środa, 5 listopada 2014

Część 13

Po, krótkim namyśle posłuę chałem go. Chyba pierwszy raz w życiu.
Wyszedłem z salonu i udałem się w stronę swojej sypialni. Była trzecia w nocy. Postanowiłem, że wykapie się jutro jestem zbyt zmęczony. Ściągnęłem tylko spodnie i koszulkę zostając w samych bokserkach. Wszedłem pod kołdrę i chciałem zasnąć. Ale czegoś mi tu brakuje. Pomyślałem, już wiem czego nie ma przy mnie Seleny.
No nic jutro się z nią zobacze. Nie, nie jutro jeszcze dziś.
Jeszcze chwile moją głowę otaczały myśli a już po chwili usnąłem.
************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Budząc się otarłam zaspane oczy leniwie schodząc z wygodnego łóżka. Zaskoczyło mnie bo dziś obudziłam się godzinę przed budzikiem. No nic podeszłam do wielkiej szafy wyciągnęłam zestaw na dziś i podreptałam do łazienki wykonać poranne czynności. Po pół godzinie wyszłam z toalety i weszłam do pokoju spakować plecak bo wczoraj mi się nie chciało. Nadal byłam zła na rodziców a zwłaszcza na mamę, która nie dała mi dojść do słowa. Gdy skończyłam się pakować, przypomniałam sobie, że moje, piekło przez rodziców dopiero się zaczyna. Jak oni mają mnie przywozić i odwozić do szkoły to ja wole siedzieć w domu i udawać chorą. No ale to jest też moje jedyne wyjście do widzenia się z Justinem. Minął dokładnie jeden dzień a ja już za nim tęsknie. Wiem co k mnie myślicie, że głupia no ale ja po raz pierwszy tak mocno kogoś pokochałam.
Pamiętam jak ustawił u mnie na telefonie siebie na tapetę a później zrobił mi zdjęcie.
Przypominając sobie to wspomnienie zaśmiałam się cicho pod nosem sama do siebie.
Podeszłam do szafki nocnej, na której leżał sobie spokojnie mój telefon i wzięłam go w rękę aby sprawdzić, która jest godzina. Okazało się że mam 5 minut aby zejść na dół i zjeść śniadanie. No ale ja nie będę jadła śniadania z moimi rodzicami, wolała bym uniknąć spotkania z nimi razem przy stole jak gdyby nigdy nic. Chciałam po prostu dotrzeć jak najszybciej do szkoły i spotkać się ze swoim chłopakiem.
No nic założyłam plecak na jedno ramię i zeszłam na dół. Po cichu stawiałam krok za krokiem bo nie chciałam spotkać rodziców na drodze.
-Selena kochanie chodź na śniadanie.-przygryzłam wargę i przymknęłam oczy na głos mojej mamy dochodzący z kuchni.
Nie odpowiedziałam jej nic bo nadal byłam na nią wściekła, po prostu poszłam do kuchni i z kredensu wzięłam śniadanie do szkoły i bez słowa opuściłam pokój wychodząc z domu.
Nie chciało mi się czekać na mamę więc ruszyłam na pieszo w stronę szkoły, nie zwracając uwagi na konsekwencje jakie za to mogę ponieść.
Szłam z jakieś pięć minut gdy mój telefon zaczął wydawać dźwięki muzyki. To był znak, że mama dzwoni. Na początku nie chciałam odbierać ale miała bym większe problemy niż mam teraz więc wolę nie ryzykować.
Kciukiem przesunęłam po ekranie  wcelowując na zieloną słuchawkę przykładając urządzenie do ucha.
-Selena miałam ciebie odwieść do szkoły gdzie ty do jasnej cholery jesteś?!-Przewróciłam teatralnie oczami i szłam dalej nie zatrzymując się ani na chwilę.
-Nie chciałam z tobą jechać zrozum.-Warknęłam oschle i rozłączyłam się. Wiem zachowałam się teraz jak zimna suka no ale ja nie chce jeździć do szkoły z rodzicami. Jak to będzie wyglądać?
No nic szczęśliwa ruszyłam dalej.
*
Po piętnastu minutach byłam na miejscu. Nie oglądając się za siebie weszłam do budynku, od razu udając się do swojej szafki. W celu schowania kurtki.
Gdy w końcu wdrapałam się na górę po schodach i doszłam do szafki.
Właśnie wieszałam kurtkę gdy czyjeś ręce wylądowały na mojej tali. Szybko zerwałam się zapominając o tym, że mam głowę w szafce. Odskoczyłam tak szybko i mocno, że przyjebałam głową w szafkę. Myślałam, że się tam zesram z bólu.
- Ała kurwa.-Syknęłam strzepując tego kogoś ręce z siebie.
-Who spokojnie.-Usłyszałam oschłą odpowiedź za sobą.
Matko jaka ja byłam głupia, że nie pomyślałam od razu, że to Justin.
-O matko Przepraszam.-Zaczęłam przepraszać Justina za moje zachowanie.
-Nic, się nie stało. To ja powinienem przeprosić.-Podszedł do mnie i znów objął moją delikatną talię.
*
Szłam z Justinem za rękę, przez cały korytarz aż do mojej klasy. Ciągle dotykałam miejsca, na którym znajdował się mały guz.
-Kochanie.-Mruknął mi Justin we włosy jak już staliśmy pod klasą.
-Hmm.-Czekając na odpowiedź od Justina, zaczęłam bawić się jego końcówkami włosów.
-Bo dziś jest impreza....NO i ten chcesz iść?-Zaczął się jąkać. Czy mówiłam już jak słodki on jest?
-Hmm.... Czy mi się wydaję czy właśnie Justin Bieber zaczął się jąkać.-Zaczęłam się z nim drażnić.
-Pff Justin Bieber się nie jąka.-Powiedział schylając lekko głowę aby spojrzeć mi w oczy.
Nasze oczy na chwilę się spotkały. Zatopiłam się w jego oczach nie zwracając na nic uwagi jak byśmy my tylko tu byli, a reszta mnie już nie obchodzi. Bo mam blisko siebie osobę, którą kocham.
-No mogę iść, ale nie zapominaj że mam szlaban i nie wiem jak ja to zrobię ale postaram się wyjść.-Powiedziałam tak szybko i na jednym tchu, że nie wiem czy Justin coś z tego zrozumiał.
- Czyli przez ten twój bełkot znaczy, że się zgadzasz.-Zaśmiał się pokazując szereg swoich białych zębów.
-Tak.-Zawtórowałam mu.
Gdy mieliśmy się już pocałować zadzwonił dzwonek na lekcje. Pocałowałam szybko chłopaka w usta i pobiegłam pod klasę.
*
Po lekcjach poszłam prosto do domu. Gdy weszłam do środka minęłam się z rodzicami w korytarzu. Założę się, że chcieli ze mną porozmawiać ale ja nie mam nic im do powiedzenia.
Szybko weszłam po schodach na górę rzucając torebkę gdzieś w kąt. Podbiegłam do szafy wybierając ubrania, które mam na dziś założyć. Po piętnastu minutach gapienia się w stertę ubrań zdecydowałam się na, podziurawione krótkie jeansowe spodenki, i krótki biały top z napisem " BAD GIRL".
Po wybraniu ubrań poszłam do toalety i wzięłam kąpiel. Nie zajęło mi to dużo czasu. Po wyjściu z pod prysznica podeszłam do lustra w łazience po drodze biorąc kosmetyczkę.
Nałożyłam małą ilość podkładu i pudru, następnie malując kreski na oczach, i rzęsy. Gotowa wyszłam z toalety i spojrzałam na zegarek w telefonie. Właśnie dochodziła dziesiąta wieczorem. Dziś coś długo mi to zajęło. No nic wzruszyłam ramionami, ruszając w stronę drzwi upewniając się, że rodzice śpią. Wychyliłam po cichu głowę i okazało się, że miałam rację i rodzice poszli spać. Zamknęłam drzwi na klucz. Po drodze chwyciłam torebkę do której schowałam telefon gumy orbit ( bez skojarzeń), portfel. I wyszłam przez drzwi balkonowe.
*
Na justina nie musiałam długo czekać, bo już po pół godzinie byliśmy na miejscy. Gdy weszliśmy do środka myślałam że nie wierze w to co widzę. Wszędzie rozlewał się alkohol, i nie tylko jacyś ludzie jarali coś a jeszcze inni robili "to" publicznie. Potrząsnęłam głową i ruszyłam w głąb domu za Justinem ciągle trzymając go za rękę.
Usiedliśmy całą paczką bo jeszcze dotarli do nas Mat, Chaz i Twist.
Justin poszedł coś zamówić a ja z chłopakami siedziałam i się śmiałam moim to, że byłam już lekko wstawiona.
-Matko Chaz powiedz jej coś ona się śmieje z niczego.-Trzymając się za Mat już nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
-Niedźwiedź?, czy wy też widzicie, niedźwiedzia?-Zapytałam wskazując palcem na parkiet.
-Niedźwiedzia?-Zaśmiał się się Mat.
-A nie to panda.-Wymamrotałam wzruszając ramionami, biorąc kolejnego łyka drinka.
Chłopaki nie mogli wytrzymać ze śmiechu.
-Chłopaki ja idę do toalety.-Wstając myślałam, że upadnę. Przepychałam się przez ludzi ciągle się śmiejąc, aż w tłumie tańczących ludzi rozpoznałam justina, który całował się z jakąś dziewczyną.
Gdy to zobaczyłam wytrzeźwiałam o 100% w moich oczach od razu zaczęła zbierać się znajoma substancja.
Odwróciłam się szybko i ruszyłam w stronę chłopaków mówiąc im, że muszę wyjść.
-Mat.- Krzyknęłam.
-Co?-Zaśmiał się.
-Jeśli wróci Justin, powiedz mu, że wyszłam i że ma nie dzwonić ani nie pisać ani nie przychodzić.-Powiedziałam szybko i nie czekając na odpowiedź wybiegłam z domu gdzie znajdowała się impreza.
*
Po zamówieniu taksówki szybko wbiegłam do swojego pokoju tak samo jak z niego wyszłam. Z moich oczu ciągle wypływały łzy. Pobiegłam to toalety i podwinęłam rękaw. Wiem, że już miałam tego nie robić no ale muszę. Chwyciłam za żyletkę i usiadłam na zimnych kafelkach.
Przyłożyłam ostrze do skóry i przejechałam raz, ale to nie wystarczyło. Zrobiłam jeszcze kilka, aż w końcu zrobiłam dwie wzdłuż żył. widziałam jak czerwona substancja spływa coraz szybciej.
przed moimi oczami zaczęły pojawiać się białe plamki.
-Przepraszam mamo, przepraszam tato.-Mruknęłam i po tych słowach odleciałam, a żyletka wyleciała mi z rąk.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 13 rozdział <3 przepraszam, że tak późno ale wczoraj w szkole rozwaliłam telefon i cały dotyk mi nie działa :( miała wczoraj wrzucić :( no ale sami wiecie :( rozdział 14 pojawi się jutro lub po jutrze obiecuję <3 kocham was <3
                                                    CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3
#SWAG

1 komentarz: