Nie, wiem czy to było rano czy nie, czy jeszcze żyję. Wiem dramatyzuję no, ale już taka jestem. Chciałam sprawdzić czy jestem nadal u Justina, ale nie mogłam otworzyć oczu ponieważ rażące światło dobijało się do moich powiek. Przetarłam delikatnie oczy i zaczęłam się również przyzwyczajać do światła, które nie przestawało mnie razić. Po woli zaczęłam się podciągać na łokciach do góry tak, żebym mogła usiąść. Gdy jednak udało mi się to zrobić od razu pożałowałam bo złapałam się za bolące miejsce, które znajdowało się z tyłu głowy.
Gdy ból trochę złagodniał, zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w tedy uświadomiłam sobie, że znajduję się w salonie. Mój oddech zaczął przyśpieszać, kiedy na polu mojego widzenia, nie było Justina. Zaczynałam lekko panikować, kiedy odwróciłam swoją głowę ponownie w lewo tak, że widziałam jak Justin usnął na siedząco ciągle trzymając moją rękę. Jak to możliwe, że wcześniej jej nie czułam na sobie? Może byłam zbyt zajęta, szukaniem go niż to, że mogłam być w niebezpieczeństwie. Wiem ja i te moje czarne scenariusze.
-Hej, kochanie obudziłaś się.-Usłyszałam zza pleców ten głos, który przyprawia mnie o dreszcze, to ten sam głos, dzięki któremu rano się uśmiecham cieszę się, że spotkałam taką osobę jak Justin w moim życiu chociaż, że czasem jest wybuchowy, ale ja go rozumiem nie miał łatwo w młodszych latach, tak samo jak ma teraz.
-Hej.-Nie, mogłam prawie nic wyksztusić moje gardło potrzebowało się nawilżyć. Czułam się tak jak bym miała pustynię w ustach i w gardle tak samo.
-Wszystko w porządku nic ci nie jest?-Właśnie w tym momencie włączyła mu się niania.
-Tak, Justin to miłe, że pytasz wszystko jest okej tylko chce mi się pić.-Mówiłam od razu po woli podnosząc się z kanapy.
-Nie, nie męcz się księżniczko ja ci przyniosę.-Wymamrotał pod nosem z powrotem kładąc mnie na łóżku w salonie.
-Justin.-Nie dokończyłam bo Ser Justin zniknął w kuchni.
Po pięciu minutach dostałam wodę, po którą chciałam iść sama.
-Justin wiesz, że nie musiałeś umiem chodzić.-Tłumaczyłam mu ale chłopak w połowie zdania mi przerwał i złączył nasze usta w jedno. Cieszyłam się na ten gest z jego strony. Chciałam od nowa zakochać się w nim i po raz pierwszy zasmakować jego boskich ust.
Gdy pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny d salonu weszli chłopcy, a z ich twarzy nie wynikało nic dobrego.
-Emm, Bizzle sorki że psujemy nastrój ale musimy pogadać.-Mówił Chazza błądząc wzrokiem po pokoju.
-To, nie może poczekać.-Justin wypuścił powietrze flustracji.
-NIe, Bizzle to poważne.-Podniósł głos Chazza na co się wystraszyłam.
-Okej, to o co chodzi?-Justin podniósł się na co później pomógł mi ostrożnie kładąc mnie na sofie w wygodnej pozycji.
Po chwili chłopaki zniknęli gdzieś w głębi domu.
-O co znów chodzi Chazz?-Zapytałem z wyczuwalną złością.
-O to, że James szykuję się do uderzenia naszej bazy o to chodzi.-Wydarł się chazza, ale szeptem.
-Więc my zaatakujemy go pierwsi, tak że nawet nie będzie wiedział kiedy, musimy tylko wynmyśleć plan.-Dodał po chwili Mat.
-Ale, ja nie zostawię Seleny samej w takim stanie.-Warknąłem, chcąc im wybić ten pomysł z głowy. No sory ale dla mnie Selena jest ważniejsz.
-Zadzwonimy po Cher.-Ściszył głos Mat, chcąc na pewno tego żebym nie usłyszał ale na próżno.
-No, okej tylko zadzwońcie do niej. i o północy możemy wyruszać.- Rozkazałem po czym wróciłem do seleny.
-Okej.-Powiedzieli równo, po czym się rozeszli.
*****************************************************************************************************
No i jest 32 rozdział :* Mam nadzieję, że się wam spodoba <3 wiem, że dodaje je w opóźnionych terminach i za to jeszcze raz przepraszam, przyjmę od was tą krytykę na ten temat na gołą klatkę :(
Kochani a teraz chcę wam, życzyć udanego Sylwestra oczywiście nie za pijanego, ale jednak pijanego chcę, żeby ten rok 2015 był dla was tylko lepszy i lepszy :* nie chcę żebyście się zmieniali bo i tak jesteście najlepsi <3 wiem chociaż was nie znam ale wiem jak jest tu na blogu od razu widać, że jesteście super <3 kocham was bardzo bardzo mocno <3
Jeszcze raz pijanego sylwestra kochani ale nie za pijanego :* ♥
KOCHAM WAS <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3.
#SWAG.
Dziwne troche to bo w tamtej części było ze asly (czy jak tam) nie zyje a tu nagle o niej zapomnieli takie to troche niedopracowane nie uwazasz?
OdpowiedzUsuńNastępna będzie bardziej dopracowana
UsuńI tak super piszesz <3
Usuń