-Nie wiem.-Szepnęłam.
-Jak to kur*a nie wiesz?!-Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął szarpać.
-To boli puszczaj-Wrzasnęłam na niego.
-Nie tym tonem.-Przycisnął mnie mocniej.
Całe szczęście, że Cher prztszła.
-Co tu sie dzieje?-Zaskoczona widokiem.
-Nic my właśnie już...Teraz.-Wrzasnął jeden do drugiego.
Ten co mnie trzymał przycisnął mi coś do nosa. Dokładnie wiedziałam co to jest i dlatego wstrzymałam oddech. No ale nie na długo bo później padłam.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Chciałam się za nią złapać ale nie mogłam, wystraszyłam się szybko i szeroko otworzyłam oczy. Nie miałam pojęcia gdzie się znajduje i gdzie jest Justin. Zaczęłam rozglądać się do okoła. Przypominało mi to opuszczony magazyn, spojrzałam na swoje nogi, które związane były jakimś sznurem tak samo jak moje ręce, moja twarz na to miast zaklejona była taśmą. Siedziałam tu sama, nie było tu nawet słychać żywej duszy. Opuściłam głowę w dół i miałam ją tak przez klika sekund, ponieważ po chwili do pomieszczenia weszła dwójka goryli (chodzi o ochroniarzy itp).
Goryle stanęli koło siebie a przez ich umięśnione ciała zaczęła przeciskać się szczupła i umięśniona sylwetka jakiegoś mężczyzny. Strach sparaliżował całe moje ciało, bałam się cholernie się bałam ale nie chciałam tego okazać. Nie chciałam pokazać, że jestem słaba wręcz odwrotnie.
Mężczyzna znajdował się coraz bliżej mnie. Na jego oczach było widać czarne okulary,na których znajdywała się wygrawerowana duża literka M. Śmiesznie to trochę wyglądało ale nie wnikam w jego styl.
-Kogo my tu mamy.-Powiedział ściągając od razu swoje okulary.
-Wypuść mnie!-Wrzasnęłam na niego.
Chłopak pokręcił z rozbawienia głową i uklęknął koło mnie.
-Jaka wyszczekana.-Złapał mnie za pod brudek i ścisnął go na co jęknęłam z bólu.
-Puść mnie.-Syknęłam w jego twarz. Na co się zaśmiał.
-A jak nie to co?-Zaśmiał się mi prosto w twarz.
Nie wiem co zrobić. Selena myśl musisz coś wymyślić jeśli chcesz z tond uciec. Powtarzałam sobie w głowę aż w końcu coś wymyśliłam.
-A jak nie to co mi zrobisz?! Twój rycerz na białym koniu cię nie odnajdzie.-Wyszeptał mi do ucha przygryzając kawałek płatka.
Po moim ciele przeszły nie przyjemne dla mojego ciała dreszcze.
-NIe rób tego nigdy więcej.-Powiedziałam do niego przez zaciśnięte zęby.
-A co ty mi możesz zrobić?-W jego głosie było można wyczuć nutkę sarkazmu i rozbawienia.
Bez żadnego namysłu naplułam mu prosto w twarz czego od razu szybko pożałowałam.
-O ty mała.-Nie dokończył tylko od razu walnął mnie w twarz.
Moja głowa od razu odwróciła się w drugą stronę. A z oczu zaczęły wypływać łzy.
OCZAMI JUSTINA.
Misja się udała więc ruszyliśmy do domu.
-Trzeba to opić.-Zaśmiał się Mat.
-Masz rację.-Zawtórował mu Chaz.
Ja nie powiedziałem nic tylko zacząłem się z nich śmiać i kręcić głową.
-A jak tam się u was układa.-Szturchnął mnie w ramię Mat bo Chaza prowadził.
-Wiesz, oświadczyłem się jej jest w dziewiątym miesiącu ciąży.-Żartowałem z niego.
-Serio nie wiedziałem o tym, że bierzecie ślub a już wo gulę nie wiedziałem, że ona jest w ciąży.-Jak widać udało mi się go nabrać.
-Matko Mat ty debilu on cię wkręca.-Zaśmiał się Chaz.
-O matko.-Zawtórował mu Mat.
Po trzydziestu minutach byliśmy już pod domem. Ucieszyłem się, że będę mógł znów zobaczyć się z Seleną.
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się w stronę domu. Dom jak na razie na zewnątrz wyglądał normalnie. Ciekawe jak będzie w środku na jakieś sto procent zobaczymy tam spite dziewczyny, które śmieją się z niczego.
Pierwszy pod drzwiami stałem ja więc po prostu wszedłem do niego. Gdy znajdowaliśmy się w środku moje oczy rozszerzyły się do maksa. Wchodząc w głąb salonu zauważyłem Cher siedzącą pod ścianą, która była skulona.. Szybko podbiegłem do niej.
-Cher co tu się stało?-Zapytałem hamując złość, która we mnie rosła.
-Oni tu byli.-Wyszeptała.
-Kto?-Spanikowałem.
-Zabrali ją.-Wykrztusiła dławiąc się łzami.
-Kogo zabrali? Gdzie jest Selena? Cher do jasnej cholery gdzie jest Selena?-Mój głos zaczął się podnosić.
Dziewczyna wstała i złapała się za swoje włosy ciągnąc je.
-Zabrali ją, a was tu nie było nie miał jej kto uratować! Rozumiesz nie miał kto!-Wrzasnęła i zaczęła walić piąstką w ścianę.
-Cher uspokój się. Kogo zabrali?-Zapytałem ponownie.
-Nie wiem kto to był. Ale zabrali Seleną.-Na jej słowa ziemia pod moimi nogami uginała się.
-Jak to zabrali.-Wrzasnąłem i zacząłem rozwalać wszystko na swojej drodze. Chłopaki stali w pokoju i przyglądali się mi.
-Musimy ją znaleźć.-Powiedziałem ciągnąc się za końcówki włosów.
-Ale jak?-Mat ściszył głos do szeptu, bo wiedział że jak jestem wściekły to lepiej ze mną nie zadzierać.
-Przecież mamy to do namierzania telefonów.-Wyjaśniłem.-Możemy ją po tym znaleźć.-Rozkazałem im.
-Justin to nie będzie takie proste.-Powiedział Chaz.
-Niby czemu.-Spojrzałem na niego z pod byka.
-Bo nie wiadomo czy wzięła telefon.-Wytłumaczył mi Chaz drapiąc się po karku.
-Cher powiedz mi, że ona ma przy sobie telefon.- Powiedziałem proszącym głosem, odwracając się w stronę dziewczyny.
-Tak, na pewno wzięła przecież znasz Sel ona nigdy nie rozstaje się z telefonem.
No tak przecież ona ma rację ona nigdy nie zostawia telefonu, i nawet mi go nie chce dać.
-Szybko do piwnicy po sprzęt.-Poganiałem ich
OCZAMI SELENY.
Cały polik mnie piekł. A najgorsze jest to, że nie mogę się złapać za bolące miejsce.
-Wypuść mnie.-Mówiłam błagalnym tonem.
-Nie ma takiej opcji.-Zaśmiał się.
-Co ja ci zrobiłam?-W moich oczach zbierało się coraz więcej łez.
-Ty nic ale twój chłopak zrobił. I teraz ja się zemszczę.-Zawtórował.
-Moją korzyścią?! Jesteś chory.-Zaśmiałam się z nutką ironii w głosie.
-Tak twoją.-Chłopak zbliżył się do mnie i zaczął całować moją szyję.
Piszczałam i płakałam prosząc go aby mnie zostawił ale on nie posłuchał. Złość i obrzydzenie do tego człowieka rosła do mnie z każdą sekundą coraz mocniej. Chłopak zbliżał się do mojego dekoltu, musiałam coś zrobić.
Uderzyłam chłopaka lekko z główki na co się odsuną a następnie drugi raz naplułam mu w twarz.
-O nie, nie po puszczę ci teraz.-Powiedział ostrym tonem i odsunął się ode mnie wkładając rękę do kieszeni. A już po chwili wyciągnął nóż. Wystraszyłam się bo nie wiedziałam co zrobi. Chłopak podszedł do mnie i zrobił mi jedną długą ranę na lewym policzku. Syknęłam z bólu i po raz sety dziś znów zaczęłam płakać. U mnie ta osoba jest już skreślona. Moje obrzydzenie do niej wzrosło do maksimum.
OCZAMI JUSTINA.
-Powiedzcie, że już złapaliście sygnał na nią.Każda sekunda się liczy.-Mówiłem do nich.
-Justin cierpliwości.-Uspokajał mnie Chaz.-Znajdziemy ją.-Dodał klepiąc mnie po ramieniu.
-Chaz szukamy jej już od dwóch godzin i nic.-Wychrypiałem przez zaciśnięte zęby.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez jakieś trzydzieści minut. W duchu modliłem się, żeby już ją namierzyli.
-Justin mamy ją.-Krzyknął radośnie Mat. Wygląda na to, że Bóg mnie wysłuchał.
-No to już po nim nie zadziera się ze mną a tym bardziej jeśli chodzi o Sel.-Powiedziałem do nich.-No to ruszamy weźcie broń.-Rozkazałem.
******************************************************************************************************************************************************************
NO i mamy już 18 część. Ale się dzieje *O*. Jak myślicie Justin dotrze na czas i uratuje Selenę? Miejmy n taką nadzieję, że tak .
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
PS. Kocham was. A i chciałam powiedzieć, że przepraszam na pozostałych częściach za błędy ale one były pisane na telefonie.
#SWAG

super XD kiedy następna część ? można prosić aby one były dłuższe ? :D
OdpowiedzUsuńxD na aska założyłam, na którym możesz zadawać pytania o blogu xDhttp://ask.fm/jelenablog ZAPRASZAM.
OdpowiedzUsuńnie dzięki .. pytam tu bo prosisz o komentarze .. to więc sie ciesz ze chociaz ja je komentuje xd
Usuń