sobota, 4 października 2014

Część 3

- Halo?-Zapytałem sucho.
-Bizzle dawaj do nas bo mamy robotę do zrobienia.-Oznajmił Chaz i kazał jak najszybciej być w naszym miejscu czyli w opuszczonej fabryce.
-Okej już  jadę.-Powiedziałem i rozłączyłem się nie czekając na odpowiedź.
************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Gdy do jechałem na miejsce Chaz czekał już na mnie cały w nerwach.
-Bizzle kurwa mamy problem.-oznajmił kręcąc się w tę i wewte.
-Jaki?-zapytałem a Chaz nagle się zatrzymał i walnął pięścią w mur.
-Ta dostawa, którą zamówiliśmy nie dotrze na czas i wo gule nie wiadomo czy będzie.-Mówił przez zaciśnięte zęby.
-Kurwa jak to jeden jedyny raz kazałem wam coś załatwić a wy mi tu kurwa z takim czymś?! Huh.-Tak się wkurwiłem że swoją pięścią rozwaliłem okno. Krew tryskała niesamowicie. Wsiadłem do samochodu i pojechałem w kierunku domu Seleny chociaż sam nie wiem czemu. Coś mnie do niej ciągnie ona jest inna niż wszystkie dziewczyny ona siebie szanuje i nie robi z siebie dziwki. Ale ma charakter i to mi się podoba bo umie postawić na swoim. Ma takie piękne brązowe włosy duże malinowe usta. Nie stop Bieber rozmarzyłeś się. Ty się nie zakochujesz pamiętaj to tylko zakład masz ją w sobie rozkochać i przelecieć nic trudnego dla ciebie. Robiłeś już to ze sto razy lub więcej.
Po piętnastu minutach byłem na miejscu. Wysiadłem z samochodu i udałem się w stronę domu dziewczyny. Wszedłem cicho po schodach prowadzących do jej pokoju. Zapukałem lecz ona ani drgnęła. Więc postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i otworzyć je to tak jak ja to zawsze robię. Po pięciu minutach wszedłem do niej i oczywiście musiałem coś zwalić.
-Kurwa.-mruknąłem pod nosem.
Nagle dziewczyna zaczęła się budzić
OCZAMI SELENY.
Zerwałam się z łóżka , ponieważ usłyszałam jak coś w moim pokoju stawia ciche małe kroki. Serce zaczęło walić mi jak opentane a ze mnie lał się pot.  Nie podnosiłam się z łóżka udawałam , że śpie nagle coś upadło z komody na podłogę. Nie myśląc o tym co się dzieje podbiegłam koło drzwi i włączyłam światło. Zapaliłam światło i oczy omało co nie wyskoczyły z orbit. Co on ty robi? Jak on tu wszedł? Ciągle zadawałam sobie to same pytanie, ale nie znałam na nie odpowiedzi.
-J-Justin co ty tutaj robisz?-mruknęłam na co chłopak się tylko zaśmiał
-Emm.. Hej wiem, że jest trochę późno ale czy możesz mi pomóc?-Zapytał chłopak. Nie wierze czy Justin Bieber poprosił mnie o pomoc?
-Czekaj, czekaj czy Justin Bieber właśnie poprosił mnie o pomoc?-zapytałam lekko zdziwiona. Nie, nie lekko  zdziwiona tylko mocno.
OCZAMI JUSTINA.
Tak kobieto właśnie proszę cię o pomoc pomyślałem sobie.
-Tak pomożesz czy nie?-Zapytałem trzymając moją rozwaloną rękę za plecami.
-Okej a o co chodzi?-Dodała po czym usiadła na łóżku.
-O to.- wyciągnąłem i pokazałem jej rękę. Na jej widok dziewczyna omało nie zemdlała.
-Matko co ci się stało?-Zapytała?
-Nic.-Mruknąłem.
-Na serio Justin to nie są żarty.-Dodała po czym skrzyżowała ręce na piersi.
-Kurwa no przecież mówię , że nic mi nie jest.-Warknąłem oschle.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko odwróciła się na pięcie i zeszła z mojego punktu widzenia.
-Idziesz czy nie?-Usłyszałem po chwili delikatny głos dziewczyny.
Bez żadnej odpowiedzi poszedłem w stronę dziewczyny.
-Siadaj.-Rozkazała.
Tak jak chciała tak też zrobiłem usiadłem a dziewczyna odwróciła się i szukała czegoś w szafce.
Bez namysłu ściągnąłem koszulkę i rzuciłem ją gdzieś na bok.
OCZAMI SELENY.
Gdy się odwróciłam zobaczyłam Justina bez koszulki. Gapiłam się z otwartymi ustami na pewno musiałam wyglądać jak debilka. Matko jaki on umięśniony. Czy to na pewno nie jest Bóg seksu? Zza myśleń wyrwał mnie nagle Justin.
-Zrób zdjęcie zostanie na dłużej.-Powiedział z cwanym uśmiechem.
Po tych słowach od razu się ocknęłam.
Wzięłam to co potrzebne z apteczki i zabrałam się za ranę. Pierw obmyłam ją wodą po czym
Polałam ją wodą utlenioną a następnie  chłopak syknął z bólu. Później  zabandażowałam ranę bandażem.
Chciałam już wyjść, ale chłopak złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Dziękuje.-Szepnął mi do ucha.
-Nie ma za co.- Odpowiedziałam mu.
Staliśmy tak cały czas nasze twarze dzieliły milimetry. Dopiero teraz mogłam się dokładnie przyjrzeć jego pięknym koloru oczów i jego zarysom twarzy były po prostu doskonałe. A i nie zapominajcie, że on ciągle był bez koszulki. 
OCZAMI JUSTINA.
Gdy Sel chciała wyjść chwyciłem ją za rękę i przyciągnąłem ją do siebie. Dopiero teraz, zauważyłem jej piękne oczy, duże malonowe usta. Nasze twarze dzieliło tylko kilka milimetrów. Chciałem ją pocałować tu i teraz. Ale nie mogłem przez ten pieprzony zakład.
Nie wiem dla czego ale zależy mi na tej dziewczynie.
OCZAMI SELENY.
Chciałam go pocałować tu i teraz, ale nie mogłam, wiem że zabrzmi to głupio ale w jego ramionach czuję się bezpiecznie. Staliśmy w przyjemnej ciszy i patrzeliśmy sobie w oczy, ale po chwili Justin ją po prostu przerwał.
-Ja już powinienem iść.-Dodał ciągle patrząc mi w oczy.
-Tak chyba powinieneś.-Odpowiedziałam mu i odsunęłam się od niego wychodząc z łazienki.
Chłopak ubrał koszulkę i wyszedł zaraz za mną. Ja usiadłam na łóżku a Juss stanął przy balkon ie.
-Do jutra Shawty.-Powiedział
-Do jutra.-Dodałam i poczekałam aż chłopak wyjdzie.
Rzuciłam się na łóżko i spojrzałam na zegarek.No ładnie trzecia w nocy no to się nie wyśpię. Przykryłam się szczelnie kołdrą i nawet nie wiem kiedy Morfeusz zabrał mnie w 'długi' sen
OCZAMI JUSTINA.
Gdy wyszedłem od Seleny udałem się od razu do łóżka. Myślałem jeszcze chwile i po stanowiłem ten zakład rzucić. Chyba. Tak długo myślałem nad tym ,że nawet nie wiem kiedy usnąłem
******************************************************************************************************************************************************************
No i jest rozdział 3.Podoba się?
         
                                                            CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz