czwartek, 12 listopada 2015
Hej dawno mnie tu nie było!! :)
Link do bloga------------->http://justin-they-dont-about-us.blogspot.com/
Serdecznie zapraszam!!! Komentarze na nowym blogu mile widziane :)!!!
ZDJ DLA UWAGI !!!!! :)
poniedziałek, 4 maja 2015
Rozdział 39
Delikatnie złapałam się za głowę próbując przypomnieć sobie to, co się stało rano. Głowa bolała mnie nie samowicie, nie wiedziałam co się dzieje, gdy próbowałam wstać zaczęło mi się kręcić w głowie, ale chciałam wstać i wyjść z tego pokoju czego od razy pożałowałam, ponieważ moje nogi zrobiły się jak z waty. Postanowiłam, że położe się bo mam nadzieje, że ten ból minie. Po woli podeszłam do łóżka kładąc się na nim zapadając w sen.
************************************************************************************* Nie wiem czy to było rano czy może po południu, ponieważ przez te wszystkie wydarzenia straciłam rachubę czasu. Przetarłam delikatnie swoje oczy, powoli dotykając miejsce, na którym znajdował się mały plaster. Dotykałam każdej małej rany i drobnego siniaka przypominając sobie to co się stało
'Wycofując się do tyłu nie chcący machnęłam ręka i zwaliłam rzeczy, które stały na półce.
-No brawo Sel.-Powiedziałam po cichu, modliłam się, żeby nie usłyszał tego, no ale myliłam się już po chwili drzwi zostały wykopane zawiasów. Mój oddech zaczął przyspieszać a serce walić jak na jente. Z sunęłam się po ścianie. Postać, która była ubrana na czarno była coraz bliżej, moje oczy otworzyły się szerzej, gdy postać klękła i przyłożyła mi coś do twarzy, po czym straciłam przytomność.' Na te wspomnienia przeszły mnie ciarki a moje serce zaczęło przyśpieszać. Próbowałam o tym zapomnieć, powoli zaczęłam podnosić się z łóżka, bo bałam się, że moje nogi znów odmówią mi poruszenia się gdziekolwiek. Podtrzymałam się szafki nocnej i powoli zaczęłam stawiać nogę za nogą. Gdy wyszłam z pokoju z dołu usłyszałam śmiechy i głośne granie telewizora, złapałam się poręczy, która towarzyszyła mi przy tym aby nie upaść na schodach, które prowadziły na dół. Każdy kolejny krok na schodach prowadził do mocniejszego bólu, który rozchodził się po moim całym ciele, nie wydaje mi się,żebym przegapiła jakiś skrawek z raną, o której nie wiem. Szybko odwróciłam się na schodach i wróciłam do pokoju zamykając za sobą drzwi szybko, ale tak cicho aby nikt nie mógł tego usłyszeć z wyjątkiem mnie. Powoli podpierając się każdej ściany doszłam do toalety, zamknęłam za sobą drzwi na klucz aby nikt nie mógł się dostać do dużego pomieszczenia. Powili podeszłam do lustra, delikatnie podnosząc koszulkę do góry. Ku mojemu zdziwieniu na moim brzuchu rozciągała się długa kreska, którą jak się nie spodziewam napastnik zrobił mi nożem lub czymś ostrym, Przyłożyłam rękę do ust nie mogąc w to uwierzyć, jak to możliwe? przecież przyłożył mi do twarzy chusteczkę lub ścierkę do twarzy po, której straciłam przytomność. Po chwili ściągnęłam rękę z ust i delikatnie opuszkiem palców przejechałam w z dłuż grubej linij, która przechodziła przez większą połowę mojego brzucha. Czułam wstręt do mojego ciała, bo tak dokładnie nie wiedziałam co ze mną mógł robić. Zasłoniłam szybko swój brzuch i oparłam się o ścianę powoli się po niej z suwając. Z moich martwych ust wydobył się na tyle głośny jęk, że tamci z dołu mogli go usłyszeć, z moich oczu wypływało coraz więcej słonych łez, z których można było zobaczyć czystą nienawiść i żal do samej siebie. Nie obchodziło mnie nawet to, że kafelki były zimne, położyłam się na nich kuląc się w małą kulkę. Leżałam tak wpatrzona w ścianę, która stała przede mną. Czy to możliwe, że tak w szybkim czasie moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni? Do tej pory, moje życie było na tyle spokojne, a teraz? wszystko się zmieniło, oczywiście nie żałuję tego, że na swojej drodze spotkałam Justina, to jest najlepsze co mnie w tym całym gównie spotkało. Z moich oczu wypływały coraz silniejsze łzy nie mogłam się powstrzymać chciało mi się krzyczeć, byłam zła na samą siebie, że na to wszystko pozwoliłam, że nie broniłam się, nie mogłam winić nikogo innego ja tylko siebie. Upadałam coraz niżej na dno a razem ze mną moja siła, która ciągle we mnie była, moja energia straciłam wszystko, został mi tylko Justin i jego przyjaciele, których traktuję jak własną rodzinę. Nawet teraz mogę to już powiedzieć z czystym sumieniem, że zastępują mi prawdziwą rodzinę, którą miałam, ale przy najbliższej okazji ucieszyli się, że nie ma mnie z nimi w domu. Naglę usłyszałam jak drzwi do naszego pokoju się otwierają i jakaś sylwetka weszła głębiej w pokój. Po pewnym czasie podszedł do pomieszczenia, w którym się znajdowałam i zaczął ciągnąć za klamkę. Z moich ust wydobył się cichy jęk i zaczęłam płakać coraz głośniej.
-Zostaw mnie.-Krzyczałam z przerażeniem w głosie, bałam się, że nikt mnie nie usłyszy, i że może być już za późno na ratunek.
-Otwórz księżniczko.-Nigdy nie słyszałam tak grubego i męskiego głosu, jak ten, to tak jak by ktoś używał modulatoru głosu.
Zaczęłam głośniej płakać i krzyczeć, ale już po chwili szarpanie ustało, a postać zaczęła się oddalać. Po chwili ciszy szarpanie wróciło z większą siłą.
-Odejdź, daj mi spokój.-Błagałam płacząc silniej myślałam, że to już mój koniec.-Odejdź.-Powtórzyłam szeptem.
-Selena, otwórz to ja.-Ten głos rozpoznała bym go wszędzie, szybko i łapczywie zerwałam się na nogi i ruszyłam w stronę zamku, aby je otworzyć. Gdy tylko zamek się przekręcił, od razu postanowiłam się rzucić na Justina, chłopak bez żadnych pytań ścisnął mnie tak mocno, że znów czułam się bezpieczna, to tylko dzięki niemu jeszcze to wszystko wytrzymuję.
-Kochanie, co się stało?- Bałam się my odpowiedzieć, przez płacz, który nie dawał mi nic powiedzieć.
-Selena?-Zapytał ponownie z troskliwym głosem.
-On-On tu był.-Powiedziałam i na nowo się rozpłakałam, czułam jak wszystkie mięśnie na jego ciele się napinają. Błagam niech ten koszmar się już skończy, powtarzałam w myślach.
*************************************************************************************
I Już jest rozdział 39 przepraszam, że tak długo musieliście na niego czekać ale nie miałam czasu. Ale teraz postaram się dodawać rozdziały tak jak kiedyś, mam nadzieję, że i wybaczycie.
Kocham was <3333 dziękuję za prawie 4000 wyświetleń na blogu jesteście najlepsi <3333 Kocham was <3333
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
#SWAG
Rozdział 38
*************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Po powrocie do domu, od razu dałem kwiaty i prezent chłopakom, żeby schowali to na jutro a sam poszedłem poszukać Seleny. Wchodziłem powoli po schodach mając nadzieję, że znajdę ją w sypialni. Po woli uchyliłem drzwi po czym wszedłem do środka, rozglądałem się dookoła szukając ją wzrokiem, ale nigdzie nie mogłem znaleść jej kruchego, a zarazem delikatnego ciała. wszedłem bardziej w głąb pokoju, ale nadal jej nie widziałem. Delikatnie usiadłem na łóżko opierając głowę tak, że ułożona była na rękach, zastanawiając się gdzie ona może być, naglę coś przykuło moją uwagę. Szybko poniosłem się z miejsca, na którym przed chwilą siedziałem i ruszyłem w stronę łazienki. Podszedłem bliżej doznałem szoku, drzwi do łazienki były wyważone, a Selena leżała nie przytomna pod ścianą. Szybko podbiegłem do niej biorąc ją od razu w swoje ramiona zanosząc, do sypialni. Jej delikatne ciało spoczywało na białej pościeli, jej twarz była zakrwawiona ale nie mocno. Mój wzrok ciągle był zawieszony na niej, musiałem się otrząsnąć, po to aby sprawdzić od nowa pokój. Delikatnie oddaliłem się od dziewczyny podchodząc do drzwi, uchylając je minimalnie.
-Chazza.- Mój szept zamienił się, w krzyk i założe się że nie tylko on to słyszał.
Po pięciu minutach do pokoju wparował zdychany Chazza.
- Stary, wisisz mi pół kanapki.- Mówił łapiąc łapczywie powietrze, trzymając się za klatkę piersiową.
- Chazza nie mów mi teraz o jedzeniu.-Warknąłem na niego waląc pięścią w ścianę, która była koło jego głowy.
- Wow Bieber co się stało?- Myślałem, że mu walne. Czy on serio jest taki ślepy czy tylko udaje?!
- Ty debilu nie widzisz, tych wyważonych drzwi do łazienki i zakrwawionego ciała Seleny?!- wyrzuciłem ręce w powietrze podbiegając do nie przytomnego ciała Seleny, które nadal leżało na łóżku.
- co tu się..?- Przerwałem mu w połowie zdania, patrząc na niego z pod oka.
- Kurwa czy ty jesteś ślepy czy tylko udajesz?!- Syknąłem, z mojej buzi wyleciało dużo słów wypełnionych jadem.
Chłopak już nic nie odpowiedział, tylko zaczął rozglądać się po pokoju, do chwili kiedy jego oczy spoczęły na bladym ciele Seleny.
Nie musiałem drugi raz na niego spojrzeć, żeby ten się domyślił, że potrzebna apteczka. Chłopak szybko się zerwał i ruszył w stronę łazienki. Już po kilku minutach, do pokoju wleciał Chazza z apteczka w ręku, szybko podając mi. Otworzyłem ją i wyciagnęłem gazik oraz wodę utlenioną. Lekko zamoczyłem gazik, po czym przyłożyłem go do rany po łuku brwiowym Sel.
Gdy już oczyściłem ranę, nakleiłem plaster.
*
Oczami Seleny.
Delikatnie złapałam się za głowę próbując przypomnieć sobie to, co się stało rano. Głowa bolała mnie nie samowicie, nie wiedziałam co się dzieje, gdy próbowałam wstać zaczęło mi się kręcić w głowie, ale chciałam wstać i wyjść z tego pokoju czego od razy pożałowałam, ponieważ moje nogi zrobiły się jak z waty. Postanowiłam, że położe się bo mam nadzieje, że ten ból minie. Po woli podeszłam do łóżka kładąc się na nim zapadając w sen.
****************************************************************************
No to mamy 38 rozdział, wiem że miał być w sobotę ale byłam na urodzinach koleżanki i właśnie dziś wstawiam rozdział kocham was <3333
CZYTASZ = KOMENTUJRSZ <3
#SWAG
czwartek, 5 lutego 2015
Rozdział 37
Rano obudziły mnie jasne promienie słońca, ktore delikatnie muskały moją twarz. Podniosłam sie do pozycji siedzącej lekko przecierając swoje oczy, i od razu sie rozciągając. Lekko przekręciłam głowę w bok chcąc spojrzeć na Justina, ale ku mojemu zdziwieniu nikogo tam nie było. Powoli wstałam z łóżka idąc powoli w stronę łazienki z nadzieją, że właśnie tam jest. Nie stety myliłam sie nikogo tam nie było, nie powiem, że sie nie zmartwilam, bo bym skłamał a. Zawiedziona wyszłam z pokoju idąc w stronę kuchni. Odbijając się o ścianę zeszłam w dół. Miałam szczęście, bo nikogo nie było. Nie lubie gdy ktoś widzi mnie bez makijażu, wyglądam jak zombie ale ja mówię na poważnie, ale mniejsza z tym. Powoli podeszłam do lodówki robiąc sobie śniadanie, dziś zdecydowałam, że zjem naleśniki. W pięć minut miałam zrobione ciasto a już zaraz po tym naleśniki.
Z talerzem w ręku powędrowałam w stronę stołu, który stał w jadalni.
Po skończeniu śniadania postanowiłam, że pójdę wziąść prysznic. Szybko zaczęłam wbiegac po schodach do sypialni w poszukiwaniu jakiś luźnych ubrań. Przeszukałam całą szafkę w poszukiwaniu jakiej kolwiek bluzki, ale nic z tego więc podeszłam do szafki Justina i wyciągnęłam pierwszą lepszą koszulkę. Potem znów podeszłam do swojej i wyciągnęłam czarne leginsy, po czym szybko wbiegłam do toalety. Nalałam gorącej wody po czym zanużyłam w niej swoje delikatne ciało. Starannie zaczęłam szorować każda część swojego ciała. Siedząc w wannie, usłyszałam cichy hałas dochodzący z naszej sypialni. Szybko wyskoczyłam wycierając sie recznikiem, i wkładając na siebie przygotowane wcześniej ubrania. Gdy już byłam gotowa po woli zaczęłam otwierać drzwi i wychylać głowę. Moim oczom ukazała się ciemna postać, która szperała w moich rzczach, przestraszyłam się i po woli zaczęłam zamykać drzwi, no ale znając mojego pecha, zaraz zrobię hałas. Wycofując sie do tyłu nie chcący machnąłam ręka i zwaliłam rzeczy, które stały na półce.
-No brawo Sel.-Powiedziałam po cichu, modliłam się, żeby nie usłyszał tego, no ale myliłam sie juz po chwili drzwi zostały wykopane zawiasów. Mój oddech zaczął przyspieszać a serce walic jak na jente. Z sunełam się po ścianie. Postać, która była ubrana na czarno byla coraz bliżej, moje oczy otworzyły się szerzej, gdy postać klękła i przyłożyła mi coś do twarzy, po czym straciłam przytomność.
****************************************************************************
Noto tak jak pisałam, wcześniej nie kończe z blogiem :* przepraszam, że tyle nie pisałam. Przepraszam, że takie krótkie ale na telefonie wyszło dłuższe. Następną część prawdopodobnie rozdział 38 będzie w sobotę ale nie jestem pewna :* :/ po nieważne rodzice mi wi-fi mi rodzice odłączyli, a teraz weszłam tylko po to by wstawić rozdział :*** kocham was <3 jesteście najlepsi :***
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
#SWAG
środa, 4 lutego 2015
Jednak nie kończe
Postanowiła, że będę pisała dalej bloga, ale nie wiem kiedy wstawie kolejna część bo mama odcięła mi Wi-Fi bo jestem 'nie grzeczna' od razu jak włącza mi to stawie bo będę pisała na brudno :* kocham was :* chciałam też dodać, że wasze chejty i wyzywanie mnie od 'dziwnej' mnie nie obchodzi. Nie moja wina, że tyle mam zadane i nauki, i jeszcze, że jestem nie grzeczna. Kocham was :*
#SWAG
środa, 14 stycznia 2015
Rozdział 36
To co teraz przeczytałam zbiło mnie z tropu. Podniosłam się do pozycji siedzącej, a telefon wyleciał mi z ręki.
-Selena, co się dzieje?-Justin od razu znalazł się Kołomnie.
-Okłamałeś mnie!-Krzyknęłam, przez łzy.
******************************************************************************
Chłopak zamilkł po czym znów powiedział.
-Selena, z czym cię okłamałem.-Nie wierze, że byłam taka naiwna. Jeszcze kłamie prosto w twarz.
- Co zrobiłeś, z ciałem Ashley?-Nie wytrzymałam i podniosłam głos, czy ja proszę o tak wiele? chce tylko poznać prawdę.
Chłopak milczał i spuścił głowę, wiedziałam że to dla niego też może być trudne, ale ja mam już dość.
-Powiedz mi? O co w tym chodzi?!-Krzyknęłam po czym chciałam wyjść ale coś a raczej ktoś mnie zatrzymał.
-Nie mogę cię już okłamywać.-Powiedział ciągnąc mnie za rękę w stronę łóżka.
Widziałam, że nie jest mu łatwo więc położyłam rękę na jego ramieniu, żeby pokazać mu że tu jestem. Dla mnie też jest to trochę trudne, ale nawet najgorsza prawda nie skłoni mnie do zostawienia go.
-Selena, nie powiem ci wszystkiego od samego poczatku, bo nie jesteś na to gotowa. Powiem ci to o czym powinnaś jak na razie wiedzieć, a to i tak za dużo i nie powinienem ci mówić, ale prędzej czy później i tak się do wiesz.- chłopak zaczerpnął powietrza do płuc i powoli zaczął je wypuszczać. Po czym mówił dalej.- Jak znaleźliśmy ciało Ashley przed domem, nie ukrywam byłem trochę zszokowany, po czym po chwili zobaczyłem jak upadasz na dół, więc postanowiliśmy, że ja się tobą zajme a Mat i Chazza pójdą.-I tu chłopak przerwał spoglądając mi w oczy. Widać w nich było smutek oraz żal spowodowany tą sytuacją. Po pewnej chwili znów zaczął opowiadać.- a Mat i Chazza poszli zakopać ciało Ashley do lasu.- Nie mogłam uwierzyć, w to co słyszę.- Możesz mnie zostawić będę rozumiał, każdy by zostawił człowieka bez uczuć.-Mówił ale ja mu przerwałam przyciskając moje usta do jego. Chłopak przez chwile nie wiedział co się dzieje, ale odwzajemnił go.
Gdy zabrakło nam powietrza oderwaliśmy się od siebie, kładąc się na łóżku. Justin od razu wtulił mnie w siebie, dzięki czemu mogłam wdychać jego cudówne perfumy.
-Justin obiecałam, że nigdy cię nie zostawie i słowa dotrzymam.-Po chwili ciszy powiedziałam na co Justin spojrzał mi w oczy.
- Kocham cie.- szepnął po czym pocałował mnie w usta.
- Ja cię też.- Odwzajemniłam pocałunek.
-A teraz idź spać.-Dodał wtulając mnie mocniej w siebie.
-Ale prysznic.-Mruknęłam, nie byłam nawet w pidżamach.
-Jutro weźmiemy.-Powiedział całując moje czoło.
-Dobrze.
-Dobranoc księżniczko,-Powtórzył przykrywając nas koldrą.
-Dobranoc.- Odpowiedziałam po czym zasnęłam.
****************************************************************************
No i mamy 36 rozdział, przepraszam że tak późno ale nasza klasa ma problemy z nauczycielką. Ale już jest i teraz postaram się dodawać rozdziały z godnie z datą. Kocham was 💕💕 jesteście najlepsi .💕💕💕👌
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rozdział 35
-Kochanie, lampa to zła broń.-Usłyszałam ten znajomym głos.
O jak się cieszę, że to on a nie ktoś inny.
O Justin jak dobrze, że jesteś musimy pogadać powiedziałam sobie w myślach.
-Musimy, pogadać.-Powiedziałam i pociągnęła go na górę.
************************************************************************
Złapałam go za rękę i pociągnęłam na górę. Miałam już dość chciałam poznać w końcu prawdę.
-O co chodzi?- Zapytał siadając na kanapę.
-Gdzie byłeś?- W moim tonie nie było czuć ani grama emocji.
Twarz chłopaka zbladła a ręce zacisnęły się w pięść. Wiedziałam co to oznacza.
-Z chłopakami.-widziałam jak po woli rozwija pieęści.
-To, to ja też wiem ja się pytam gdzie ty byłeś?!-Już nie wytrzymałam i w pewnym momencie wybuchłam złością.
-Selena co ...-Nie dałam mu dokończyć.
-Tak wiem, Selena co ja ci mówiłem o podnoszeniu na mnie głosu.-Zaczęłam go naśladować. Wiem wyglądałam dziecinnie.
Ale chciałam poznać prawdę. Nawet jak będzie najgorsza.
Spojrzałam z powrotem na chłopaka a ten stał jak osupiały.
-Chcę tylko poznać prawdę.-Powiedziałam upadając na kolana, wycierając łzy.
Chłopak otrząsnął się i szybko do mnie podbiegł. Biorąc mnie na ręce czułam jak zaczynamy gdzieś iść, ale nie chciałam już nic mówić.
Chłopak chwilę później opadł na coś miękkiego, co podrzuciło nas lekko w górę.
-Selena, chciał bym ci wszystko powiedzieć, ale dowiesz się w swoim czasie.-Szeptał mi do ucha kołysząc do przodu i do tyłu.
-Dlaczego nie teraz?-Błagałam go przez płacz.
Justin przez chwile nic nie mówił.
-Nie jesteś gotowa.-Odpowiedział stanowczo. Ale je się teraz nie dam tak łatwo.
-A kiedy będę?-Będę go tak męczyć wieczność jeśli będzie trzeba.
-W swoim czasie.-Powiedział przez zaciśnięte zęby.
Nie chcąc już bardziej go denerwować leżałam na łóżku wtulona w niego, a on w tym czasie smerał mnie po plecach.
Leżeliśmy tak jeszcze chwile, do pory aż moj telefon zaczął wibrować w kieszeni.
Leniwie sięgnęłam ręką do kieszeni wyciągając telefon.
Od Nie znany:
"To co, tym razem wcisnął ci Bieber? Może to, że z chłopakami zadzwonili po dudziaka?! Ha.. To ja ci powiem, że to nie prawda. Okłamał cię.... Tak jak od samego poczatku. Radzie ci z nim pogadać. A i jeszcze jedno nie mów o tej wiadomości.. Bo inaczej pogadamy. Rozumiesz?! Grzeczna dziewczynka."
To co teraz przeczytałam zbiło mnie z tropu. Podniosłam się do pozycji siedzącej, a telefon wyleciał mi z ręki.
-Selena, co się dzieje?-Justin od razu znalazł się Kołomnie.
-Okłamałeś mnie!-Krzyknęłam, przez łzy.
******************************************************************************
No i mamy 35 rozdział :) podoba się?
Mam nadzieję, że tak. ;)
Jak myślicie od kogo Selena dostała tą wiadomość?
I co będzie z nimi dalej?
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
#SWAG PS PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY.
piątek, 2 stycznia 2015
Rozdział 34
W nocy obudziły, mnie dziwne szmery dochodzące z korytarza. Powoli i po cichu podniosłam się do pozycji siedzącej. Rozejrzałam się do okoła szukajac Justina, którego nie było teraz przy mnie. Przez moje ciało od razu przeszły dreszcze. Po cichu podniosłam się i zaczęłam iść w stronę korytarza, gdy już doszłam zorientowałam się, że nie wzięłam nic co pomoże mi zaatakować ofiarę. Kocham cię Justin, powiedziałam wychodząc zza ściany. Gdy wyskoczyłam, jak wariatka na którą musiałam wyglądać zza ściany moim oczom ukazała się Cher. Zaraz, zaraz Cher!! Krzyknęłam w myślach od razu rzucając się na nią.
-Matko, Selena nie strasz mnie tak.-Powiedziała łapiąc się za serce.
-Ha, ja Cię strasze?! To ja przed chwilą omało nie dostałam zawału.-Krzyczałam wysyłając się w nią mocniej.
Postaliśmy tak chwilę, a później przeszliśmy do salonu.
Usiadłyśmy na kanapę plotkując jak to zawsze dziewczyny.
-Zaraz, zaraz gdzie jest Justin i jak ty się tu znalazłaś?- Mówiłam dławiąc się własnym śmiechem.
Nagle twarz Cher zbladła tak jakby zobaczyła ducha zamiast mnie.
Dziewczyna przez chwile się wahała nie wiedząc co mi odpowiedzieć.
-Ja.. ouu.. przyjechałam Cię odwiedzić. Pukałam, i pukałam ale nikt nie otwierał, więc weszłam. Ale nikogo nie było tylko ty śpiąca w salonie.-Tłumaczyła mi. Nie wiem czy jej wierzyć, znaczy wiem że to moja przyjaciółka, ale mi ta sprawa wydaje się dziwna. Nie wiem jak wam.
-A okej.-Czułam się w tej sprawie dziwnie. A jak oni mają romans? Matko selena nawet tak nie myśl. Jak najszybciej chciałam wymazać to ze swojej pamięci.
-To co robimy?-Zapytała po chwili ciszy Dziewczyna.
-hmm.. może jakiś film?-Zaproponowałam.
-Okej. To ja coś wybiorę, a ty idź zrób przekąski.-poganiała mnie dziewczyna.
Nie odpowiadając nic poszłam do kuchni przygotować przekąski.
Po pięciu minutach wszystko było gotowe. Cher wybrała jakiś tam film a ja przyniosłam to co miałam przynieść. W połowie filmu coś zaczęło szarpać za klamkę i walić do drzwi. Razem z cher zaczęliśmy panikować. Ale chciałam udowodnić, że umiem radzic sobie bez Jussa. Chwyciłam za lampę z przed pokoju i podeszłam do drzwi mimo tego, że Cher mnie odciągała.
Już po chwili stałam przy drzwiach i otworzyłam je. Zaczełam wychować rzeczą w prawo i lewo.
-Kochanie, lampa to zła broń.-Usłyszałam ten znajomym głos.
O jak się cieszę, że to on a nie ktoś inny.
O Justin jak dobrze, że jesteś musimy pogadać powiedziałam sobie w myślach.
-Musimy, pogadać.-Powiedziałam i pociągnęła go na górę.
************************************************************************
No i jest 34 rozdział. Przepraszam, że się spóźnił ale wczoraj nie byłam w stanie pisać sami wiecie czemu. Sylwester no i ten kac. Ale mniejsza z tym. Jak myślicie o czym chce pogadać Selena z Justinem?
Kocham WAS <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
#SWAG
