wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 33
Po chwili Justin wrócił do mnie, z bardzo dziwną miną.
-Justin, wszystko okej?-Zapytałam niepewnie jego reakcji.
-Tak, kochanie wszystko okej.-Widziałam, że próbował uspokoić się w środku z czego się bardzo cieszę, że idzie mu to lepiej.
Justin opadł ciężko na kanapę od razu przytulając się do mnie. Zdziwiłam się, bo czułam że coś jest nie tak ale jak się spytam to na pewno mi nie powiedzą bo przecież to są 'interesy', do których ja się mam nie wtrącać. Jak to zawsze. Ale jedna bardzo ważna rzecz chodziła mi po głowię, o której musiałam się dowiedzieć.
-Justin.-Zaczęłam cicho.
-O co chodzi?-Podciągnął się leniwie do góry ciągle trzymając mnie w ramionach.
-Co zrobiliście, z ciałem Ashley?-Powiedziała, nie chcąc bawić się z nim w żadne gierki.Ale chłopak cały zesztywniał tak, jak by bał się mi wyznać prawdę, wyglądało mi to też tak jak by od tego zależało jego życie a przede wszystkim moje.
OCZAMI JUSTINA.
No i brawo Bieber, Selena chcę w końcu wiedzieć co się stało z ciałem i co ja mam jej powiedzieć, że z chłopakami zakopaliśmy je w lesie? Heh to już w tedy zamordowała by mnie na miejscu, o nie dziękuj chcę jeszcze pożyć. A tak na serio to co przecież nie powiem jej, że je zakopaliśmy, bo w tedy na serio bym jej już więcej nie zobaczył.
-Justin.-Wyrwałem się z transu, gdy dziewczyna machała mi ręką przed oczami.
-Hmm.?-Chciałem, zmienić temat ale nie wyszło Selena nigdy nie zapomina. A szkoda.
-Co się stało z ciałem Ashley?-Odsunęła się ode mnie nie wielki kawałek, tak żeby spojrzeć mi w oczy.
-Nie ma jej.-Próbowałem jak najszybciej o tym zapomnieć.
-Wiem, że jej nie ma ślepa nie jestem.- Dziewczyn, zaczęła podnosić głos czego nie chciałem.
-Selena, uspokój się.-Próbowałem, nadal zmieniać temat. Ciekawe czy mi się uda? Raczej Bieber przejdź do rzeczywistości bo ci się, to jak najbardziej nie uda. Matko muszę przestać gadać sam do siebie.
-Uspokoję się, dopiero w tedy jak mi powiesz co się stało z tym ciałem.-No to Bieber, już po tobie, chyba że.
-Selena, podczas gdy ty zemdlałaś Chazza zadzwonił po trupiarnię (zapomniałam jak się to nazywa)
i je zabrali to wszystko.- Kłamałem znowu. Coraz częściej to robię. Coraz częściej okłamuję Selene, ale to wszystko dla jej dobra.
-Czemu, od razu mi tego nie powiedziałeś?- Podniosła jedną brew do góry, chcąc wyglądać groźnie, no cóż ale jej to nie wyszło bo wyglądała słodko.
-Nie, chciałem cię niepokoić.-Mówiłem wzruszając ramionami.
Dziewczyna wypuściła powietrze i opadła swobodnie na moje kolana.
Włączyłem telewizor bo ta cisza już mnie przerażała, znaczy no wiecie nikt nic nie mówi i no ten uhh, zdecydowanie muszę przestać gadać do siebie.
Głowa seleny dalej spoczywała na moich kolanach. Spojrzałem delikatnie w jej oczy i ujrzałem, że dziewczyna śpi. Kątem oka zerknąłem na zegarek w swoim telefonie no super była godzina za dziesięć dwunasta, zaraz, zaraz miała tu być Cher gdzie ona jest?
Po pięciu minutach do pokoju wleciała Cher.
-Justin o co tu chodzi, siedzę w domu, sama a tu naglę ci dwaj wchodzą jak do siebie i bez żadnego wytłumaczenia wyciągają mnie z domu.-Krzyczała z flustrowana.
Kątem oka spojrzałem na chłopaków a oni zaczęli się śmiać.
-Cher zostań, z Seleną my za jakąś godzinę wrócimy.-Nie czekając na odpowiedź dziewczyny chwyciłem swój telefon, bo bez niego się nie ruszam po drodze akurat chwyciłem swoją kurtkę i wyszedłem.
*****************************************************************************
Jest 33 rozdział :) przepraszam że tak byle jak ale ja jestem zmęczona. Prawię nic nie śpię :'(
więc zrozumcie następny rozdział pojawi się jutro lub pojutrze :))
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
PS. przepraszam za tamten rozdział ale nie dokończyłam go po prostu bo musiałam kończyć, tak szczerze to powinna być dalsza część jego ale tata kazał mi już wyłączać bo za dużo siedzę :(
kocham was <3
#SWAG
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Część 32
Gdy ból trochę złagodniał, zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w tedy uświadomiłam sobie, że znajduję się w salonie. Mój oddech zaczął przyśpieszać, kiedy na polu mojego widzenia, nie było Justina. Zaczynałam lekko panikować, kiedy odwróciłam swoją głowę ponownie w lewo tak, że widziałam jak Justin usnął na siedząco ciągle trzymając moją rękę. Jak to możliwe, że wcześniej jej nie czułam na sobie? Może byłam zbyt zajęta, szukaniem go niż to, że mogłam być w niebezpieczeństwie. Wiem ja i te moje czarne scenariusze.
-Hej, kochanie obudziłaś się.-Usłyszałam zza pleców ten głos, który przyprawia mnie o dreszcze, to ten sam głos, dzięki któremu rano się uśmiecham cieszę się, że spotkałam taką osobę jak Justin w moim życiu chociaż, że czasem jest wybuchowy, ale ja go rozumiem nie miał łatwo w młodszych latach, tak samo jak ma teraz.
-Hej.-Nie, mogłam prawie nic wyksztusić moje gardło potrzebowało się nawilżyć. Czułam się tak jak bym miała pustynię w ustach i w gardle tak samo.
-Wszystko w porządku nic ci nie jest?-Właśnie w tym momencie włączyła mu się niania.
-Tak, Justin to miłe, że pytasz wszystko jest okej tylko chce mi się pić.-Mówiłam od razu po woli podnosząc się z kanapy.
-Nie, nie męcz się księżniczko ja ci przyniosę.-Wymamrotał pod nosem z powrotem kładąc mnie na łóżku w salonie.
-Justin.-Nie dokończyłam bo Ser Justin zniknął w kuchni.
Po pięciu minutach dostałam wodę, po którą chciałam iść sama.
-Justin wiesz, że nie musiałeś umiem chodzić.-Tłumaczyłam mu ale chłopak w połowie zdania mi przerwał i złączył nasze usta w jedno. Cieszyłam się na ten gest z jego strony. Chciałam od nowa zakochać się w nim i po raz pierwszy zasmakować jego boskich ust.
Gdy pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny d salonu weszli chłopcy, a z ich twarzy nie wynikało nic dobrego.
-Emm, Bizzle sorki że psujemy nastrój ale musimy pogadać.-Mówił Chazza błądząc wzrokiem po pokoju.
-To, nie może poczekać.-Justin wypuścił powietrze flustracji.
-NIe, Bizzle to poważne.-Podniósł głos Chazza na co się wystraszyłam.
-Okej, to o co chodzi?-Justin podniósł się na co później pomógł mi ostrożnie kładąc mnie na sofie w wygodnej pozycji.
Po chwili chłopaki zniknęli gdzieś w głębi domu.
-O co znów chodzi Chazz?-Zapytałem z wyczuwalną złością.
-O to, że James szykuję się do uderzenia naszej bazy o to chodzi.-Wydarł się chazza, ale szeptem.
-Więc my zaatakujemy go pierwsi, tak że nawet nie będzie wiedział kiedy, musimy tylko wynmyśleć plan.-Dodał po chwili Mat.
-Ale, ja nie zostawię Seleny samej w takim stanie.-Warknąłem, chcąc im wybić ten pomysł z głowy. No sory ale dla mnie Selena jest ważniejsz.
-Zadzwonimy po Cher.-Ściszył głos Mat, chcąc na pewno tego żebym nie usłyszał ale na próżno.
-No, okej tylko zadzwońcie do niej. i o północy możemy wyruszać.- Rozkazałem po czym wróciłem do seleny.
-Okej.-Powiedzieli równo, po czym się rozeszli.
*****************************************************************************************************
No i jest 32 rozdział :* Mam nadzieję, że się wam spodoba <3 wiem, że dodaje je w opóźnionych terminach i za to jeszcze raz przepraszam, przyjmę od was tą krytykę na ten temat na gołą klatkę :(
Kochani a teraz chcę wam, życzyć udanego Sylwestra oczywiście nie za pijanego, ale jednak pijanego chcę, żeby ten rok 2015 był dla was tylko lepszy i lepszy :* nie chcę żebyście się zmieniali bo i tak jesteście najlepsi <3 wiem chociaż was nie znam ale wiem jak jest tu na blogu od razu widać, że jesteście super <3 kocham was bardzo bardzo mocno <3
Jeszcze raz pijanego sylwestra kochani ale nie za pijanego :* ♥
KOCHAM WAS <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3.
#SWAG.
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Rozdział 31
Po pięciu minutach dołączyłam do do Justina, który leżał na łóżku. Podeszłam bliżej o zobaczyłam, że chłopak śpi. Podeszłam do szafy i wzięłam pidżamy i poszłam do toalety. Weszłam pod prysznic i umyłam się szybko i przebrałam. Po cichu na palcach podeszłam do łóżka i położyłam się koło Justina. Wśliznęłam się koło niego i powoli zasypiałam gdy kogoś ramiona, otoczyły mnie w uścisk. Odwróciłam się w jego wtulając się w niego mocniej. Podniosłam się powoli całując go w usta po czym od nowa położyłam się spać.
************************************************************************
Rano obudziłam się szybciej od Justina. Więc pomyślałam, że zrobie mu śniadanie. Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłem do kuchni. Na szczęście chłopaki jeszcze spali, więc nie widzieli mnie w samej piżamie.
Podeszłam bliżej lodówki od razu ją otwierają. Zaczęłam w szybkim tempie wyciągać potrzebne składniki. Musiałam się spieszyć bo nie wiem, o której obudzi sie Justin. Szybko podeszłam do szafki i wyciągnęłam patelnię. Postawiłam ją na kuchence i zaczęłam, smażyć naleśniki.
Po kilku minutach wszystko było gotowe. Wsadziłam wszystko na tacę od razu na lewając przy tym soku. Gdy wszystko było gotowe wzięłam to do ręki i schodami poszłam do góry.
Po cichu uchyliłam drzwi, po czym weszłam spojrzałam na łóżko, gdzie jeszcze spał chłopak. Postawiłam śniadanie na biurku i podeszłam do niego. Położyłam sie po cichu, smerając go po klatce piersiowej. Chłopak już po chwili, zaczął się budzić więc położyłam swoje usta na jego. Był to nie długi ale namiętny pocałunek. Już po chwili chłopak obudził się, więc to był dla mnie znak aby działać.
-Hej, kochanie.- Mruknął jeszcze zaspanym głosem. Matko kocham jego poranny głos.
-Hej.-Szybko wzięłam śniadanie i podeszłam do łóżka.
Po chwili położyłam je mu na brzuchu.
-Smacznego, kochanie.-powiedziałam, znów złączając nasze usta w jedno
-Ale, to ja powinienem ci gotować, a nie ty mi.-tłumaczył, gdy się od siebie oderwaliśmy.
Nie powiedziałam nic tylko pokręciłam głową z rozbawienia. Gdy chłopak skończy jeść i mnie karmić, usłyszeliśmy głos Matta z dołu.
-Kurwa, Justin chodź tu szybko.-Krzyknął chłopak, po czym od razu zerwaliśmy się na nogi.
Zbiegliśmy po schodach i pomogliśmy w stronę drzwi wejściowych, gdzie przed chwilą wołał nas Mat. Gdy już dotarliśmy drzwi były otwarte a na wycieraczce leżało zakrwawione ciał jakiejś dziewczyny. Justin przetarł szybko twarz ciągnąc za końcówki włosów.
Podeszłam trochę bliżej ciała i złapała sie za buzię. Na wycieraczce właśnie leżała martwa Ashley. Po woli zaczęłam cofać się za Justina, nadal będąc w szoku. Nie słyszałam nic tylko jakieś wstrzymanie mną.
-Selena, oddychaj.-Krzyknął Justin, na co szybko się rozbudziłam.
No przepraszam, ale nie codziennie
widzi się martwe ciało przed drzwiami. Spojrzałam na chłopaków a później od nowa na ciało i obraz zaczął mi się rozwiązywać po czym zrobiło się czarno i upadła.
************************************************************************
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Kochamy was
#SWAG I #WERA
czwartek, 18 grudnia 2014
Przepraszam! :(
Przepraszam, was za to że niw dodałam kolejnego rozdziału . Ale właśnie, wróciłam z wycieczki i jestesm mega zmęczona. Postaram się 31 rozdział dodać jutro. Cały tydzień mam zawalony, przepraszam was jeszcze raz!! :'(
Kocham was
#SWAG
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Rozdział 30
************************************************************************
Mija już godzina, a Justina jeszcze nie ma. Oczywiście, że się martwie. Wiem nie powinnam tego mówić, że martwię się o suke, która wrobiła Justina w ojcostwo, no ale cóż jestem jaka jestem.
Chodziłam po pokoju w tą i spowrotem. I nie mogłam przestać.
-Woo. Selena nie chodź tak, bo krędźka dostaniesz.-Chazza złamał mnie za ramiona i przytrzymał tak mocno, że nie mogłam się ruszać.-Wiem, że sie martwisz ale Justin wiw co robi.-Ha właśnie o to chodzi, że gdy jest wkurwiony, to nie panuje nad sobą.
-Właśnie o to chodzi, że nie wie.-Mówiłam wyrywając się z jego uścisku i od nowa chodziłam po pokoju. Miałam wrażenie, że zaraz wywierce dziurę.
Widać było, że Chazza się poddał i opadł na sofe.
Zrobiłam jeszcze kilka rundek po pokoju, gdy drzwi wejściowe się otworzyły, a po chwili było słychać ciężkie kroki, a tuż za nimi głośne tupanie szpilek. Nie wiedzieliśmy co się dzieję, więc razem z Chazzą po biegliśmy do kuchni. Gdy weszłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. W kuchni stał Justin, który trzymał koło siebie Ashley za włosy.
Dziewczyna była cała zapłakana, widać było, że chłopak sprawia jej ból. Teraz wie jak ja się czułam gdy mówiła te wszystkie bzdury, o ciąży.
-pokaż to nagranie Chazza.- Warknął Justin, gdy spojrzałam na jego oczy nie było tak ani trochę uczyć. Tak jak by wszystko wyparowało. Jego oczy, teraz były wypełnione ciemnością, która władała jego ciałem. Stałam i przyglądałam się całej sytuacji. Kątem oka dostrzegłam jak Chazza wyjmuję telefon i puszcza nagranie.
Chwilowo Ashley nie wiedziała, co się dzieję. Do puki nie usłyszała rozmowy z lekarzem. Widziałam jak jej oczy wypełniają się łzami.
-Co to ma być?!-Ryknął Justin uderzając w najbliższą ścianę.
Dziewczyna, wzdrgnęła się połykając ślinę, która utknęła w jej gardle.
-Pytam, kurwa.-Mówił do niej wstrząsając nią.
-dobra, powiem ale mnie póść.-Jęknęła dziewczyna, wycierając mokre policzki.
Chłopak rozluźnił swoją rękę tak by dziewczyna była wstanie złapać się za bolące miejsce.
-To było tak, że odkąd Justin zostawił mnie dla ciebie. Miałam dużo Szczęścia a przede wszystkim dużo pieniędzy.-Mówiła uśmiechając się bezczelnie, a mięśnie Justina spieły się tak mocno, że jego ręce zrobiły się całe białe. Podeszłam szybko do niego i swoją prawą ręką zaczęłam jeździć palcem wzdłuż kręgosłupa, aby pokazać mu że jestem tu dla niego, i że się nigdzie nie wybieram.
Czułam jak jego mięśnie się rozluźniają. Byłam z siebie dumna, że potrafię zapanować nad jego złością.
-Wyjdź, stąd bo zaraz stracę do ciebie więcej cierpliwości.-Słychać było, że mówi przez zaciśnięte zęby.
Dziewczyna spojrzała sie ostatni raz na mnie po czym odwróciła się na pięcie i wyszła. Tak jak ona by to powiedziała z gracją.
Spojrzałam kątem oka na Chazze, który nie mógł wytrzymać ze śmiechu, widać było to po jego wyrazie twarzy.
-Pójdę do pokoju.-Powiedział Justin ściągając moją rękę z jego ciała.
Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem a później odszedł.
Moje serce się złamało na pół gdy go takiego zobaczyłam.
*
Po pięciu minutach dołączyłam do do Justina, który leżał na łóżku. Podeszłam bliżej o zobaczyłam, że chłopak śpi. Podeszłam do szafy i wzięłam pidżamy i poszłam do toalety. Weszłam pod prysznic i umyłam się szybko i przebrałam. Po cichu na palcach podeszłam do łóżka i położyłam się koło Justina. Wśliznęłam się koło niego i powoli zasypiałam gdy kogoś ramiona, otoczyły mnie w uścisk. Odwróciłam się w jego wtulając się w niego mocniej. Podniosłam się powoli całując go w usta po czym od nowa położyłam się spać.
************************************************************************
Wróciłam z próby zmęczona jak nic, ale specjalnie dla was napisałam rozdział <3 Bylo warto iść na próbę powygłupiałam się i pośpiewałam <3 Mam nadzieję, że rozdział się spodoba <3 No i mamy 30 rozdział cieszycie się? Chciałam wam podziękować za 2000 tysiące wejść. Jesteście kochani <3 kocham was <3
Proszę przesyłajcie bloga dalej, proszę, proszę <3
#SWAG I #WERA
PS przepraszam za błędy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
sobota, 13 grudnia 2014
Rozdział 29
-Justin pomógł byś mi, nie jesteś taki lekki.-Mówiła ciągnąc za sobą chłopaka.
-ale wiesz jak ja ciebie kocham.- Mówiąc to justinowi nie tylko plątał się język ale też nogi, na co zacząłem się śmiać. Chyba nawet mnie nie zobaczyli. Pobiegłem do Seleny aby jej pomóc.
-Chaz chłopie co ty tutaj robisz ?-Zapytał Justin śmiejąc się sam z siebie. Tak, tak wygląda po alkoholu.
Razem z sel położyliśmy go na sofie w salonie.
Od razu na nią opadł, ale nie sam. Ciągle trzymalimy go za ręce więc polecieliśmy na niego. To wyglądało mniej więcej tak. Justin opadł na sofe na nim wylądowałem ja a ma końcu selena, która opadła na mnie.
-Nie wiedziałem, że na mnie lecisz. No ale wież ja mam dziewczynę.-Na te słowa od razu wszyscy zaczęli się śmiać.
-A teraz złaź ze mnie jesteś ciężki. A i gdzie jest Selena idź jej poszukaj.- Justinowi nie zamykała się buzia od tego gadania.
-wiesz to samo mogę powiedzieć o tobie, gdy tu Cię nosiłem.- Mówiąc to czekałem, aż selena ze mnie zejdzie.
- a propo justin jestem tutaj.-Odezwała się nagle dziewczyna ciągle płacząc ze śmiechu, który spowodował Pan Bieber.
Ale Justin, już nie odpowiedział bo zasnął.
-Selena musimy, pogadać ale nie tu w kuchni.- Nie czekając na jej odpowiedź pociągnąłem ją w stronę kuchni.
OCZAMI SELENY.
To było dziwne jak Chaz pociągnął mnie do kuchni, no ale nic nie miałam wyboru bo zostałam porwana.
-Co jest?-Musiałam zapytać bo moja ciekawość już dawała o sobie znaki.
Chłopak wziął głęboki wdech a później wydech.
-Była tu dziś Ashley.-Na imię tej suki mój żołądek zrobił nieprzyjemnego fikołka.
-co z tą suką nie tak? -Mój głos zaczął się minimalne podnosić.
-A z resztą posłuchaj sama.-Dodał i włączył mi jakieś nagranie.
Od razu rozpoznałam głos tej suki. Ona w cale nie jest w ciąży z moim chłopakiem, przez ten cały czas niszczyła nam życie. Ale jak się Justin o tym dowie to nie bedzoe za ciekawie. Myślę, żeby powiedzieć mu to jutro jak już będzie w stanie prowadzić.
-Powinniśmy mu powiedzieć mu to dzisiaj.-Zaproponował Chaz na co id razu chciałam mu to wybić z głowy.
On sobie chyba ze mnie żartuje, że ja w takim stanie go gdziekolwiek puszczę.
-Nie, to nie dobry pomysł, żeby dziś w takim stanie jechał.-Mowiłam chciałam mu to wybić.
-ale nie możemy zwlekać.-Widziałam jak oczy chazzy zaczęły świecić.
-Ale on dziś nie jest w stanie stać na własnych nogach o własnych siłach, a co dopiero prowadzić auto.-Miałam nadzieję, że wybiłam mu to z głowy.
-Może i masz racje.-Poddał się już bo wiedział, że ze.mną nie wygra.
-Ja zawsze mam. A teraz dobranoc.-Uśmiechnęła się do niego i poszłam spać, bo już rano czeka nas poważna rozmowa z Justinem.
Podeszłam do sofy, gdzie leżał mój chłopak i położyłam się koło niego odkrywając nas kocem. Wtulilam się bardziej w niego i zasnełam.
*
Rano słyszałam tylko jak Chazza rozmawia Justinem. Szybko podniosłam się i pobiegłem do kuchni.
-Hej, kochanie.-Oh i ten jego seksowny głos z rana.
-Hej.-Powiedziałam podchodząc do niego bliżej i całując go w usta.
Gdy oderwaliśmy się od siebie spojrzałam na Chazze, który kiwnął głową na znak, że już czas mu powiedzieć. Przełknęłam gule w moim gardle i zaczęłam.
-Justin, powinieneś czegoś posłuchać.-Nie czekając na jego odpowiedź CHaz puścił nagranie.
Widziałam jak jego oczy czarnieją, a z jego ręki robi sie piąstka.
Po skończeniu nagrania wymieniliśmy wzroki z Chazzą.
-Zabije suke.-Powiedział i wyszedł. Nie chcieliśmy go zatrzymywać miał prawo do złości.
************************************************************************
No i mamy 29 rozdział podoba się?
No nic dziękuję wam za to, że czytacie mojego bloga <3 ale mam do was proźbę, polecajcie bloga proszę im więcej was czyta i im więcej was komentuję tym szybciej będą rozdziały ponieważ to bardzo, ale to bardzo motywuje <3 Mam nadzieję, że się nim podzielicie z innymi <3
PS. Przepraszam za błędy.
Kochamy was<3
#SWAG I #WERA
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
piątek, 12 grudnia 2014
Rozdział 28
Leżeliśmy z w łóżku ciągle przytuleni do siebie.
Zostało jeszcze trzy dni do końca ferii, nie chcę spędzić ich całych w domu.
Więc wpadłam na pomysł
-Justin.-mówiłam głaskając jego klatkę piersiową.
-hmm?- serio chłopie czy ty zawsze będziesz odpowiadać mi "hmm"? Dobra nie ważne.
-No bo mi się już nudzi te ciągłe siedzenie w domu, i nic nie robienie.
-A co będę za to miał?-zapytał, podając mi rękę na znak, że wstajemy.
-hmm. Impreza ze swoją dziewczyną.-Mówiłam uwodzicielskim głosem.
-Okej. Namówiłaś mnie.-Mruknął mi w szyję.
OCZAMI CHAZZY.
Siedziałem na sofie w salonie oglądając telewizor oczywiście zakładając chipsy, gdy kogoś sylwetka zasłoniła mi obraz.
-Puka się nie jesteś u siebie. Dziewczyna spojrzała na mnie przywracając oczami.
-Dobra, do rzeczy. Gdzie jest Justin?- Tupneła nogą rozglądając się po domu.
Nie no prosze weźcie ją z tąd.
-Nie wiem, a teraz jak byś mogła wyjść.-pokazałem w stronę drzwi, nie lubie suki.
-Nie pierw muszę zobaczyć gdzie jest Justin.-Prosze niech ona się zamknie.
-Ashley wystarczająco namieszałaś w jego życiu.-To było prawdą omało nie zepsuła związku Justina i Seleny.-A teraz jak byś mogła wykorzystać swoje nogi i wyjść był bym bardzo wdzięczny.-Dodałem uśmiechając się do niej jak najsztuczniej umiałem.
Proszę niech już nic nie mówi zrobię wszystko tylko niech ta głupia suka się zamknie.
Moje błagania zostały wysłuchane.
Dziewczynie zaczął dzwonić telefon. Widziałem jak kątem oka spogląda na wyświetlacz swojego Iphone.
-przepraszam.-Powiedziała i poszła do drugiego pokoju.
Chciałem posłuchać co tam knuje więc poszłem.za nią.
-A pan doktor, tak na jutro będą pieniądze. A sfałszowane dokumenty już są gotowe? Tak to świetnie.-Myślałem, że się przesłyszałem. Ona wcale nie jest w ciąży. Kłamała Justina przez ten cały czas. Jak doborze, że w czas ją nabrałem.
Gdy dziewczyna opuściła pokój, powiedziała krótkie pa i wyszła. No to suko czekaj z niecierpliwością na furie Justina, a bądź pewna że on się o tym dowie jeszcze dziś.
**************************************************************
No i jest 28 rozdział cieszycie się? Bo ja bardzo <3
Uu Ashley lepiej się bój. Całe szczęście, że Chazza ją nagrał.
Proszę udostępniajcie bloga im więcej wasz czyta i komentuje tym szybciej będą rozdziały ponieważ to bardzo motywuje <3 dziękuję za uwagę. Przepraszam, że taki krótki ale Pisałam go wcześniej i mi się usunął przepraszam was najmocniej.
KOCHAMY WAS <3
wtorek, 9 grudnia 2014
Rozdział 27
Rozdział 27
-Justin.-Krzyknęłam ale chłopaka już nie było.
Po woli podniosłam się z ziemi, kierując się w stronę łóżk. Nie miałam już siły na kłótnie z Justinem.
Weszłam pod ciepłą kołdre opatulajac się nią po samą twarz.
Z moich oczu wyleciała jeszcze jedna samotna łza, po czym moje powieki od razu się zamknęły, powodując że zasnęłam.
*
Rano powoli przetarłam swoje obolałe oczy. Po chwili wstałam z łóżka i myślałam, że polece spowrotem na nie. Wolnymi krokami podeszłam do drzwi otwierając je w końcu zdobyłam się na odwagę i zeszłam na dół. Po cichu weszłam do kuchni przeciągając się. Nalałam do szklanki trochę wody i zrobiłam małego łyka. Poczułam jak zimna substancja spływa przez mój przełyk. Odwróciłam się w stronę salonu, a na sofie leżał Justin który trzymał w ręku pustą butelkę po alkoholu. No to Justin szykuj się na niezłego Kaca pomyślałam, kręcąc głową.
Odstawiłam szklankę do zlewu i jak najciszej przeszłam przez salon miałam nadzieje, że Justin nie obudzi. Ale niestety ja jak to ja musiałam coś zrobić, a chciałam jak najszybciej dojść na górę zacząć pakować swoje rzeczy, z tego powodu iż za trzy dni kończą się ferie.
Zmierzając już do opuszczenia salonu zatrzymał mnie znajomy mi już głos.
-Selena, możemy pogadać?-usłyszałam zza pleców.
-Nie mamy o czym.-Warknęłam, na jego odpowiedź i jaj najszybciej udałam się do pokoju od razu wyciągając walizkę. Otworzyłan szafę w pokoju chłopaka i zaczęłam rzucać ciuchami do środka bagażu nawet nie składając ich. Gdy spakowałam połowę rzeczy poczułam czyjś wzrok na sobie, dobrze wiedziałam kto to i nawet nie miałam zamiaru się odwrócić.
-Sel, co ty robisz?!-jego ton spoważniał.
-Pakuje się nie widać.-Mowiłam obojętnym dla mnie głosem. Bolało mnie to, że w ten sposób muszę się do niego odnosić.
-Selena.-Zaczął ale ja od razu mu przerwałam.
-Nie Justin. Mam dość nie mogę patrzeć jak się na demną znęcasz fizycznie a przede wszystkim psychicznie.-nie nawiązując z nim kontaktu wzrokowego zapinając walizkę.
-Nie mów mi, że to koniec Selena nie rozumiesz, że ja potrzebuję cię jak tlenu?! Nie możesz mnie zostawić po tym wszystkim.-Mówił. Słychać było jak jego głos zaczął się łamać.
-Justin.-Wciągnęłam powietrze.-Nie mówię, że z nami koniec. Po prostu musimy od siebie odpocząć.-nie chciałam go zostawiać, ale musimy odpocząć.
-Selena nie musimy, ja się zmienie tylko proszę o jedno nie zostawiaj mnie.- chłopak pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach a jego twarz schowała się w moją szyję.
Nie mogłam go tak zostawić.
-Przepraszam, skarbie wybacz mi proszę obiecuje, że się zmienie tylko dla ciebie.-Mówiąc to jego delikatny oddech łaskotał moją skórę.
-Ale Justin nawet jak bym została to i tak za trzy dni zaczyna się szkoła.-Tłumaczyłam głaszcząc go wzdłuż kręgosłupa.
-No, właśnie Selena mamy tylko trzy dni, żeby się sobą nacieszyć.-Czułam jak zadziornie uśmiecha się w moją szyję składając na niej delikatne pocałunki.
-Może i masz rację.-Wiem jestem głupia ale co zrobisz mimo tego co stało sie wczoraj ja i tak go kocham. Moje serce musiało by się chyba rozpaść gdyby mnie od niego od ciągnęli.
-Ja mam zawsze rację kochanie.-Mówił przez pocałunki.-To co zostajesz?-Zapytał a w jego głosie można było wyczuć zdenerwowanie ale nie takie złe tylko takie jakby bał się mojej odpowiedzi.
-Zostaje.-Moim zdaniem podjełam słuszną decyzje bo nie mogła bym zostawić osoby, która kocham.
Justin od razu się poderwał obkręcając mnie w okuł własnej osi.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham księżniczko.
-To od dziś jestem twoją księżniczką?-Zaśmiałam się. Justin potrafił być słodki.
-Zawsze nią byłaś.-Zawtórował po czym złączył nasze usta w jedno.
**************************************************************
No to mamy 27 rozdział przepraszam za to że,tak późno no ale tata odłączył mi WI-FI.
Kochamu was <3
CZYTASZ =KOMENTUJESZ
#SWAG I #WERA.
piątek, 5 grudnia 2014
Część 26
******************************************************************************************************************************************************************
Leżeliśmy z justinem w jego sypialni wtuleni w siebie. po głowie ciągle chodziło mi to, że mój chłopak będzie miał dziecko z inną Justinowi na pewno po głowie chodziła ta suka Ashley.
Po woli zamknęłam oczy nie chcąc uronić łzy, która na samą myśl kręciła mi się w oku. Nie mogłam pokazać Justinowi, że ciągle to mnie męczy. Wzięłam głęboki oddech po czym wypuściłam go tak głośno, żee było można usłyszeć go w całym pokoju. Skarciłam siebie za to i modliłam się za to, żeby chłopak nie odwrócił się w moją stronę. Ale jak na złość Justin zwrócił głowę w moją stronę. Spojrzał na mnie ze zdziwioną miną.
-Co się dzieje?-Zmartwił się wiedział, że to mnie męczy.
-Nie, nic.-Skłamałam a poczucie winy zjadało mnie od środka.
-Nie kłam, widzę że coś się dzieje.
-Justin nie masz się co martwić. Okej? Po prostu źle się czuję. Ufasz mi?- Modliłam się o to żeby nie było można wyczuć kłamstwa.. po chwili ciszy chłopak parsknął.
-Proszę cię, za kogo ty mnie kurwa masz?-Wstał z łóżka.-Idiotę ze mnie robisz?
-Justin, uspokój się mówię że nic mi nie jest.-podniosłam głos, czego od razu pożałowałam.
justin zacisnął szczękę.
-Jeszcze raz podniesiesz na mnie głos to ci przypierdolę.-Warknął. Po raz pierwszy się go na prawdę przestraszyłam.
-Co posłużę ci jako worek treningowy? Co ty sobie myślisz, że jestem twoją zabawką?!- Parsknęłam ironią.-NIe jestem twoim psem jak mówię, że nic mi nie jest to nic mi nie jest.-NIe wiem skąd we mnie tyle odwagi, że wygarnęłam mu to wszystko.
Zaśmiał się z premedytacją.
-WIesz co? mam lepszy pomysł kurwa, przypierdolę ci zgwałcę cię robiąc ci bachora i wyrzucę na zbity pysk na ulicę.-Syknął.-To będzie kurwa lepsze rozwiązanie. Wiem kiedy coś ci jest a kiedy nie. Rozumiesz?! Znam cię lepiej niż sobie to wyobrażasz.
Nie mogłam wytrzymać w końcu wstałam z łóżka i chciałam wyjść. Chciałam pobyć sama ale nie udało mi się to bo chłopak zagrodził mi wyjście.
Ciągle czułam jego wzrok na swoim ciele.
-Siadaj.-Powiedział stanowczo.
-Nie pogadamy jak się ogarniesz.-Wrzasnęłam i chciałam go odepchnąć od drzwi ale był za silny dla mnie.
Chłopak gwałtownie przyciągnął mnie do siebie, wsuwając dłoń pod moje włosy namiętnie mnie całując.
Wyrywałam się się nie chciałam mu popuścić. NIe wiem skąd we mnie tyle siły, że odepchnęłam go na bok i podeszłam do łóżka, wiedziałam że to był błąd.
Justin już nie wytrzymał złapał mnie i wymierzył policzek.
-Jeszcze raz kurwa to inaczej pogadamy!- Wrzasnął
Nie wierze, że on to zrobił. Nie wierze, że mnie uderzył.
-Jak mogłeś?! Nie na widzę cię!-Powiedziałam tak pod wpływem emocji.
-To wypierdalaj!-pokazał na drzwi.
-Chcesz, żebym odeszła? Na prawdę chcesz?-Już nie wytrzymałam i po prostu łzy zaczęły spływać po moich policzkach jedna za drugą.
-Wyjdź.-Słyszałam jak jego oddech przyśpiesza.
Bez namysłu szybkim ruchem wstałam i podeszłam do drzwi. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego.
-Kim jesteś i co zrobiłeś z moim Justinem?-Wyszłam ocierając łzy. Usłyszałam jak chłopak walnął pięścią w ścianę.
Zeszłam po schodach na dół do salonu gdzie siedział Mat i Chazza.
-Czemu płaczesz.-Spojrzeli na mnie.
-Nie słyszeliście naszej kłótni?- Zapytałam z ironią.
Chaz podszedł do mnie i przytulił.
-Uspokój się, on ma trudny moment.-Szepnął mi do ucha.
-Wiem, ale to nie powód, żeby mnie...-I w tym momencie usłyszałam kroki, które dochodziły, ze schodów.
Justin wszedł do salonu. Spuściłam wzrok coraz mocniej wtulając się w Chazze.
Chłopak spojrzał na nas a jego oczy pociemniały.
-O proszę.-Parsknął.-Teraz do niego lecisz?-Zmierzył nas od góry do dołu.
-Justin daj jej spokój, nie widzisz że ona się ciebie boi?-Wrzasnął Chaz na co twarz chłopaka złagodniała.
Justin oblizał usta, zdał sobie sprawę co zrobił podszedł do mnie.
Wzdrygnęłam się na jego nagłą zmianę.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie. NIe patrzyłam na niego, mój wzrok był wbity w ziemię.
Szatny obrócił mnie w swoją stronę. Delikatnie podnosząc mój pod brudek.
-Kochanie...-Szepnął.-Wybacz mi nie chciałem.
NIe powiedziałam nic tylko lekko podniosłam głowę i spojrzałam na niego a z mojego oka wyleciała łza.
Justin pocałował mnie w ślad gdzie była łza i przytulił do siebie.
Wtuliłam się w niego mocniej i zaczęłam płakać. Po mimo tego ja nadal go kocham i nie zostawię do nie dam rady.
Jego serce waliło jak oszalałe. Po chwili schował swoją twarz w moją szyję. Czułam na sobie jego ciepły i delikatny oddech.
Błądziłam wzrokiem po jego twarzy.
-Kocham cię.-Szepnął.
-Ja ciebie też.-Bez zastanowienia odpowiedziałam mu.
Justin kazał się przejść chłopakom i nie wracać do jutra.
-Miłej zabawy.-Zaśmieli się razem z Matem wychodząc z domu.
Zaśmiałam się.
-No i co płaczku.-Zażartował.
Justin usiadł na sofę od razu sadzając mnie sobie na kolanach.
Siedziałam cicho bawiąc się swoimi palcami. Chłopak pocałował mnie delikatnie w skroń. Od razu pocałowałam go w usta. Chlopak odwzajemnił gest uśmiechając się przy tym.
-Justin.-Jęknęłam w jego usta przez pocałunek.
-Hmm.-Szepnął.
Odsunęłam się od niego ale dalej na nim siedząc.
-Obiecaj mi coś.-Szepnęłam.
Justin spojrzał na mnie zaskoczony.
-Co?
-Obiecaj mi, że nigdy mnie nie uderzysz.- Powiedziałam nieco ciszej.
Chłopak westchnął.
-Justin.-Na tym zdaniu się załamałam.
-Spokojnie, uspokój się.-Delikatnie zeszłam z jego kolan i poszłam do kuchni po szklankę spoku. później postanowiłam pójść do pokoju zostawiając go samego. Po cichu weszłam do toalety przeszukując ja.
Gdy znalazłam to czego szukałam usiadłam na zimnych płytkach i zrobiłam jedną linię a póżniej coraz więcej i więcej.
Wiem, że obiecywałam, że już tego nie zrobię ale to mnie przerosło.
Obmyłam świeżę rany owijając je od razu bandażem. Następnie zeszłam na dół, na dole nie było chłopaka tylko karteczka.
' KOCHANIE MUSIAŁEM POJECHAĆ ZAŁATWIĆ WAŻNĄ SPRAWĘ, NIE MARTW SIĘ O MNIE. JUŻ NIE DŁUGO WSZYSTKO BĘDZIE OKEJ.
KOCHAM CIĘ I CAŁUJĘ ~ JUSTIN.'
Szybkim ruchem podeszłam do szafki po lampkę wina siadając na sofie biorąc pierwszy łyk.
Po godzinie usłyszałam otwieranie drzwi już po chwili Justin wszedł do środka rzucając kluczykami.
Naglę z moich ust uciekł śmiech. Justin spojrzał na mnie.
-Justin jesteś.-Nie mogłam się powstrzymać.
-Piłaś.-Spoważniał.
-Trochę.-Mówiłam bawiąc się swoimi palcami.
-Nie widać.
-Spokojnie, kochanie.-Język zaczął mi się plątać.
-Idź się kąpać i idź spać.-Rozkazał.
-Już dawno to zrobiłam.-Zapomniałam, że na ręku miałam bandaż i podwinęłam rękawy.
-Co to jest.?-Po tym wytrzeźwiałam o pięćdziesiąt procent.
Wziął do ręki i spojrzał.
-To nic.-Mówiłam.
-Jak to nic?! Pijesz tniesz się może jeszcze ćpasz-Wrzasnął.-Do pokoju.
-Ha, ha kim jesteś, żeby mi rozkazywać?! Nie jestem twoim psem.
-Jesteś żałosna.-dodał.
Chciałam go przytulić ale on się odsunął. Chłopak nie odezwał się tylko poszedł do toalety.
Po dziesięciu minutach chłopak przyszedł. Stanął w drzwiach i mi się przyglądał.
-Co się tak gapisz?-Mruknęłam.
-Zastanów się sto razy zanim coś zrobisz.-Wrzasnął na mnie.
-Przepraszam to nie ja robię dzieci na prawo i lewo.-No i straciłam nad sobą kontrolę.
Chłopak zbladł na miejscu.-Co?!-Złapał mnie za ramię i wyprowadził na dwór zamykając drzwi.
Pukałam w nie aż w końcu mnie wpuścił i poszedł na górę włączając muzykę.
Siedziałam i oglądałam telewizor gdy nic ciekawego nie było postanowiłam pójść spać. Po pięciu minutach usłyszałam jak ktoś schodzi na dół.
Światło od razu się zapaliło. Chłopak spojrzał się na mnie.
-Bidulka śpi.-Zaśmiał się.
Podszedł do mnie bliżej.
Wystraszyłam się widząc jego cień.
-NIe posłuszna suka.
-Zo-Zostaw mnie.-Powiedziałam.
-Nie-Odpowiedział.
-Justin ja już nie mam siły.-Mruknęłam wyczerpanym głosem.
-Uwierz mi ja też.-Warknął.
Poszłam do toalety przemyć nowe rany nie wiedziałam, że ktoś za mną stoi.
-Co to do chuja jest?!
-Nic!
-Pytam?!
-Nic.-Mruknęłam.
-Mów bo ci zrobię większą krzywdę!
-To rób.-Wrzasnąłem ze łzami.
-Szkoda mi mojej mocy, ciszę się że będę miał to dziecko z Ashley.Mówił pełen ironi.
NIe wytrzymałam tego pobiegłam na górę i zaczęłam się pakować ale Justin wpadł za mną i mi ją wyrwał.
-A ty gdzie?!
-Jak najdalej od ciebie!-Justin popchnął mnie na ziemię.
-Gdzie jest mój mały słodki Justin?-Mówiłam.
-Tu tylko dorósł.-Zaśmiał się bez humoru.
-NIe ty jesteś Justinem, którego nie znam.-Po tych słowach chłopak wyszedł zostawiając mnie samą.
-Justin.-Krzyczałam ale nikogo już nie było.
******************************************************************************************************************************************************************
No i mamy 26 rozdział :) Ale się dzieje jak myślicie gdzie poszedł Justin czy Selena wybaczy mu to?
Tego dowiecie się w 27 rozdziale, który będzie już po jutrze.
Kochamy was <333 Dziękuje z całego serca Weronice, która mi pomaga przy rozdziałach<33 Kocham cię siostro <3!!!! (nie jest moją siostrą na prawdę tylko beliebers)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG I #WERA.
czwartek, 4 grudnia 2014
O rozdziale.
Rozdział 26 pojawi się jutro ponieważ wyszedł nam bardzi długi. Więc będzie do piero jutro. Kchamy was
#SWAG i #WERA
środa, 3 grudnia 2014
Nowa osoba
Chcę wam powiedzieć, że w rozdziałach będzie pomagać mi jeszcze jedna osoba.
Aww <3 I mam nadzieję, że rozdziały będą się pojawiać w wyznaczonych terminach <3
Kochamy was <3
#SWAG
Przepraszam =(
Wiem, przepraszam rozdział miał sie pojawić dziś, ale jest problem bo.. musze się nauczyć wiersza długiego.. na jutro z Polskiego =( ale obiecuję, że rozdział pojawi się jak najszybciej <3
Kocham was <3
#SWAG
sobota, 29 listopada 2014
Część 25
************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się w bardzo nie wygodnej pozycji. Przetarłam delikatnie oczy i powoli zaczęłam wstawać z niezbyt wygodnej sofy, nie zdążyłam wstać ponieważ zostałam z niej zepchana. Wszystkie moje włosy opadły mi na twarz. Podniosłam się z ziemi i chciałam zobaczyć kto tak bardzo chciał, żebym się obudziła. Tak jak myślałam to był Justin. Chłopak rozwalił się jak żaba na liściu.
W ramach zemsty poszłam do kuchni na palcach po szklankę wody. Po cichu nalałam zimnej wody, którą miałam zamiar oblać swojego chłopaka za tak wczesną pobutke. No bo tak szczerze dochodziła dopiero piąta. Serio Justin serio tak wcześnie, żeby budzić człowieka?! Krzyczałam w myślach. Na palcach zaczęłam zbliżać się do sofy, na której spał chłopak.
Dobra Selena liczymy do trzech i oblewamy go wodą.
A co jeśli będzie na mnie zły?
On obudził Cię o piątej rano.
Dobra zaczynam.
Raz..dwa..trzy..
Nawet nie wiedziałam Kiedy przechyliłam szklankę tak, że cała zawartość wyleciała na śpiącego chłopaka.
-Co jest kurwa?!-Nie mogłam przestać się śmiać. Chciała bym abyście zobaczyli jego minę. Chłopak zaczął szukać winowajcy. Błądził wzrokiem po całym pokoju, aż w końcu jego wzrok zatrzymał się na mojej osobie. Na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech, którego od razu porzałowałam.
-A więc to ty skarbie, chciałaś mnie tak wcześnie obudzić.-Z jego tawrzy nie znikał uśmiech.
Nie odpowiedziałam nic tylko przełknęłam głośno śline i zaczęłam uciekać. Z daleka słyszałam tylko śmiech Justina i słowa typu "i tak Cię znajdę ksiezniczko" Czułam się jak w jakimś filmie, wszystkie światła były zgaszone więc schody pokonałam na czworaka.
Po cichu weszłam do pokoju gościnnego i schowałam się w szafie. Mój oddech choć na chwilę się uspokoił, ale nie na długo bo ktoś wpadł do pokoju jak poparzony.
Od razu rozpoznałam kto to. Mój oddech od razu przyspieszył.
Gdy wydawało mi się, że chłopaka nie ma postanowiłam wyjżeć przez małą szparke. Ale jak się okazało później chłopak wcale nie wyszedł tylko siedział na sofie na przeciw szafy. No to już po mnie pomyślałam, gdy drzwi od szafy sie otworzyły a w nich stał Justin.
-No, hej kochanie.-Zaśmiał się patrząc na mnie.
Znów nic mu nie odpowiedziałam tylko przełknęłam śline.
Chłopak podszedł bliżej mnie i wyciągnął mnie z szafy, wieszając mnie sobie na ramieniu.
Światła nadal były zgaszone więc nadal nie wiedziałam gdzie idziemy. Gdy w końcu dotarliśmy do miejsca wybranego przez Justina, nagle światła się zapaliły a moim oczom ukazała się toaleta. Nie proszę nie mówcie, że on na prawdę chcę to zrobić.
Chciałam krzyczeć, żeby mnie puścił ale chłopak wyrzucił mnie pod prysznic i odkręcił zimną wodę. Ale zapomniał, że ja ciągle trzymam go za rękę i pociągnęłam go za sobą. Czyli mój bystry chłopak chciał mnie skąpać a okazało się, że wyleciał ze mną.
-Coś co kochanie, nie wyszło.-Odezwałam się dziś po raz pierwszy.
-Na to wygląda.-Zaśmiał się i zaczął chlapać mnie wodą.
-O jakie to dojrzałe.-Zaśmiałam się z niego równocześnie przywracając oczami
*
Po dziesięciu minutach wspólnej "kąpieli" postanowiliśmy wyjść. Justin przykrył mnie ręcznikiem i z sobą zrobił tak samo. Jak już trochę wyschneliśmy to poszliśmy się przebrać. Jak już to zrobiliśmy to cały dzień spędziliśmy na oglądaniu telewizora jednocześnie się całując i przytulając.
************************************************************************
Hej, macie już 25 rozdział =)
Wcześniejszej notatce napisałam, że mam problemy ale nie gimnazjalne no proszę was. Problemy mam rodzinne =( niestety i dlatego rozdziały nie pojawiają się w odpowiednim terminie =(
I za to rozdziały będą dodawane co drugi dzień mam nadzieję, że w tym czasie się wyrobie. Tak wiem, że to tylko o jeden dzień dla was to tak a dla mnie to aż o jeden dzień dłużej. Będę miała więcej czasu na wymyślanie rozdziałów. Czyli rozdziały będą dodawane co drugi dzień. Kocham was <3 PS sorki za błędy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
Część 24
OCZAMI SELENY.
Nie chciałam patrzeć na tą czułą scenkę od grywaną przez Ashley więc postanowiłam ukryć łzy, które w tym momencie chciały mi wpłynąć strumieniami ale się powstrzymałam bo nie chciałam pokazać chłopaką że jestem silna. Ale tak na prawdę nie byłam. W środku rozrywało mnie jak cholera. Chciała bym, żeby już ten koszmar się skończył. Ten ostatni tydzień wakacji miał się zapowiadać tak fajnie.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Gdy Justin i Ashley opuścili dom, ja nadal siedziałam z chłopakami na dole. Chaz i Mat pocieszali mnie ciągle mówiąc, że będzie dobrze, ale ja wiedziałam, że nigdy już nie będzie tak jak kiedyś. Justin będzie odgrywał rolę ojca będzie więcej czasu spędzał z Ashley a ja będę jak piąte koło u wozu. Nie będę potrafiła tak dalej żyć, to będzie za trudne dla mnie.
-Sel, nie martw się na zapas będzie dobrze, zobaczysz.-Mat powtarza to w kółko i w kółko co doprowadza mnie do szaleństwa.
-Mat, nic nie będzie dobrze, Justin teraz stworzy cudowną rodzinę będzie ojcem. Aa ja będę piątym kołem u wozu. Mi będzie z tym ciężko, i Justinowi jeszcze gorzej. Nic nie będzie już tak jak kiedyś, wszystko się rozsypało. słyszysz wszystko! Było tak idealnie ale ta suka musiała się pojawić akurat w tedy gdy ja z Justinem się pogodziłam!-W tym momencie już nie wytrzymałam. Łzy zaczęły sączyć się z moich oczu tak, jakby wylało się morze. Byłam zdruzgotana, chłopaków twarz przybrała smutną minę.
-Selena, nie wiemy czy to jest jego dziecko, ona spała z połową miasta. Zobaczysz wszystko się ułoży no nie płacz uśmiechnij się Justin nie chciał by, żebyś płakała i to jeszcze przez niego nie wybaczy sobie tego! rozumiesz nie płacz.-Chaz podszedł do mnie i otarł moje mokre policzki z łez, które nie przestawały lecieć.
Ja nie potrzebuję litości ja potrzebuję mieć teraz przy sobie Justina, potrzebuję go przytulić chcę usłyszeć z jego ust, że to nie jego dziecko że Ashley kłamała. Chcę, żeby to był po prostu zwykły koszmar, z którego się zaraz obudzę a obok mnie będzie leżał Justin.
Odsunęłam się szybko od Chazzy i powędrowałam na kanapę. Delikatnie położyłam się przyciągając kolana do klatki piersiowej. Głowę wsadziłam w kolana i zaczęłam szlochać. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kawałkiem materiału. Domyślam się, że to Chazza i Mat przykryli mnie kocem.
Byłam już tak mocno zmęczona płakaniem, a moje oczy były tak mocno napuchnięte, że z łatwością zasnęłam.
OCZAMI JUSTINA.
Z Nerwami wsiadłem do tego samochodu, czekając aż Ashley przyjdzie na tych swoich wysokich obcasach i posadzi swoje cztery litery na siedzeniu.
Po chwili dziewczyna siedziała już w samochodzie i z piskiem opon ruszyliśmy w stronę ginekologa gdzie umówiona była dziewczyna.
Moje palce były mocno zaciśnięte na kierownicy a za to Ashley zaczęła się malować. Serio dziewczyno i tak wyglądasz już jak plastik to chcesz się jeszcze gorzej zniszczyć?Pomyślałem i sam do siebie się uśmiechnąłem. Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem na co ja posłałem jej groźne spojrzenie.
*
Po pół godzinnej 'wyprawie' do lekarza w końcu dotarliśmy. Szybko odpiąłem pas i wyskoczyłem z auta nie czekając w cale na dziewczynę, której obcasy uniemożliwiły bieganie. Chociaż to w tym pieprzonym dniu sprawia mi radość. Jako pierwszy wszedłem do lekarza od razu siadając w poczekalni.
Po minucie do lekarza weszła Ashley z grymasem na twarzy. Usiadła od razu koło mnie i zarzuciła nogę na nogę.
Po pięciu minutach czekania w końcu nadeszła jej kolej.
-Pani Ashley Twisst.-Powiedział mężczyzna w starszym wieku.
Wstałem z krzesła w celu wejścia do środka gdy dziewczyna zablokowała mi wejście swoją małą ręką. Ha i to miało mnie powstrzymać.
-A ty gdzie.-Wymamrotała patrząc mi w oczy widać było, że zdziwiła się moim nagłym gestem.
-Do lekarza.-Moja odpowiedź była krótka.
-Chcę ci przypomnieć, że to ja jestem w ciąży a nie ty.-Warknęła na mnie. O nie kochanie zły ruch. Powiedziałem sam do siebie.
-A ja chcę ci przypomnieć, że to jest jak ty to mówisz ' moje dziecko ' więc mnie przepuść.-Nie czekając na odpowiedź dziewczyny wszedłem do środka.
OCZAMI SELENY.
Po woli otarłam swoje oczy, ponieważ ciągle bolały mnie od długiego płakania. Po woli wstałam i złapałam się za głowę ciągnąc się za końcówki włosów. Leniwie wstałam i poszłam do kuchni w celu napicia się świeżej wody. Po cichu podreptałam do kuchni nalewając do szklanki wody od razu biorąc duży łyk.
Poczułam jak cała suchość w gardle nagle znika. Przelotnie spojrzałam na zegarek patrząc, która godzina. Okazało się, że jest już za dwadzieścia piąta a Justina nadal nie ma. Zmarnowana poszłam z powrotem do salonu siadając swoje ciało na sofie. Ale zapomniałam o pilotach więc znów się podniosłam w celu znalezienia pilota, który był mi potrzebny do włączenia telewizora.
Po pięciu minutach w końcu go znalazłam. Okazało się, że leżał cały czas pod stołem. Rozsiadłam się wygodnie i włączyłam go. Akurat trafiłam na Horror. Wiem nie lubię ich no ale to nic strasznego w porównaniu do tego co się dzieje w prawdziwym życiu.
OCZAMI JUSTINA.
Z gabinetu wyszedłem wkurzony. Lekarz oznajmił, że dziecko ma już trzy tygodnie. Nie czekając na dziewczynę wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu zostawiając ją tam kompletnie samą. Miałem ty ochotę wrócić do domu.
*
Wydawało mi się, że droga do domu dłużyła mi się co stawało się bardzo męczące. Po pół godzinnej jeździe w końcu dojechałem na miejsce. Wyskoczyłem z auta jak poparzony i pobiegłem do domu. Gdy tam wszedłem moim oczom ukazała się delikatna postać, która zasłynęła przy włączonym telewizorze. Podszedłem do niej od razu wyłączając telewizor. A później wśliznąłem się pod koc koło swojej dziewczyny.
************************************************************************
Przepraszam że rozdziały nie pojawiają się codziennie. Ale ja też je muszę wymyślać i mój mózg potrzebuję odpoczynku. Ja też mam swoje problemy. Nie mogę ciągle siedzieć nad blogiem. Nie róbcie szumu jeśli rozdział spóźni o kilka dni. Ale ja też potrzebuje czasu żeby go wymyśleć.
Przepraszam za to że mam swoje życie. Przepraszam za to że też mam swoje problemy.
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
poniedziałek, 24 listopada 2014
Część 23
-Masz szczęście bo nigdzie się nie wybieram. I ja ciebie też kocham mocno.- Po tych słowach od nowa złączyłem nasze usta w jedno.
***********************************
OCZAMI SELENY.
Zdziwiłam się na to jak Justin powiedział, że chcę założyć ze mną rodzinę. Całowaliśmy się tak do utraty tchu. Po czym chłopak opadł obok mnie od razu owijając swoje ramie wokół mojej talii.
-Justin, a jeśli okarze się że to twojej dziecko to co będzie z nami?-Poczułam jak jego mięśnie spieły się tak mocno, że nie mogłam złapać oddechu. Więc głaskałam go tak delikatnie jak tylko mogłam po klatce piersiowej, żeby go uspokoić.
-Nie zostawię cię.-Wziął lekki wdech.-Będę płacił alimenty i to tyle. Nie dam sobie wcisnąć jakiegoś dziecka, które na pewno nie jest moje. A po za tym jadę dziś z nią do ginekologa, i wtedy się przekonamy czy to na prawdę moje dziecko. A teraz już się tak o to nie martw kochanie.-Nie mówiąc nic dalej chłopak pocałował mnie w czubek głowy.
Szczerze to boli. No bo tak jesteś z chłopakiem, którego kochasz wszystko jest pięknie i myślisz, że tak już zostanie do końca ale nagle wyskakuje jakaś przeszkoda, która próbuję w jakiś dziwny sposób nas rozdzielić. Ale ja wiem, że nasza miłość jest za silna na to wszystko, że nic ani nikt jej nie rozdzieli.
-Halo, kochanie?-Usłyszałam lekkie a za razem ciche wołanie, przez co wróciłam do świata żywych.
-A tak, wybacz zamyśliłam się .- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Właśnie widzę.-Zaśmiał się chłopak na co zrobiłam zdezorientowaną minę.
-Pytałem czy idziemy na śniadanie.- Chłopak podniósł się z łóżka i wyciągnął rękę w moim kierunku.
-Jasne.- Moja odpowiedź była krótka z powodu burczenia w brzuchu.
Podałam chłopakowi rękę na co od razu przyciągnął mnie do siebie.
I obydwoje zeszliśmy na dół ciągle trzymając się za ręce.
Gdy weszliśmy do kuchni nie wierzyłam własnym oczom.
Na sofie siedziała ta suka Ashley. Moje ciśnienie się podniosło gdy, podeszła do Justina i pocałowała go nie zważając na to, że ja stoję obok chłopaka trzymając się za ręce.
OCZAMI JUSTINA.
Schodziliśmy na dół ciągle trzymając się za ręce. Nie miałem nawet nie miałem jej puścić przy śniadaniu. Gdy weszliśmy do pomieszczenia zwanego kuchnią.
Moim oczom ukazała się dziewczyna, która próbuję rozwalić mój związek z Seleną.
Zdziwiłem się gdy Ashley do mnie podeszła i od Tak mnie pocałowała.
Gdy chciałem ją odetchnąć poczułem, że nie nie trzymam już ręki seleny. Wychyliłem się zza Ashley i zobaczyłem, że dziewczyna poszła do salonu do Chazzy i Mata, którzy siedzieli na sofie i z nią gadali. Odepchałem szybko dziewczynę i poszedłem na korytarz w celu ubrania sie i wyjścia z tą suką do ginekologa.
OCZAMI SELENY.
Nie chciałam patrzeć na tą czułą scenkę od grywaną przez Ashley więc postanowiłam ukryć łzy, które w tym momencie chciały mi wpłynąć strumieniami ale się powstrzymałam bo nie chciałam pokazać chłopaką że jestem silna. Ale tak na prawdę nie byłam. W środku rozrywało mnie jak cholera. Chciała bym, żeby już ten koszmar się skończył. Ten ostatni tydzień wakacji miał się zapowiadać tak fajnie.
********************************** ***
Wiem, że rozdział pojawił się z opóźnieniem ale jestem chora przepraszam. Chcecie, żebym pisała nowe rozdziały i wg. Ale jak już napisze to nawet nie komentujecie no Halo?!. Przepraszam, że tak na was naskakuje ale to prawda. Jest mi przykro bo ja wkładam swój czas a i tak nikt tego nie docenia.
No trudno. PS przepraszam za błędy
Kocham was <3 ale jest mi przykro =(
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
Część 22
-Byłam u lekarza.-Odpowiedziała pewna siebie.
-A co ja mam z tym wspólnego?- No dobra niech sobie będzie u tego lekarza ale co ja z tym mam wspólnego?
-III...?-Pospieszałem ją.
-jestem z tobą w ciąży.-Wyjawiła po chwili.
Myślałem, że się przesłyszałem. Nim zdążyłem cos powiedzieć seleny już nie było.
-Wyjdź z tond i nie wracaj a to na pewno nie jest moje dziecko.-Wrzasnąłem i wypchałem ją za drzwi.
***************************************
OCZAMI SELENY.
Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedziała nam Ashley. Przecież to nie możliwe, Justin obiecywał mi że od kont jest ze mną to nie sypiał z innymi. Czy to znaczy, że mnie okłamał? Z moich oczu zaczęło wypływać coraz więcej łez. A ten ostatni tydzień ferii miał zapowiadać się przyjemnie. No ale cóż znów moje plany odeszły jak wiatr. Leżałam na łóżku z głową schowaną w poduszkę. Ku mojemu zdziwieniu drzwi otworzyły się. Dobrze wiedziałam kto to, to był Justin.
-Selena.-Zaczął ale nie dałam mu skończyć.
-Nie okłamałeś mnie Justin.-Moja głowa wciąż była zwrócona tak, żeby nie musieć na niego patrzeć.
-Kurwa selena nie okłamałem cię okej? Mówiłem ci prawdę. Od kąd jestem z tobą nie spałem z żadną inną.-Boje się, że moja ufność zaczyna gasnąć. Matko dziewczyno weź się ogarnij. Przecież go kochasz ale dziecko musi mieć ojca. Wiem, że trudno mi będzie o nim zapomnieć.
Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam.
-Justin...Dziecko nie może wychowywać się bez ojca.- Nie czekając na jego odpowiedź mówiłam dalej.-Musisz mu pokazać co to miłość, musisz na uczyć go kochać tak ja kocham cię. Wiem, że trudno będzie zapomnieć, wiem że to będzie boleć ale to minie. Stworzysz pełną rodzinę, będziesz widzieć jak twoje dziecko się rozwija, jak dorasta. Mną się nie przejmuj. Też założę rodzine z kimś inny, chociaż nie wiem czy będę w stanie pokochać kogoś, tak jak właśnie pokochałam cię.- Na te słowa łzy nie kontrolowanie zaczęły wypływać mi z oczu.
OCZAMI JUSTINA.
Na jej słowa mnie zatkało.
Próbowałem przetworzyć wszystko w swojej głowie jeszcze raz. Ale nie mogłem nie dopuszczałem tego nawet do siebie.
-Selena, nie wiadomo czy to moje dziecko. Ona spała chyba ze wszystkimi chłopakami w mieście. A dziecko zwala na mnie żeby rozdzielić nas, za to źe zostawiłem ją dla ciebie Kurwa.-Wziąłem głeboki wdech i mówiłem dalej.-Selena Kurwa słyszysz nie możesz mnie teraz tak po prostu zostawić, nie po tym wszystkim rozumiesz?! Jesteś dla mnie najważniejsza to z tobą chcę założyć rodzinę, nie z nią rozumiesz?Kocham cię nie zostawiaj mnie tylko o to proszę.-Po tych słowach wtuliłem się w dziewczynę nie obchodziło mnie teraz czy ona mnie odepchnie po prostu chcę mieć ją przy sobie.
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy ale selena ją przerwała.
-Justin ja po prostu nie chcę stawać na drodzę między tobą a twoim dzieckiem.-W jej głosie było można wyczuć smutek i żal.
Nie odpowiedziałem jej nic tak po prostu nachyliłem się nad nią i złożyłem na jej różowych ustach namiętny pocałunek dziewczyna na początku się wahała czy oddać pocałunek, ale w końcu to zrobiła. Pocałunek zaczął się pogłebiać. Zacząłem zjeżdżać na jej szczękę a później na jej szyję. Dziewczyna wydobywała z siebie ciche jęki, ciągnąc mnie za końcówki włosów.
Oderwałem sie od niej.
-Kocham cie pamiętasz co wczoraj obiecywaliśmy ? Więc nie możesz mnie teraz tak zostawić.-Błagałem .
-Masz szczęście bo nigdzie się nie wybieram. I ja ciebie też kocham mocno.- Po tych słowach od nowa złączyłem nasze usta w jedno.
***************************************
No to jest 22 rozdział. Ale się teraz dzieje... Masakra. No ale nic ważne że są razem prawda?
PS przepraszam za błędy.
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
niedziela, 23 listopada 2014
Część 21
-Co ty chcesz... Zrobi...?Nie dałem.jej nic dokończyć.Po prostu wzięłem ją na ręce i zacząłem iść w stronę drzwi. po woli je otworzyłem i zacząłem schodzić na dół, aż w końcu dotarłem do salonu. Przywitałem sie z chłopakami i usiadłem na sofie kładząc sobie na kolanach Selene. ona też przywitała sie ze wszystkimi i tak zaczeliśmy rozmowe.
*
Po długiej rozmowie Selena powiedział, że jest zmęczona i czy bym jej nie zaniósł do pokoju. oczywiście zrobiłem tak jak chciała. Zaniosłem ją do pokoju i ostrożnie położyłem na łóżku. Ja zrobiłem tak samo poszedłem sie wykompać i od razu przebrałem sie w pidżame a następnie położyłem sie koło Seleny i owinąłem ją swoją ręką w zdłuż jej delikatnej talii a na stępnie oboje usneliśmy.
******************************************************************************************************************************************************************
Oczami seleny.
Otarłam swoje za spane oczy przelotnie zerkając na Justina, który smacznie spał. Ręką delikatnie rozczesałam swoje długie włosy, które swobodnie opadły z powrotem na plecy. Cholera przecież za tydzień do szkoły koniec ferii, co oznacza, że muszę od nowa do rodziców sie w prowadzać. Bez silna opadłam na łóżko obok chłopaka. Nie obchodziło mnie to, wiem zachowuję się jak bez uczuciowa suka. No ale was też by denerwowało jak byście musiały zostawić ukochaną osobę. Wiem możemy się spotykać ale to nie to samo. Gdybym miała już te piepszone osiemnaście lat mogła bym się od nich wyprowadzić no ale moje urodziny są za miesiąc, normalnie jak na złość człowiekowi. Przekręciłam się na drugą stronę naj delikatniej jak mogłam, żeby tylko nie obudzić Justina. Powoli obkręciłam się na bok tak, że leżałam twarzą zwróconą do niego. Uważnie przypatrywałam się każdej rysie i każdej bliźnie na jego twarzy. I nadal nie mogłam uwierzyć, że on jest cały mój. Cieszę się, że na swojej drodze spotkałam właśnie jego. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i wskazującym palcem zaczęłam rysować serduszka. Nie wyobrażam sobie swojego życie bez Justina. My jesteśmy jak dwie pasujące do siebie połówki. Nasza miłość jest tak silna, że nie rozdzieli nas nic.
OCZAMI JUSTINA.
Obudziłem się chwilę po dziewczynie. Nie chciałem jej wyrywać zza myśleń ponieważ tak słodko wyglądała. W swoim życiu miałem wiele dziewczyn ale żadna nie dorównuje Selenie. Ona jest jedyna w swoim rodzaju. Taka mała delikatna i tylko moja, wiemem że ja nie jestem jej pierwszym chłopakiem ale wiem że ja będę jej na zawsze. Dziewczyna nie przestawała rysować po mojej klatce. W końcu nie mogłem wytrzymać już tej ciszy i po prostu usłyszeć jej anielski głos.
-Dzień dobry kochanie.- Delikatnie musnąłem jej czoło na przywitanie.
Widać było, że dziewczyna wystraszyła się mojego dotyku na jej czole. Po jej ciele przeszły dreszcze, bo było to wyczówalne na mojej skórze.
Selena podniosła głowę do góry sprawdzając czy to na pewno ja.
-Hej.-Odpoiedziała mi pokazując swój najpiękniejszy uśmiech.
-Jesteś głodna?-Musiałem jakoś przerwać tą ciszę.
-Nie, ja nie ja sobie jeszcze poleże a ty jak chcesz to idź zjedz.-Dziewczyna rozluźniła uścisk na mojej klatce.
-Kochanie ja się nigdzie nie wybieram.-Szepnąłem jej do ucha.
Tym razem to ja złapałem ją w talii przyciągające ja tak blisko że nie było żadnej szparki.
-Justin- Wydusiła z siebie dziewczyna.
-Hmm?-Mruknąłem pod nosem.
-Kochasz mnie?-Zaskoczyło mnie jej pytanie.
Poderwałem się z łóżka tak, że teraz siedziałem.
-Co to za pytanie? Oczywiście, że tak.-Uspokoiłem ją.
-Ja ciebie też kocham.Odpowiedziała od razu.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy nie przyjemnej. Ale na szczęście Selena ją przerwała.
-Na zawsze?- Zapytała a w jej głosie było można wyczuć wątpiwość.
-Na zawsze.- Moja odpowiedź była prawdziwa zamierzam z nią być do końca.
-Obiecujsz?
-Obiecuję.
Po tych obietnicach zbliżyłem się do niej i złączyłem nasze usta w jedność. Całowaliśmy się zachłannie i namiętnie, prosiłem dziewczynę o dostęp w buzi ale ona jednak wolała się ze mną droczyć. Przewróciłem dziewczynę, tak że wylądowała podemną. Moje ręce błądziły po jej ciele zatrzymując się na jej poślatkach ściskając je tak, że dziewczyn jękneła w moje usta.
Co dało mi dostęp do jej buzi. Nasze języki zaczęły walczyć o dominację. Całowaliśmy się tak przez dłuższą chwilę do puki do pokoju nie wparował nam Mat.
-Kurwa Mat od czego są drzwi? Żeby pukać tak. Zezłościłem się bo nam przerwał.
,-Dokończycie to później-Przewrócił oczami.
-Ja przynajmniej mam dziewczyne nie tak jak ty.-Drażniłem się z nim.
-Ha ha śmieszne, a teraz na dół.-Zaśmiał się bez humoru.
*
Zeszliśmy na dół tak jak chciał Mat do tego "gościa".
Moje mięśnie napieły się gdy zobaczyły Ashley w pokoju.
-Co ty tu robisz?-Warknąłem na nią.
-Ciebie też miło widzieć.-Nie nawidze jej
-Gadaj po co przyszłaś.-Selena stała za mną i przypatrywała się całej sytuacji.
-Byłam u lekarza.-Odpowiedziała pewna siebie.
-A co ja mam z tym wspólnego?- No dobra niech sobie będzie u tego lekarza ale co ja z tym mam wspólnego?
-III...?-Pospieszałem ją.
-jestem z tobą w ciąży.-Wyjawiła po chwili.
Myślałem, że się przesłyszałem. Nim zdążyłem cos powiedzieć seleny już nie było.
-Wyjdź z tond i nie wracaj a to na pewno nie jest moje dziecko.-Wrzasnąłem i wypchałem ją za drzwi.
***************************************
No i jest 21 rozdział przepraszam że tak późno ale chora byłam i nie miałam siły pisać.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
Kocham was
PS przepraszam za błędy
#SWAG
piątek, 21 listopada 2014
Część 20
Chciałam, żeby ten koszmar sie już skończył. Z moich oczach nie przestawały wypływać łzy. James leżał na mnie jeszcze chwile gdy nagle do pokoju wleciał Justin. Moje serce na samą myśl cieszyło sie.
Justiz zdjął ze mnie Jamesa i rzucił sie ba niego z pięściami.
Po dziesięciu minutach bójki Justin wyciągnął broń na co kd razu sie wzdrygnęłam.
-Justin nie.-Mówiłam szlochając Chłopak ciągle miał broń nacelowaną na jego skroń.Na moje szczęście chłopaki przyszli na czas i powstrzymali Justina.
Za to ja poczułam coś ciężkiego na swojej głowie i już po chwili upadłam.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Moja głowa pękała na milion kawałków. Leżałam na czym miękkim ale nie mogłam rozpoznać co to było. Macałam powieszchnie pod sobą myśląc że to coś da. Moje oczy były ciągle zamknięte, przez ból który przeszywał mnie od góry do dołu. Dotknęłam lekko mojej głowy w miejscu bolącym. Tam od razu rozpoznałam, że mam założone na głowie. Dotykałam to powoli, żeby jeszcze bardziej sobie nie zadać większego bólu. Dotykałam to jeszcze chwile gdy ktoś bagle wszedł do pokoju. Moja pierwsza reakcja był taka, że moje serce podeszło do gardł i zaczęło bić mocniej i szybciej.
W końcu zdobyłam sie na odwagę i z mojego gardła uciekł cichy jękot.
-Kto tam?-Moje serce prawie nie wyskoczyło mi zgardła. Wystraszyłam sie, bo może ja jeszcze jestem u Jamesa a to, że Justin tu był to po prostu sen. Po moim policzku spłynęła pierwsza łza a za nią już tylko kolejna i kolejna. Słysząc, że ta osoba jest coraz bliżej chciałam sie odsunąć ale nie mogłam z powodu bólu, który paraliżował ciągle moje całe ciało.
Przestałam szlochać aby usłyszeć czy ta osoba sobie poszła. Uważnie słuchałam każdego od głosu.
Ciągle słyszałam te same kroki, które nie ustawały. Ta osoba dotarła już do łóża i chyba usiadła na łóżku ponieważ materac opadł na dno.
Osoba zbliżyła sie do mnie i zaczęła ocuerać mi mokre policzki od łez.
-Zostaw mnie.-Wydukałam.-Ja chcę do Justina. Proszę weźcie mnie do Justina.-W tedy rozpłakałam sie na dobre.
-Cii kochanie, jestem przy tobie.-Rozpoznałam ten głos. To był mój Justin. Jego zapach perfum rozniusł sie po całym pokoju.
Po woli zaczęłam otwierać oczy, próbowałam przezwyciężyć ból. Pierw zaczęłam od jednego oka. Co było proste bo łzy zmiękczyły trochę powieki. Po pięciu minutach powieka odklejła sie od drugiej. Następnie zrobiłam to samo z następną. Po czym zamrugałam kilka razy aby oczy ponownie sie nie sklejły.
Przekręciłam głowę minimalnie w lewo aby zobaczyć Justina. Podniosłam powoli ręke i delikatnie położyłam na jego policzku uśmiechając sie do niego. Chłopak na to miast chwycił ją w dłonie i zaczął składać na wszystkich kostkach delikatne pocałunki tak aby mnie nie zranić.
Ucieszyłam sie, że mogę z nim tak tu być. Jak dobrze jest doznać jego pocałunków na swojej delikatnej skórze. Dziękuje ci Boże za to, że mi go oddałeś.
-Kocham cię-Patrząc na niego z koncika oka szepnęłam.
-Ja ciebie też.-Mówił przez przerywanie pocałunków.
-Chodź tu do mnie.-Powiedziałam. I nie musiaam długo czekać Chopak szyblo ale ostrożnie wstał i powoli złączył nasze usta w namiętny i troskliwy pocałunek. Nawet nie wiecie jak mi przez te dwa najgorsze dni w moim życiu jak, jak mu tego brakowało?
Nasze usta nie rozłączyły sie ani na sekunde. A jak już to tylko po to żeby złapać troche powietrza do płuc.
OCZAMI JUSTINA.
Nawet nie wiecie jak ja sie ciesze, że mam ją zdrową może nie psychicznie bo wiadomo to pozostawi za sobą ślad ale fizycznie, że jest tu przy mnie, że oddycha. Ona jest tu dla mnie najważniejsza. Kocham ją bardzo mocno i nie pozwole jej skrzywdzić. Nie wierze jak taki koleś jak ja sie jeszcze zakocha. Nie dawno co zmieniałem dziewczyny jak skarpetki. A teraz co jestem z Seleną i się ciesze, że taka osoba jak ona pojawiła sie w moim piepszonym życiu. Moje myśli przerwał cichy szept.
-Justin gdzie my jesteśmy.-Szepnęła tak cicho że mało co ją słyszałem.
-Jesteśmy w domu.- Odpowiedziałem zadowolony ze swojej odpowiedzi.
*
Po godzinie leżenia wpadło mi coś do mojej pustej no może nie pustej no dobra mniejsza z tym. Wpadło mi coś do głowy.
-Selena-Powiedziałem nie pewnie.
-Hm.-Urwała rysując jakieś wzory na mojej klatce piersiowej.
-Może zejdziemy na dół do reszty paczki co ?-Zaproponowałem patrząc na nią.
-Justin wiesz, że bardzo chętnie bym to zrobiła, ale ja nawet siły nie mam żeby głową ruszyć a ty mówisz o chodzeniu.-Westchnęła.
-A kto tu mówi o chodzeniu.-za cytowałem swoją wypowiedź poruszając zabawnie brwiami.
-Co ty chcesz... Zrobi...?Nie dałem.jej nic dokończyć.Po prostu wzięłem ją na ręce i zacząłem iść w stronę drzwi. po woli je otworzyłem i zacząłem schodzić na dół, aż w końcu dotarłem do salonu. Przywitałem sie z chłopakami i usiadłem na sofie kładząc sobie na kolanach Selene. ona też przywitała sie ze wszystkimi i tak zaczeliśmy rozmowe.
*
Po długiej rozmowie Selena powiedział, że jest zmęczona i czy bym jej nie zaniósł do pokoju. oczywiście zrobiłem tak jak chciała. Zaniosłem ją do pokoju i ostrożnie położyłem na łóżku. Ja zrobiłem tak samo poszedłem sie wykompać i od razu przebrałem sie w pidżame a następnie położyłem sie koło Seleny i owinąłem ją swoją ręką w zdłuż jej delikatnej talii a na stępnie oboje usneliśmy.
******************************************************
Wiem przepraszam, że takie krótkie ale na tefonie to sie wydaje długie. Dziś rozdział 21 jak mi sie uda to napisze na komputerze i duższy <3 okej ?
Kocham was bardzo nocno<3 przepraszam za błędy <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
#SWAG
PS KOCHAM.WAS <3
JESTEŚCIE WSPANIALI NA BILIŚCJE MI JUŻ 1000 WEJŚĆ.
środa, 19 listopada 2014
część 19
-Powiedzcie, że już złapaliście sygnał na nią.Każda sekunda się liczy.-Mówiłem do nich.
-Justin cierpliwości.-Uspokajał mnie Chaz.-Znajdziemy ją.-Dodał klepiąc mnie po ramieniu.
-Chaz szukamy jej już od dwóch godzin i nic.-Wychrypiałem przez zaciśnięte zęby.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez jakieś trzydzieści minut. W duchu modliłem się, żeby już ją namierzyli.
-Justin mamy ją.-Krzyknął radośnie Mat. Wygląda na to, że Bóg mnie wysłuchał.
-No to już po nim nie zadziera się ze mną a tym bardziej jeśli chodzi o Sel.-Powiedziałem do nich.-No to ruszamy weźcie broń.-Rozkazałem.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Cały policzek piekł mnie od rany, którą zrobił mi ten bydlak.
Po ranie było można poznać, że jest bardzo głęboka z powodu ilości straty krwi.
Podniosłam głowe a moim oczom ukazała sie już znajoma postać.
-Heh widze że panienka już wstała.-zaśmiał mi sie perfidnie w twarz.
Nie odezwałam sie nic, bo nie chciałam mieć znów policzka okaleczonego.
-Widze, że zapomniałaś języka w buzi. Ale zaraz ci przypomne.-Powiedział biorąc do ręki krzesło i przeniusł je tak, żeby stało na przeciwko mnie. Następnie usiadł na nie i zaczął sie zbliżać.
OCZAMI JUSTINA.
Nawet nie wiecie jak ja sie ciesze, że znaleźli tego sukinsyna. Będę mógł rozjebać mu łeb na starcie.
-To jak gotowi?-Powiedziałem do chłopaków.
-Tak.-Zaśpiwali razem.
-Działamy zgodnie z planem. Cher ty zostajesz w domu i go pilnujesz. Nie otwierasz nikomu drzwi. Jak będziemy już pod domem i zapukamy trzy razy to znaczy, że to my.Jasne?-Powiedziałem pewny siebie.
-Tak.-W jej tonacji głosu można było wyczuć zdenerwowanie.
-Chłopaki idziemy.Trzeba skopać komuś tyłek.-W moim głosie było można wyczuć złość, która rośnie z każdą sekundą coraz bardziej.
*
-Kurwa Chaz nie chce ci nic mówić ale jeździmy w kółko.Darłem sie na niego.
-Matko ten sprzęt nawala.-Tłumaczył sie Chaz.
-Jak jej dziś nie odbijemy to bie wiem co zrobie.- Moją złość kierowałem na chłopaków.
-Justin uspokój się.-Mówił Mat.
-Jak ja mam sie w tej sytuacji.-Wrzasłem.
*
Po pół godzinie dotarliśmy na miejsce. Gdzie znajdowała sie Selena. tak przy najmnjej pokazywał sprzet.
Po cichu weszliśmy do budynku rozdzielając sie. Chłopaki mają rozprawić sie z pomocnikami a ja mam sie wziąść za głównego porywacza.
Po cichu wszedłem po schodach chodząc po różnych pokojach z bronią w dłoni.
Szłem głównym korytarzem, gdy do moich uszu doszł dziwne pisi i kerzyki. Zacząłem biec jak najszybciej mogłem, a w mojej głowie pojawiały sie najczarniejsze scenariusze. Gdy w końcu znalazłem sie pod drzwiami, policzyłem w myślach do trzech i nogą wywarzyłem drzwi.
Wchodząc do środka moja wytrzymałość podeszła do zenitu.
Selena leżała na ziemi a na niej znajdował sie mój wróg szybko podbiegłem do njej i zepchałem go z niej.
OCZAMI SELENY.
Chciałam, żeby ten koszmar sie już skończył. Z moich oczach nie przestawały wypływać łzy. James leżał na mnie jeszcze chwile gdy nagle do pokoju wleciał Justin. Moje serce na samą myśl cieszyło sie.
Justiz zdjął ze mnie Jamesa i rzucił sie ba niego z pięściami.
Po dziesięciu minutach bójki Justin wyciągnął broń na co kd razu sie wzdrygnęłam.
-Justin nie.-Mówiłam szlochając Chłopak ciągle miał broń nacelowaną na jego skroń.Na moje szczęście chłopaki przyszli na czas i powstrzymali Justina.
Za to ja poczułam coś ciężkiego na swojej głowie i już po chwili upadłam.
******************************************************
i jest 19 część. <3 podoba sie. wiem głupie pytanie bo sie nie podoba :'( przepraszam za błędy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
KOCHAM WAS <3<3
#SWAG
poniedziałek, 17 listopada 2014
niedziela, 16 listopada 2014
Część 18
-Jak to kur*a nie wiesz?!-Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął szarpać.
-To boli puszczaj-Wrzasnęłam na niego.
-Nie tym tonem.-Przycisnął mnie mocniej.
Całe szczęście, że Cher prztszła.
-Co tu sie dzieje?-Zaskoczona widokiem.
-Nic my właśnie już...Teraz.-Wrzasnął jeden do drugiego.
Ten co mnie trzymał przycisnął mi coś do nosa. Dokładnie wiedziałam co to jest i dlatego wstrzymałam oddech. No ale nie na długo bo później padłam.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Chciałam się za nią złapać ale nie mogłam, wystraszyłam się szybko i szeroko otworzyłam oczy. Nie miałam pojęcia gdzie się znajduje i gdzie jest Justin. Zaczęłam rozglądać się do okoła. Przypominało mi to opuszczony magazyn, spojrzałam na swoje nogi, które związane były jakimś sznurem tak samo jak moje ręce, moja twarz na to miast zaklejona była taśmą. Siedziałam tu sama, nie było tu nawet słychać żywej duszy. Opuściłam głowę w dół i miałam ją tak przez klika sekund, ponieważ po chwili do pomieszczenia weszła dwójka goryli (chodzi o ochroniarzy itp).
Goryle stanęli koło siebie a przez ich umięśnione ciała zaczęła przeciskać się szczupła i umięśniona sylwetka jakiegoś mężczyzny. Strach sparaliżował całe moje ciało, bałam się cholernie się bałam ale nie chciałam tego okazać. Nie chciałam pokazać, że jestem słaba wręcz odwrotnie.
Mężczyzna znajdował się coraz bliżej mnie. Na jego oczach było widać czarne okulary,na których znajdywała się wygrawerowana duża literka M. Śmiesznie to trochę wyglądało ale nie wnikam w jego styl.
-Kogo my tu mamy.-Powiedział ściągając od razu swoje okulary.
-Wypuść mnie!-Wrzasnęłam na niego.
Chłopak pokręcił z rozbawienia głową i uklęknął koło mnie.
-Jaka wyszczekana.-Złapał mnie za pod brudek i ścisnął go na co jęknęłam z bólu.
-Puść mnie.-Syknęłam w jego twarz. Na co się zaśmiał.
-A jak nie to co?-Zaśmiał się mi prosto w twarz.
Nie wiem co zrobić. Selena myśl musisz coś wymyślić jeśli chcesz z tond uciec. Powtarzałam sobie w głowę aż w końcu coś wymyśliłam.
-A jak nie to co mi zrobisz?! Twój rycerz na białym koniu cię nie odnajdzie.-Wyszeptał mi do ucha przygryzając kawałek płatka.
Po moim ciele przeszły nie przyjemne dla mojego ciała dreszcze.
-NIe rób tego nigdy więcej.-Powiedziałam do niego przez zaciśnięte zęby.
-A co ty mi możesz zrobić?-W jego głosie było można wyczuć nutkę sarkazmu i rozbawienia.
Bez żadnego namysłu naplułam mu prosto w twarz czego od razu szybko pożałowałam.
-O ty mała.-Nie dokończył tylko od razu walnął mnie w twarz.
Moja głowa od razu odwróciła się w drugą stronę. A z oczu zaczęły wypływać łzy.
OCZAMI JUSTINA.
Misja się udała więc ruszyliśmy do domu.
-Trzeba to opić.-Zaśmiał się Mat.
-Masz rację.-Zawtórował mu Chaz.
Ja nie powiedziałem nic tylko zacząłem się z nich śmiać i kręcić głową.
-A jak tam się u was układa.-Szturchnął mnie w ramię Mat bo Chaza prowadził.
-Wiesz, oświadczyłem się jej jest w dziewiątym miesiącu ciąży.-Żartowałem z niego.
-Serio nie wiedziałem o tym, że bierzecie ślub a już wo gulę nie wiedziałem, że ona jest w ciąży.-Jak widać udało mi się go nabrać.
-Matko Mat ty debilu on cię wkręca.-Zaśmiał się Chaz.
-O matko.-Zawtórował mu Mat.
Po trzydziestu minutach byliśmy już pod domem. Ucieszyłem się, że będę mógł znów zobaczyć się z Seleną.
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się w stronę domu. Dom jak na razie na zewnątrz wyglądał normalnie. Ciekawe jak będzie w środku na jakieś sto procent zobaczymy tam spite dziewczyny, które śmieją się z niczego.
Pierwszy pod drzwiami stałem ja więc po prostu wszedłem do niego. Gdy znajdowaliśmy się w środku moje oczy rozszerzyły się do maksa. Wchodząc w głąb salonu zauważyłem Cher siedzącą pod ścianą, która była skulona.. Szybko podbiegłem do niej.
-Cher co tu się stało?-Zapytałem hamując złość, która we mnie rosła.
-Oni tu byli.-Wyszeptała.
-Kto?-Spanikowałem.
-Zabrali ją.-Wykrztusiła dławiąc się łzami.
-Kogo zabrali? Gdzie jest Selena? Cher do jasnej cholery gdzie jest Selena?-Mój głos zaczął się podnosić.
Dziewczyna wstała i złapała się za swoje włosy ciągnąc je.
-Zabrali ją, a was tu nie było nie miał jej kto uratować! Rozumiesz nie miał kto!-Wrzasnęła i zaczęła walić piąstką w ścianę.
-Cher uspokój się. Kogo zabrali?-Zapytałem ponownie.
-Nie wiem kto to był. Ale zabrali Seleną.-Na jej słowa ziemia pod moimi nogami uginała się.
-Jak to zabrali.-Wrzasnąłem i zacząłem rozwalać wszystko na swojej drodze. Chłopaki stali w pokoju i przyglądali się mi.
-Musimy ją znaleźć.-Powiedziałem ciągnąc się za końcówki włosów.
-Ale jak?-Mat ściszył głos do szeptu, bo wiedział że jak jestem wściekły to lepiej ze mną nie zadzierać.
-Przecież mamy to do namierzania telefonów.-Wyjaśniłem.-Możemy ją po tym znaleźć.-Rozkazałem im.
-Justin to nie będzie takie proste.-Powiedział Chaz.
-Niby czemu.-Spojrzałem na niego z pod byka.
-Bo nie wiadomo czy wzięła telefon.-Wytłumaczył mi Chaz drapiąc się po karku.
-Cher powiedz mi, że ona ma przy sobie telefon.- Powiedziałem proszącym głosem, odwracając się w stronę dziewczyny.
-Tak, na pewno wzięła przecież znasz Sel ona nigdy nie rozstaje się z telefonem.
No tak przecież ona ma rację ona nigdy nie zostawia telefonu, i nawet mi go nie chce dać.
-Szybko do piwnicy po sprzęt.-Poganiałem ich
OCZAMI SELENY.
Cały polik mnie piekł. A najgorsze jest to, że nie mogę się złapać za bolące miejsce.
-Wypuść mnie.-Mówiłam błagalnym tonem.
-Nie ma takiej opcji.-Zaśmiał się.
-Co ja ci zrobiłam?-W moich oczach zbierało się coraz więcej łez.
-Ty nic ale twój chłopak zrobił. I teraz ja się zemszczę.-Zawtórował.
-Moją korzyścią?! Jesteś chory.-Zaśmiałam się z nutką ironii w głosie.
-Tak twoją.-Chłopak zbliżył się do mnie i zaczął całować moją szyję.
Piszczałam i płakałam prosząc go aby mnie zostawił ale on nie posłuchał. Złość i obrzydzenie do tego człowieka rosła do mnie z każdą sekundą coraz mocniej. Chłopak zbliżał się do mojego dekoltu, musiałam coś zrobić.
Uderzyłam chłopaka lekko z główki na co się odsuną a następnie drugi raz naplułam mu w twarz.
-O nie, nie po puszczę ci teraz.-Powiedział ostrym tonem i odsunął się ode mnie wkładając rękę do kieszeni. A już po chwili wyciągnął nóż. Wystraszyłam się bo nie wiedziałam co zrobi. Chłopak podszedł do mnie i zrobił mi jedną długą ranę na lewym policzku. Syknęłam z bólu i po raz sety dziś znów zaczęłam płakać. U mnie ta osoba jest już skreślona. Moje obrzydzenie do niej wzrosło do maksimum.
OCZAMI JUSTINA.
-Powiedzcie, że już złapaliście sygnał na nią.Każda sekunda się liczy.-Mówiłem do nich.
-Justin cierpliwości.-Uspokajał mnie Chaz.-Znajdziemy ją.-Dodał klepiąc mnie po ramieniu.
-Chaz szukamy jej już od dwóch godzin i nic.-Wychrypiałem przez zaciśnięte zęby.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez jakieś trzydzieści minut. W duchu modliłem się, żeby już ją namierzyli.
-Justin mamy ją.-Krzyknął radośnie Mat. Wygląda na to, że Bóg mnie wysłuchał.
-No to już po nim nie zadziera się ze mną a tym bardziej jeśli chodzi o Sel.-Powiedziałem do nich.-No to ruszamy weźcie broń.-Rozkazałem.
******************************************************************************************************************************************************************
NO i mamy już 18 część. Ale się dzieje *O*. Jak myślicie Justin dotrze na czas i uratuje Selenę? Miejmy n taką nadzieję, że tak .
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
PS. Kocham was. A i chciałam powiedzieć, że przepraszam na pozostałych częściach za błędy ale one były pisane na telefonie.
#SWAG
sobota, 15 listopada 2014
Część 17
-Dobra do jutra chłopaki.-Pożegnał sie z nimi Justin i poszedł ze mną.
Po jakiś pięciu minutach byliśmy już w pokoju Justina.
Położyłam chłopaka na łóżko i ściągnęłam z niego ubrania pozostawiając go w samej bieliźnie.
-Selena.-Wymamrotał po chwili Justin.
-Co jest?-Zapytałam
-Chcesz mieć ze mną dzieci?-Walnął od razu.
-Jasne całą gromade. A teraz idź spać.-Powiedziałam całując go w policzek.
Po czym przebrałam sie w pidżame i poszłam spać.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
-Cholera.-Mruknęłam.
Matko kto wymyślił te durne budziki?! Po co one do szczęścia są ludziom potrzebne?
NO nic jak już mnie obudził to muszę wstać. Leniwie podniosłam się z łóżka, rozglądając się do okola szukając Justina. Niestety nie znalazłam go nigdzie. Ubrałam na nogi swoje kapcie i wyszłam z pokoju schodząc ze schodów na dolną część domu. Gdy stawałam na ostatnim stopniu do mojego nosa dotarł przyjemy zapach. Ciekawa jestem, kto tak dobrze gotuję.
Po cichu zeszłam na dół, aby nie wystraszyć osoby, która gotuję.
Gdy przekroczyłam próg kuchennych drzwi moje oczy otworzyło sie do minimalności. W kuchni stał we własnej osobie Justin. Chłopak nucił coś pod nosem wykonując przy tym jakieś ruchy. Nie mogłam przestać sie uśmuechać, aż w pewnym momencie nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym śmiechem. A chłopak od razu odwrócił sie w moją stronę.
-Seksiwnie tańczysz.-Zawtórowałam mu, na co znów sie zaśmiałam.
-Wiesz kichanie, ja jestem cały seksowny.-Zaśmiał sie ze mną po czym chwycił mnie w tali prztciągając bliżej siebie. Całując mnie w usta.
-Justin.-Mruknęłam mu w usta.
-Tak?-Zaśmiał sie. Pewnie łaskocze go to.
-Coś ci sie przypala.-Zaśmiałam sie na co Justin szybko puścił mnie i pobiegł do kuchni.
W tym czasie jak on bawił sie w kucharza ja udałam sie do pokoju, aby sie ubrać.
OCZAMI JUSTINA.
Podczas gdy ja bawiłem się w kucharza Selena poszła na góre sie ubrać. A tuż po niej do pokoju weszli Mat i Chaz.
-Bizzle mamy na dziś robote.-Powiedział na starcie Chaz.
-Ciebie też miło widzieć.-Wzruszyłem ramionami.
-To nie czas na żarty masz być o ósmej wieczorem gotowy.-Wtdał mi rozkaz a później wyszedł z pokoju. I co ja powiem niby Selenie? No nie wiem Bieber musisz coś wymyśleć.
*
OCZAMI SELENY.
Justin powiedział mi, że ma coś do załatwienia i że mi powie niedługo. No to tak nie chce siedzieć sama w domu, więc postanowiłam zadzwonić do Cher.
Na szczęście dziewczyna przyszła już po pół godzinie.
Razem rozmawialiśmy i wygłupialiśmy sie. Jaj ja sie z nią dawno nie widziałam.
Właśnie dochodziła pierwsza w nocy więc ja z Cher zamknęliśmy sie na klucz. Gdy ktoś zapukał do drzwi, myślałyśmy, że to chłopaki może już wrócili.
-Ide otworzyć.-Poinformowałam.
Nie czekając na jej odpowiedź podeszłam do drzwi.
-Witaj.-Powiedzieli w tym samym czasie jakiś dwaj kolesie.
-Kim jesteście?-Wysteaszyłam sie ich. Wyglądali jak by uciekli z więzienia.
-Nie musisz wiedzueć mała. A teraz mów gdzie jest Bieber a nic ci sie nie stanie.-Syknął ostro na co ja podskoczyłam.
-Nie wiem.-Szepnęłam.
-Jak to kur*a nie wiesz?!-Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął szarpać.
-To boli puszczaj-Wrzasnęłam na niego.
-Nie tym tonem.-Przycisnął mnie mocniej.
Całe szczeńście, że Cher prztszła.
-Co tu sie dzieje?-Zaskoczona widokiem.
-Nic my właśnie już...Teraz.-Wrzasnął jeden do drugiego.
Ten co mnie trzymał przycisnął mi coś do nosa. Dokładnie wiedziałam co to jest i dlatego wstrzymałam oddech. No ale nie na długo bo później padłam.
******************************************************
I jest 17 część przepraszam, że wczoraj nie wrzyuciłam rozdziału ale nie było internetu. ale jakoś udało mi sie napisać <3
przeprasza za błędy <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
KOCHAM WAS <3
#SWAG
czwartek, 13 listopada 2014
Uwaga!
Nistety nie jestem na 100% pewna ale nie wiem czy jutro wrzuce 17 część z powodu iż, jutro mamy nocke w szkole. ale postaram się jutro przemknąć na WI-FI i dokończyć 17 czèść. Wiec 17 część może być z lekkim opóźnieniem.
Kocham was <3
#SWAG
Część 16
****************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
Rano obudził mnie śpiew ptaków z tego wszystkiego co się wczoraj stało zapomniałam zamknąć okno na noc. Przewróciłam się na drugi bok i zaobaczył, że Justin jeszcze śpi. Matko mówiłam już jak on słodko wygląda gdy śpi? Patrzyłam na niego jeszcze chwilę, po czym od nowa wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Chłopak i tak się nie obudził tylko mruknął coś pod nosem i znów poszedł spać przyciskając mnie do siebie mocniej. Nie chciało mi sie już spać więc postanowiłam zostawić Justina niech sobie śpi a ja zejdę na dół do chłopaków. Gdy wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi aby je otworzyć i zejść na dół gdy po chwili zatrzymał mnie znajomy głos.
-Skarbie..-Mruknął zmęczonym głosem.
-Tak?-Zapytał z uśmiechem na twarzy. Ucieszyłam się, że wkońcu się obudził.
-Przyniesiesz mi szklankę picia? Niezły kac mnie męczy.-Justin złapał się za głowę na co ja wybuchłam śmiechem.
-Nie dziwie sie po tylu ile wczoraj wypiłeś.-Zaśmiałam sie.-Jasne czekaj zaraz ci przyniose.-Dodał po czym wyszłam z pokoju i udałam sie na dół do kuchni po picie dla mojego chłopaka. Tak się ciesze, że Justin pojawił się w moim życiu. Gdy zeszłam na dół do kuchni doznałam szoku. W salonie na kanapie siedzieli Mat Chaz i Twist, a najgorsze jest to że siedzieli na sofie w samych bokserkach.
-Matko chłopaki bo oślepne.-Zaśmiałam się na żarty zakrywając oczy.
-Oh Selena nie przesadzaj, chyba nie chcesz powiedzieć, że nie widziałaś jeszcze kolegi Justina.-Zażartował sobie Twist.
-Dobra nie wnikam.-Znów sie zaśmiałam. Przewróciłam oczami nalewając wody dla Justina.
Po pięciu minutach byłam już koło pokoju Justina. Delikatnie przekręciłam klamke od drzwi i weszłam do środka.
-O skarbie jesteś. Co tak długo?-Zaśmiał się Justin po czym złapał sie za głowe.
-Ahh zagadałam sie z chłopakami.-Uśmiechnęłam sie do niego i podeszłam do łóżka i podałam mu wodę.
Chłopak wypił wszystko za jednym łykiem.
-Kochanie chodź koło mnie.-Mruknął Justin poklepując miejsce koło siebie na łóżku. Bez żadnego "ale" podeszłam do łóżka i położyłam sie koł ukochanego.
*
Leżeliśy rozmawialiśmy i śmieliśmy sie.
-Justin...-Zaczęłam nie pewnie.
-Tak, skarbie?-Zapytał patrząc mi w oczy.
-Nie zostawisz mnie prawda?-Mój głos przycichł jak najciszej mógł.
-Jasne, że nie co to za pytanie.-Odezwał sie.
-Ale obiwcaj mi to.-Powiedział tak.cicho że ledwo usłyszałam.
-Obiecuje.
Po chwili nasze usta złączyły sie w jeden namiętny pocałunek, który z każdą chwilą stawał sie coraz bardziej namiętny.
Juston zaczął sunąć nosem po mojej szyji na co z moich ust wydostał sie głośny jęk. W końcu chłopak dotarł do mojego czułego punktu.
Zaczął ssać moją skóre co doprowadzało mnie do szaleństwa. A tuż po chwili do pokoju wparował nam Matt.
-Ej chodźcie do.....Oł chyba wam przeszkodziłem.-Zaśmiał sie chłopak a co Justin rzucił w niego poduszką.
Po chwili zepchałam Justona z siebie i zbiegłam do ogrodu gdzie już siedzieli wszyscy. Po chwili pczółam jak ląduje na czymś miękkim, i już wiedziałam co to jest. kolana Justina.
*
-Justin chodź spać.-Jęknęłam cicho.
-Dobra do jutra chłopaki.-Pożegnał sie z nimi Justin i piszsdł ze mną.
Po jakiś pięciu minutach byliśmy już w pokoju Justina.
Położyłam chłopaka na łóżko i ściągnęłam z niego ubrania pozostawiając go w samej bieliźnie.
-Selena.-Wymamrotał po chwili Justin.
-Co jest?-Zapytałam
-Chcesz mieć ze mną dzieci?-Walnął od razu.
-Jasne całą gromade. A teraz idź spać.-Powiedziałam całując go w policzek.
Po czym przebrałam sie w pidżame i poszłam spać.
*******'***********************************************
Na przeprosiny napisałam dla was 16 część w ramach przeprosin. mam nadzieje, że sie spodoba. kocham was <3 :* taka mała niespodzianka ode mnie <3
CZYTASZ =KOMENTUJESZ
#SWAG
PS przepraszam z błędy
Kontakt ze mną na temat rozdziałów!
Aska nazywa się jelenablog. Zapraszam tam również będę was informować o rozdziałach i odpowiadać na pytania <3 Tu jest link !
KOCHAM WAS <3
#SWAG
środa, 12 listopada 2014
Część 15
Justin siedział ze mną do ósmej, a później pojechał żegnając się ze mną. Na szczęście jutro już wychodzę. Ale boje się rozmowy z nim o tym co zrobiłam. NO cóż trudno.
Wiem jestem głupia, że mu wybaczyłam ale ja go kocham nadal zależy mi na nim jak na nikim innym.
Do mojego pokoju weszła jeszcze pielęgniarka zmienić kroplówkę i już po chwili jej nie było. Ale wiecie co zabolało mnie najmocniej? Że moi rodzice wolą bardziej pracę niż mnie. Od dziecka tak było aż do teraz. Zepsuli mi dzieciństwo, i niszczą teraźniejsze życie. Pogrążona w myślach zasnęłam.
********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Dziś bardzo wcześnie obudziła mnie pielęgniarka z powodu wczesnych wizyt lekarzy.
Nie chętnie otarłam zaspane oczy. I podniosłam się do pozycji siedzącej. Popatrzyłam jeszcze chwile na swój nadgarstek, łzy zaczęły same spływać mi po policzkach. Siedziałam jeszcze chwile aż do mojej sali nie weszło z dziesięciu lekarzy. Szybko otarłam mokre policzki i położyłam się na wprost.
-Dzień dobry.-Przywitał się ze mną jeden z lekarzy.
-Dzień dobry.-Odpowiedziałam dość cicho, niż zazwyczaj.
-Jak się dziś czujesz?-Zapytał, nie patrząc na mnie tylko pisał coś w notatniku.
-Dobrze.-Nasza rozmowa nie była długo, przypominało to wymianę słowa.
Lekarz już nic nie powiedział, podszedł bliżej do mojego łóżka i ściągnął mój opatrunek.
Gdy lekarz sprawdzał moje rany, ja za ten czas spostrzegłam Justina, który przypatrywał się całej sytuacji. Patrzyłam na niego ciągle, ale on chyba nie wiedział że się na niego gapię. Po pięciu minutach chłopak w końcu dostrzegł, mój wzrok na sobie i odwrócił szybko na mnie wzrok. Nasze oczy się spotkały, dziś dopiero pierwszy raz od 3 dni. Chłopak posłał mi smutny uśmiech, na co odwzajemniłam go szybko. Wiedziałam, że to jest rutyna Justin zawsze był wesoły, a teraz przeze mnie jest nieszczęśliwy to wszystko moja wina znowu. Zawszę coś spierdolę,
Po wyjściu lekarzy odwróciłam się szybko na drugi bok, przymykając na chwilę powieki. Gdy już pomału odlatywałam w sen poczułam na swojej tali czyjąś rękę i doskonale wiedziałam czyja ona jest. Bez zastanowienia odwróciłam się i zobaczyłam Justina leżącego koło mnie. Na ten widok uśmiechnęłam się.
Chłopak chyba nie widział, że się obudziłam bo wpatrywał się w sufit.
Patrzyłam na niego jeszcze chwilę po czym szybko wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Hej.-Całując mnie na przywitanie w czubek głowy justin uśmiechnął się.
-Hej.-Odpowiedziałam całując szybko chłopaka w usta.
Chłopak odwzajemnił pocałunek, całowaliśmy się tak namiętnie jak byśmy nie widzieli się przez rok.
OCZAMI JUSTINA.
Po tym jak lekarze wyszli od Seleny od razu zaraz po nich wszedłem do niej do środka.
Dziewczyna była odwrócona do mnie tyłem, wyglądała jak by spała. Więc postanowiłem jej nie budzić podszedłem po cichu do niej na palcach i zacząłem ściągać swoje buty. Było trochę miejsca na łóżku więc postanowiłem położyć się koło niej. Moja ręka od razu powędrowała na jej delikatną talię, przy tym przyciągając dziewczynę bliżej siebie.
Leżałem już tak z dobrą godzinę wpatrując się w postać leżącą koło mnie, szczerze to mógł bym patrzeć się tak na nią dniami i nicami. Po pięciu minutach dziewczyna zaczęła się budzić.
Odwróciła się w moją stronę wtulając się szybko w moją klatkę piersiową.
-Hej.-Po chwili ciszy wychrypiałem.
-Hej.- Słychać było, że nie ma siły.
Zaskoczyło mnie to bo dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej i znienacka pocałowała mnie. Nie powiem, że mi tego nie brakowało bo bym skłamał, owszem brakowało mi tego, brakowało mi jej ust na swoich jej dotyku i jej głosu. od ponad trzech tygodni nie rozwoziłem już żadnych prochów.
To nie w moim stylu, szczerze mówiąc.
Pocałunek zaczął się pogłębiać, przewróciłem dziewczynę tak, że leżała pode mną. Dobrze, że nie miała już żadnych kroplówek bo na sto procent były by zerwane. Pocałunek nie kończył się zjechałem na jej szyję i zacząłem robić malinkę na jej czułym punkcie na co dziewczyna zaczęła pojękiwać. Nie spodziewanie do jej sali wlecieli rodzice.
-Co tu się dzieje?!-Usłyszeliśmy po chwili na co szybko zerwałem się na równe nogi.
Usiadłem na krzesło, które stało koło łóżka i zacząłem ubierać buty. Mój wzrok ciągle był na zdenerwowanej dziewczynie, która nerwowo przygryzała wargę.
-Pa, kochanie do później.- Powiedziałam i pocałowałem ją w usta po czym szybko wyszedłem z sali. Czułem jak jej rodzice zmierzają mnie wzrokiem od góry do dołu.
OCZAMI SELENY.
No to nieźle akurat teraz musieli się zjawić.
-Selena co to miało być?!-Powiedziała rozzłoszczona mama karcąc mnie wzrokiem.
-To jest Justin mój chłopak.-Powiedziałam bez żadnych zahamowań.- A co was to interesuje skoro to wy zapomnieliście o mnie przez te trzy dni, które tu leżę. Na pewno zapomnieliście o tym, że macie córkę bo dla was najważniejsza jest praca.-Podniosłam swój głos, po raz pierwszy na rodziców.
Już nic nie powiedzieli tylko na mnie patrzeli.
-Dziś wychodzę ze szpitala.- powiedziała nieco ciszej. Ale rodzice nadal nic nie mówili. więc postanowiłam to kontynuować.- Więc będę spała u justina.-Wypaliłam na poczekaniu.
-NIe ma mowy!-Oburzyła się mama.
-Tak ja już postanowiłam nie będziecie stali na drodze do mojego szczęścia.-Odpowiedziałam ostro.
-Selena jakaś ty naiwna przecież to przez niego się tu znalazłaś.-Powiedziała stanowczo mama.
-NIe nie przez niego tylko przez was.-Powiedziałam o trzy słowa już za dużo.-A teraz wyjdźcie.-Dokończyłam. W oczach mamy po raz pierwszy od siedemnastu lat pojawiły się jakieś uczucia.
Bez żadnego słowa rodzice opuścili moją salę.
Bez zastanowienia się wzięłam telefon i wybrałam znajomy mi już numer.
Po trzech sygnałach usłyszałam głos, który chciałam usłyszeć.
-Halo justin.-Powiedziałam a po moim policzku spłynęła jedna pojedyncza łza.
-Halo, kochanie co się stało?-Zapytał z troską w głosie.
-Mam pytanie.-Dodałam naglę, marszcząc kawałek materiału.
-O co chodzi.-Wyczułam w jego głosie zmartwienie.
-Masz teraz czas wolny?
-Tak a co się stało?-Odpowiadał pytaniem na pytanie.
-Byś po mnie przyjechał do szpitala, bo dziś mnie wypisują?-Wypaliłam na jednym tchu, powinnam się za to spoliczkować.
-Jasne, zaraz będę.-Powiedział i nie czekając na moją odpowiedź rozłączył się.
*
Po godzinie Justin przyjechał po mnie i wziął wypis od lekarza.
Tak właściwie to siedzieliśmy już w aucie.
-Justin.-Powiedziałam wypuszczając powietrze.
w odpowiedzi dostałam, krótkie 'HMM..'
-Zawieziesz mnie do Cher?- Nie patrząc na niego oparłam się o szybę.
-A czemu nie do domu?-Zapytał się naglę patrząc na mnie.
-Pokłóciłam się z rodzicami i nie chcę tam wracać.-Dodałam szybko.
Justin przez chwilę nie odpowiadał tylko patrzył przed siebie.
-NIe, nie zawiozę cię do Cher.-Powiedział patrząc na mnie. Zrobiłam zapytującą minę, na znak żeby kontynuował.
-Nie zawiozę cię do Cher ponieważ jedziesz do mnie. Już wszystko z chłopakami jest ustalone nie bój się.-Wyszczerzył się pod koniec wypowiedzi.
Moje oczy przybrały wielkość arbuza.
-Ale ja nie chcę wam robić kłopotu.-Rzuciłam szybko.
-Ty kochanie nie robisz mi żadnego kłopotu. Jesteś moją dziewczyną nie pozwolę ci spać u Cher, ponieważ twój dom jest u mnie.-NA te słowa uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam go w policzek.
*
Po pół godzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Zbliżała się już godzina dziesiąta wieczorem.
Weszliśmy do domu a tam zza rogu wyskoczyli chłopcy i rzucili się zgniatając mnie uściskiem.
-Mi też miło was widzieć.-Powiedziałam śmiejąc się.
Justin poszedł na górę zanieść moje rzeczy a ja siedziałam z chłopakami na ogródku ponieważ zachciało im się grilla. Tak wiem jest już prawie jedenasta w nocy a im się grillować zachciało.
Siedziałam na krześle czekając na Justina, po chwili poczułam czyjeś silne ramiona, które podnoszą mnie. Wiedziałam kto to jest więc zaczęłam się śmiać.
Po godzinnym grillowaniu wszyscy siedzieliśmy na ogródku. Justin był najbardziej wstawiony ze wszystkich chłopaków.
-No nic ja już go wezmę.-Powiedziałam śmiejąc się.
-Pomożemy ci.-Powiedział Mat.
chłopaki wzięli go pod rami i zaprowadzili na wpół przytomnego do pokoju. Położyli go na łóżko i wyszli też do siebie.
Za to ja ściągnęłam mu jeansy skarpetki i koszulkę, żeby mu się wygodniej spało. A potem sama zrobiłam to samo zakładając na siebie długą koszulkę Justina i położyłam się koło niego. Chłopak mruczał jeszcze chwile pod nosem na co po sekundzie usnął. I ja zrobiłam to samo wtulając się w jego gołą klatkę piersiową. Chłopak natomiast otoczył mnie swoim ramieniem.
********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
Hej jest 15 rozdział :) przepraszam, że tak długo musieliście czekać, ale miałam za dużo nauki :( i sprawdzianów. :( Ale od teraz postanowiłam, żeby nie zaniedbywać bloga będę wrzucać rozdziały co piątek <33 co wy na to? W tedy będą dłuższe bo będę miała więcej czasu na wymyślanie rozdziałów.
1-sza sprawa.
Tak dużo wyświetleń na rozdziałach a tylko 1 komentarz ? :( no proszę was <3 :'( komentujcie moje rozdziały staram się jak mogę, żeby je tylko dodać dla was. A wam nawet nie chce się skomentować?! :'( <3 to boli naprawdę boli :'(
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG


