czwartek, 9 października 2014

Część 4

-Ja już powinienem iść.-Dodał ciągle patrząc mi w oczy.
-Tak chyba powinieneś.-Odpowiedziałam mu i odsunęłam się od niego wychodząc z łazienki.
Chłopak ubrał koszulkę i wyszedł zaraz za mną. Ja usiadłam na łóżku a Juss stanął przy balkon ie.
-Do jutra Shawty.-Powiedział
-Do jutra.-Dodałam i poczekałam aż chłopak wyjdzie.
Rzuciłam się na łóżko i spojrzałam na zegarek.No ładnie trzecia w nocy no to się nie wyśpię. Przykryłam się szczelnie kołdrą i nawet nie wiem kiedy Morfeusz zabrał mnie w 'długi' sen
OCZAMI JUSTINA.
Gdy wyszedłem od Seleny udałem się od razu do łóżka. Myślałem jeszcze chwile i po stanowiłem ten zakład rzucić. Chyba. Tak długo myślałem nad tym ,że nawet nie wiem kiedy usnąłem
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Jest, dziś już piątek ale ten tydzień strasznie mi się dłużył. Podniosłam się leniwie z łóżka i podeszłam do szafy wybrałam ubrania i podreptałam do toalety. Umyta i ubrana podeszłam do lustra. Tam nałożyłam podkład pomalowałam rzęsy tuszem i zrobiłam lekkie kreski na oczach.Gotowa zeszłam na dół po śniadanie.
-Hej mamo.-Przywitałam się z nią całując ją w policzek.
-Hej, kochanie.-Odpowiedziała i uśmiechnęła się.
-A gdzie tata?-Zapytałam, siadają co stołu.
-Tata w pracy, będzie wieczorem.-oznajmiła mi podając talerz z kanapkami.
-Okej to ja już się zbieram pa.- Wstałam od stołu i kierowałam się w stronę korytarza.
-A i Selena.-Krzyknęła z kuchni mama.
-Co jest?-Zapytałam ją.
-Zapomniałaś pieniądze na lunch.- Powiedziała i podała mi pieniądze.
-Ja wychodzę pa.- krzyknęłam i wyszłam.
Dziś postanowiłam się przejść. Chciałam pomyśleć o tym chorym, ale za razem wspaniałym wydarzeniu z wczoraj. I pomyślałam, że autobus nie będzie taki ciężki z taką grubaską jak ja.
OCZAMI JUSTINA.
Matko jak ja się ciesze, że dziś piątek. Podniosłem się leniwie z łóżka i udałem się do szafy po ubrania na dziś. Gdy już się zdecydowałem poszedłem do łazienki wziąłem, krótki  prysznic, bo dłuższego już nie mogłem. Później postawiłem włosy na żel i spryskałem się moimi ulubionymi perfumami. Gotowy wyszedłem z łazienki i zszedłem na dół. A zapomniałem wspomnieć nie mam mamy, no ale cóż trzeba, żyć dalej. A tak zszedłem na dół i zauważyłem, że na kanapie siedzi Chaz , Twist i Mat. Ciekawe gdzie reszta? A co cie to Bieber przecież ty zajmujesz się tylko sobą i nikim więcej.
-O! Bizzle.- Krzyknął Chaz.
-Siema.-Podszedłem i przywitałem się ze wszystkimi 'żółwikiem'
-Bizzle czas ci się kończy.-Oznajmił nagle Twist.
-Wiem.-Odpowiedziałem ostro.
-Czas na co?- Zapytali równo Chaz i Mat.
-Na nic.-Odpowiedziałem i już chciałem wyjść, ale oczywiście Chaz i Mat mi zagrodzili drogę.
-Bieber nie rób z nas głupków tylko gadaj.-Warknął Chaz.
Oj, czekajcie jak Chaz używa mojego nazwiska to jest wkurzony.
-Nie muszę ci się spowiadać a teraz odejdź bo do szkoły się spóźnię.- Warknąłem ostro.
-Od, kiedy ty się tak szkołą przejmujesz?Co!?-Zapytał Chaz.
-Dobra Bieber ty nam nie chcesz powiedzieć to Twist to zrobi.-dodał po chwili Mat.
-Cokolwiek.-Odpowiedziałem i opadłem na sofę.
-Więc?!-Poganiał go Chaz.
-Dobra. Bo jest taka nowa dziewczyna..-No i fajnie musiał swoje pięć groszy wtrącić Chaz, zresztą jak zwykle.
-A czyli o to chodzi, wiedziałem.-Powiedział Chaz. No super to teraz będzie długi wykład, ale mi to pasuje bo się do szkoły spóźnię.
-Nie przerywaj mi. No to na czym ja byłem?...A dobra mam. No bo w szkole jest tak nowa dziewczyna i ja z Justinem założyliśmy się o to, że ma dwa tygodnie na rozkochanie w sobie tej laski i przelecenie jej w ciągu dwóch tygodni, no ale cóż Justinowi zostały tylko trzy dni. Bo w innym wypadku będzie musiał przebiec się w samych bokserkach po całej szkole.
-Serio Bieber, myśleliśmy, że się zmieniłeś ale nie!.-Wrzasnął nagle Mat.
Bez żadnego słowa wstałem i opuściłem ten chory dom.
dziś postanowiłem się przejść do szkoły miałem czas przynajmniej pomyśleć. Bieber czujesz coś do tej dziewczyny przyznaj.Odezwał się głos w mojej głowie. Nie, przecież ja jestem Justin Bieber ja się nie zakochuję. Może nie to że się w niej od razu zakochałem tylko po prostu czuje jak coś mnie do niej ciągnie, ale nie powiem jej tego bo może ona uważa inaczej może nic do mnie nie czuje? No dobra zerwę ten chory zakład z Twistem. Ona na to nie zasługuje nie jest tak jak reszta dziewczyn z tej szkoły. Ona po prostu dba o siebie i o swoje ciało nie sprzedaje się za pieniądze w szkole i nie daje się przelecieć na prawo i lewo. Matko Bieber ale ty przy niej wymiękasz. mówił głos w mojej głowie.
Gdy miałem już skręcać nagle na kogoś wpadłem.
-Uważaj jak chodzisz.-Powiedziałem nagle i od szedłem kawałek dalej.
-Matko. Przepraszam.-powiedziała nagle jakąś dziewczyna.
Zaraz, zaraz ten głos przecież już go gdzieś słyszałem on należy do Seleny.
-Przepraszam Selena nie wiedziałem, że to ty.-Dodałem od razu na swoją obronę. Powiedziałem po czym dziewczyna odwróciła się i skierowała się w stronę szkoły. Bez namysłu udałem się za nią
OCZAMI SELENY.
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu chociaż Justin był daleko za mną ja nadal czułam na sobie jego wzrok. Gdy podeszłam pod budynek od razu zostałam zaatakowana przez Cher.
-Hej.- powiedziała i pocałowała mnie w policzek. NO wiecie takie nasze przywitanie.
-Hej.- Odpowiedziałam i też pocałowałam jej policzek.
-Co mamy pierwsze?-zapytałam gdy weszliśmy już do środka.
-Matmę.-Odpowiedziała z rozczarowaniem Cher. Nie wiem co ona ma do matematyki spoko jest. Jak dla mnie.
Poszliśmy do szafek, ja miałam trochę dalej szafkę od Cher, no ale cóż mówi się trudno.
Podeszłam do niej i otworzyłam ją wyciągnęłam potrzebne książki. Na szafce od drzwi mam lusterko więc chciałam poprawić makijaż, Gdy naglę ktoś zamknął mi ją przed nosem. Ha! był to nikt inny jak Justin.
-Siema Shawty.-Powiedział ściągając swoje okulary z nosa, ukazując swoje piękne oczy. Rozmarzyłam się na chwilę.
-Hej.-Odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Słuchaj, bo dziś jest impreza u Twista i , chciałem się spytać czy byś nie poszła?- Justin powiedział to tak jakby to była dla niego jakaś kara.
Czekaj, Czekaj wróć czy mi się przewidziało czy on właśnie zaprosił mnie na imprezę ON JUSTIN BIEBER?! I co ja mam mu odpowiedzieć?
-J-jasne czemu nie.-Odpowiedziałam, chciałam udawać obojętną ale nie wiem czy mi to wyszło.
-Okej, będę po ciebie o 22.-Dodał ale nie dał mi szansy na odpowiedź ba zaraz później odszedł.
FACECI?!
Dobra mniejsza z tym, znów otworzyłam szafkę i chciałam już zacząć się malować gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. No super. Mruknęłam pod nosem i udałam się na matematykę. 
OCZAMI JUSTINA.
U Twista jest dziś impreza więc postanowiłem to wykorzystać i wziąć Selenę na nią i tam ją po prostu przelecieć.
-Joł Bizzle.- Krzyknął Twist.
-Siema.- Odpowiedziałem i przywitałem się z nim.
-I jak kiedy zamierzasz ją przelecieć?-Zapytał z cwanym uśmiechem na twarzy.
-Dziś u ciebie.-Dodałem dumny z siebie. Wiem, że mówiłem że jej tego nie zrobię no ale kurwa mać jestem facetem zmieniam zdania często. No i w końcu jestem JUSTIN BIZZLE BIEBER. Nie robiłem tego już od dwóch tygodni to strasznie długo.
-O-o Powiesz jak było?- Zapytał z kpiną Twist.
-Opisze ci to ze szczegółami.-Dogryzłem mu i wszedłem na lekcji.
*
OCZAMI SELENY.
Od razu po szkolę udałam się do domu. Tak na serio zdziwił mnie fakt, że Justin chcę mnie gdzieś zabrać albo co gorsza ze mną gdzieś wyjść. Podeszłam do szafy i wybierałam ciuchy na dziś, no ale kurde w co ja mam się ubrać?. Matko pomocy tych ubrań tu jest chyba z milion. po piętnastu minutach w końcu zdecydowałam się na, krótki top z napisem 'Confident' i krótkie podarte spodenki. Po wybraniu ubrań udałam się na długą ale nie za długą kąpiel. Odkręciłam wodę z gorącą wodą i zaczęłam się rozbierać. Gdy woda nalała się do pełna zanurzyłam się w niej. Namydliłam swoje ciało moim ulubionym kokosowym żelem i wtarłam go dokładnie w skórę. po długiej kąpieli wyszłam z wanny i włożyłam uszykowane wcześniej ubrania. Po założeniu ich podeszłam do lustra i zaczęłam się malować. nałożyłam na siebie podkład ' nie dużo'. Pomalowałam rzęsy tuszem i ciemnymi cieniami, postanowiłam pomalować powieki a zapomniała bym jeszcze zrobić cienkie kreski na oczach. pomalowałam jeszcze usta czerwoną jak krew usta (ale nie za dużo). Gotowa wyszłam z toalety. Zaraz, zaraz przecież ja się nawet rodziców nie spytałam. Powiedziałam sobie w myślach i za moją głupotę walnęłam się w czoło. Dźwięk rozniósł się po całym pokoju.Spojrzałam na zegarek była 21:55 no ładnie mam pięć minut. Szybkim krokiem udałam się na dół. W salonie siedział mój tata.Zaraz a gdzie mama? Dobra mniejsza z tym ważne, że tata jest.
-Tatoo wiesz, jak cię kocham?- Powiedziałam podchodząc do niego.
-Nie nie dostaniesz kieszonkowego. Dopiero co dostałaś.-Odpowiedział mi.
-NIe, nie chcę pieniędzy mogę iść na imprezę?-Te słowa wypłynęły z moich ust ja melodia.
-Nie.-Odpowiedział stanowczo.
-Ale tato wrócę o drugiej jutro jest weekend.-Dodałam i zrezygnowana opadłam na sofę.
-Nie.-Nadal mówił nie ugięty.
-Ale mam dobre oceny w szkolę no proszę.-Zrobiłam minę szczeniaczka.
Tata przez dłuższą chwilę patrzył na mnie i myślał. Proszę, żeby się zgodził to pierwszy raz gdy Justin mnie gdzieś zaprosił i może ostatni a ja nie chcę wyjść na nie wiadomo kogo.
-No nie wiem.-Odpowiedział.
-No tato proszę wszyscy z klasy będą.- O ja z tymi z klasy skłamałam ja nigdy rodziców nie kłamię o jaa.
-No dobrze, ale twoja mama mnie zabije.-Dodał i zaczął się śmiać.
-Aaa dziękuje kocham cię!- krzyknęłam i wyszłam na korytarz i zaczęłam zakładać buty założyłam czarne trampki i już miałam iść gdy usłyszałam klakson samochodu.
-Ja idę pa!- Krzyknęłam i wyszłam.
Gdy wyszłam moim oczom ukazało się czarne sportowe auto, z którego naglę wysiadł Justin. Chłopak ubrany był w białą koszulkę z napisem 'SWAG' i w czarne spodnie, których krok zwisał mu prawie za kolana. WOW ale on bosko wygląda powiedziałam sama do siebie. Ale cóż skarciłam się za te myśli bo przecież nie mogę mu powiedzieć, że coś do niego czuję bo by mnie wyśmiał lub gorzej nie czuję tego samego co ja.
OCZAMI JUSTINA.
Ubrałem się tak jak zwykle.Biała bluzka z napisem 'SWAG' i czarne spodnie do tego też czarne supry i czarny full cap z napisem FACK YOU.
Gotowy opuściłem dom i wsiadłem do samochodu. Podróż zajęła mi jakieś dziesięć minut.
Po do tarciu do celu zatrąbiłem a moim oczom ukazała się szczupła sylwetka, która ubrana była w krótki top z napisem 'Confident' i w czarnych krótkich podartych spodenkach. włosy miała rozpuszczone. matko jaka ona boska. No to już dziś muszę to zrobić i wygrać ten cholerny zakład z Twistem.
Wyszedłem z samochodu i udałem się w stronę dziewczyny.
-Siemka Shawty.-Powiedziałem z uśmiechem na ustach.
-Hej.-Odpowiedziała nieśmiele.
Dziwnym chyba jak dla niej gestem pokazałem, żeby wsiadła. Zachowałem resztę szacunku i otworzyłem jej drzwi od samochodu. Dziewczyna bez słowa weszła do niego i zapięła pas ja postanowiłem zrobić tak samo.
*
OCZAMI SELENY
Podróż nie minęła nam najlepiej jechaliśmy ciągle w ciszy. No ale dojechaliśmy po trzydziestu minutach ale dojechaliśmy.
Wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę dużego jedno rodzinnego domu. Justin otworzył mi drzwi i przepuścił przodem. Po wejściu udaliśmy się w stronę baru. Justin szedł bardzo blisko mnie nie mówię, że to mi przeszkadza no ale nie ważne. Tak jak mówiłam udaliśmy się do baru i usiedliśmy na krzesłach.
-Co pijesz?-Zapytał się Justin.
-Sok.-Odpowiedziałam nieśmiele.
-Shawty sok?.- Zaśmiał się pod nosem.
-Nie śmiej się ze mnie.-Udałam obrażoną.
-NIe no a tak na serio?- Zapytał jeszcze raz.
-Dobra jakiegoś drinka. Pasuję?-Zapytałam.
-Tak bardzo.-Odpowiedział i zaczął zamawiać.
Po trzech drinkach byłam może lekko wstawiona.
-Justin.-Jęknęłam.
-Co?-Zapytał i zaczął się śmiać nie powiem bo justin był trochę wstawiony zaraz zaraz, zaraz co ja gadam on był mega wstawiony.
-Chodź tańczyć.-Jęknęłam znów.
-Skarbię, ale ja nie umiem.-Odpowiedział bez żadnej odpowiedzi  pociągnęłam chłopaka na środek parkietu i zaczęłam z nim tańczyć.
Przetańczyliśmy chyba z jakieś pięć piosenek po czym  podszedł do nas Twist jeśli dobrze mówię i pociągnął go gdzieś na bok.
Bez zastanowienia ruszyłam za nimi i schowałam się, żeby podsłuchać. Wiem, że tak się nie robi no ale.
OCZAMI JUSTINA.
-Stary kiedy to zrobisz?-Zapytał zniecierpliwiony Twist.
-Stary mówiłem ci, że jeszcze dziś przelecę Selenę. Muszę ją jeszcze bardziej upić i tyle.-Dodałem
-Mam nadzieję.-Odpowiedział dumny Twist.
OCZAMI SELENY.
A więc po to mnie tu przyprowadził, żeby mnie przelecieć i zostawić. Czułam jak do moich oczu napływa słona ciecz zwana łzą. Jak on mógł a ja głupia się zgodziłam. Na znak, że byłam lekko wstawiona i nie mogłam za bardzo utrzymać równowagi odwróciłam się i zwaliłam wazon.No ładnie Selena. Powiedziałam w myślach.
-Selena co ty tu robisz?-Zapytał Wkurzony Justin. Podszedł do mnie i już chciał mnie złapać za rękę, ale w czas się odsunęłam.
-Nie dotykaj mnie!-Krzyknęłam. A z moich oczu zaczęły spływać słone łzy.
Odwróciłam się i zaczęłam biec. Słyszałam za sobą tylko wołanie mojego imienia, ale nie odwracałam sie tylko biegłam dalej. Jak on mógł mi takie coś zrobić myślałam, że jest inny. Tak uważaj Selena bo tacy jak on są inni. Z moich oczu zaczęło wypływać coraz więcej łez.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę.
po pięciu minutach juz była podałam adres i już po chwili ruszyliśmy. Oparłam głowę o szybę i zaczęłam cicho szlochać.
*
Po chwili byłam już w domu zapłaciłam facetowi i szybkim krokiem udałam sie do domu otarłam ostatni raz mokre policzki i po cichu weszłam. Jak dobrze, że wszyscy śpią. Ściągnęłam buty i szybko pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łózko. Płakałam coraz mocniej i mocniej. nawet nie wiem kiedy usnęłam ze zmęczenia.
OCZAMI JUSTINA.
To nie tak miało być. byłem wściekły. Udałem się jeszcze do baru i wypiłem dwa kieliszki i wyszedłem z imprezy. Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę domu.
Po piętnastu minutach byłem na miejscy wyszedłem jak poparzony i wszedłem szybko do środka. Dzięki, że wszyscy już spali. Zrzuciłem buty i udałem się na górę, rzuciłem się na łóżko i z jednej strony miałem ochotę obić ryj Twistowi. A z drugiej szkoda mi jej. Zaraz, zaraz MI jest po raz pierwszy kogoś szkoda. O nie co się ze mną dzieję. Jak ona na mnie działa? No pytam się? jak?! Mój mózg miał mętlik. Przewróciłem się na bok i usnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest już część 4!!!!!!!! przepraszam, że tyle musieliście czekać !!! ale wiecie nauka i nie miałam kiedy :(

   

#SWAG
                                             CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

1 komentarz: