-Chez miałeś tego do pilnować.-wysyczałem przez zęby.
-No sorki ja dostarczyłem ktoś musiał to ukraść.-Dodał po chwili.
-Więc już macie nowe zadanie.-powiedziałem mu
-Jakie?-Matko jak ja nie lubię gdy ktoś udaje głupka a tak na prawdę wie o co chodzi.
-Srakie. Macie znaleźć tego co ukradł towar. Rozumiesz?!-Zapytałem zaciskając szczękę.
-Tak.-Odpowiedział i wyszedł.
Postanowiłem pójść już spać bo jutro do tej zasranej szkoły. Poszedłem na górę do łazienki wziąłem szybki prysznic i położyłem się na łóżko. Zanim zasnąłem postanowiłem napisać do Seleny.
"Dobranoc księżniczko". Po napisaniu tych słów na moim sercu zrobiło się ciepło. Odłożyłem telefon na półkę i zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Rano obudził mnie budzik w telefonie, niechętnie się podniosłam i wzięłam telefon do ręki. Miałam jedną wiadomość. Odblokowałam telefon i zobaczyłam wiadomość .
od Justina :
'Dobranoc księżniczko.'
Po tej małej wiadomości uśmiech od razu wkradł się na moją twarz i dodało mi to chęci pójścia do szkoły (dosłownie). Może to zabrzmi głupio ale w ramionach Justina czuję się taka bezpieczna.
No nic podniosłam się z łóżka kładąc telefon na półkę i podeszłam do dużej szafy. Wybrałam ubrania na dziś i podreptałam do łazienki. Gdy weszłam odkręciłam ciepłom wodę i zaczęłam ściągać pidżamę. Gdy już nalała się woda weszłam do niej powoli i próbowałam się zrelaksować, no ale nie mogłam za długo bo niestety do szkoły muszę iść.
Po krótkiej ale relaksującej kąpieli postanowiłam wyjść. Po wyjściu osuszyłam porządnie ciało i włożyłam na siebie przyszykowanie ciuchy.
Ubrana postanowiłam się pomalować i ogarnąć włosy.
Wow nie wierzę, że w ciągu trzydziestu minut zdążyłam się wyrobić. No ale nic zeszłam na dół na śniadanie, które zrobiła mi mama. Gdy weszłam do kuchni rodziców nie było. Na stole stały tylko naleśniki i jakaś karteczka. Podeszłam do stołu i wzięłam ją do ręki.
' Hej kochanie, niestety nie będzie nas do jutra w domu mamy urwanie głowy. Wybacz nam to. Na szufladzie koło lodówki masz sto dolarów powinno ci starczyć do jutra. całują mama i tata.'
-Cholera.- mruknęłam pod nosem.
No nic trudno się mówi. Podeszłam do stoły i zaczęłam jeść. Po piętnastu minutach byłam najedzona i gotowa do wyjścia. Ubrałam czarne conversy i wyszłam zamykając dom.
Szłam tą samą ulicą co zawsze. Z nudów kopałam kamienie, które leżały mi na drodze. Aż w końcu po piętnastu minutach doszłam do budynku, który wyglądał jak psychiatryk, no ale nie ważne.
Weszłam do środka schowałam kurtkę do szafki, gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. No super wzięłam książki od matematyki i poszłam do klasy.
OCZAMI JUSTINA.
Wstałem wcześnie rano ponieważ jak na złość nie chciało mi się spać. No mówi się trudno. No to tak podniosłem się z łóżka przeczesując ręką swoje włosy, podchodząc do szafy po ubrania na dziś.
Zdecydowałem się na czarne buty supry, spodnie które zwisają w kroku też czarne i białą koszulkę na krótki rękaw z napisem 'Bad Boy'. Z przygotowanymi ubraniami poszedłem do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem gorącą wodę i dałem milionom kropelką spływać na moją skórę. Namydliłem swoje ciało moim ulubionym żelem pod prysznic. Po godzinnym odświeżeniu wyszedłem z pod prysznica i osuszyłem swoje ciało ręcznikiem. Ubrałem na siebie wybrane wcześniej ciuchy. Psiknąłem się jeszcze moimi perfumami i zszedłem na dół. W salonie już czekali na mnie chłopaki. Spoglądając na nich kątem oka, przeszedłem koło nich i otworzyłem lodówkę. Wyciągnąłem z niej sok pomarańczowy. Nalałem soku do szklanki i usiadłem na sofie.
-Mamy dzisiaj pewną sprawę do załatwienia.- powiedział Chaz.
-Jaką?-Zapytałem zaskoczony. Że też dziś. No ale cóż trudno.
-Musimy zdobyć towar na jutro.-Dodał Mat wyprzedzając w tym Chaza.
-Okej to o której działamy?-Znów zapytałem.
-Dziś o 24:00. Towar będzie czekał na nas w opuszczonej fabryce.- Dodał Mat. A na jego twarzy od razu zagościł szeroki uśmiech.
-Okej. Dobra to o 24:00 spotykamy się równo w tym salonie jasne.-Powiedział stanowczo Chaz.
-Jasne.- odpowiedzieli mu chórem.
-A i Bizzle.-Zatrzymał mnie Chaz.
-Co?-Zapytałem kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
-Do szkoły masz teraz iść.-Zagroził mi palcem przed oczami.
-Okej.-Podrapałem się po karku. Zapomniałem o niej całkiem. Szczerze szkoła dla mnie nie istnieje.
-Teraz.-Dodał szybko i podniósł mnie z kanapy, na której właśnie wygodnie siedziałem.
-Okej, Okej.-podniosłem ręce w geście obronnym i podniosłem się z kanapy.
-Plecak i do szkoły teraz.-Poganiał mnie. Nie lubię tego.
-Dobrze tato.- Czujecie ten sarkazm? Ahh szkoda gadać. Wziąłem plecak i opuściłem dom.
*
Droga samochodem zajęła mi jakieś piętnaście minut. I co do tego spóźniłem się na pierwszą lekcje.
Zajebiście powiedziałem w myślach.
OCZAMI SELENY.
Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, nigdzie nie mogłam znaleźć Justina może dziś nie przyszedł do szkoły? Siedziałam na ławce koło drzwi gdy nagle się otworzyły a w nich stała znana mi sylwetka. Był to Justin. Siedziałam na ławce o obserwowałam każdy jego ruch.
Chłopak szukał kogoś bo jego oczy błądziły po szkole. Gdy w końcu znalazł mnie wzrokiem, oblizał usta ruszając w moja stronę.
Wstałam z ławki, ponieważ gadałam z Sophie. Gdy nagle poczułam czyjeś ręce na mojej tali.
-Witaj księżniczko.- Wyszeptał mi do ucha znajomy głos.
-Matko wystraszyłeś mnie Justin.-Odpowiedziałam mu odwracając się w jego stronę.
-przepraszam.-Wymruczał mi do ucha i musnął moje usta.
-No nie wiem czy ci wybaczę.-Powiedziałam i miałam nadzieję, że mój głoś nie zadrży. No ale jak na złość stało się tak że omało co nie wybuchnęłam śmiechem.
-Zobaczymy później.-Pocałował mnie w skroń i od razu na jego twarz wkradł się wielki banan.
Szliśmy po szkolę za ręce a ludzie ze szkoły od razu oczy na nas i plotki lub mówili o nas. A dziewczyny ładniejsze ode mnie o wiele ładniejsze nie mogli oderwać oczu od nas. No i dobrze niech wiedzą, że on jest mój. Z Justinem szliśmy pod klasę gdzie miałam lekcje. Akurat zdążył mnie odprowadzić i zadzwonił dzwonek.
-No to do później.-Dodał całując mnie w czoło.
-Pa.-Uśmiechnęłam się i poszłam na lekcje.
*
W końcu to ostatnia lekcja już za pięć minut ma zadzwonić dzwonek na przerwę i weekend. Już nie mogę się doczekać.
-W domu macie za zadanie opisać swój ulubiony dzień.-Dodała panie od Polskiego.-A teraz możecie się spakować.-Powiedziała później.
Spakowałam się równo z dzwonkiem.
Poszłam jeszcze do szafki po kurtkę i zostawić książki, które nie będą mi potrzebne.
Otwierając szkolne drzwi wyszłam na zewnątrz. Ciepłe powietrze uderzyło w moją twarz.
Założyłam torbę na ramię i kierowałam się w stronę domu.
*
Po piętnastu minutach drogi dotarłam do celu zwanym moim domem.
Sięgnęłam po klucze do torby i wyciągnęłam klucze. Wsadziłam do zamka od drzwi i przekręciłam dwa razy i weszłam do środka. Rzuciłam torbę i wchodziłam po schodach na górę.
Gdy otworzyłam drzwi myślałam, że zawału dostanę.
Mój pokój wyglądał jak by tornado przeszło a na ścianie krwią było napisane moje imię. Wystraszyłam się i zbiegłam na dół cała zapłakana. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Justina.
Chłopak odebrał po dwóch sygnałach.
OCZAMI JUSTINA.
Zdążyłem wejść do domu gdy mój telefon zaczął dzwonić w mojej przedniej kieszeni.
Spojrzałem na wyświetlacz i uśmiechnąłem się sam do siebie.
Przesunąłem palcem po ekranie i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
-Już się stęskniłaś?-Zapytałem z uśmiechem na twarzy.
-J-Justin.-Powiedziała po chwili dziewczyna krztusząc się łzami.
-Selena co się stało?-Zapytałem troskliwie.
-P-Przyjedź do mnie proszę.-Powiedziała.
-Powiedz co się stało.-Wrzasnąłem do telefonu.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko rozłączyła się. Walnąłem pięścią w ścianę i bez żadnego zastanowienia wybiegłem z domu. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę domu Seleny.
Jechałem tak szybko że na pewno złamałem przepisy. Ale nie obchodzi mnie to teraz najważniejsza jest Selena.
Po piętnastu minutach byłem na miejscu.
Wybiegłem z auta nie zamykając go nawet. Biegłem w stronę drzwi wejściowych, nie pukając wszedłem nie , nie wszedłem co ja gadam ja wbiegłem do jej domu. Od razu skierowałem się w stronę salonu, a tam zobaczyłem drobną postać siedzącą na sofie z nogami podciągniętymi do piersi. Gdy się na mnie spojrzała moje serce złamało się na pół widząc ją w takim stanie podbiegłem do niej szybko i uklęknąłem.
-Selena co się stało?-Zapytałem ocierając łzy z jej policzków.
-To.-dziewczyna wstała i złapała mnie za rękę i prowadziła po schodach do góry..
-Selena gdzie ty mnie prowadzisz?-Znów zadałem pytanie na, które nie dostałem odpowiedzi.
Staliśmy pod jasno brązowymi drzwiami. Gdy naglę dziewczyna pchnęła je do przodu. A moim oczom ukazał się jej pokój, wyglądał jak by tornado przez niego przeszło.
-Dlatego płakałaś?-Zapytałem.
-To jeszcze nie wszystko.-Odpowiedziała mi i pociągnęła mnie za rękę. Staliśmy koło łóżka a moim oczom ukazał się duży napis z krwi. W moich żyłach płynęła wściekłość.
-Nie płacz.-Wziąłem dziewczynę w ramiona i przytuliłem mocno do swojej klatki piersiowej.
W tedy rozpłakała się na dobre.
-Shh. Już dobrze jestem tu.-Głaskałem ja po głowię żeby ją uspokoić. Zabiję gnojka, który to zrobił. obiecuję, że nie wyjdzie żywy.
-Selena chodź posprzątamy.-Odsunąłem ją gdy przestała płakać.
Dziewczyna nic n ie powiedziała tylko zabrała się za sprzątanie bałaganu.
*
OCZAMI SELENY.
Po godzinie skończyliśmy sprzątać. Najtrudniej było z krwią na ścianie ale jakoś daliśmy radę.
Doprowadziłam łóżko do ładu i usiadłam na nim.
-Może położysz się już spać?-Zapytał naglę Justin.
-Okej.-Odpowiedziałam mu i podeszłam do szafy wyciągnęłam pidżamy i poszłam przygotować się do snu.
Gdy wyszłam z łazienki położyłam się do łóżka i przykryłam się kołdrą.
-To ja już będę lecieć.-Powiedział szeptem Justin.
O nie, nie ja nie zostanę tu sama.
-Justin.-Zatrzymałam go akurat w drzwiach.
-Hmm.-Mruknął.
-Zostanie na noc? boje się.-Zapytałam go nieśmiało.
-Chcesz, żebym został?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Tak.
-Okej.
OCZAMI JUSTINA.
Zaskoczyło mnie pytanie Seleny.
No nic postanowiłem zostać.
Podszedłem do łóżka i rozebrałem się tak, że zostałem w samych bokserkach.
Dziewczyna zrobiła mi miejsce koło siebie. Położyłem się i od razu Przyciągnąłem ją do siebie.
Selena położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej a ja owinąłem jej drobne ciało ramieniem.
-Kocham cię.-powiedziała dziewczyna.
Zamurowało mnie nie wiedziałem co powiedzieć.
-Przepraszam.-Dodała po chwili.i obróciła się w drugą stronę.
Mruknęła jeszcze drobne 'dobranoc' i poszła spać. A ja niestety nie mogłem iść spać bo dziś mamy sprawę.
*
dochodziła dwunasta w nocy wstałem po cichu z łóżka i włożyłem swoje ubrania.
Spojrzałem jeszcze na dziewczynę i pocałowałem ją w czoło po czym wyszedłem.
Po trzydziestu minutach byłem pod swoim domem.
Wszedłem do środka a Chaz od razu zadawał pytania.
-Bieber gdzie byłeś?-Zapytał oschle.
-U Seleny.A zresztą co cię to?-Dogryzłem mu.
-Dobra nie przestańcie mamy sprawę do zrobienia.
-Okej.-Powiedzieliśmy razem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest rozdział 7 wiem beznadziejny ;(
#SWAG
-No sorki ja dostarczyłem ktoś musiał to ukraść.-Dodał po chwili.
-Więc już macie nowe zadanie.-powiedziałem mu
-Jakie?-Matko jak ja nie lubię gdy ktoś udaje głupka a tak na prawdę wie o co chodzi.
-Srakie. Macie znaleźć tego co ukradł towar. Rozumiesz?!-Zapytałem zaciskając szczękę.
-Tak.-Odpowiedział i wyszedł.
Postanowiłem pójść już spać bo jutro do tej zasranej szkoły. Poszedłem na górę do łazienki wziąłem szybki prysznic i położyłem się na łóżko. Zanim zasnąłem postanowiłem napisać do Seleny.
"Dobranoc księżniczko". Po napisaniu tych słów na moim sercu zrobiło się ciepło. Odłożyłem telefon na półkę i zasnąłem.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Rano obudził mnie budzik w telefonie, niechętnie się podniosłam i wzięłam telefon do ręki. Miałam jedną wiadomość. Odblokowałam telefon i zobaczyłam wiadomość .
od Justina :
'Dobranoc księżniczko.'
Po tej małej wiadomości uśmiech od razu wkradł się na moją twarz i dodało mi to chęci pójścia do szkoły (dosłownie). Może to zabrzmi głupio ale w ramionach Justina czuję się taka bezpieczna.
No nic podniosłam się z łóżka kładąc telefon na półkę i podeszłam do dużej szafy. Wybrałam ubrania na dziś i podreptałam do łazienki. Gdy weszłam odkręciłam ciepłom wodę i zaczęłam ściągać pidżamę. Gdy już nalała się woda weszłam do niej powoli i próbowałam się zrelaksować, no ale nie mogłam za długo bo niestety do szkoły muszę iść.
Po krótkiej ale relaksującej kąpieli postanowiłam wyjść. Po wyjściu osuszyłam porządnie ciało i włożyłam na siebie przyszykowanie ciuchy.
Ubrana postanowiłam się pomalować i ogarnąć włosy.
Wow nie wierzę, że w ciągu trzydziestu minut zdążyłam się wyrobić. No ale nic zeszłam na dół na śniadanie, które zrobiła mi mama. Gdy weszłam do kuchni rodziców nie było. Na stole stały tylko naleśniki i jakaś karteczka. Podeszłam do stołu i wzięłam ją do ręki.
' Hej kochanie, niestety nie będzie nas do jutra w domu mamy urwanie głowy. Wybacz nam to. Na szufladzie koło lodówki masz sto dolarów powinno ci starczyć do jutra. całują mama i tata.'
-Cholera.- mruknęłam pod nosem.
No nic trudno się mówi. Podeszłam do stoły i zaczęłam jeść. Po piętnastu minutach byłam najedzona i gotowa do wyjścia. Ubrałam czarne conversy i wyszłam zamykając dom.
Szłam tą samą ulicą co zawsze. Z nudów kopałam kamienie, które leżały mi na drodze. Aż w końcu po piętnastu minutach doszłam do budynku, który wyglądał jak psychiatryk, no ale nie ważne.
Weszłam do środka schowałam kurtkę do szafki, gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. No super wzięłam książki od matematyki i poszłam do klasy.
OCZAMI JUSTINA.
Wstałem wcześnie rano ponieważ jak na złość nie chciało mi się spać. No mówi się trudno. No to tak podniosłem się z łóżka przeczesując ręką swoje włosy, podchodząc do szafy po ubrania na dziś.
Zdecydowałem się na czarne buty supry, spodnie które zwisają w kroku też czarne i białą koszulkę na krótki rękaw z napisem 'Bad Boy'. Z przygotowanymi ubraniami poszedłem do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem gorącą wodę i dałem milionom kropelką spływać na moją skórę. Namydliłem swoje ciało moim ulubionym żelem pod prysznic. Po godzinnym odświeżeniu wyszedłem z pod prysznica i osuszyłem swoje ciało ręcznikiem. Ubrałem na siebie wybrane wcześniej ciuchy. Psiknąłem się jeszcze moimi perfumami i zszedłem na dół. W salonie już czekali na mnie chłopaki. Spoglądając na nich kątem oka, przeszedłem koło nich i otworzyłem lodówkę. Wyciągnąłem z niej sok pomarańczowy. Nalałem soku do szklanki i usiadłem na sofie.
-Mamy dzisiaj pewną sprawę do załatwienia.- powiedział Chaz.
-Jaką?-Zapytałem zaskoczony. Że też dziś. No ale cóż trudno.
-Musimy zdobyć towar na jutro.-Dodał Mat wyprzedzając w tym Chaza.
-Okej to o której działamy?-Znów zapytałem.
-Dziś o 24:00. Towar będzie czekał na nas w opuszczonej fabryce.- Dodał Mat. A na jego twarzy od razu zagościł szeroki uśmiech.
-Okej. Dobra to o 24:00 spotykamy się równo w tym salonie jasne.-Powiedział stanowczo Chaz.
-Jasne.- odpowiedzieli mu chórem.
-A i Bizzle.-Zatrzymał mnie Chaz.
-Co?-Zapytałem kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
-Do szkoły masz teraz iść.-Zagroził mi palcem przed oczami.
-Okej.-Podrapałem się po karku. Zapomniałem o niej całkiem. Szczerze szkoła dla mnie nie istnieje.
-Teraz.-Dodał szybko i podniósł mnie z kanapy, na której właśnie wygodnie siedziałem.
-Okej, Okej.-podniosłem ręce w geście obronnym i podniosłem się z kanapy.
-Plecak i do szkoły teraz.-Poganiał mnie. Nie lubię tego.
-Dobrze tato.- Czujecie ten sarkazm? Ahh szkoda gadać. Wziąłem plecak i opuściłem dom.
*
Droga samochodem zajęła mi jakieś piętnaście minut. I co do tego spóźniłem się na pierwszą lekcje.
Zajebiście powiedziałem w myślach.
OCZAMI SELENY.
Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, nigdzie nie mogłam znaleźć Justina może dziś nie przyszedł do szkoły? Siedziałam na ławce koło drzwi gdy nagle się otworzyły a w nich stała znana mi sylwetka. Był to Justin. Siedziałam na ławce o obserwowałam każdy jego ruch.
Chłopak szukał kogoś bo jego oczy błądziły po szkole. Gdy w końcu znalazł mnie wzrokiem, oblizał usta ruszając w moja stronę.
Wstałam z ławki, ponieważ gadałam z Sophie. Gdy nagle poczułam czyjeś ręce na mojej tali.
-Witaj księżniczko.- Wyszeptał mi do ucha znajomy głos.
-Matko wystraszyłeś mnie Justin.-Odpowiedziałam mu odwracając się w jego stronę.
-przepraszam.-Wymruczał mi do ucha i musnął moje usta.
-No nie wiem czy ci wybaczę.-Powiedziałam i miałam nadzieję, że mój głoś nie zadrży. No ale jak na złość stało się tak że omało co nie wybuchnęłam śmiechem.
-Zobaczymy później.-Pocałował mnie w skroń i od razu na jego twarz wkradł się wielki banan.
Szliśmy po szkolę za ręce a ludzie ze szkoły od razu oczy na nas i plotki lub mówili o nas. A dziewczyny ładniejsze ode mnie o wiele ładniejsze nie mogli oderwać oczu od nas. No i dobrze niech wiedzą, że on jest mój. Z Justinem szliśmy pod klasę gdzie miałam lekcje. Akurat zdążył mnie odprowadzić i zadzwonił dzwonek.
-No to do później.-Dodał całując mnie w czoło.
-Pa.-Uśmiechnęłam się i poszłam na lekcje.
*
W końcu to ostatnia lekcja już za pięć minut ma zadzwonić dzwonek na przerwę i weekend. Już nie mogę się doczekać.
-W domu macie za zadanie opisać swój ulubiony dzień.-Dodała panie od Polskiego.-A teraz możecie się spakować.-Powiedziała później.
Spakowałam się równo z dzwonkiem.
Poszłam jeszcze do szafki po kurtkę i zostawić książki, które nie będą mi potrzebne.
Otwierając szkolne drzwi wyszłam na zewnątrz. Ciepłe powietrze uderzyło w moją twarz.
Założyłam torbę na ramię i kierowałam się w stronę domu.
*
Po piętnastu minutach drogi dotarłam do celu zwanym moim domem.
Sięgnęłam po klucze do torby i wyciągnęłam klucze. Wsadziłam do zamka od drzwi i przekręciłam dwa razy i weszłam do środka. Rzuciłam torbę i wchodziłam po schodach na górę.
Gdy otworzyłam drzwi myślałam, że zawału dostanę.
Mój pokój wyglądał jak by tornado przeszło a na ścianie krwią było napisane moje imię. Wystraszyłam się i zbiegłam na dół cała zapłakana. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Justina.
Chłopak odebrał po dwóch sygnałach.
OCZAMI JUSTINA.
Zdążyłem wejść do domu gdy mój telefon zaczął dzwonić w mojej przedniej kieszeni.
Spojrzałem na wyświetlacz i uśmiechnąłem się sam do siebie.
Przesunąłem palcem po ekranie i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
-Już się stęskniłaś?-Zapytałem z uśmiechem na twarzy.
-J-Justin.-Powiedziała po chwili dziewczyna krztusząc się łzami.
-Selena co się stało?-Zapytałem troskliwie.
-P-Przyjedź do mnie proszę.-Powiedziała.
-Powiedz co się stało.-Wrzasnąłem do telefonu.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko rozłączyła się. Walnąłem pięścią w ścianę i bez żadnego zastanowienia wybiegłem z domu. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę domu Seleny.
Jechałem tak szybko że na pewno złamałem przepisy. Ale nie obchodzi mnie to teraz najważniejsza jest Selena.
Po piętnastu minutach byłem na miejscu.
Wybiegłem z auta nie zamykając go nawet. Biegłem w stronę drzwi wejściowych, nie pukając wszedłem nie , nie wszedłem co ja gadam ja wbiegłem do jej domu. Od razu skierowałem się w stronę salonu, a tam zobaczyłem drobną postać siedzącą na sofie z nogami podciągniętymi do piersi. Gdy się na mnie spojrzała moje serce złamało się na pół widząc ją w takim stanie podbiegłem do niej szybko i uklęknąłem.
-Selena co się stało?-Zapytałem ocierając łzy z jej policzków.
-To.-dziewczyna wstała i złapała mnie za rękę i prowadziła po schodach do góry..
-Selena gdzie ty mnie prowadzisz?-Znów zadałem pytanie na, które nie dostałem odpowiedzi.
Staliśmy pod jasno brązowymi drzwiami. Gdy naglę dziewczyna pchnęła je do przodu. A moim oczom ukazał się jej pokój, wyglądał jak by tornado przez niego przeszło.
-Dlatego płakałaś?-Zapytałem.
-To jeszcze nie wszystko.-Odpowiedziała mi i pociągnęła mnie za rękę. Staliśmy koło łóżka a moim oczom ukazał się duży napis z krwi. W moich żyłach płynęła wściekłość.
-Nie płacz.-Wziąłem dziewczynę w ramiona i przytuliłem mocno do swojej klatki piersiowej.
W tedy rozpłakała się na dobre.
-Shh. Już dobrze jestem tu.-Głaskałem ja po głowię żeby ją uspokoić. Zabiję gnojka, który to zrobił. obiecuję, że nie wyjdzie żywy.
-Selena chodź posprzątamy.-Odsunąłem ją gdy przestała płakać.
Dziewczyna nic n ie powiedziała tylko zabrała się za sprzątanie bałaganu.
*
OCZAMI SELENY.
Po godzinie skończyliśmy sprzątać. Najtrudniej było z krwią na ścianie ale jakoś daliśmy radę.
Doprowadziłam łóżko do ładu i usiadłam na nim.
-Może położysz się już spać?-Zapytał naglę Justin.
-Okej.-Odpowiedziałam mu i podeszłam do szafy wyciągnęłam pidżamy i poszłam przygotować się do snu.
Gdy wyszłam z łazienki położyłam się do łóżka i przykryłam się kołdrą.
-To ja już będę lecieć.-Powiedział szeptem Justin.
O nie, nie ja nie zostanę tu sama.
-Justin.-Zatrzymałam go akurat w drzwiach.
-Hmm.-Mruknął.
-Zostanie na noc? boje się.-Zapytałam go nieśmiało.
-Chcesz, żebym został?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Tak.
-Okej.
OCZAMI JUSTINA.
Zaskoczyło mnie pytanie Seleny.
No nic postanowiłem zostać.
Podszedłem do łóżka i rozebrałem się tak, że zostałem w samych bokserkach.
Dziewczyna zrobiła mi miejsce koło siebie. Położyłem się i od razu Przyciągnąłem ją do siebie.
Selena położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej a ja owinąłem jej drobne ciało ramieniem.
-Kocham cię.-powiedziała dziewczyna.
Zamurowało mnie nie wiedziałem co powiedzieć.
-Przepraszam.-Dodała po chwili.i obróciła się w drugą stronę.
Mruknęła jeszcze drobne 'dobranoc' i poszła spać. A ja niestety nie mogłem iść spać bo dziś mamy sprawę.
*
dochodziła dwunasta w nocy wstałem po cichu z łóżka i włożyłem swoje ubrania.
Spojrzałem jeszcze na dziewczynę i pocałowałem ją w czoło po czym wyszedłem.
Po trzydziestu minutach byłem pod swoim domem.
Wszedłem do środka a Chaz od razu zadawał pytania.
-Bieber gdzie byłeś?-Zapytał oschle.
-U Seleny.A zresztą co cię to?-Dogryzłem mu.
-Dobra nie przestańcie mamy sprawę do zrobienia.
-Okej.-Powiedzieliśmy razem.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest rozdział 7 wiem beznadziejny ;(
#SWAG

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz