Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, wysiadłam z auta żegnając się z Justinem kilkoma namiętnymi pocałunkami.
Z jego auta wyskoczyłam jak poparzona.
Po cichu podeszłam do drzwi domu i ostrożnie przekręciłam klamkę.
Gdy weszłam do domu zamykając za sobą drzwi na korytarzu już czekali na mnie rodzica z rękami założonymi na piersiach.
-Seleno Marię Gomez masz poważne kłopoty.-rzekła mama.
No to już po mnie.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
No to już po mnie, powiedziałam sobie w myślach patrząc się na swoje buty nie chcąc nawiązywać kontaktu wzrokowego z rodzicami.
-Selena, popatrz się na mnie.-Tupnęła nogą mama czekając na moją odpowiedź.
Podniosłam wzrok do góry i spojrzałam na niebieskie oczy mojej mamy, które przepełnione były troską, ale złością i zmartwieniem też.
-Mamo..-Wypuściłam głośno powietrze, nie wiedząc co odpowiedzieć mamię. Nie lubię kłamać im prosto w twarz, no ale w tej sytuacji muszę.
-No słucham, jakie masz teraz wytłumaczenie?!-Wrzasnęła.
-Nie przesadzaj to moje pierwsze.-Mruknęłam z nadzieją, że tego nie usłyszy ale znów klapa niestety usłyszała. Moja mama słyszy to co nie trzeba, ale jak jej coś mówię ważnego dla mnie to oczywiście udaje, że jest głucha bo tak najlepiej.
-I ostatnie. Masz szlaban do odwołania.-Pociągając swoją marynarkę w dół swojej chudej tali wskazała jednym palcem na mój pokój.
-Co?! Za co?! Nawet nie dałaś mi dojść do słowa.-Uniosłam swój ton głosu. TO jest chore nie dała mi dojść do słowa ani 'Wytłumaczyć' co się stało. U niej to już od razu szlaban i koniec rozmowy. Jak ja tego nie na widzę.
-Tu nie ma czego tłumaczyć. Masz szlaban i tyle.-Dodała chcąc wrócić do kuchni ale zatrzymała się i otworzyła usta.-A i jeszcze jedno jutro widzę cię w szkolę, i ja lub tata będziemy po ciebie przyjeżdżać.- Machała mi swoim palcem przed twarzą..-Czy wyraziłam się jasno?
Nie odpowiedziałam nic, odwróciłam się na pięcie i zaczęłam wchodzić po każdym schodku po kolei. A z moich oczu zaczęły sączyć się słone łzy. Ona nie dała mi nic powiedzieć, nie dała mi dojść do słowa ani wytłumaczyć pd razu szlaban. Nie chcę być dłużej dziewczynką z dobrymi ocenami. Chcę być szczęśliwa z Justinem, ja kocham go a on mnie.
Zdesperowana weszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami, przekręcając je na klucz. Nie chciałam z nią dziś gadać ani jutro ani nigdy.
Rzuciłam się na swoje łóżko wyciągając telefon z przedniej strony moich jeansów.
Wybrałam numer Justina i nacisnęłam zieloną słuchawkę przykładając telefon do uch. Nie musiałam czekać długo bo już po pierwszym sygnale odebrał.
-Halo, Justin.-Wyszeptałam ocierając mokre policzki od płaczu.
-Kochanie, co się stało?, płaczesz?-W jego głosie było można wyczuć troskę.
-Nie, nic się nie stało.-Uspakajałam go. Nie chciałam go martwić.
-Sel przecież słyszę.-Powiedział zirytowany.
-Dostałam szlaban, nie wiem na jak długo. Moja mama się dowiedziała od kogoś, że nie byłam w szkolę i od jutra będą mnie wozić i odbierać ze szkoły. I dzwonię, też dlatego żebyś po mnie nie przyjeżdżał ani odwozi.-Westchnęłam.
-Ale? Od kogo?-Wyczułam w jego głosie pod dwnerwowanie.
-Justin... Nie denerwój się, to tylko szlaban na tydzień lub kilka dni. Okej?
Po chwili ciszy po drugiej stronie słuchawki, było słychać głośne westchnięcie.
-Justin, to tylko kilka dni. Okej?-Zapytałam ponownie.
-Okej.-Wiedziałam, że nie przychodzi mu to z łatwością. Owszem nie tylko jemu, mi też będzie ciężko wytrzymać bez niego te kilka dni.
Po krótkiej ciszy między nami postanowiłam zakończyć rozmowę.
-Dobranoc Justin.-Moje zmęczenie dawało o sobie znaki.
-Dobranoc księżniczko.-nie był chyba zadowolony z tego co mu powiedziałam.
Już chciałam się rozłączyć gdy jego zachrypnięty głos rozbrzmiał w słuchawce.
-A i Selena.-Przerwał po chwili.
-tak?-Zapytałam zdezorientowana.
-Kocham cię. Pamiętaj i jak by coś się stało w nocy obojętnie o której, masz do mnie zadzwonić. Pamiętaj, że zawsze się zjawie. Nawet jak będzie ci się śnić coś strasznego, pamiętaj dzwoń. Kocham cię.-Na te słowa łzy zakręciły mi się w oku.
Ale nie łzy smutku, ale łzy szczęścia. Cieszę się, że mam przy sobie taką osobę, na której mi zależy. Kocham go i nie zamierzam się z powodu jakiegoś szlabanu z nim nie spotykać.
-Też cię kocham Justin i to mocno. Pamiętaj, że jak coś będzie się działo masz mnie Okej?-Opadłam ze zmęczenia na łóżko.
-Okej. Pa kochanie kocham Cię mocno.-Matko ten jego głos. Ahh już tęsknie za jego wargami, które idealnie pasują do moich.
-Pa też cię kocham.-Po tych słowach rozłączyłam się i położyłam telefon obok siebie.
Jeszcze chwilę poleżałam, aż w końcu postanowiłam wziąść kąpiel.
Podeszłam do dużej szafy w moim pokoju i wyciągnęłam swoje ulubione Pidżamy.
Gotowa na kąpiel udałam się w stronę łazienki. Po wejściu do niej zamknęłam za sobą drzwi na klucz i odkręciłam gorącą wodę. Gdy woda była gotowa zaczęłam ściągać swoje ubrania wrzucając je do kosza na brudy.
Wypuściłam głośno powietrze i już po chwili zanużyłam się w gorącej wodzie.
Umyłam dokładnie swoje ciało i włosy. Następnie spłukałam swoje ciało i włosy. Tak wiem, że się powtarzam. Powiedziałam sobie w myślach. Gotowa wyszłam z wanny owijając w okuł swojej talii biały puchowy ręcznik.
Podeszłam do dużego lustra w mojej toalecie i z szafki wyciągnęłam waciki i płyn do demakijażu.
Po zmazaniu całej "tapety" wytarłam całe ciało dokładnie puchowym ręcznikiem. Po wytarciu założyłam Pidżamy i wzięłam się za rozczesywanie swoich długich włosów, które opadały mi na twarz.
Gotowa wyszłam z toalety i podreptałam prosto do łóżka od razu zasypiając.
OCZAMI JUSTINA.
Siedziałem na sofie z chłopakami obmyślając plan jak dorwać tego bydlaka, który nachodzi moją dziewczynę. Nie powiem, że nie ale siedzieliśmy z tym do późna.
Myśląc nad tym wszystkim i zbierając do kupy.
-Wiem, kto to może być.-Warknąłem oschle. Chłopaków mina w tedy była bezcenna.
-Ale jak to wiesz?-Podrapał się po karku Chaz.
-Wszystko łączu się w jedną całość. Mówię o naszym odwiecznym wrogu, który chce mnie sprzątnąć z tej kuli ziemskiej. Ale uwierzcie mi nie tylko on jeden.-Wiem kto to jest.. Zabije go.- Gwałtownie podniosłem się z kanapy a wszystkich wzrok przeniusł się na mnie.
-Więc kto to jest?-Zdziwił się Mat.
-James.-Warknąłem.-James Williams.-Powtórzyłem jego imię i nazwisko splówając na podłogę.
-Ale skąd wiesz, że to akurad on?-Wstał po chwili Chaz chodząc w tą i we tę.
-Chaz po prostu wiem wszystko się zgadza. Wytłumaczyłem mu.
-Dobra to jaki masz plan Bizzle?-Zapytał Twist.
Twist dawno go nie było prawda? Był na ważnej delegacji, która musiała się tal szybko skończyć. No nic.
-Wysadzimy ich magazyn, niech wiedzą, że z nami się nie zadziera.---Uśmiechnąłem się dumny ze swojego planu.
-Dobra Bizzle dokończymy to jutro a teraz idź spać bo jutro masz szkołe.
-Rozkazał Chaz.
Po, krótkim namyśle posłuchałem go. Chyba pierwszy raz w życiu.
Wyszedłem z salonu i udałem się w stronę swojej sypialni. Była trzecia w nocy. Postanowiłem, że wykapie się jutro jestem zbyt zmęczony. Ściągnęłem tylko spodnie i koszulkę zostając w samych bokserkach. Wszedłem pod kołdrę i chciałem zasnąć. Ale czegoś mi tu brakuje. Pomyślałem, już wiem czego nie ma przy mnie Seleny.
No nic jutro się z nią zobacze. Nie, nie jutro jeszcze dziś.
Jeszcze chwile moją głowę otaczały myśli a już po chwili usnąłem.
************************************************************************
No to już jest 12 rozdział wiem, że wstawiam go w innym terminie, ale byłam u dentysty i dziąsło mnie bolało. Ale rozdział 13 postaram się dodać w wyznaczonym terminie.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
Z jego auta wyskoczyłam jak poparzona.
Po cichu podeszłam do drzwi domu i ostrożnie przekręciłam klamkę.
Gdy weszłam do domu zamykając za sobą drzwi na korytarzu już czekali na mnie rodzica z rękami założonymi na piersiach.
-Seleno Marię Gomez masz poważne kłopoty.-rzekła mama.
No to już po mnie.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
No to już po mnie, powiedziałam sobie w myślach patrząc się na swoje buty nie chcąc nawiązywać kontaktu wzrokowego z rodzicami.
-Selena, popatrz się na mnie.-Tupnęła nogą mama czekając na moją odpowiedź.
Podniosłam wzrok do góry i spojrzałam na niebieskie oczy mojej mamy, które przepełnione były troską, ale złością i zmartwieniem też.
-Mamo..-Wypuściłam głośno powietrze, nie wiedząc co odpowiedzieć mamię. Nie lubię kłamać im prosto w twarz, no ale w tej sytuacji muszę.
-No słucham, jakie masz teraz wytłumaczenie?!-Wrzasnęła.
-Nie przesadzaj to moje pierwsze.-Mruknęłam z nadzieją, że tego nie usłyszy ale znów klapa niestety usłyszała. Moja mama słyszy to co nie trzeba, ale jak jej coś mówię ważnego dla mnie to oczywiście udaje, że jest głucha bo tak najlepiej.
-I ostatnie. Masz szlaban do odwołania.-Pociągając swoją marynarkę w dół swojej chudej tali wskazała jednym palcem na mój pokój.
-Co?! Za co?! Nawet nie dałaś mi dojść do słowa.-Uniosłam swój ton głosu. TO jest chore nie dała mi dojść do słowa ani 'Wytłumaczyć' co się stało. U niej to już od razu szlaban i koniec rozmowy. Jak ja tego nie na widzę.
-Tu nie ma czego tłumaczyć. Masz szlaban i tyle.-Dodała chcąc wrócić do kuchni ale zatrzymała się i otworzyła usta.-A i jeszcze jedno jutro widzę cię w szkolę, i ja lub tata będziemy po ciebie przyjeżdżać.- Machała mi swoim palcem przed twarzą..-Czy wyraziłam się jasno?
Nie odpowiedziałam nic, odwróciłam się na pięcie i zaczęłam wchodzić po każdym schodku po kolei. A z moich oczu zaczęły sączyć się słone łzy. Ona nie dała mi nic powiedzieć, nie dała mi dojść do słowa ani wytłumaczyć pd razu szlaban. Nie chcę być dłużej dziewczynką z dobrymi ocenami. Chcę być szczęśliwa z Justinem, ja kocham go a on mnie.
Zdesperowana weszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami, przekręcając je na klucz. Nie chciałam z nią dziś gadać ani jutro ani nigdy.
Rzuciłam się na swoje łóżko wyciągając telefon z przedniej strony moich jeansów.
Wybrałam numer Justina i nacisnęłam zieloną słuchawkę przykładając telefon do uch. Nie musiałam czekać długo bo już po pierwszym sygnale odebrał.
-Halo, Justin.-Wyszeptałam ocierając mokre policzki od płaczu.
-Kochanie, co się stało?, płaczesz?-W jego głosie było można wyczuć troskę.
-Nie, nic się nie stało.-Uspakajałam go. Nie chciałam go martwić.
-Sel przecież słyszę.-Powiedział zirytowany.
-Dostałam szlaban, nie wiem na jak długo. Moja mama się dowiedziała od kogoś, że nie byłam w szkolę i od jutra będą mnie wozić i odbierać ze szkoły. I dzwonię, też dlatego żebyś po mnie nie przyjeżdżał ani odwozi.-Westchnęłam.
-Ale? Od kogo?-Wyczułam w jego głosie pod dwnerwowanie.
-Justin... Nie denerwój się, to tylko szlaban na tydzień lub kilka dni. Okej?
Po chwili ciszy po drugiej stronie słuchawki, było słychać głośne westchnięcie.
-Justin, to tylko kilka dni. Okej?-Zapytałam ponownie.
-Okej.-Wiedziałam, że nie przychodzi mu to z łatwością. Owszem nie tylko jemu, mi też będzie ciężko wytrzymać bez niego te kilka dni.
Po krótkiej ciszy między nami postanowiłam zakończyć rozmowę.
-Dobranoc Justin.-Moje zmęczenie dawało o sobie znaki.
-Dobranoc księżniczko.-nie był chyba zadowolony z tego co mu powiedziałam.
Już chciałam się rozłączyć gdy jego zachrypnięty głos rozbrzmiał w słuchawce.
-A i Selena.-Przerwał po chwili.
-tak?-Zapytałam zdezorientowana.
-Kocham cię. Pamiętaj i jak by coś się stało w nocy obojętnie o której, masz do mnie zadzwonić. Pamiętaj, że zawsze się zjawie. Nawet jak będzie ci się śnić coś strasznego, pamiętaj dzwoń. Kocham cię.-Na te słowa łzy zakręciły mi się w oku.
Ale nie łzy smutku, ale łzy szczęścia. Cieszę się, że mam przy sobie taką osobę, na której mi zależy. Kocham go i nie zamierzam się z powodu jakiegoś szlabanu z nim nie spotykać.
-Też cię kocham Justin i to mocno. Pamiętaj, że jak coś będzie się działo masz mnie Okej?-Opadłam ze zmęczenia na łóżko.
-Okej. Pa kochanie kocham Cię mocno.-Matko ten jego głos. Ahh już tęsknie za jego wargami, które idealnie pasują do moich.
-Pa też cię kocham.-Po tych słowach rozłączyłam się i położyłam telefon obok siebie.
Jeszcze chwilę poleżałam, aż w końcu postanowiłam wziąść kąpiel.
Podeszłam do dużej szafy w moim pokoju i wyciągnęłam swoje ulubione Pidżamy.
Gotowa na kąpiel udałam się w stronę łazienki. Po wejściu do niej zamknęłam za sobą drzwi na klucz i odkręciłam gorącą wodę. Gdy woda była gotowa zaczęłam ściągać swoje ubrania wrzucając je do kosza na brudy.
Wypuściłam głośno powietrze i już po chwili zanużyłam się w gorącej wodzie.
Umyłam dokładnie swoje ciało i włosy. Następnie spłukałam swoje ciało i włosy. Tak wiem, że się powtarzam. Powiedziałam sobie w myślach. Gotowa wyszłam z wanny owijając w okuł swojej talii biały puchowy ręcznik.
Podeszłam do dużego lustra w mojej toalecie i z szafki wyciągnęłam waciki i płyn do demakijażu.
Po zmazaniu całej "tapety" wytarłam całe ciało dokładnie puchowym ręcznikiem. Po wytarciu założyłam Pidżamy i wzięłam się za rozczesywanie swoich długich włosów, które opadały mi na twarz.
Gotowa wyszłam z toalety i podreptałam prosto do łóżka od razu zasypiając.
OCZAMI JUSTINA.
Siedziałem na sofie z chłopakami obmyślając plan jak dorwać tego bydlaka, który nachodzi moją dziewczynę. Nie powiem, że nie ale siedzieliśmy z tym do późna.
Myśląc nad tym wszystkim i zbierając do kupy.
-Wiem, kto to może być.-Warknąłem oschle. Chłopaków mina w tedy była bezcenna.
-Ale jak to wiesz?-Podrapał się po karku Chaz.
-Wszystko łączu się w jedną całość. Mówię o naszym odwiecznym wrogu, który chce mnie sprzątnąć z tej kuli ziemskiej. Ale uwierzcie mi nie tylko on jeden.-Wiem kto to jest.. Zabije go.- Gwałtownie podniosłem się z kanapy a wszystkich wzrok przeniusł się na mnie.
-Więc kto to jest?-Zdziwił się Mat.
-James.-Warknąłem.-James Williams.-Powtórzyłem jego imię i nazwisko splówając na podłogę.
-Ale skąd wiesz, że to akurad on?-Wstał po chwili Chaz chodząc w tą i we tę.
-Chaz po prostu wiem wszystko się zgadza. Wytłumaczyłem mu.
-Dobra to jaki masz plan Bizzle?-Zapytał Twist.
Twist dawno go nie było prawda? Był na ważnej delegacji, która musiała się tal szybko skończyć. No nic.
-Wysadzimy ich magazyn, niech wiedzą, że z nami się nie zadziera.---Uśmiechnąłem się dumny ze swojego planu.
-Dobra Bizzle dokończymy to jutro a teraz idź spać bo jutro masz szkołe.
-Rozkazał Chaz.
Po, krótkim namyśle posłuchałem go. Chyba pierwszy raz w życiu.
Wyszedłem z salonu i udałem się w stronę swojej sypialni. Była trzecia w nocy. Postanowiłem, że wykapie się jutro jestem zbyt zmęczony. Ściągnęłem tylko spodnie i koszulkę zostając w samych bokserkach. Wszedłem pod kołdrę i chciałem zasnąć. Ale czegoś mi tu brakuje. Pomyślałem, już wiem czego nie ma przy mnie Seleny.
No nic jutro się z nią zobacze. Nie, nie jutro jeszcze dziś.
Jeszcze chwile moją głowę otaczały myśli a już po chwili usnąłem.
************************************************************************
No to już jest 12 rozdział wiem, że wstawiam go w innym terminie, ale byłam u dentysty i dziąsło mnie bolało. Ale rozdział 13 postaram się dodać w wyznaczonym terminie.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
czemu nie wstawisz kolejnych części?
OdpowiedzUsuń