wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 33
Po chwili Justin wrócił do mnie, z bardzo dziwną miną.
-Justin, wszystko okej?-Zapytałam niepewnie jego reakcji.
-Tak, kochanie wszystko okej.-Widziałam, że próbował uspokoić się w środku z czego się bardzo cieszę, że idzie mu to lepiej.
Justin opadł ciężko na kanapę od razu przytulając się do mnie. Zdziwiłam się, bo czułam że coś jest nie tak ale jak się spytam to na pewno mi nie powiedzą bo przecież to są 'interesy', do których ja się mam nie wtrącać. Jak to zawsze. Ale jedna bardzo ważna rzecz chodziła mi po głowię, o której musiałam się dowiedzieć.
-Justin.-Zaczęłam cicho.
-O co chodzi?-Podciągnął się leniwie do góry ciągle trzymając mnie w ramionach.
-Co zrobiliście, z ciałem Ashley?-Powiedziała, nie chcąc bawić się z nim w żadne gierki.Ale chłopak cały zesztywniał tak, jak by bał się mi wyznać prawdę, wyglądało mi to też tak jak by od tego zależało jego życie a przede wszystkim moje.
OCZAMI JUSTINA.
No i brawo Bieber, Selena chcę w końcu wiedzieć co się stało z ciałem i co ja mam jej powiedzieć, że z chłopakami zakopaliśmy je w lesie? Heh to już w tedy zamordowała by mnie na miejscu, o nie dziękuj chcę jeszcze pożyć. A tak na serio to co przecież nie powiem jej, że je zakopaliśmy, bo w tedy na serio bym jej już więcej nie zobaczył.
-Justin.-Wyrwałem się z transu, gdy dziewczyna machała mi ręką przed oczami.
-Hmm.?-Chciałem, zmienić temat ale nie wyszło Selena nigdy nie zapomina. A szkoda.
-Co się stało z ciałem Ashley?-Odsunęła się ode mnie nie wielki kawałek, tak żeby spojrzeć mi w oczy.
-Nie ma jej.-Próbowałem jak najszybciej o tym zapomnieć.
-Wiem, że jej nie ma ślepa nie jestem.- Dziewczyn, zaczęła podnosić głos czego nie chciałem.
-Selena, uspokój się.-Próbowałem, nadal zmieniać temat. Ciekawe czy mi się uda? Raczej Bieber przejdź do rzeczywistości bo ci się, to jak najbardziej nie uda. Matko muszę przestać gadać sam do siebie.
-Uspokoję się, dopiero w tedy jak mi powiesz co się stało z tym ciałem.-No to Bieber, już po tobie, chyba że.
-Selena, podczas gdy ty zemdlałaś Chazza zadzwonił po trupiarnię (zapomniałam jak się to nazywa)
i je zabrali to wszystko.- Kłamałem znowu. Coraz częściej to robię. Coraz częściej okłamuję Selene, ale to wszystko dla jej dobra.
-Czemu, od razu mi tego nie powiedziałeś?- Podniosła jedną brew do góry, chcąc wyglądać groźnie, no cóż ale jej to nie wyszło bo wyglądała słodko.
-Nie, chciałem cię niepokoić.-Mówiłem wzruszając ramionami.
Dziewczyna wypuściła powietrze i opadła swobodnie na moje kolana.
Włączyłem telewizor bo ta cisza już mnie przerażała, znaczy no wiecie nikt nic nie mówi i no ten uhh, zdecydowanie muszę przestać gadać do siebie.
Głowa seleny dalej spoczywała na moich kolanach. Spojrzałem delikatnie w jej oczy i ujrzałem, że dziewczyna śpi. Kątem oka zerknąłem na zegarek w swoim telefonie no super była godzina za dziesięć dwunasta, zaraz, zaraz miała tu być Cher gdzie ona jest?
Po pięciu minutach do pokoju wleciała Cher.
-Justin o co tu chodzi, siedzę w domu, sama a tu naglę ci dwaj wchodzą jak do siebie i bez żadnego wytłumaczenia wyciągają mnie z domu.-Krzyczała z flustrowana.
Kątem oka spojrzałem na chłopaków a oni zaczęli się śmiać.
-Cher zostań, z Seleną my za jakąś godzinę wrócimy.-Nie czekając na odpowiedź dziewczyny chwyciłem swój telefon, bo bez niego się nie ruszam po drodze akurat chwyciłem swoją kurtkę i wyszedłem.
*****************************************************************************
Jest 33 rozdział :) przepraszam że tak byle jak ale ja jestem zmęczona. Prawię nic nie śpię :'(
więc zrozumcie następny rozdział pojawi się jutro lub pojutrze :))
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
PS. przepraszam za tamten rozdział ale nie dokończyłam go po prostu bo musiałam kończyć, tak szczerze to powinna być dalsza część jego ale tata kazał mi już wyłączać bo za dużo siedzę :(
kocham was <3
#SWAG
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Część 32
Gdy ból trochę złagodniał, zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w tedy uświadomiłam sobie, że znajduję się w salonie. Mój oddech zaczął przyśpieszać, kiedy na polu mojego widzenia, nie było Justina. Zaczynałam lekko panikować, kiedy odwróciłam swoją głowę ponownie w lewo tak, że widziałam jak Justin usnął na siedząco ciągle trzymając moją rękę. Jak to możliwe, że wcześniej jej nie czułam na sobie? Może byłam zbyt zajęta, szukaniem go niż to, że mogłam być w niebezpieczeństwie. Wiem ja i te moje czarne scenariusze.
-Hej, kochanie obudziłaś się.-Usłyszałam zza pleców ten głos, który przyprawia mnie o dreszcze, to ten sam głos, dzięki któremu rano się uśmiecham cieszę się, że spotkałam taką osobę jak Justin w moim życiu chociaż, że czasem jest wybuchowy, ale ja go rozumiem nie miał łatwo w młodszych latach, tak samo jak ma teraz.
-Hej.-Nie, mogłam prawie nic wyksztusić moje gardło potrzebowało się nawilżyć. Czułam się tak jak bym miała pustynię w ustach i w gardle tak samo.
-Wszystko w porządku nic ci nie jest?-Właśnie w tym momencie włączyła mu się niania.
-Tak, Justin to miłe, że pytasz wszystko jest okej tylko chce mi się pić.-Mówiłam od razu po woli podnosząc się z kanapy.
-Nie, nie męcz się księżniczko ja ci przyniosę.-Wymamrotał pod nosem z powrotem kładąc mnie na łóżku w salonie.
-Justin.-Nie dokończyłam bo Ser Justin zniknął w kuchni.
Po pięciu minutach dostałam wodę, po którą chciałam iść sama.
-Justin wiesz, że nie musiałeś umiem chodzić.-Tłumaczyłam mu ale chłopak w połowie zdania mi przerwał i złączył nasze usta w jedno. Cieszyłam się na ten gest z jego strony. Chciałam od nowa zakochać się w nim i po raz pierwszy zasmakować jego boskich ust.
Gdy pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny d salonu weszli chłopcy, a z ich twarzy nie wynikało nic dobrego.
-Emm, Bizzle sorki że psujemy nastrój ale musimy pogadać.-Mówił Chazza błądząc wzrokiem po pokoju.
-To, nie może poczekać.-Justin wypuścił powietrze flustracji.
-NIe, Bizzle to poważne.-Podniósł głos Chazza na co się wystraszyłam.
-Okej, to o co chodzi?-Justin podniósł się na co później pomógł mi ostrożnie kładąc mnie na sofie w wygodnej pozycji.
Po chwili chłopaki zniknęli gdzieś w głębi domu.
-O co znów chodzi Chazz?-Zapytałem z wyczuwalną złością.
-O to, że James szykuję się do uderzenia naszej bazy o to chodzi.-Wydarł się chazza, ale szeptem.
-Więc my zaatakujemy go pierwsi, tak że nawet nie będzie wiedział kiedy, musimy tylko wynmyśleć plan.-Dodał po chwili Mat.
-Ale, ja nie zostawię Seleny samej w takim stanie.-Warknąłem, chcąc im wybić ten pomysł z głowy. No sory ale dla mnie Selena jest ważniejsz.
-Zadzwonimy po Cher.-Ściszył głos Mat, chcąc na pewno tego żebym nie usłyszał ale na próżno.
-No, okej tylko zadzwońcie do niej. i o północy możemy wyruszać.- Rozkazałem po czym wróciłem do seleny.
-Okej.-Powiedzieli równo, po czym się rozeszli.
*****************************************************************************************************
No i jest 32 rozdział :* Mam nadzieję, że się wam spodoba <3 wiem, że dodaje je w opóźnionych terminach i za to jeszcze raz przepraszam, przyjmę od was tą krytykę na ten temat na gołą klatkę :(
Kochani a teraz chcę wam, życzyć udanego Sylwestra oczywiście nie za pijanego, ale jednak pijanego chcę, żeby ten rok 2015 był dla was tylko lepszy i lepszy :* nie chcę żebyście się zmieniali bo i tak jesteście najlepsi <3 wiem chociaż was nie znam ale wiem jak jest tu na blogu od razu widać, że jesteście super <3 kocham was bardzo bardzo mocno <3
Jeszcze raz pijanego sylwestra kochani ale nie za pijanego :* ♥
KOCHAM WAS <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3.
#SWAG.
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Rozdział 31
Po pięciu minutach dołączyłam do do Justina, który leżał na łóżku. Podeszłam bliżej o zobaczyłam, że chłopak śpi. Podeszłam do szafy i wzięłam pidżamy i poszłam do toalety. Weszłam pod prysznic i umyłam się szybko i przebrałam. Po cichu na palcach podeszłam do łóżka i położyłam się koło Justina. Wśliznęłam się koło niego i powoli zasypiałam gdy kogoś ramiona, otoczyły mnie w uścisk. Odwróciłam się w jego wtulając się w niego mocniej. Podniosłam się powoli całując go w usta po czym od nowa położyłam się spać.
************************************************************************
Rano obudziłam się szybciej od Justina. Więc pomyślałam, że zrobie mu śniadanie. Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłem do kuchni. Na szczęście chłopaki jeszcze spali, więc nie widzieli mnie w samej piżamie.
Podeszłam bliżej lodówki od razu ją otwierają. Zaczęłam w szybkim tempie wyciągać potrzebne składniki. Musiałam się spieszyć bo nie wiem, o której obudzi sie Justin. Szybko podeszłam do szafki i wyciągnęłam patelnię. Postawiłam ją na kuchence i zaczęłam, smażyć naleśniki.
Po kilku minutach wszystko było gotowe. Wsadziłam wszystko na tacę od razu na lewając przy tym soku. Gdy wszystko było gotowe wzięłam to do ręki i schodami poszłam do góry.
Po cichu uchyliłam drzwi, po czym weszłam spojrzałam na łóżko, gdzie jeszcze spał chłopak. Postawiłam śniadanie na biurku i podeszłam do niego. Położyłam sie po cichu, smerając go po klatce piersiowej. Chłopak już po chwili, zaczął się budzić więc położyłam swoje usta na jego. Był to nie długi ale namiętny pocałunek. Już po chwili chłopak obudził się, więc to był dla mnie znak aby działać.
-Hej, kochanie.- Mruknął jeszcze zaspanym głosem. Matko kocham jego poranny głos.
-Hej.-Szybko wzięłam śniadanie i podeszłam do łóżka.
Po chwili położyłam je mu na brzuchu.
-Smacznego, kochanie.-powiedziałam, znów złączając nasze usta w jedno
-Ale, to ja powinienem ci gotować, a nie ty mi.-tłumaczył, gdy się od siebie oderwaliśmy.
Nie powiedziałam nic tylko pokręciłam głową z rozbawienia. Gdy chłopak skończy jeść i mnie karmić, usłyszeliśmy głos Matta z dołu.
-Kurwa, Justin chodź tu szybko.-Krzyknął chłopak, po czym od razu zerwaliśmy się na nogi.
Zbiegliśmy po schodach i pomogliśmy w stronę drzwi wejściowych, gdzie przed chwilą wołał nas Mat. Gdy już dotarliśmy drzwi były otwarte a na wycieraczce leżało zakrwawione ciał jakiejś dziewczyny. Justin przetarł szybko twarz ciągnąc za końcówki włosów.
Podeszłam trochę bliżej ciała i złapała sie za buzię. Na wycieraczce właśnie leżała martwa Ashley. Po woli zaczęłam cofać się za Justina, nadal będąc w szoku. Nie słyszałam nic tylko jakieś wstrzymanie mną.
-Selena, oddychaj.-Krzyknął Justin, na co szybko się rozbudziłam.
No przepraszam, ale nie codziennie
widzi się martwe ciało przed drzwiami. Spojrzałam na chłopaków a później od nowa na ciało i obraz zaczął mi się rozwiązywać po czym zrobiło się czarno i upadła.
************************************************************************
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Kochamy was
#SWAG I #WERA
czwartek, 18 grudnia 2014
Przepraszam! :(
Przepraszam, was za to że niw dodałam kolejnego rozdziału . Ale właśnie, wróciłam z wycieczki i jestesm mega zmęczona. Postaram się 31 rozdział dodać jutro. Cały tydzień mam zawalony, przepraszam was jeszcze raz!! :'(
Kocham was
#SWAG
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Rozdział 30
************************************************************************
Mija już godzina, a Justina jeszcze nie ma. Oczywiście, że się martwie. Wiem nie powinnam tego mówić, że martwię się o suke, która wrobiła Justina w ojcostwo, no ale cóż jestem jaka jestem.
Chodziłam po pokoju w tą i spowrotem. I nie mogłam przestać.
-Woo. Selena nie chodź tak, bo krędźka dostaniesz.-Chazza złamał mnie za ramiona i przytrzymał tak mocno, że nie mogłam się ruszać.-Wiem, że sie martwisz ale Justin wiw co robi.-Ha właśnie o to chodzi, że gdy jest wkurwiony, to nie panuje nad sobą.
-Właśnie o to chodzi, że nie wie.-Mówiłam wyrywając się z jego uścisku i od nowa chodziłam po pokoju. Miałam wrażenie, że zaraz wywierce dziurę.
Widać było, że Chazza się poddał i opadł na sofe.
Zrobiłam jeszcze kilka rundek po pokoju, gdy drzwi wejściowe się otworzyły, a po chwili było słychać ciężkie kroki, a tuż za nimi głośne tupanie szpilek. Nie wiedzieliśmy co się dzieję, więc razem z Chazzą po biegliśmy do kuchni. Gdy weszłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. W kuchni stał Justin, który trzymał koło siebie Ashley za włosy.
Dziewczyna była cała zapłakana, widać było, że chłopak sprawia jej ból. Teraz wie jak ja się czułam gdy mówiła te wszystkie bzdury, o ciąży.
-pokaż to nagranie Chazza.- Warknął Justin, gdy spojrzałam na jego oczy nie było tak ani trochę uczyć. Tak jak by wszystko wyparowało. Jego oczy, teraz były wypełnione ciemnością, która władała jego ciałem. Stałam i przyglądałam się całej sytuacji. Kątem oka dostrzegłam jak Chazza wyjmuję telefon i puszcza nagranie.
Chwilowo Ashley nie wiedziała, co się dzieję. Do puki nie usłyszała rozmowy z lekarzem. Widziałam jak jej oczy wypełniają się łzami.
-Co to ma być?!-Ryknął Justin uderzając w najbliższą ścianę.
Dziewczyna, wzdrgnęła się połykając ślinę, która utknęła w jej gardle.
-Pytam, kurwa.-Mówił do niej wstrząsając nią.
-dobra, powiem ale mnie póść.-Jęknęła dziewczyna, wycierając mokre policzki.
Chłopak rozluźnił swoją rękę tak by dziewczyna była wstanie złapać się za bolące miejsce.
-To było tak, że odkąd Justin zostawił mnie dla ciebie. Miałam dużo Szczęścia a przede wszystkim dużo pieniędzy.-Mówiła uśmiechając się bezczelnie, a mięśnie Justina spieły się tak mocno, że jego ręce zrobiły się całe białe. Podeszłam szybko do niego i swoją prawą ręką zaczęłam jeździć palcem wzdłuż kręgosłupa, aby pokazać mu że jestem tu dla niego, i że się nigdzie nie wybieram.
Czułam jak jego mięśnie się rozluźniają. Byłam z siebie dumna, że potrafię zapanować nad jego złością.
-Wyjdź, stąd bo zaraz stracę do ciebie więcej cierpliwości.-Słychać było, że mówi przez zaciśnięte zęby.
Dziewczyna spojrzała sie ostatni raz na mnie po czym odwróciła się na pięcie i wyszła. Tak jak ona by to powiedziała z gracją.
Spojrzałam kątem oka na Chazze, który nie mógł wytrzymać ze śmiechu, widać było to po jego wyrazie twarzy.
-Pójdę do pokoju.-Powiedział Justin ściągając moją rękę z jego ciała.
Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem a później odszedł.
Moje serce się złamało na pół gdy go takiego zobaczyłam.
*
Po pięciu minutach dołączyłam do do Justina, który leżał na łóżku. Podeszłam bliżej o zobaczyłam, że chłopak śpi. Podeszłam do szafy i wzięłam pidżamy i poszłam do toalety. Weszłam pod prysznic i umyłam się szybko i przebrałam. Po cichu na palcach podeszłam do łóżka i położyłam się koło Justina. Wśliznęłam się koło niego i powoli zasypiałam gdy kogoś ramiona, otoczyły mnie w uścisk. Odwróciłam się w jego wtulając się w niego mocniej. Podniosłam się powoli całując go w usta po czym od nowa położyłam się spać.
************************************************************************
Wróciłam z próby zmęczona jak nic, ale specjalnie dla was napisałam rozdział <3 Bylo warto iść na próbę powygłupiałam się i pośpiewałam <3 Mam nadzieję, że rozdział się spodoba <3 No i mamy 30 rozdział cieszycie się? Chciałam wam podziękować za 2000 tysiące wejść. Jesteście kochani <3 kocham was <3
Proszę przesyłajcie bloga dalej, proszę, proszę <3
#SWAG I #WERA
PS przepraszam za błędy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
sobota, 13 grudnia 2014
Rozdział 29
-Justin pomógł byś mi, nie jesteś taki lekki.-Mówiła ciągnąc za sobą chłopaka.
-ale wiesz jak ja ciebie kocham.- Mówiąc to justinowi nie tylko plątał się język ale też nogi, na co zacząłem się śmiać. Chyba nawet mnie nie zobaczyli. Pobiegłem do Seleny aby jej pomóc.
-Chaz chłopie co ty tutaj robisz ?-Zapytał Justin śmiejąc się sam z siebie. Tak, tak wygląda po alkoholu.
Razem z sel położyliśmy go na sofie w salonie.
Od razu na nią opadł, ale nie sam. Ciągle trzymalimy go za ręce więc polecieliśmy na niego. To wyglądało mniej więcej tak. Justin opadł na sofe na nim wylądowałem ja a ma końcu selena, która opadła na mnie.
-Nie wiedziałem, że na mnie lecisz. No ale wież ja mam dziewczynę.-Na te słowa od razu wszyscy zaczęli się śmiać.
-A teraz złaź ze mnie jesteś ciężki. A i gdzie jest Selena idź jej poszukaj.- Justinowi nie zamykała się buzia od tego gadania.
-wiesz to samo mogę powiedzieć o tobie, gdy tu Cię nosiłem.- Mówiąc to czekałem, aż selena ze mnie zejdzie.
- a propo justin jestem tutaj.-Odezwała się nagle dziewczyna ciągle płacząc ze śmiechu, który spowodował Pan Bieber.
Ale Justin, już nie odpowiedział bo zasnął.
-Selena musimy, pogadać ale nie tu w kuchni.- Nie czekając na jej odpowiedź pociągnąłem ją w stronę kuchni.
OCZAMI SELENY.
To było dziwne jak Chaz pociągnął mnie do kuchni, no ale nic nie miałam wyboru bo zostałam porwana.
-Co jest?-Musiałam zapytać bo moja ciekawość już dawała o sobie znaki.
Chłopak wziął głęboki wdech a później wydech.
-Była tu dziś Ashley.-Na imię tej suki mój żołądek zrobił nieprzyjemnego fikołka.
-co z tą suką nie tak? -Mój głos zaczął się minimalne podnosić.
-A z resztą posłuchaj sama.-Dodał i włączył mi jakieś nagranie.
Od razu rozpoznałam głos tej suki. Ona w cale nie jest w ciąży z moim chłopakiem, przez ten cały czas niszczyła nam życie. Ale jak się Justin o tym dowie to nie bedzoe za ciekawie. Myślę, żeby powiedzieć mu to jutro jak już będzie w stanie prowadzić.
-Powinniśmy mu powiedzieć mu to dzisiaj.-Zaproponował Chaz na co id razu chciałam mu to wybić z głowy.
On sobie chyba ze mnie żartuje, że ja w takim stanie go gdziekolwiek puszczę.
-Nie, to nie dobry pomysł, żeby dziś w takim stanie jechał.-Mowiłam chciałam mu to wybić.
-ale nie możemy zwlekać.-Widziałam jak oczy chazzy zaczęły świecić.
-Ale on dziś nie jest w stanie stać na własnych nogach o własnych siłach, a co dopiero prowadzić auto.-Miałam nadzieję, że wybiłam mu to z głowy.
-Może i masz racje.-Poddał się już bo wiedział, że ze.mną nie wygra.
-Ja zawsze mam. A teraz dobranoc.-Uśmiechnęła się do niego i poszłam spać, bo już rano czeka nas poważna rozmowa z Justinem.
Podeszłam do sofy, gdzie leżał mój chłopak i położyłam się koło niego odkrywając nas kocem. Wtulilam się bardziej w niego i zasnełam.
*
Rano słyszałam tylko jak Chazza rozmawia Justinem. Szybko podniosłam się i pobiegłem do kuchni.
-Hej, kochanie.-Oh i ten jego seksowny głos z rana.
-Hej.-Powiedziałam podchodząc do niego bliżej i całując go w usta.
Gdy oderwaliśmy się od siebie spojrzałam na Chazze, który kiwnął głową na znak, że już czas mu powiedzieć. Przełknęłam gule w moim gardle i zaczęłam.
-Justin, powinieneś czegoś posłuchać.-Nie czekając na jego odpowiedź CHaz puścił nagranie.
Widziałam jak jego oczy czarnieją, a z jego ręki robi sie piąstka.
Po skończeniu nagrania wymieniliśmy wzroki z Chazzą.
-Zabije suke.-Powiedział i wyszedł. Nie chcieliśmy go zatrzymywać miał prawo do złości.
************************************************************************
No i mamy 29 rozdział podoba się?
No nic dziękuję wam za to, że czytacie mojego bloga <3 ale mam do was proźbę, polecajcie bloga proszę im więcej was czyta i im więcej was komentuję tym szybciej będą rozdziały ponieważ to bardzo, ale to bardzo motywuje <3 Mam nadzieję, że się nim podzielicie z innymi <3
PS. Przepraszam za błędy.
Kochamy was<3
#SWAG I #WERA
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
piątek, 12 grudnia 2014
Rozdział 28
Leżeliśmy z w łóżku ciągle przytuleni do siebie.
Zostało jeszcze trzy dni do końca ferii, nie chcę spędzić ich całych w domu.
Więc wpadłam na pomysł
-Justin.-mówiłam głaskając jego klatkę piersiową.
-hmm?- serio chłopie czy ty zawsze będziesz odpowiadać mi "hmm"? Dobra nie ważne.
-No bo mi się już nudzi te ciągłe siedzenie w domu, i nic nie robienie.
-A co będę za to miał?-zapytał, podając mi rękę na znak, że wstajemy.
-hmm. Impreza ze swoją dziewczyną.-Mówiłam uwodzicielskim głosem.
-Okej. Namówiłaś mnie.-Mruknął mi w szyję.
OCZAMI CHAZZY.
Siedziałem na sofie w salonie oglądając telewizor oczywiście zakładając chipsy, gdy kogoś sylwetka zasłoniła mi obraz.
-Puka się nie jesteś u siebie. Dziewczyna spojrzała na mnie przywracając oczami.
-Dobra, do rzeczy. Gdzie jest Justin?- Tupneła nogą rozglądając się po domu.
Nie no prosze weźcie ją z tąd.
-Nie wiem, a teraz jak byś mogła wyjść.-pokazałem w stronę drzwi, nie lubie suki.
-Nie pierw muszę zobaczyć gdzie jest Justin.-Prosze niech ona się zamknie.
-Ashley wystarczająco namieszałaś w jego życiu.-To było prawdą omało nie zepsuła związku Justina i Seleny.-A teraz jak byś mogła wykorzystać swoje nogi i wyjść był bym bardzo wdzięczny.-Dodałem uśmiechając się do niej jak najsztuczniej umiałem.
Proszę niech już nic nie mówi zrobię wszystko tylko niech ta głupia suka się zamknie.
Moje błagania zostały wysłuchane.
Dziewczynie zaczął dzwonić telefon. Widziałem jak kątem oka spogląda na wyświetlacz swojego Iphone.
-przepraszam.-Powiedziała i poszła do drugiego pokoju.
Chciałem posłuchać co tam knuje więc poszłem.za nią.
-A pan doktor, tak na jutro będą pieniądze. A sfałszowane dokumenty już są gotowe? Tak to świetnie.-Myślałem, że się przesłyszałem. Ona wcale nie jest w ciąży. Kłamała Justina przez ten cały czas. Jak doborze, że w czas ją nabrałem.
Gdy dziewczyna opuściła pokój, powiedziała krótkie pa i wyszła. No to suko czekaj z niecierpliwością na furie Justina, a bądź pewna że on się o tym dowie jeszcze dziś.
**************************************************************
No i jest 28 rozdział cieszycie się? Bo ja bardzo <3
Uu Ashley lepiej się bój. Całe szczęście, że Chazza ją nagrał.
Proszę udostępniajcie bloga im więcej wasz czyta i komentuje tym szybciej będą rozdziały ponieważ to bardzo motywuje <3 dziękuję za uwagę. Przepraszam, że taki krótki ale Pisałam go wcześniej i mi się usunął przepraszam was najmocniej.
KOCHAMY WAS <3
wtorek, 9 grudnia 2014
Rozdział 27
Rozdział 27
-Justin.-Krzyknęłam ale chłopaka już nie było.
Po woli podniosłam się z ziemi, kierując się w stronę łóżk. Nie miałam już siły na kłótnie z Justinem.
Weszłam pod ciepłą kołdre opatulajac się nią po samą twarz.
Z moich oczu wyleciała jeszcze jedna samotna łza, po czym moje powieki od razu się zamknęły, powodując że zasnęłam.
*
Rano powoli przetarłam swoje obolałe oczy. Po chwili wstałam z łóżka i myślałam, że polece spowrotem na nie. Wolnymi krokami podeszłam do drzwi otwierając je w końcu zdobyłam się na odwagę i zeszłam na dół. Po cichu weszłam do kuchni przeciągając się. Nalałam do szklanki trochę wody i zrobiłam małego łyka. Poczułam jak zimna substancja spływa przez mój przełyk. Odwróciłam się w stronę salonu, a na sofie leżał Justin który trzymał w ręku pustą butelkę po alkoholu. No to Justin szykuj się na niezłego Kaca pomyślałam, kręcąc głową.
Odstawiłam szklankę do zlewu i jak najciszej przeszłam przez salon miałam nadzieje, że Justin nie obudzi. Ale niestety ja jak to ja musiałam coś zrobić, a chciałam jak najszybciej dojść na górę zacząć pakować swoje rzeczy, z tego powodu iż za trzy dni kończą się ferie.
Zmierzając już do opuszczenia salonu zatrzymał mnie znajomy mi już głos.
-Selena, możemy pogadać?-usłyszałam zza pleców.
-Nie mamy o czym.-Warknęłam, na jego odpowiedź i jaj najszybciej udałam się do pokoju od razu wyciągając walizkę. Otworzyłan szafę w pokoju chłopaka i zaczęłam rzucać ciuchami do środka bagażu nawet nie składając ich. Gdy spakowałam połowę rzeczy poczułam czyjś wzrok na sobie, dobrze wiedziałam kto to i nawet nie miałam zamiaru się odwrócić.
-Sel, co ty robisz?!-jego ton spoważniał.
-Pakuje się nie widać.-Mowiłam obojętnym dla mnie głosem. Bolało mnie to, że w ten sposób muszę się do niego odnosić.
-Selena.-Zaczął ale ja od razu mu przerwałam.
-Nie Justin. Mam dość nie mogę patrzeć jak się na demną znęcasz fizycznie a przede wszystkim psychicznie.-nie nawiązując z nim kontaktu wzrokowego zapinając walizkę.
-Nie mów mi, że to koniec Selena nie rozumiesz, że ja potrzebuję cię jak tlenu?! Nie możesz mnie zostawić po tym wszystkim.-Mówił. Słychać było jak jego głos zaczął się łamać.
-Justin.-Wciągnęłam powietrze.-Nie mówię, że z nami koniec. Po prostu musimy od siebie odpocząć.-nie chciałam go zostawiać, ale musimy odpocząć.
-Selena nie musimy, ja się zmienie tylko proszę o jedno nie zostawiaj mnie.- chłopak pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach a jego twarz schowała się w moją szyję.
Nie mogłam go tak zostawić.
-Przepraszam, skarbie wybacz mi proszę obiecuje, że się zmienie tylko dla ciebie.-Mówiąc to jego delikatny oddech łaskotał moją skórę.
-Ale Justin nawet jak bym została to i tak za trzy dni zaczyna się szkoła.-Tłumaczyłam głaszcząc go wzdłuż kręgosłupa.
-No, właśnie Selena mamy tylko trzy dni, żeby się sobą nacieszyć.-Czułam jak zadziornie uśmiecha się w moją szyję składając na niej delikatne pocałunki.
-Może i masz rację.-Wiem jestem głupia ale co zrobisz mimo tego co stało sie wczoraj ja i tak go kocham. Moje serce musiało by się chyba rozpaść gdyby mnie od niego od ciągnęli.
-Ja mam zawsze rację kochanie.-Mówił przez pocałunki.-To co zostajesz?-Zapytał a w jego głosie można było wyczuć zdenerwowanie ale nie takie złe tylko takie jakby bał się mojej odpowiedzi.
-Zostaje.-Moim zdaniem podjełam słuszną decyzje bo nie mogła bym zostawić osoby, która kocham.
Justin od razu się poderwał obkręcając mnie w okuł własnej osi.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham księżniczko.
-To od dziś jestem twoją księżniczką?-Zaśmiałam się. Justin potrafił być słodki.
-Zawsze nią byłaś.-Zawtórował po czym złączył nasze usta w jedno.
**************************************************************
No to mamy 27 rozdział przepraszam za to że,tak późno no ale tata odłączył mi WI-FI.
Kochamu was <3
CZYTASZ =KOMENTUJESZ
#SWAG I #WERA.
piątek, 5 grudnia 2014
Część 26
******************************************************************************************************************************************************************
Leżeliśmy z justinem w jego sypialni wtuleni w siebie. po głowie ciągle chodziło mi to, że mój chłopak będzie miał dziecko z inną Justinowi na pewno po głowie chodziła ta suka Ashley.
Po woli zamknęłam oczy nie chcąc uronić łzy, która na samą myśl kręciła mi się w oku. Nie mogłam pokazać Justinowi, że ciągle to mnie męczy. Wzięłam głęboki oddech po czym wypuściłam go tak głośno, żee było można usłyszeć go w całym pokoju. Skarciłam siebie za to i modliłam się za to, żeby chłopak nie odwrócił się w moją stronę. Ale jak na złość Justin zwrócił głowę w moją stronę. Spojrzał na mnie ze zdziwioną miną.
-Co się dzieje?-Zmartwił się wiedział, że to mnie męczy.
-Nie, nic.-Skłamałam a poczucie winy zjadało mnie od środka.
-Nie kłam, widzę że coś się dzieje.
-Justin nie masz się co martwić. Okej? Po prostu źle się czuję. Ufasz mi?- Modliłam się o to żeby nie było można wyczuć kłamstwa.. po chwili ciszy chłopak parsknął.
-Proszę cię, za kogo ty mnie kurwa masz?-Wstał z łóżka.-Idiotę ze mnie robisz?
-Justin, uspokój się mówię że nic mi nie jest.-podniosłam głos, czego od razu pożałowałam.
justin zacisnął szczękę.
-Jeszcze raz podniesiesz na mnie głos to ci przypierdolę.-Warknął. Po raz pierwszy się go na prawdę przestraszyłam.
-Co posłużę ci jako worek treningowy? Co ty sobie myślisz, że jestem twoją zabawką?!- Parsknęłam ironią.-NIe jestem twoim psem jak mówię, że nic mi nie jest to nic mi nie jest.-NIe wiem skąd we mnie tyle odwagi, że wygarnęłam mu to wszystko.
Zaśmiał się z premedytacją.
-WIesz co? mam lepszy pomysł kurwa, przypierdolę ci zgwałcę cię robiąc ci bachora i wyrzucę na zbity pysk na ulicę.-Syknął.-To będzie kurwa lepsze rozwiązanie. Wiem kiedy coś ci jest a kiedy nie. Rozumiesz?! Znam cię lepiej niż sobie to wyobrażasz.
Nie mogłam wytrzymać w końcu wstałam z łóżka i chciałam wyjść. Chciałam pobyć sama ale nie udało mi się to bo chłopak zagrodził mi wyjście.
Ciągle czułam jego wzrok na swoim ciele.
-Siadaj.-Powiedział stanowczo.
-Nie pogadamy jak się ogarniesz.-Wrzasnęłam i chciałam go odepchnąć od drzwi ale był za silny dla mnie.
Chłopak gwałtownie przyciągnął mnie do siebie, wsuwając dłoń pod moje włosy namiętnie mnie całując.
Wyrywałam się się nie chciałam mu popuścić. NIe wiem skąd we mnie tyle siły, że odepchnęłam go na bok i podeszłam do łóżka, wiedziałam że to był błąd.
Justin już nie wytrzymał złapał mnie i wymierzył policzek.
-Jeszcze raz kurwa to inaczej pogadamy!- Wrzasnął
Nie wierze, że on to zrobił. Nie wierze, że mnie uderzył.
-Jak mogłeś?! Nie na widzę cię!-Powiedziałam tak pod wpływem emocji.
-To wypierdalaj!-pokazał na drzwi.
-Chcesz, żebym odeszła? Na prawdę chcesz?-Już nie wytrzymałam i po prostu łzy zaczęły spływać po moich policzkach jedna za drugą.
-Wyjdź.-Słyszałam jak jego oddech przyśpiesza.
Bez namysłu szybkim ruchem wstałam i podeszłam do drzwi. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego.
-Kim jesteś i co zrobiłeś z moim Justinem?-Wyszłam ocierając łzy. Usłyszałam jak chłopak walnął pięścią w ścianę.
Zeszłam po schodach na dół do salonu gdzie siedział Mat i Chazza.
-Czemu płaczesz.-Spojrzeli na mnie.
-Nie słyszeliście naszej kłótni?- Zapytałam z ironią.
Chaz podszedł do mnie i przytulił.
-Uspokój się, on ma trudny moment.-Szepnął mi do ucha.
-Wiem, ale to nie powód, żeby mnie...-I w tym momencie usłyszałam kroki, które dochodziły, ze schodów.
Justin wszedł do salonu. Spuściłam wzrok coraz mocniej wtulając się w Chazze.
Chłopak spojrzał na nas a jego oczy pociemniały.
-O proszę.-Parsknął.-Teraz do niego lecisz?-Zmierzył nas od góry do dołu.
-Justin daj jej spokój, nie widzisz że ona się ciebie boi?-Wrzasnął Chaz na co twarz chłopaka złagodniała.
Justin oblizał usta, zdał sobie sprawę co zrobił podszedł do mnie.
Wzdrygnęłam się na jego nagłą zmianę.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie. NIe patrzyłam na niego, mój wzrok był wbity w ziemię.
Szatny obrócił mnie w swoją stronę. Delikatnie podnosząc mój pod brudek.
-Kochanie...-Szepnął.-Wybacz mi nie chciałem.
NIe powiedziałam nic tylko lekko podniosłam głowę i spojrzałam na niego a z mojego oka wyleciała łza.
Justin pocałował mnie w ślad gdzie była łza i przytulił do siebie.
Wtuliłam się w niego mocniej i zaczęłam płakać. Po mimo tego ja nadal go kocham i nie zostawię do nie dam rady.
Jego serce waliło jak oszalałe. Po chwili schował swoją twarz w moją szyję. Czułam na sobie jego ciepły i delikatny oddech.
Błądziłam wzrokiem po jego twarzy.
-Kocham cię.-Szepnął.
-Ja ciebie też.-Bez zastanowienia odpowiedziałam mu.
Justin kazał się przejść chłopakom i nie wracać do jutra.
-Miłej zabawy.-Zaśmieli się razem z Matem wychodząc z domu.
Zaśmiałam się.
-No i co płaczku.-Zażartował.
Justin usiadł na sofę od razu sadzając mnie sobie na kolanach.
Siedziałam cicho bawiąc się swoimi palcami. Chłopak pocałował mnie delikatnie w skroń. Od razu pocałowałam go w usta. Chlopak odwzajemnił gest uśmiechając się przy tym.
-Justin.-Jęknęłam w jego usta przez pocałunek.
-Hmm.-Szepnął.
Odsunęłam się od niego ale dalej na nim siedząc.
-Obiecaj mi coś.-Szepnęłam.
Justin spojrzał na mnie zaskoczony.
-Co?
-Obiecaj mi, że nigdy mnie nie uderzysz.- Powiedziałam nieco ciszej.
Chłopak westchnął.
-Justin.-Na tym zdaniu się załamałam.
-Spokojnie, uspokój się.-Delikatnie zeszłam z jego kolan i poszłam do kuchni po szklankę spoku. później postanowiłam pójść do pokoju zostawiając go samego. Po cichu weszłam do toalety przeszukując ja.
Gdy znalazłam to czego szukałam usiadłam na zimnych płytkach i zrobiłam jedną linię a póżniej coraz więcej i więcej.
Wiem, że obiecywałam, że już tego nie zrobię ale to mnie przerosło.
Obmyłam świeżę rany owijając je od razu bandażem. Następnie zeszłam na dół, na dole nie było chłopaka tylko karteczka.
' KOCHANIE MUSIAŁEM POJECHAĆ ZAŁATWIĆ WAŻNĄ SPRAWĘ, NIE MARTW SIĘ O MNIE. JUŻ NIE DŁUGO WSZYSTKO BĘDZIE OKEJ.
KOCHAM CIĘ I CAŁUJĘ ~ JUSTIN.'
Szybkim ruchem podeszłam do szafki po lampkę wina siadając na sofie biorąc pierwszy łyk.
Po godzinie usłyszałam otwieranie drzwi już po chwili Justin wszedł do środka rzucając kluczykami.
Naglę z moich ust uciekł śmiech. Justin spojrzał na mnie.
-Justin jesteś.-Nie mogłam się powstrzymać.
-Piłaś.-Spoważniał.
-Trochę.-Mówiłam bawiąc się swoimi palcami.
-Nie widać.
-Spokojnie, kochanie.-Język zaczął mi się plątać.
-Idź się kąpać i idź spać.-Rozkazał.
-Już dawno to zrobiłam.-Zapomniałam, że na ręku miałam bandaż i podwinęłam rękawy.
-Co to jest.?-Po tym wytrzeźwiałam o pięćdziesiąt procent.
Wziął do ręki i spojrzał.
-To nic.-Mówiłam.
-Jak to nic?! Pijesz tniesz się może jeszcze ćpasz-Wrzasnął.-Do pokoju.
-Ha, ha kim jesteś, żeby mi rozkazywać?! Nie jestem twoim psem.
-Jesteś żałosna.-dodał.
Chciałam go przytulić ale on się odsunął. Chłopak nie odezwał się tylko poszedł do toalety.
Po dziesięciu minutach chłopak przyszedł. Stanął w drzwiach i mi się przyglądał.
-Co się tak gapisz?-Mruknęłam.
-Zastanów się sto razy zanim coś zrobisz.-Wrzasnął na mnie.
-Przepraszam to nie ja robię dzieci na prawo i lewo.-No i straciłam nad sobą kontrolę.
Chłopak zbladł na miejscu.-Co?!-Złapał mnie za ramię i wyprowadził na dwór zamykając drzwi.
Pukałam w nie aż w końcu mnie wpuścił i poszedł na górę włączając muzykę.
Siedziałam i oglądałam telewizor gdy nic ciekawego nie było postanowiłam pójść spać. Po pięciu minutach usłyszałam jak ktoś schodzi na dół.
Światło od razu się zapaliło. Chłopak spojrzał się na mnie.
-Bidulka śpi.-Zaśmiał się.
Podszedł do mnie bliżej.
Wystraszyłam się widząc jego cień.
-NIe posłuszna suka.
-Zo-Zostaw mnie.-Powiedziałam.
-Nie-Odpowiedział.
-Justin ja już nie mam siły.-Mruknęłam wyczerpanym głosem.
-Uwierz mi ja też.-Warknął.
Poszłam do toalety przemyć nowe rany nie wiedziałam, że ktoś za mną stoi.
-Co to do chuja jest?!
-Nic!
-Pytam?!
-Nic.-Mruknęłam.
-Mów bo ci zrobię większą krzywdę!
-To rób.-Wrzasnąłem ze łzami.
-Szkoda mi mojej mocy, ciszę się że będę miał to dziecko z Ashley.Mówił pełen ironi.
NIe wytrzymałam tego pobiegłam na górę i zaczęłam się pakować ale Justin wpadł za mną i mi ją wyrwał.
-A ty gdzie?!
-Jak najdalej od ciebie!-Justin popchnął mnie na ziemię.
-Gdzie jest mój mały słodki Justin?-Mówiłam.
-Tu tylko dorósł.-Zaśmiał się bez humoru.
-NIe ty jesteś Justinem, którego nie znam.-Po tych słowach chłopak wyszedł zostawiając mnie samą.
-Justin.-Krzyczałam ale nikogo już nie było.
******************************************************************************************************************************************************************
No i mamy 26 rozdział :) Ale się dzieje jak myślicie gdzie poszedł Justin czy Selena wybaczy mu to?
Tego dowiecie się w 27 rozdziale, który będzie już po jutrze.
Kochamy was <333 Dziękuje z całego serca Weronice, która mi pomaga przy rozdziałach<33 Kocham cię siostro <3!!!! (nie jest moją siostrą na prawdę tylko beliebers)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG I #WERA.
czwartek, 4 grudnia 2014
O rozdziale.
Rozdział 26 pojawi się jutro ponieważ wyszedł nam bardzi długi. Więc będzie do piero jutro. Kchamy was
#SWAG i #WERA
środa, 3 grudnia 2014
Nowa osoba
Chcę wam powiedzieć, że w rozdziałach będzie pomagać mi jeszcze jedna osoba.
Aww <3 I mam nadzieję, że rozdziały będą się pojawiać w wyznaczonych terminach <3
Kochamy was <3
#SWAG
Przepraszam =(
Wiem, przepraszam rozdział miał sie pojawić dziś, ale jest problem bo.. musze się nauczyć wiersza długiego.. na jutro z Polskiego =( ale obiecuję, że rozdział pojawi się jak najszybciej <3
Kocham was <3
#SWAG