OCZAMI JUSTINA.
Gdy zobaczyłem Selene chciałem do niej podejść, ale ona się odwróciła i zaczęła uciekać. Więc postanowiłem pogadać z Cher może ona coś wie.
-Cher co się stało Selenie?-Wiedziałem o co jest zła i chciałem ją za to przeprosić.
-To przez ciebie to zrobiła.. To przez ciebie- Wysyczała a w jej oczach było można widzieć żal.
-CO zrobiła?-Zmarszczyłem brwi.
Dziewczyna nic nie odpowiedział tylko nadal patrzyła w podłogę.
-Do cholery Cher co ona zrobiła?-Powtórzyłem pytanie.
-To przez ciebie... To przez ciebie się pocięła.- Gdy to powiedziała pod moimi nogami zawalił się grunt. Po tym co usłyszałem nie mogłem uwierzyć. Więc zacząłem przepychać się przez ludzi, żeby ją znaleźć, no ale na marne.
Gdy przechodziłem obok damskiej toalety usłyszałem cichy szloch.
Wiedziałem, że to ona.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Zacząłem walić w drzwi i krzyczeć ale, dziewczyna nie otwierała.
-Selena, otwórz te cholerne drzwi.-Kopałam w drzwi jak by miał być koniec świata, a ja chciał bym spędzić ostatnie chwile ze swoją dziewczyną.
-O-odejdź.-Wyjękiwała.
-Nie odejdę do puki nie porozmawiamy.-Bez przerwy waliłem w drzwi od damskiej toalety. Szczerze miałem w dupie, że może wyjść nauczyciel lub dyrektor chciałem po prostu mieć swoją ukochaną w ramionach i już nigdy nie puszczać.
-Cholera, Selena otwieraj drzwi albo je wyważę.-Krzyczałem.
Dziewczyna nadal się nie odzywała. Wystraszyłem się i zacząłem odliczanie.
-Dobra sama mnie do tego zmusiłaś.. raz...dwa...trzy.-Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć drzwi wyskoczyły z zawiasów.
Wbiegłem przerażony i wzrokiem poszukiwałem Seleny.
Gdy odwróciłem się zobaczyłem drobną sylwetkę opierającą się o ścianę. Nie myśląc ani chwili dłużej podbiegłem do niej i od razu ją do siebie w tuliłem.
-Nigdy więcej tego nie rób.. Nigdy więcej się nie tnij.-Powtarzałem w kółko jak by mi się płyta zacięła.
-A-a ty nigdy mnie nie okłamuj i nie nazywaj mnie suką.-Wyszeptała naglę.
Na te słowa moje serce zatrzymało się.
-Kochanie ja ja nie chciałem.-Wtuliłem dziewczynę mocniej.
-Wiem.-Odpowiedziała cicho.
-Ale, czemu się pocięłaś skoro wiedziałaś, że nie chciałem cię tak nazwać?-oddaliłem od siebie dziewczynę na długość swoich ramion.
Dziewczyna wypuściła głośno powietrze i spuściła głowę.
Wzrok miała gdzieś wbity w podłogę.
Nie mogłem od tak po prostu zostawić tą sprawę, i widzieć kolejne rany na jej rękach.
-Selena odpowiedz na moje pytanie.-mruknąłem cicho.
OCZAMI SELENY.
Wypuściłem głośno powietrze z ust i na kilka sekund zamknęłam oczy. Nie chciałam mu mówić o swojej przeszłości. Boję się po prostu, że mnie zostawi. NO jasne, że zostawi bo kto chciał by chodzić z dziewczyną, która się tnie. Najlepiej gdyby zamknęli mnie w psychiatryku, tam jest moje miejsce.
Otworzyłam oczy i naglę na policzku poczułam zananą mi już substancje. Wytarłam policzki delikatnie swoją zimną dłonią.
-To się stało jakieś siedem lat temu...-Chciałam kontynuować ale Justin mi przerwał.
- Selena..jeśli nie chcesz nie mów, ja poczekam jak będziesz gotowa.-Wydukał po chwili.
-Nie Justin powiem ci to teraz, nie po to zaczynałam, daj mi skończyć.- Chłopak nic nie powiedział tylko kiwnął głową na znak, żebym kontynuowała.
- To było siedem lat temu.-Zaczęłam od nowa.-
*********************Retrospekcja*******************************.
-Joy, szybciej spóźnimy się.- Poganiałam chłopaka, który specjalnie zakładał powoli buty, żeby tylko spóźnić się na film.
-Sel. Musimy iść na ten film.-Jęknął po chwili chłopak.
-Tak, bo dziś ja wybieram film.-Wystawiłam mu język i wyszłam na dwór czekają na króla, który z łaski swojej postanowi ruszyć swoje zacne cztery litery i wyjść z tego cholernego domu, aby nie spóźnić się do kina.
A tak Joy to mój chłopak jesteśmy już ze sobą dwa lata. Tak to takie piękne, mam wrażenie, że to będzie ten jedyny. I mam nadzieję, że się nie mylę.
Po pięciu minutach stania na dworze Joy postanowił w końcu wyjść.
-Co tak długo.-Zirytowałam się.
-Mogłem tam siedzieć dłużej.-Sapnął i chwycił moją dłoń.
Przez całą drogę do kina wygłupialiśmy się i śmieliśmy. Joy tak strasznie umiał poprawić mi humor. Do tej pory dziękuje Bogu, że mam przy sobie taką osobę, która zawsze jest przy mnie. Nawet jeśli czasem się kłócimy, to i tak zawsze mogę liczyć na jego obecność przy mnie.
Po chwili staliśmy już pod kinem. Razem z moim chłopakiem poszliśmy do budki z biletami, i wykupiliśmy bilety na dzisiejszy wieczór.
Po wejściu na salę usiedliśmy na wybrane miejsca i czekaliśmy na seans.
Po chwili w kieszeni chłopaka zaczął dzwonić telefon, po odebraniu go natychmiast wy biegł z sali i zaczął się kierować w stronę wyjściowych drzwi.
Nie długo zaraz po nim wybiegłam.
-Joy stój.- Wołałam ile siły w płucach.
Stanęłam i spuściłam głowę w dół aby złapać trochę powietrza, gdy po chwili usłyszałam głośny huk dochodzący z jezdni. Wokół wypadku zbierało się dużo ludzi, przepychając się przez nich próbowałam zobaczyć co się stało i modliłam się, żeby to nie był mój chłopak.
Po wydostaniu się z tłumu dobiegłam do miejsca wypadku. Gdy spojrzałam się kto tam leżał z moich oczu zaczynała sączyć się słona substancja. Podbiegłam do chłopaka i zaczęłam głośniej szlochać, wtulając się w jego pierś.
-Joy, proszę cię obudź się.-Szlochałam.-Nie możesz mnie zostawić. Proszę kochanie obudź się.-Krzyczałam ale to na nic bo chłopak był nie przytomny.
Po piętnastu minutach zjawiła się karetka wraz z policją.
-Odsuń się młoda panno.-Powiedział jeden starszy pan z karetki.
-Musicie go uratować on musi, żyć nie mam nikogo innego tylko jego.-Błagałam lekarza krztusząc się własnymi łzami.
-Zrobimy co w naszej mocy.Krzyknął.
-Jak ciśnienie?-Zapytał swojego pomocnika.
-Za niskie i to bardzo.-Odpowiedział mu i poszedł po coś do pojazdu.
-Jak tętno?
-Prawie nie wyczuwalne.
Stałam w rogu i Błagałam Boga, żeby Joy przeżył. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
-Tracimy go.-Krzyknął jeden z lekarzy przywracając mnie do rzeczywistości.
-Musicie go ratować, proszę.-Błagałam go na kolanach.
-Reanimujemy go.-Dodał nerwowo jeden z lekarzy.
-raz...dwa...trzy... UWAGA strzelam.- Na te słowa wszyscy wokół się odsunęli.
-Nic.-Odpowiedział jeden.
-ładujemy na 180.-Powiedział pocierając o siebie urządzenie.
-strzelam.-krzyknął od nowa.
-Dalej nic.
-Ładujemy na 200.-Krzyknął niecierpliwy lekarz.
-Dalej nic.
-Odłączamy go?
-Tak.-Dodał lekarz wstając na nogi i otrzepując je.
Lekarz podszedł do mnie.
-Proszę niech pani teraz oddycha spokojnie.-Trzymał mnie ciągle za ramiona, żeby w razie kiedy zemdlałą nie zrobiła sobie krzywdy.
-I co z nim panie doktorze.-Krzyczałam przez łzy.
-Niestety stwierdzam zgon. Przykro mi.-Powiedział nieco ciszej.
-Ale to nie możliwe.-Krzyczałam-Niech mnie pan nie kłamię on żyję on musi.-w ogóle nie dopuszczałam do siebie tej myśli.
-Niestety. Jego ciało jest całe zmasakrowane i w czasie reanimacji dostał wylewu.
NIe mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało ziemia pod moimi nogami zaczęła się uginać. To nie może być prawda. Nie dopuszczałem tego nawet do siebie.
***********************Koniec Retrospekcji***************************.
OCZAMI SELENY.
Wspomnienia uderzyły we mnie jak zimna woda, na co rozpłakałam się coraz bardziej.
Justin wtulił mnie w siebie.
-Shhh..już dobrze jestem tu.-Uspokajał mnie.
Po krótkiej chwili odsunęłam się od niego i wytarłam mokre policzki.
-Po tym nie mogłam się w ogóle pozbierać, z nikim nie gadałam nie i nic nie jadłam, i przez co po padałam w anoreksje. Alę dzięki wsparci przyjaciół i rodziny wyszłam z tego. Cięłam się, żeby załagodzić ból nie mogłam się z tym pogodzić. On odszedł trzy dni przed naszą rocznicą.-po skończeniu swojej historii, którą przed wszystkimi ukrywałam.
-Matko Selena masz mnie pamiętaj o tym.-Wtulając mnie mocniej w siebie Justin gładził mnie opuszkami palców po plecach, przez co przechodziły przeze mnie przyjemne ciarki.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez krótką chwilę, po czym Justin złapał moją bluzkę i podciągnął ją do góry ukazując moje świeże rany. Nachylając się niżej zaczął całować każdą z ran osobno.
-Justin.- Nie dał mi dokończyć ponieważ wpił się w moje usta.
-Selena pozwól mi to dokończyć.-Po powiedzeniu tego znów zaczął całować moje rany na ręku.
Po dziesięciu minutach postanowiliśmy wyjść z toalety. Trzymając się za ręce przeszliśmy przez pusty korytarz, ponieważ była jeszcze lekcja.
-Dobra co masz teraz.-Stanął na środku korytarza łapiąc mnie w tali i przystawiając swoje czoło do mojego.
-Matematykę.-łącząc nasze usta w pocałunek.
-Okej a po szkolę zabieram cię do mnie bo chcę ci kogoś przedstawić.-Powiedział całując mnie jeszcze raz.
-Okej to do później.-Pomachałam mu gdy byłam koło schodów prowadzących na kolejne piętro.
OCZAMI JUSTINA.
Patrząc jak jej delikatna postać znika za schodami, ubrałem kaptur na głowę i ruszyłem w stronę klasy.
W drodze wyciągnąłem telefon i napisałem, krótką wiadomość.
Do Chaza;
'Przygotuj na dziś grilla będziemy mieli dziś gościa'. Wysłałem mu wiadomość nie chowając telefonu do kieszeni.
Od Chaza.
'Okej.. ale jakiego?.. Bieber mam nadzieję, że się w nic nie w pakowałeś'.
Po przeczytaniu tej wiadomości nie odpisałem nic tyko pokręciłem głową w rozbawieniu.
*
OCZAMI SELENY.
Na szczęście była to już moja ostatnia lekcja. Cieszyłam się w duchu jak nie wiem. No nic wolnym krokiem podeszłam do szafki wpisując kod i otwierając ją. Wyciągnęłam z niej kurtkę chowając przy okazji nie potrzebne książki.
Wychodząc przed szkołę szukałam wzrokiem Justina. Gdy moje oczy w końcu go odnalazły, zbiegłam ze schodów przeciskając się przez tłumy ludzi. Gdy dotarłam do czarnego sportowego auta Justina uśmiech od razu wkradł się na moją twarz.
-O jesteś.-Uśmiechnął się całując mnie w skroń.
Nie odpowiedziałam nic tylko wtuliłam się w chłopaka.
Staliśmy tak przez chwilę, gdy Justin oderwał nas od siebie i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
Wsiadłam zamykając za sobą drzwi i czekając aż Justin zajmie swoje miejsce.
Gdy chłopak wszedł do samochodu od razu ruszył. Zmęczona tym dniem po prostu usnęłam.
*
OCZAMI JUSTINA.
W czasie drogi Selena usnęła, miała prawo odpocząć po tak ciężkim dniu. Nie winię jej za to.
Po pół godzinnej jeździe Wyszedłem z auta podchodząc z drugiej strony, aby poinformować Selene, że jesteśmy już na miejscu.
-Selena, kochanie obudź się jesteśmy.-Szturchnąłem ją lekko.
Dziewczyna leniwie otworzyła swoje zaspane oczy i przetarła je lekko.
NIe odpowiadając nic wyszła z auta chwytając mnie od razu za rękę jak bym miał zaraz zniknąć.
Gdy podeszliśmy do drzwi chwyciłem za klamkę i otworzyłem ją.
Puściłem pierwszą Selene po czym od razu za nią wszedłem ja.
Dziewczyna znów chwyciła mnie za rękę i nie puszczała.
Wszedłem z nią do salonu gdzie siedzieli chłopcy.
-Siema Bizzle.-Krzyknął Twist.
-Siema.-Warknąłem na niego nie lubię go za bardzo już po tej akcji z Seleną ale jakoż, że jesteśmy w jednym gangu muszę z nim przebywać.
-Who Bizzle a co to za laska jest tu z tobą?-Mat zapytał się mnie pocierając swoje ręce.
-To jest nasz gość, o którym wam mówiłem. Chaz, Mat to jest Selena. Selena to jest Mat i Chaz. Bo Twista już znasz.-Powiedziałem patrząc na niego srogo.
-Hej, i tak znam.-Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie do wszystkich.
-TO jak głodni?-Walnął naglę Mat, żeby rozluźnić napiętą atmosferę.
-Tak.-Odpowiedzieliśmy mu równocześnie z Seleną.
-To chodźcie.-Dumny Mat wyszedł z salonu prowadząc nas na duży ogród, gdzie stał grill.
*
Minęło już kilka godzin od kont przyjechałem tu z Seleną. Świetnie dogaduję się z chłopakami i to mnie cieszy.
Pogadaliśmy jeszcze chwile i pośmieliśmy się, aż zauważyłem, ze Selena zasnęła mi na kolanach. Dokończyłem swoje piwo i pożegnałem się z chłopakami.
-To do jutra Debile.-Zaśmiałem się i przybiłem każdemu żółwika.
-Do jutra Bizzle.-Odpowiedzieli.
Wziąłem jedną rękę pod głowę dziewczyny, żeby jej było wygodnie a drugą pod kolana, żeby nie spadła.
Poszedłem z nią na górę do mojego pokoju ostrożnie na schodach, żeby mi nie zleciała.
Po dotarciu na górę, otworzyłem nogą drzwi i wszedłem z moją księżniczką do pokoju położyłem ją na łóżku i odwróciłem się, żeby zamknąć drzwi po czym wróciłem do Seleny i położyłem się koło niej w tym czym byłem bo nie miałem siły się przebierać. Oplotłem swoją ręką jej drobne ciało przykrywając nas kocem i po prostu zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 10 część :* wiem nudna :*. NIestety jutro nie dodam następnej części bo mam urodziny i chciała bym odpocząć mam na dzieję, że rozumiecie <3
kocham was <3
#SWAG CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
Gdy zobaczyłem Selene chciałem do niej podejść, ale ona się odwróciła i zaczęła uciekać. Więc postanowiłem pogadać z Cher może ona coś wie.
-Cher co się stało Selenie?-Wiedziałem o co jest zła i chciałem ją za to przeprosić.
-To przez ciebie to zrobiła.. To przez ciebie- Wysyczała a w jej oczach było można widzieć żal.
-CO zrobiła?-Zmarszczyłem brwi.
Dziewczyna nic nie odpowiedział tylko nadal patrzyła w podłogę.
-Do cholery Cher co ona zrobiła?-Powtórzyłem pytanie.
-To przez ciebie... To przez ciebie się pocięła.- Gdy to powiedziała pod moimi nogami zawalił się grunt. Po tym co usłyszałem nie mogłem uwierzyć. Więc zacząłem przepychać się przez ludzi, żeby ją znaleźć, no ale na marne.
Gdy przechodziłem obok damskiej toalety usłyszałem cichy szloch.
Wiedziałem, że to ona.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Zacząłem walić w drzwi i krzyczeć ale, dziewczyna nie otwierała.
-Selena, otwórz te cholerne drzwi.-Kopałam w drzwi jak by miał być koniec świata, a ja chciał bym spędzić ostatnie chwile ze swoją dziewczyną.
-O-odejdź.-Wyjękiwała.
-Nie odejdę do puki nie porozmawiamy.-Bez przerwy waliłem w drzwi od damskiej toalety. Szczerze miałem w dupie, że może wyjść nauczyciel lub dyrektor chciałem po prostu mieć swoją ukochaną w ramionach i już nigdy nie puszczać.
-Cholera, Selena otwieraj drzwi albo je wyważę.-Krzyczałem.
Dziewczyna nadal się nie odzywała. Wystraszyłem się i zacząłem odliczanie.
-Dobra sama mnie do tego zmusiłaś.. raz...dwa...trzy.-Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć drzwi wyskoczyły z zawiasów.
Wbiegłem przerażony i wzrokiem poszukiwałem Seleny.
Gdy odwróciłem się zobaczyłem drobną sylwetkę opierającą się o ścianę. Nie myśląc ani chwili dłużej podbiegłem do niej i od razu ją do siebie w tuliłem.
-Nigdy więcej tego nie rób.. Nigdy więcej się nie tnij.-Powtarzałem w kółko jak by mi się płyta zacięła.
-A-a ty nigdy mnie nie okłamuj i nie nazywaj mnie suką.-Wyszeptała naglę.
Na te słowa moje serce zatrzymało się.
-Kochanie ja ja nie chciałem.-Wtuliłem dziewczynę mocniej.
-Wiem.-Odpowiedziała cicho.
-Ale, czemu się pocięłaś skoro wiedziałaś, że nie chciałem cię tak nazwać?-oddaliłem od siebie dziewczynę na długość swoich ramion.
Dziewczyna wypuściła głośno powietrze i spuściła głowę.
Wzrok miała gdzieś wbity w podłogę.
Nie mogłem od tak po prostu zostawić tą sprawę, i widzieć kolejne rany na jej rękach.
-Selena odpowiedz na moje pytanie.-mruknąłem cicho.
OCZAMI SELENY.
Wypuściłem głośno powietrze z ust i na kilka sekund zamknęłam oczy. Nie chciałam mu mówić o swojej przeszłości. Boję się po prostu, że mnie zostawi. NO jasne, że zostawi bo kto chciał by chodzić z dziewczyną, która się tnie. Najlepiej gdyby zamknęli mnie w psychiatryku, tam jest moje miejsce.
Otworzyłam oczy i naglę na policzku poczułam zananą mi już substancje. Wytarłam policzki delikatnie swoją zimną dłonią.
-To się stało jakieś siedem lat temu...-Chciałam kontynuować ale Justin mi przerwał.
- Selena..jeśli nie chcesz nie mów, ja poczekam jak będziesz gotowa.-Wydukał po chwili.
-Nie Justin powiem ci to teraz, nie po to zaczynałam, daj mi skończyć.- Chłopak nic nie powiedział tylko kiwnął głową na znak, żebym kontynuowała.
- To było siedem lat temu.-Zaczęłam od nowa.-
*********************Retrospekcja*******************************.
-Joy, szybciej spóźnimy się.- Poganiałam chłopaka, który specjalnie zakładał powoli buty, żeby tylko spóźnić się na film.
-Sel. Musimy iść na ten film.-Jęknął po chwili chłopak.
-Tak, bo dziś ja wybieram film.-Wystawiłam mu język i wyszłam na dwór czekają na króla, który z łaski swojej postanowi ruszyć swoje zacne cztery litery i wyjść z tego cholernego domu, aby nie spóźnić się do kina.
A tak Joy to mój chłopak jesteśmy już ze sobą dwa lata. Tak to takie piękne, mam wrażenie, że to będzie ten jedyny. I mam nadzieję, że się nie mylę.
Po pięciu minutach stania na dworze Joy postanowił w końcu wyjść.
-Co tak długo.-Zirytowałam się.
-Mogłem tam siedzieć dłużej.-Sapnął i chwycił moją dłoń.
Przez całą drogę do kina wygłupialiśmy się i śmieliśmy. Joy tak strasznie umiał poprawić mi humor. Do tej pory dziękuje Bogu, że mam przy sobie taką osobę, która zawsze jest przy mnie. Nawet jeśli czasem się kłócimy, to i tak zawsze mogę liczyć na jego obecność przy mnie.
Po chwili staliśmy już pod kinem. Razem z moim chłopakiem poszliśmy do budki z biletami, i wykupiliśmy bilety na dzisiejszy wieczór.
Po wejściu na salę usiedliśmy na wybrane miejsca i czekaliśmy na seans.
Po chwili w kieszeni chłopaka zaczął dzwonić telefon, po odebraniu go natychmiast wy biegł z sali i zaczął się kierować w stronę wyjściowych drzwi.
Nie długo zaraz po nim wybiegłam.
-Joy stój.- Wołałam ile siły w płucach.
Stanęłam i spuściłam głowę w dół aby złapać trochę powietrza, gdy po chwili usłyszałam głośny huk dochodzący z jezdni. Wokół wypadku zbierało się dużo ludzi, przepychając się przez nich próbowałam zobaczyć co się stało i modliłam się, żeby to nie był mój chłopak.
Po wydostaniu się z tłumu dobiegłam do miejsca wypadku. Gdy spojrzałam się kto tam leżał z moich oczu zaczynała sączyć się słona substancja. Podbiegłam do chłopaka i zaczęłam głośniej szlochać, wtulając się w jego pierś.
-Joy, proszę cię obudź się.-Szlochałam.-Nie możesz mnie zostawić. Proszę kochanie obudź się.-Krzyczałam ale to na nic bo chłopak był nie przytomny.
Po piętnastu minutach zjawiła się karetka wraz z policją.
-Odsuń się młoda panno.-Powiedział jeden starszy pan z karetki.
-Musicie go uratować on musi, żyć nie mam nikogo innego tylko jego.-Błagałam lekarza krztusząc się własnymi łzami.
-Zrobimy co w naszej mocy.Krzyknął.
-Jak ciśnienie?-Zapytał swojego pomocnika.
-Za niskie i to bardzo.-Odpowiedział mu i poszedł po coś do pojazdu.
-Jak tętno?
-Prawie nie wyczuwalne.
Stałam w rogu i Błagałam Boga, żeby Joy przeżył. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
-Tracimy go.-Krzyknął jeden z lekarzy przywracając mnie do rzeczywistości.
-Musicie go ratować, proszę.-Błagałam go na kolanach.
-Reanimujemy go.-Dodał nerwowo jeden z lekarzy.
-raz...dwa...trzy... UWAGA strzelam.- Na te słowa wszyscy wokół się odsunęli.
-Nic.-Odpowiedział jeden.
-ładujemy na 180.-Powiedział pocierając o siebie urządzenie.
-strzelam.-krzyknął od nowa.
-Dalej nic.
-Ładujemy na 200.-Krzyknął niecierpliwy lekarz.
-Dalej nic.
-Odłączamy go?
-Tak.-Dodał lekarz wstając na nogi i otrzepując je.
Lekarz podszedł do mnie.
-Proszę niech pani teraz oddycha spokojnie.-Trzymał mnie ciągle za ramiona, żeby w razie kiedy zemdlałą nie zrobiła sobie krzywdy.
-I co z nim panie doktorze.-Krzyczałam przez łzy.
-Niestety stwierdzam zgon. Przykro mi.-Powiedział nieco ciszej.
-Ale to nie możliwe.-Krzyczałam-Niech mnie pan nie kłamię on żyję on musi.-w ogóle nie dopuszczałam do siebie tej myśli.
-Niestety. Jego ciało jest całe zmasakrowane i w czasie reanimacji dostał wylewu.
NIe mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało ziemia pod moimi nogami zaczęła się uginać. To nie może być prawda. Nie dopuszczałem tego nawet do siebie.
***********************Koniec Retrospekcji***************************.
OCZAMI SELENY.
Wspomnienia uderzyły we mnie jak zimna woda, na co rozpłakałam się coraz bardziej.
Justin wtulił mnie w siebie.
-Shhh..już dobrze jestem tu.-Uspokajał mnie.
Po krótkiej chwili odsunęłam się od niego i wytarłam mokre policzki.
-Po tym nie mogłam się w ogóle pozbierać, z nikim nie gadałam nie i nic nie jadłam, i przez co po padałam w anoreksje. Alę dzięki wsparci przyjaciół i rodziny wyszłam z tego. Cięłam się, żeby załagodzić ból nie mogłam się z tym pogodzić. On odszedł trzy dni przed naszą rocznicą.-po skończeniu swojej historii, którą przed wszystkimi ukrywałam.
-Matko Selena masz mnie pamiętaj o tym.-Wtulając mnie mocniej w siebie Justin gładził mnie opuszkami palców po plecach, przez co przechodziły przeze mnie przyjemne ciarki.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez krótką chwilę, po czym Justin złapał moją bluzkę i podciągnął ją do góry ukazując moje świeże rany. Nachylając się niżej zaczął całować każdą z ran osobno.
-Justin.- Nie dał mi dokończyć ponieważ wpił się w moje usta.
-Selena pozwól mi to dokończyć.-Po powiedzeniu tego znów zaczął całować moje rany na ręku.
Po dziesięciu minutach postanowiliśmy wyjść z toalety. Trzymając się za ręce przeszliśmy przez pusty korytarz, ponieważ była jeszcze lekcja.
-Dobra co masz teraz.-Stanął na środku korytarza łapiąc mnie w tali i przystawiając swoje czoło do mojego.
-Matematykę.-łącząc nasze usta w pocałunek.
-Okej a po szkolę zabieram cię do mnie bo chcę ci kogoś przedstawić.-Powiedział całując mnie jeszcze raz.
-Okej to do później.-Pomachałam mu gdy byłam koło schodów prowadzących na kolejne piętro.
OCZAMI JUSTINA.
Patrząc jak jej delikatna postać znika za schodami, ubrałem kaptur na głowę i ruszyłem w stronę klasy.
W drodze wyciągnąłem telefon i napisałem, krótką wiadomość.
Do Chaza;
'Przygotuj na dziś grilla będziemy mieli dziś gościa'. Wysłałem mu wiadomość nie chowając telefonu do kieszeni.
Od Chaza.
'Okej.. ale jakiego?.. Bieber mam nadzieję, że się w nic nie w pakowałeś'.
Po przeczytaniu tej wiadomości nie odpisałem nic tyko pokręciłem głową w rozbawieniu.
*
OCZAMI SELENY.
Na szczęście była to już moja ostatnia lekcja. Cieszyłam się w duchu jak nie wiem. No nic wolnym krokiem podeszłam do szafki wpisując kod i otwierając ją. Wyciągnęłam z niej kurtkę chowając przy okazji nie potrzebne książki.
Wychodząc przed szkołę szukałam wzrokiem Justina. Gdy moje oczy w końcu go odnalazły, zbiegłam ze schodów przeciskając się przez tłumy ludzi. Gdy dotarłam do czarnego sportowego auta Justina uśmiech od razu wkradł się na moją twarz.
-O jesteś.-Uśmiechnął się całując mnie w skroń.
Nie odpowiedziałam nic tylko wtuliłam się w chłopaka.
Staliśmy tak przez chwilę, gdy Justin oderwał nas od siebie i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
Wsiadłam zamykając za sobą drzwi i czekając aż Justin zajmie swoje miejsce.
Gdy chłopak wszedł do samochodu od razu ruszył. Zmęczona tym dniem po prostu usnęłam.
*
OCZAMI JUSTINA.
W czasie drogi Selena usnęła, miała prawo odpocząć po tak ciężkim dniu. Nie winię jej za to.
Po pół godzinnej jeździe Wyszedłem z auta podchodząc z drugiej strony, aby poinformować Selene, że jesteśmy już na miejscu.
-Selena, kochanie obudź się jesteśmy.-Szturchnąłem ją lekko.
Dziewczyna leniwie otworzyła swoje zaspane oczy i przetarła je lekko.
NIe odpowiadając nic wyszła z auta chwytając mnie od razu za rękę jak bym miał zaraz zniknąć.
Gdy podeszliśmy do drzwi chwyciłem za klamkę i otworzyłem ją.
Puściłem pierwszą Selene po czym od razu za nią wszedłem ja.
Dziewczyna znów chwyciła mnie za rękę i nie puszczała.
Wszedłem z nią do salonu gdzie siedzieli chłopcy.
-Siema Bizzle.-Krzyknął Twist.
-Siema.-Warknąłem na niego nie lubię go za bardzo już po tej akcji z Seleną ale jakoż, że jesteśmy w jednym gangu muszę z nim przebywać.
-Who Bizzle a co to za laska jest tu z tobą?-Mat zapytał się mnie pocierając swoje ręce.
-To jest nasz gość, o którym wam mówiłem. Chaz, Mat to jest Selena. Selena to jest Mat i Chaz. Bo Twista już znasz.-Powiedziałem patrząc na niego srogo.
-Hej, i tak znam.-Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie do wszystkich.
-TO jak głodni?-Walnął naglę Mat, żeby rozluźnić napiętą atmosferę.
-Tak.-Odpowiedzieliśmy mu równocześnie z Seleną.
-To chodźcie.-Dumny Mat wyszedł z salonu prowadząc nas na duży ogród, gdzie stał grill.
*
Minęło już kilka godzin od kont przyjechałem tu z Seleną. Świetnie dogaduję się z chłopakami i to mnie cieszy.
Pogadaliśmy jeszcze chwile i pośmieliśmy się, aż zauważyłem, ze Selena zasnęła mi na kolanach. Dokończyłem swoje piwo i pożegnałem się z chłopakami.
-To do jutra Debile.-Zaśmiałem się i przybiłem każdemu żółwika.
-Do jutra Bizzle.-Odpowiedzieli.
Wziąłem jedną rękę pod głowę dziewczyny, żeby jej było wygodnie a drugą pod kolana, żeby nie spadła.
Poszedłem z nią na górę do mojego pokoju ostrożnie na schodach, żeby mi nie zleciała.
Po dotarciu na górę, otworzyłem nogą drzwi i wszedłem z moją księżniczką do pokoju położyłem ją na łóżku i odwróciłem się, żeby zamknąć drzwi po czym wróciłem do Seleny i położyłem się koło niej w tym czym byłem bo nie miałem siły się przebierać. Oplotłem swoją ręką jej drobne ciało przykrywając nas kocem i po prostu zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 10 część :* wiem nudna :*. NIestety jutro nie dodam następnej części bo mam urodziny i chciała bym odpocząć mam na dzieję, że rozumiecie <3
kocham was <3
#SWAG CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

świetne dodawaj częściej te blogi ! <3
OdpowiedzUsuńdziękuje będę tylko jutro nie dodam :*
Usuń