OCZAMI SELENY.
Chciałam, żeby ten koszmar sie już skończył. Z moich oczach nie przestawały wypływać łzy. James leżał na mnie jeszcze chwile gdy nagle do pokoju wleciał Justin. Moje serce na samą myśl cieszyło sie.
Justiz zdjął ze mnie Jamesa i rzucił sie ba niego z pięściami.
Po dziesięciu minutach bójki Justin wyciągnął broń na co kd razu sie wzdrygnęłam.
-Justin nie.-Mówiłam szlochając Chłopak ciągle miał broń nacelowaną na jego skroń.Na moje szczęście chłopaki przyszli na czas i powstrzymali Justina.
Za to ja poczułam coś ciężkiego na swojej głowie i już po chwili upadłam.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Moja głowa pękała na milion kawałków. Leżałam na czym miękkim ale nie mogłam rozpoznać co to było. Macałam powieszchnie pod sobą myśląc że to coś da. Moje oczy były ciągle zamknięte, przez ból który przeszywał mnie od góry do dołu. Dotknęłam lekko mojej głowy w miejscu bolącym. Tam od razu rozpoznałam, że mam założone na głowie. Dotykałam to powoli, żeby jeszcze bardziej sobie nie zadać większego bólu. Dotykałam to jeszcze chwile gdy ktoś bagle wszedł do pokoju. Moja pierwsza reakcja był taka, że moje serce podeszło do gardł i zaczęło bić mocniej i szybciej.
W końcu zdobyłam sie na odwagę i z mojego gardła uciekł cichy jękot.
-Kto tam?-Moje serce prawie nie wyskoczyło mi zgardła. Wystraszyłam sie, bo może ja jeszcze jestem u Jamesa a to, że Justin tu był to po prostu sen. Po moim policzku spłynęła pierwsza łza a za nią już tylko kolejna i kolejna. Słysząc, że ta osoba jest coraz bliżej chciałam sie odsunąć ale nie mogłam z powodu bólu, który paraliżował ciągle moje całe ciało.
Przestałam szlochać aby usłyszeć czy ta osoba sobie poszła. Uważnie słuchałam każdego od głosu.
Ciągle słyszałam te same kroki, które nie ustawały. Ta osoba dotarła już do łóża i chyba usiadła na łóżku ponieważ materac opadł na dno.
Osoba zbliżyła sie do mnie i zaczęła ocuerać mi mokre policzki od łez.
-Zostaw mnie.-Wydukałam.-Ja chcę do Justina. Proszę weźcie mnie do Justina.-W tedy rozpłakałam sie na dobre.
-Cii kochanie, jestem przy tobie.-Rozpoznałam ten głos. To był mój Justin. Jego zapach perfum rozniusł sie po całym pokoju.
Po woli zaczęłam otwierać oczy, próbowałam przezwyciężyć ból. Pierw zaczęłam od jednego oka. Co było proste bo łzy zmiękczyły trochę powieki. Po pięciu minutach powieka odklejła sie od drugiej. Następnie zrobiłam to samo z następną. Po czym zamrugałam kilka razy aby oczy ponownie sie nie sklejły.
Przekręciłam głowę minimalnie w lewo aby zobaczyć Justina. Podniosłam powoli ręke i delikatnie położyłam na jego policzku uśmiechając sie do niego. Chłopak na to miast chwycił ją w dłonie i zaczął składać na wszystkich kostkach delikatne pocałunki tak aby mnie nie zranić.
Ucieszyłam sie, że mogę z nim tak tu być. Jak dobrze jest doznać jego pocałunków na swojej delikatnej skórze. Dziękuje ci Boże za to, że mi go oddałeś.
-Kocham cię-Patrząc na niego z koncika oka szepnęłam.
-Ja ciebie też.-Mówił przez przerywanie pocałunków.
-Chodź tu do mnie.-Powiedziałam. I nie musiaam długo czekać Chopak szyblo ale ostrożnie wstał i powoli złączył nasze usta w namiętny i troskliwy pocałunek. Nawet nie wiecie jak mi przez te dwa najgorsze dni w moim życiu jak, jak mu tego brakowało?
Nasze usta nie rozłączyły sie ani na sekunde. A jak już to tylko po to żeby złapać troche powietrza do płuc.
OCZAMI JUSTINA.
Nawet nie wiecie jak ja sie ciesze, że mam ją zdrową może nie psychicznie bo wiadomo to pozostawi za sobą ślad ale fizycznie, że jest tu przy mnie, że oddycha. Ona jest tu dla mnie najważniejsza. Kocham ją bardzo mocno i nie pozwole jej skrzywdzić. Nie wierze jak taki koleś jak ja sie jeszcze zakocha. Nie dawno co zmieniałem dziewczyny jak skarpetki. A teraz co jestem z Seleną i się ciesze, że taka osoba jak ona pojawiła sie w moim piepszonym życiu. Moje myśli przerwał cichy szept.
-Justin gdzie my jesteśmy.-Szepnęła tak cicho że mało co ją słyszałem.
-Jesteśmy w domu.- Odpowiedziałem zadowolony ze swojej odpowiedzi.
*
Po godzinie leżenia wpadło mi coś do mojej pustej no może nie pustej no dobra mniejsza z tym. Wpadło mi coś do głowy.
-Selena-Powiedziałem nie pewnie.
-Hm.-Urwała rysując jakieś wzory na mojej klatce piersiowej.
-Może zejdziemy na dół do reszty paczki co ?-Zaproponowałem patrząc na nią.
-Justin wiesz, że bardzo chętnie bym to zrobiła, ale ja nawet siły nie mam żeby głową ruszyć a ty mówisz o chodzeniu.-Westchnęła.
-A kto tu mówi o chodzeniu.-za cytowałem swoją wypowiedź poruszając zabawnie brwiami.
-Co ty chcesz... Zrobi...?Nie dałem.jej nic dokończyć.Po prostu wzięłem ją na ręce i zacząłem iść w stronę drzwi. po woli je otworzyłem i zacząłem schodzić na dół, aż w końcu dotarłem do salonu. Przywitałem sie z chłopakami i usiadłem na sofie kładząc sobie na kolanach Selene. ona też przywitała sie ze wszystkimi i tak zaczeliśmy rozmowe.
*
Po długiej rozmowie Selena powiedział, że jest zmęczona i czy bym jej nie zaniósł do pokoju. oczywiście zrobiłem tak jak chciała. Zaniosłem ją do pokoju i ostrożnie położyłem na łóżku. Ja zrobiłem tak samo poszedłem sie wykompać i od razu przebrałem sie w pidżame a następnie położyłem sie koło Seleny i owinąłem ją swoją ręką w zdłuż jej delikatnej talii a na stępnie oboje usneliśmy.
******************************************************
Wiem przepraszam, że takie krótkie ale na tefonie to sie wydaje długie. Dziś rozdział 21 jak mi sie uda to napisze na komputerze i duższy <3 okej ?
Kocham was bardzo nocno<3 przepraszam za błędy <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
#SWAG
PS KOCHAM.WAS <3
JESTEŚCIE WSPANIALI NA BILIŚCJE MI JUŻ 1000 WEJŚĆ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz