przyłożył go do ucha.
-Halo?-Zapytał lekko zaspanym głosem.
-Co?! Mieliście tego do pilnować.-wrzasnął na cały dom. Całe szczęście, że rodziców nie ma.
-Dobra już jadę.-Dodał i rozłączył się.
-Co się stało?-Zapytałam zmartwiona i wstałam z łóżka podchodząc do niego.
-E.. Nie nic po prostu mój kumpel zapomniał odebrać mojego brata od dziadków i tyle. Nie martw się.-Powiedział podchodząc do mnie łapiąc mnie w tali i składając na moich ustach delikatny ale namiętny pocałunek.
-Aha Okej dobra.-Powiedziałam.
-To ja idę narka skarbie.-Dodał po czym wyszedł przez balkon.
-Pa.-Odpowiedziałam sama do siebie. Podeszłam koło szafki nocnej i spojrzałam na zegarek. Na serio już za dziesięć jedenasta ( w nocy). To tak szybko to zleciało a moich rodziców jeszcze nie ma. Dobra mniejsza z tym wzięłam Pidżamy i poszłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic i ogarnęłam sie do snu. Gotowa wyszłam i postanowiłam położyć się spać ponieważ jutro szkoła. Tak jak mówiłam po, krótkiej chwili usnęłam.
OCZAMI JUSTINA.
Tak Justin fajna wymówka jest już jedenasta w nocy a ty z tekstem, że twój kumpel zapomniał twojego brata od dziadków odebrać. Jechałem tak samochodem jeszcze przez jakieś dziesięć minut, aż w końcu dojechałem do domu. Wyskoczyłem z auta i pobiehłem do drzwi.
-O Bizzle już jesteś.-Powiedział wkurzony Chaz.
-Co jest?! Gadaj.-Mówiłem na jednym wdechu. A nie sory nie mówiłem tylko wrzeszczałem.
-Sam nie chciał tego twoaru mówi, że to nie jest to i że już po nas.-Dodał łapiąc się za końce włosów.
W tym momencie w moich żyłach zaczęła pulsować krew. Nikt powtarzam ale to nikt mnie nie zastrasza bo zazwyczaj kaczy się lewym sierpowym albo co gorsza gożej.
-Chez miałeś tego do pilnować.-wysyczałem przez zemby.
-No sorki ja dostarczyłem ktoś musiał to ukraść.-Dodał po chwili.
-Więc już macie nowe zadanie.-powiedziałem mu
-Jakie?-Matko jak ja nie lubię gdy ktoś udaje głupka a tak na prawdę wie o co chodzi.
-Srakie. Macie znaleźć tego co ukradł towar. Rozumiesz?!-Zapytałem zaciskając szczękę.
-Tak.-Odpowiedział i wyszedł.
Postanowiłem pójść już spać bo jutro do tej za sranej szkoły. Poszedłem na górę do łazienki wzięłem szybki prysznic i położyłem się na łóżko. Zanim zasnęłem postanowiłem napisać do Seleny.
"Dobranoc księżniczko". Po napisaniu tych słów na moim sercu zrobiło się ciepło. Odłożyłem telefon na półkę i zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
 I jest 6 część, wiem że krótka no ale.. brak weny 7 będzie dłuższa <333
KOCHAM WAS!!!!!!! Proszę komentujcie mojego bloga bo to dodaje mi otuchy do pisania :( <3
                                                        CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!!!
     
                                                  Sel i Juss Dla was <333!!!!!!!
#SWAG

sobota, 11 października 2014

Część 5

OCZAMI JUSTINA.
To nie tak miało być. byłem wściekły. Udałem się jeszcze do baru i wypiłem dwa kieliszki i wyszedłem z imprezy. Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę domu.
Po piętnastu minutach byłem na miejscy wyszedłem jak poparzony i wszedłem szybko do środka. Dzięki, że wszyscy już spali. Zrzuciłem buty i udałem się na górę, rzuciłem się na łóżko i z jednej strony miałem ochotę obić ryj Twistowi. A z drugiej szkoda mi jej. Zaraz, zaraz MI jest po raz pierwszy kogoś szkoda. O nie co się ze mną dzieję. Jak ona na mnie działa? No pytam się? jak?! Mój mózg miał mętlik. Przewróciłem się na bok i usnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się o trzynastej. Nie dziwię się bo po wczorajszym wydarzeniu płakałam całą noc. Więc jak by się tak zastanowić to on wcale nie chciał się ze mną spotkać, żeby pogadać czy coś tylko najprościej na świecie chciał mnie wykorzystać. Matko po co ja się zgadzałam na tą imprezę, z jednej strony mogłam się nie zgadzać na tą imprezę, ale tak to bym się nigdy tego nie dowiedziała i bym po prostu była wykorzystana.
Jak dobrze, że dziś sobota  i nie muszę go oglądać bo chyba bym go udusiła 'dosłownie'. No nic zwlokłam się z łóżka i udałam się do łazienki. Podeszłam do lustra i się przestraszyłam. Matko jak ja wyglądam? Oczy pod puch niente i rozmazany makijaż na całej twarzy. Matko moje włosy były 'porozrzucane' po wszystkich możliwych stronach. Odkręciłam wodę do wanny i poszłam z powrotem do pokoju. podeszłam do szafy otwierając ją. Wyciągnęłam nową pidżamę i podreptałam z powrotem do toalety. Pewnie domyślacie się czemu przebieram się z pidżamy na pidżamę. Otóż to nie wychodzę dziś z pokoju ani nie odbieram od nikogo telefony. Wiem, że to dziwnie brzmi bo nawet nie jesteśmy razem, no ale skrzywdził mnie tak i to mocno. No nic weszłam do wanny i wymyłam starannie ciało i włosy. Gotowa wyszłam i przebrałam się w 'ubrania' przyszykowanie prze zemnie i wyszłam z toalety. Nie jestem głodna, więc nie zejdę na śniadanie. Z powrotem położyłam się do łóżka i okryłam ciepłą kołdrą. Z tego powodu, że nie spałam całą noc postanowiłam, że prześpię się teraz.
OCZAMI JUSTINA.
Obudziły mnie rano krzyki z dołu. Wstałem leniwie i podszedłem do szafy i wyciągnąłem z niej ubrania na dziś. Przebrałem się szybko zbiegając na dół po schodach.
-Macie na dziś robotę już od tygodnia nic nie robiliście.- Usłyszałem z dołu. O nie tylko nie on. Powiedziałem w myślach i juz po chwili byłem na dolę.
-Co się tu dzieje.- Wrzasnąłem a oczy wszystkich skierowanie były na mnie.
- O Bizzle.-Podszedł do mnie i zagroził palcem.
-Słuchaj macie dostarczyć towar na dziś albo to będzie koniec. Koniec ale z wami.- Powiedział ostro.
-Ciebie tez miło widzieć Sam.-Odpowiedziałem z uśmiechem na ustach. Tak między nami tylko ja się nie bałem mu postawić. No ale cóż ja to ja.
-Nie żartuj sobie Bieber dostawa ma być na dziś.- Powiedział i wyszedł.
Wzruszyłem ramionami udając się do kuchni w celu zjedzenia czegoś.
Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem mleko a, później do szafki i wyciągnąłem płatki.
Wyciągnąłem miskę i zrobiłem sobie jedzenie. Chwyciłem miskę udając się do stołu. Chłopaki siedzieli na sofie i gapili się na mnie jak by ducha zobaczyli, a mniejsza z tym.
Usiadłem wygodnie i zacząłem konsumować swoje zrobione jedzenie.
Po pięciu minutach miska była pusta więc udałem się do pokoju. Nie zdążyłem rzucić się na łóżku, ponieważ  rozległo się pukanie do drzwi.
-Proszę.-Krzyknąłem i położyłem się na łóżko.
-Siema stary.- Powiedział Mat. Ach cały Mat wie kiedy mnie pocieszyć.
-Siema.-Odpowiedziałem leżąc cały czas w tej samej pozycji.
-Wiem o co chodzi.-Dodał naglę i usiadł na łóżko.
-NIe rozumiem o co?-Zapytałem jak głupi.
-Wiem, że chodzi o Selenę,-Dodał a ja gwałtownie się podniosłem.
-O co ci chodzi stary? Co?!-Warknąłem.
-Mi o nic stary. Ale o co tobie. Przecież widzę jak ta dziewczyna na ciebie działa. Ty ciągle o niej myślisz a ona o tobie. NIe możesz się skupić gdy zaczynamy jej temat. Bieber na twoim miejscu zerwał bym ten cholerny zakład i nie wypuszczał takiego anioła jakim jest ta dziewczyna. Wiem, że do niej coś czujesz ale znam cie nie od dziś i wiem, że nie powiesz jej tego. Ale raz w życiu możesz schować dumę w kieszeń i po prostu być szczęśliwy. justin nie widzisz tego, że taka dziewczyna nie trafia się codziennie i jest jedna w swoim rodzaju?-Powiedział na jednym tchu ciągle patrząc na mnie.-Po prostu chcę ci powiedzieć, żebyś nie odpuścił i o nią walczył.- Po tych słowach wstał i poklepał mnie po plecach, a później zniknął gdzieś za drzwiami.
Matko po raz pierwszy Mat powiedział coś mądrego. Po leżałem jeszcze chwile nad tymi słowami. po pięciu minutach zerwałem się na równe nogi i wybiegłem z pokoju. Włożyłem buty i kurtkę chwyciłem kluczyki i po prostu wyszedłem z domu. Wsiadłem do samochodu odpalając go. Jechałem najszybciej jak mogłem. Na pewno złamałem już zasady ale miałem to w dupie. Moim pierwszym przystankiem była kwiaciarnia. Zaraz ale jakie kwiaty lubią dziewczyny? No nic zdam się na kasjerkę.
Wyskoczyłem z samochodu biegnąc w stronę kwiaciarni. Przepychałem się przez ludzi, aż w końcu dostałem się do środka. Całe szczęście dziś nie było ludzi. Podszedłem i przywitałem się. No nie co ta dziewczyna ze mną robi?
-Dzień dobry.- Powiedziałem i podszedłem do lady.- Przy niej stała jakaś starsza pani wyglądała na miłą.
-Dzień dobry chłopcze, w czym mogę ci pomóc?-Zapytała po chwili staruszka.
-Raczej to pani niech mi pomoże, chciałem jakiś ładny duży bukiet kwiatów na przeprosiny dla dziewczyny.-Odpowiedziałem jej z uśmiechem na ustach.
-Hmmm. Zaraz zobaczymy.-Dodała i gdzieś poszła.
Po dziesięciu minutach czekania starsza kobieta przyniosła ogromny bukiet kwiatów i wręczyła mi go. Był na prawdę ładny.
-Biorę go ile płacę?-Zapytałem.
-sto dwadzieścia złotych.-Dodała staruszka.
Zapłaciłem za kwiaty i wyszedłem z kwiaciarni. Udałem się do samochodu kwiaty położyłem na tylnym siedzeniu i sam zająłem miejsce kierowcy uśmiechając się pod nosem.
Po piętnastu minutach drogi zaparkowałem samochód trochę dalej i postanowiłem się przejść.
Po kilku minutach byłem na miejscu. Czekajcie, z której strony ma ona pokój? Oj to mamy problem.
ostatnio jak u niej byłem to wchodziłem przez te... schody a no tak schody. Udałem się w ich stronę i po cichu podszedłem pod drzwi. Wślizgnąłem się do środka i wzrokiem poszukiwałem dziewczyny. Spała słodko na swoim łóżku. Nie chciałem jej budzić więc postanowiłem usiąść na krześle i poczekać, aż się obudzi.
Po równej godzinie dziewczyna zaczęła się budzić. Zerwałem się szybko na równe nogi i podszedłem do łóżka.
-Hej Shawty.-Powiedziałem ale dziewczyna odwróciła się na drugą stronę.
-Idź z tond.- Powiedziała swoim słabym głosem i odwróciła się w moją stronę. Po jej policzku spłynęła jedna samotna łza. Nie na widzę się za to.
-Słuchaj..-Nie dała mi dokończyć.
-NIe Justin chciałeś mnie wykorzystać.-Dodała po chwili i wybuchnęła jeszcze większym płacze.
Przytuliłem ją do siebie a dziewczyna wtuliła się we mnie.
-Słuchaj Selena jak bym mógł cofnąć czas to bym nigdy się o to nie założył.
Jesteś pierwszą dziewczyną, która nauczyła mnie kochać. Selena ja nie mogę przestać o tobie myśleć Selena ja potrzebuję cię jak tlenu, którego mi brak jak ciebie nie ma. Kocham twój uśmiech twoje piękne oczy i włosy. Kochami cię taką jaka jesteś. Proszę wybacz mi. Matko wyrzuciłem z siebie te uczucia w końcu.
Spojrzałem na dziewczynę a ona patrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-justin.-zaczęła ale jej przerwałem.
-NIe słuchaj Selena jeśli nie czujesz tego samego co ja to przepraszam.-Powiedziałem.
-Justin.-Znów zaczęła ale ja znów jej przerwałem.
-NIe Sel jeśli nie czujesz tego samego co ja.-Teraz to ona nie dała mi dokończyć po prostu mnie pocałowała przez chwilę się wahałem ale oddałem pocałunek. Po chwili leżeliśmy razem na łóżku a Sel odezwała się naglę.
-Justin bo ja czuję do ciebie to samo.-Dodała i wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
Mat miał rację teraz to Sel jest całym moim światem i nie pozwolę jej skrzywdzić.
Leżeliśmy jeszcze chwilę aż Selena zasnęła wtulona we mnie. po chwili ja też zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
NO i jest rozdział 5. Ale prawie cały czas z perspektywy Jussa.
                                                         CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
 Wiem, że krótki no ale 6 będzie dłuższy tylko komentujcie proszę dużo was czyta mojego bloga a
prawie komentarzy nie ma :( Proszę o komentarze. KOCHAM WAS <3
#SWAG

czwartek, 9 października 2014

Część 4

-Ja już powinienem iść.-Dodał ciągle patrząc mi w oczy.
-Tak chyba powinieneś.-Odpowiedziałam mu i odsunęłam się od niego wychodząc z łazienki.
Chłopak ubrał koszulkę i wyszedł zaraz za mną. Ja usiadłam na łóżku a Juss stanął przy balkon ie.
-Do jutra Shawty.-Powiedział
-Do jutra.-Dodałam i poczekałam aż chłopak wyjdzie.
Rzuciłam się na łóżko i spojrzałam na zegarek.No ładnie trzecia w nocy no to się nie wyśpię. Przykryłam się szczelnie kołdrą i nawet nie wiem kiedy Morfeusz zabrał mnie w 'długi' sen
OCZAMI JUSTINA.
Gdy wyszedłem od Seleny udałem się od razu do łóżka. Myślałem jeszcze chwile i po stanowiłem ten zakład rzucić. Chyba. Tak długo myślałem nad tym ,że nawet nie wiem kiedy usnąłem
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Jest, dziś już piątek ale ten tydzień strasznie mi się dłużył. Podniosłam się leniwie z łóżka i podeszłam do szafy wybrałam ubrania i podreptałam do toalety. Umyta i ubrana podeszłam do lustra. Tam nałożyłam podkład pomalowałam rzęsy tuszem i zrobiłam lekkie kreski na oczach.Gotowa zeszłam na dół po śniadanie.
-Hej mamo.-Przywitałam się z nią całując ją w policzek.
-Hej, kochanie.-Odpowiedziała i uśmiechnęła się.
-A gdzie tata?-Zapytałam, siadają co stołu.
-Tata w pracy, będzie wieczorem.-oznajmiła mi podając talerz z kanapkami.
-Okej to ja już się zbieram pa.- Wstałam od stołu i kierowałam się w stronę korytarza.
-A i Selena.-Krzyknęła z kuchni mama.
-Co jest?-Zapytałam ją.
-Zapomniałaś pieniądze na lunch.- Powiedziała i podała mi pieniądze.
-Ja wychodzę pa.- krzyknęłam i wyszłam.
Dziś postanowiłam się przejść. Chciałam pomyśleć o tym chorym, ale za razem wspaniałym wydarzeniu z wczoraj. I pomyślałam, że autobus nie będzie taki ciężki z taką grubaską jak ja.
OCZAMI JUSTINA.
Matko jak ja się ciesze, że dziś piątek. Podniosłem się leniwie z łóżka i udałem się do szafy po ubrania na dziś. Gdy już się zdecydowałem poszedłem do łazienki wziąłem, krótki  prysznic, bo dłuższego już nie mogłem. Później postawiłem włosy na żel i spryskałem się moimi ulubionymi perfumami. Gotowy wyszedłem z łazienki i zszedłem na dół. A zapomniałem wspomnieć nie mam mamy, no ale cóż trzeba, żyć dalej. A tak zszedłem na dół i zauważyłem, że na kanapie siedzi Chaz , Twist i Mat. Ciekawe gdzie reszta? A co cie to Bieber przecież ty zajmujesz się tylko sobą i nikim więcej.
-O! Bizzle.- Krzyknął Chaz.
-Siema.-Podszedłem i przywitałem się ze wszystkimi 'żółwikiem'
-Bizzle czas ci się kończy.-Oznajmił nagle Twist.
-Wiem.-Odpowiedziałem ostro.
-Czas na co?- Zapytali równo Chaz i Mat.
-Na nic.-Odpowiedziałem i już chciałem wyjść, ale oczywiście Chaz i Mat mi zagrodzili drogę.
-Bieber nie rób z nas głupków tylko gadaj.-Warknął Chaz.
Oj, czekajcie jak Chaz używa mojego nazwiska to jest wkurzony.
-Nie muszę ci się spowiadać a teraz odejdź bo do szkoły się spóźnię.- Warknąłem ostro.
-Od, kiedy ty się tak szkołą przejmujesz?Co!?-Zapytał Chaz.
-Dobra Bieber ty nam nie chcesz powiedzieć to Twist to zrobi.-dodał po chwili Mat.
-Cokolwiek.-Odpowiedziałem i opadłem na sofę.
-Więc?!-Poganiał go Chaz.
-Dobra. Bo jest taka nowa dziewczyna..-No i fajnie musiał swoje pięć groszy wtrącić Chaz, zresztą jak zwykle.
-A czyli o to chodzi, wiedziałem.-Powiedział Chaz. No super to teraz będzie długi wykład, ale mi to pasuje bo się do szkoły spóźnię.
-Nie przerywaj mi. No to na czym ja byłem?...A dobra mam. No bo w szkole jest tak nowa dziewczyna i ja z Justinem założyliśmy się o to, że ma dwa tygodnie na rozkochanie w sobie tej laski i przelecenie jej w ciągu dwóch tygodni, no ale cóż Justinowi zostały tylko trzy dni. Bo w innym wypadku będzie musiał przebiec się w samych bokserkach po całej szkole.
-Serio Bieber, myśleliśmy, że się zmieniłeś ale nie!.-Wrzasnął nagle Mat.
Bez żadnego słowa wstałem i opuściłem ten chory dom.
dziś postanowiłem się przejść do szkoły miałem czas przynajmniej pomyśleć. Bieber czujesz coś do tej dziewczyny przyznaj.Odezwał się głos w mojej głowie. Nie, przecież ja jestem Justin Bieber ja się nie zakochuję. Może nie to że się w niej od razu zakochałem tylko po prostu czuje jak coś mnie do niej ciągnie, ale nie powiem jej tego bo może ona uważa inaczej może nic do mnie nie czuje? No dobra zerwę ten chory zakład z Twistem. Ona na to nie zasługuje nie jest tak jak reszta dziewczyn z tej szkoły. Ona po prostu dba o siebie i o swoje ciało nie sprzedaje się za pieniądze w szkole i nie daje się przelecieć na prawo i lewo. Matko Bieber ale ty przy niej wymiękasz. mówił głos w mojej głowie.
Gdy miałem już skręcać nagle na kogoś wpadłem.
-Uważaj jak chodzisz.-Powiedziałem nagle i od szedłem kawałek dalej.
-Matko. Przepraszam.-powiedziała nagle jakąś dziewczyna.
Zaraz, zaraz ten głos przecież już go gdzieś słyszałem on należy do Seleny.
-Przepraszam Selena nie wiedziałem, że to ty.-Dodałem od razu na swoją obronę. Powiedziałem po czym dziewczyna odwróciła się i skierowała się w stronę szkoły. Bez namysłu udałem się za nią
OCZAMI SELENY.
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu chociaż Justin był daleko za mną ja nadal czułam na sobie jego wzrok. Gdy podeszłam pod budynek od razu zostałam zaatakowana przez Cher.
-Hej.- powiedziała i pocałowała mnie w policzek. NO wiecie takie nasze przywitanie.
-Hej.- Odpowiedziałam i też pocałowałam jej policzek.
-Co mamy pierwsze?-zapytałam gdy weszliśmy już do środka.
-Matmę.-Odpowiedziała z rozczarowaniem Cher. Nie wiem co ona ma do matematyki spoko jest. Jak dla mnie.
Poszliśmy do szafek, ja miałam trochę dalej szafkę od Cher, no ale cóż mówi się trudno.
Podeszłam do niej i otworzyłam ją wyciągnęłam potrzebne książki. Na szafce od drzwi mam lusterko więc chciałam poprawić makijaż, Gdy naglę ktoś zamknął mi ją przed nosem. Ha! był to nikt inny jak Justin.
-Siema Shawty.-Powiedział ściągając swoje okulary z nosa, ukazując swoje piękne oczy. Rozmarzyłam się na chwilę.
-Hej.-Odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Słuchaj, bo dziś jest impreza u Twista i , chciałem się spytać czy byś nie poszła?- Justin powiedział to tak jakby to była dla niego jakaś kara.
Czekaj, Czekaj wróć czy mi się przewidziało czy on właśnie zaprosił mnie na imprezę ON JUSTIN BIEBER?! I co ja mam mu odpowiedzieć?
-J-jasne czemu nie.-Odpowiedziałam, chciałam udawać obojętną ale nie wiem czy mi to wyszło.
-Okej, będę po ciebie o 22.-Dodał ale nie dał mi szansy na odpowiedź ba zaraz później odszedł.
FACECI?!
Dobra mniejsza z tym, znów otworzyłam szafkę i chciałam już zacząć się malować gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. No super. Mruknęłam pod nosem i udałam się na matematykę. 
OCZAMI JUSTINA.
U Twista jest dziś impreza więc postanowiłem to wykorzystać i wziąć Selenę na nią i tam ją po prostu przelecieć.
-Joł Bizzle.- Krzyknął Twist.
-Siema.- Odpowiedziałem i przywitałem się z nim.
-I jak kiedy zamierzasz ją przelecieć?-Zapytał z cwanym uśmiechem na twarzy.
-Dziś u ciebie.-Dodałem dumny z siebie. Wiem, że mówiłem że jej tego nie zrobię no ale kurwa mać jestem facetem zmieniam zdania często. No i w końcu jestem JUSTIN BIZZLE BIEBER. Nie robiłem tego już od dwóch tygodni to strasznie długo.
-O-o Powiesz jak było?- Zapytał z kpiną Twist.
-Opisze ci to ze szczegółami.-Dogryzłem mu i wszedłem na lekcji.
*
OCZAMI SELENY.
Od razu po szkolę udałam się do domu. Tak na serio zdziwił mnie fakt, że Justin chcę mnie gdzieś zabrać albo co gorsza ze mną gdzieś wyjść. Podeszłam do szafy i wybierałam ciuchy na dziś, no ale kurde w co ja mam się ubrać?. Matko pomocy tych ubrań tu jest chyba z milion. po piętnastu minutach w końcu zdecydowałam się na, krótki top z napisem 'Confident' i krótkie podarte spodenki. Po wybraniu ubrań udałam się na długą ale nie za długą kąpiel. Odkręciłam wodę z gorącą wodą i zaczęłam się rozbierać. Gdy woda nalała się do pełna zanurzyłam się w niej. Namydliłam swoje ciało moim ulubionym kokosowym żelem i wtarłam go dokładnie w skórę. po długiej kąpieli wyszłam z wanny i włożyłam uszykowane wcześniej ubrania. Po założeniu ich podeszłam do lustra i zaczęłam się malować. nałożyłam na siebie podkład ' nie dużo'. Pomalowałam rzęsy tuszem i ciemnymi cieniami, postanowiłam pomalować powieki a zapomniała bym jeszcze zrobić cienkie kreski na oczach. pomalowałam jeszcze usta czerwoną jak krew usta (ale nie za dużo). Gotowa wyszłam z toalety. Zaraz, zaraz przecież ja się nawet rodziców nie spytałam. Powiedziałam sobie w myślach i za moją głupotę walnęłam się w czoło. Dźwięk rozniósł się po całym pokoju.Spojrzałam na zegarek była 21:55 no ładnie mam pięć minut. Szybkim krokiem udałam się na dół. W salonie siedział mój tata.Zaraz a gdzie mama? Dobra mniejsza z tym ważne, że tata jest.
-Tatoo wiesz, jak cię kocham?- Powiedziałam podchodząc do niego.
-Nie nie dostaniesz kieszonkowego. Dopiero co dostałaś.-Odpowiedział mi.
-NIe, nie chcę pieniędzy mogę iść na imprezę?-Te słowa wypłynęły z moich ust ja melodia.
-Nie.-Odpowiedział stanowczo.
-Ale tato wrócę o drugiej jutro jest weekend.-Dodałam i zrezygnowana opadłam na sofę.
-Nie.-Nadal mówił nie ugięty.
-Ale mam dobre oceny w szkolę no proszę.-Zrobiłam minę szczeniaczka.
Tata przez dłuższą chwilę patrzył na mnie i myślał. Proszę, żeby się zgodził to pierwszy raz gdy Justin mnie gdzieś zaprosił i może ostatni a ja nie chcę wyjść na nie wiadomo kogo.
-No nie wiem.-Odpowiedział.
-No tato proszę wszyscy z klasy będą.- O ja z tymi z klasy skłamałam ja nigdy rodziców nie kłamię o jaa.
-No dobrze, ale twoja mama mnie zabije.-Dodał i zaczął się śmiać.
-Aaa dziękuje kocham cię!- krzyknęłam i wyszłam na korytarz i zaczęłam zakładać buty założyłam czarne trampki i już miałam iść gdy usłyszałam klakson samochodu.
-Ja idę pa!- Krzyknęłam i wyszłam.
Gdy wyszłam moim oczom ukazało się czarne sportowe auto, z którego naglę wysiadł Justin. Chłopak ubrany był w białą koszulkę z napisem 'SWAG' i w czarne spodnie, których krok zwisał mu prawie za kolana. WOW ale on bosko wygląda powiedziałam sama do siebie. Ale cóż skarciłam się za te myśli bo przecież nie mogę mu powiedzieć, że coś do niego czuję bo by mnie wyśmiał lub gorzej nie czuję tego samego co ja.
OCZAMI JUSTINA.
Ubrałem się tak jak zwykle.Biała bluzka z napisem 'SWAG' i czarne spodnie do tego też czarne supry i czarny full cap z napisem FACK YOU.
Gotowy opuściłem dom i wsiadłem do samochodu. Podróż zajęła mi jakieś dziesięć minut.
Po do tarciu do celu zatrąbiłem a moim oczom ukazała się szczupła sylwetka, która ubrana była w krótki top z napisem 'Confident' i w czarnych krótkich podartych spodenkach. włosy miała rozpuszczone. matko jaka ona boska. No to już dziś muszę to zrobić i wygrać ten cholerny zakład z Twistem.
Wyszedłem z samochodu i udałem się w stronę dziewczyny.
-Siemka Shawty.-Powiedziałem z uśmiechem na ustach.
-Hej.-Odpowiedziała nieśmiele.
Dziwnym chyba jak dla niej gestem pokazałem, żeby wsiadła. Zachowałem resztę szacunku i otworzyłem jej drzwi od samochodu. Dziewczyna bez słowa weszła do niego i zapięła pas ja postanowiłem zrobić tak samo.
*
OCZAMI SELENY
Podróż nie minęła nam najlepiej jechaliśmy ciągle w ciszy. No ale dojechaliśmy po trzydziestu minutach ale dojechaliśmy.
Wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę dużego jedno rodzinnego domu. Justin otworzył mi drzwi i przepuścił przodem. Po wejściu udaliśmy się w stronę baru. Justin szedł bardzo blisko mnie nie mówię, że to mi przeszkadza no ale nie ważne. Tak jak mówiłam udaliśmy się do baru i usiedliśmy na krzesłach.
-Co pijesz?-Zapytał się Justin.
-Sok.-Odpowiedziałam nieśmiele.
-Shawty sok?.- Zaśmiał się pod nosem.
-Nie śmiej się ze mnie.-Udałam obrażoną.
-NIe no a tak na serio?- Zapytał jeszcze raz.
-Dobra jakiegoś drinka. Pasuję?-Zapytałam.
-Tak bardzo.-Odpowiedział i zaczął zamawiać.
Po trzech drinkach byłam może lekko wstawiona.
-Justin.-Jęknęłam.
-Co?-Zapytał i zaczął się śmiać nie powiem bo justin był trochę wstawiony zaraz zaraz, zaraz co ja gadam on był mega wstawiony.
-Chodź tańczyć.-Jęknęłam znów.
-Skarbię, ale ja nie umiem.-Odpowiedział bez żadnej odpowiedzi  pociągnęłam chłopaka na środek parkietu i zaczęłam z nim tańczyć.
Przetańczyliśmy chyba z jakieś pięć piosenek po czym  podszedł do nas Twist jeśli dobrze mówię i pociągnął go gdzieś na bok.
Bez zastanowienia ruszyłam za nimi i schowałam się, żeby podsłuchać. Wiem, że tak się nie robi no ale.
OCZAMI JUSTINA.
-Stary kiedy to zrobisz?-Zapytał zniecierpliwiony Twist.
-Stary mówiłem ci, że jeszcze dziś przelecę Selenę. Muszę ją jeszcze bardziej upić i tyle.-Dodałem
-Mam nadzieję.-Odpowiedział dumny Twist.
OCZAMI SELENY.
A więc po to mnie tu przyprowadził, żeby mnie przelecieć i zostawić. Czułam jak do moich oczu napływa słona ciecz zwana łzą. Jak on mógł a ja głupia się zgodziłam. Na znak, że byłam lekko wstawiona i nie mogłam za bardzo utrzymać równowagi odwróciłam się i zwaliłam wazon.No ładnie Selena. Powiedziałam w myślach.
-Selena co ty tu robisz?-Zapytał Wkurzony Justin. Podszedł do mnie i już chciał mnie złapać za rękę, ale w czas się odsunęłam.
-Nie dotykaj mnie!-Krzyknęłam. A z moich oczu zaczęły spływać słone łzy.
Odwróciłam się i zaczęłam biec. Słyszałam za sobą tylko wołanie mojego imienia, ale nie odwracałam sie tylko biegłam dalej. Jak on mógł mi takie coś zrobić myślałam, że jest inny. Tak uważaj Selena bo tacy jak on są inni. Z moich oczu zaczęło wypływać coraz więcej łez.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę.
po pięciu minutach juz była podałam adres i już po chwili ruszyliśmy. Oparłam głowę o szybę i zaczęłam cicho szlochać.
*
Po chwili byłam już w domu zapłaciłam facetowi i szybkim krokiem udałam sie do domu otarłam ostatni raz mokre policzki i po cichu weszłam. Jak dobrze, że wszyscy śpią. Ściągnęłam buty i szybko pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łózko. Płakałam coraz mocniej i mocniej. nawet nie wiem kiedy usnęłam ze zmęczenia.
OCZAMI JUSTINA.
To nie tak miało być. byłem wściekły. Udałem się jeszcze do baru i wypiłem dwa kieliszki i wyszedłem z imprezy. Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę domu.
Po piętnastu minutach byłem na miejscy wyszedłem jak poparzony i wszedłem szybko do środka. Dzięki, że wszyscy już spali. Zrzuciłem buty i udałem się na górę, rzuciłem się na łóżko i z jednej strony miałem ochotę obić ryj Twistowi. A z drugiej szkoda mi jej. Zaraz, zaraz MI jest po raz pierwszy kogoś szkoda. O nie co się ze mną dzieję. Jak ona na mnie działa? No pytam się? jak?! Mój mózg miał mętlik. Przewróciłem się na bok i usnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest już część 4!!!!!!!! przepraszam, że tyle musieliście czekać !!! ale wiecie nauka i nie miałam kiedy :(

   

#SWAG
                                             CZYTASZ = KOMENTUJESZ.