sobota, 8 listopada 2014

Część 14

Po zamówieniu taksówki szybko wbiegłam do swojego pokoju tak samo jak z niego wyszłam. Z moich oczu ciągle wypływały łzy. Pobiegłam to toalety i podwinęłam rękaw. Wiem, że już miałam tego nie robić no ale muszę. Chwyciłam za żyletkę i usiadłam na zimnych kafelkach.
Przyłożyłam ostrze do skóry i przejechałam raz, ale to nie wystarczyło. Zrobiłam jeszcze kilka, aż w końcu zrobiłam dwie wzdłuż żył. widziałam jak czerwona substancja spływa coraz szybciej.
przed moimi oczami zaczęły pojawiać się białe plamki.
-Przepraszam mamo, przepraszam tato.-Mruknęłam i po tych słowach odleciałam, a żyletka wyleciała mi z rąk
********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
Obudziłem się rano w swoim pokoju kompletnie nie wiedząc jakim cudem się w nim znalazłem.
Miałem niezłego kaca po wczorajszym, leżałem jeszcze chwilę po czym szybko się zerwałem w poszukiwaniu Seleny. Gdzie ona może być przecież wczoraj byliśmy razem, a teraz jej tak po prostu nie ma.
Biegałem po całym domu w poszukiwaniu jej, ale bez skutku. Próbowałem sobie coś z wczorajszej nocy przypomnieć, ale zapewne schlałem się jak zawsze na imprezach. Nic dziwnego, że film mi się urwał.
Biegając po dolnej części domu wpadłem na Chazze.
-Kurwa stary uważaj jak chodzisz.-Podniosłem się z podłogi pocierając swoje kolana. Nawet nie ubrałem się w nic, tak jak poszedłem spać tak teraz biegam a mianowicie w samych bokserkach.
-Co jest stary?-Chaz chwycił się za tył głowy pocierając bolonce miejsce.
-Widziałeś gdzieś Selene?-Wyszeptałem z powodu suszy w moim przełyku. Miałem nadzieję, że ją widział i powie mi gdzie ona jest.
-To Mat ci wczoraj nie mówił.-Podrapał się po czole jednym palcem.
-Nie?!A co miał mi powiedzieć?-Wrzasnąłem.
-To słabo.-Wychrypiał naglę Chaz wzdychając.
-Co to ma znaczyć?!-Nie miałem siły na jego zagadki.
-Bo Selena widział cię wczoraj w klubie jak całujesz się z Ashly.-Po chwili ciszy wymamrotał Chaz.
-Co Kurwa?!-Warknąłem. O ta podła szmata musiała to zaplanować i wykorzystać fakt, że byłem pijany.
-A i jeszcze jedno.-Już miałem iść ale Chaz znów mnie zatrzymał.
-Co?-Zjechałem trochę z tonu głosu.
-Bo jej nie ma w domu.-Powiedział coraz cichszym głosem.
-A gdzie jest?!-Znów zacząłem się denerwować a moje serce waliło jak oszalałe.
-BO dziś dzwoniła do nas Cher, wiesz która prawda?-Zadał mi pytanie, no oczywiście że wiem która to.
-Tak i co.-Pośpieszałem go.
-Bo.. Selena jest w szpitalu ponieważ podcięła sobie żyły.-Powiedział to tak szybko, że myślałem, że on sobie ze mnie jaja robi. Ale jednak myliłem się to nie były żarty.
-W jaki szpitalu leży?-Krzyczałem biegnąc do góry po ubrania.
-St. Jude.-Od krzyczał.
Szybko wbiegłem do pokoju i za łożyłem na siebie byle jakie ubrania. Po ubraniu ich zbiegłem na dół i w pośpiechu zakładałem buty i tylko złapałem w rękę swoją kurtkę.
Po czym wbiegłem do samochodu i ruszyłem. Jechałem z 200 km/h. Byle jak najszybciej znaleźć się w pobliżu swojej dziewczyny.
OCZAMI SELENY.
Próbowałam w jakiś sposób otworzyć oczy ale lampy, które na de mną wisiały nie pozwalały mi na to. Pomału zaczęłam przyzwyczajać się do światła, domyślałam się już gdzie jestem i nie byłam tym zachwycona. Gdy poruszyłam swoim delikatnym ciałem paraliżujący ból przeszedł po moim ciele. Syknęłam z bólu zamykając z powrotem oczy. Po przejściu kojącego bólu zaczęłam znów powoli otwierać oczy, zamrugałam trochę nimi powstrzymując łzy które cisnęły mi się do oczu.
Gdy udało mi się powstrzymać łzy zaczęłam patrzeć na białe ściany, przypominając sobie wieczór z wczoraj. Na tą myśl łzy od nowa pojawiły się w moich oczach. Przecież nie tak dawno mówił, że mnie kocha! a teraz. 
A właśnie nie to mnie martwi, kto przywiózł mnie do szpitala? Jeśli to rodzice to gdzie oni są? A czekajcie znam odpowiedź na to pytanie. Oni są w pracy, nie wieże ich córka jest w szpitalu a oni w pracy?!
Leżałam ciągle patrząc w ścianę gdy drzwi do szpitala się otworzyły. Przerzuciłam wzrok na drzwi z myślą, że to moi rodzice ale nie myliłam się w drzwiach we własnej osobie stał Justin Bieber.
Nie chcąc na niego patrzeć odwróciłam wzrok wpatrując się w cokolwiek oprócz niego. MOje serce waliło jak oszalałe, skąd on wiedział że ja tu jestem? Mniejsza z tym.
Moja głowa była ciągle zwrócona w drugą stronę, słysząc kroki które oznaczały, że zbliża się do mojego łózka. Moje serce nie przestawało zwalniać, nie wiem jak zareagować na jego ruch, dotyk, lub głos.
Po kilku sekundach Justin znajdował się już przy moim łóżku. Chłopak usiadł na krzesło, które było kilka centymetrów ode mnie.
Moja głowa nadal zwrócona była w odwrotną stronę.
-Po co przyszedłeś?-Zapytałam rozczarowana, a po moim policzku spłynęła pierwsza samotna łza.
-Selena..ja..-NIe dałam mu dokończyć.
-Nie chcę słuchać twoich wytłumaczeń.-Wrzasnęłam.-Chcę wiedzieć po co tu przyszedłeś.-Powiedziałam już trochę hamując ton.
-Chciałem zobaczyć co jest z moją dziewczyną.-Na te słowa w duchu się uśmiechnęłam, ale nie mogłam mu tego pokazać nie po tym co wczoraj mi zrobił. 
-Nie nazywaj mnie tak.-Mruknęłam a w moich oczach pojawiało się coraz więcej łez.
-jak?-Zaczął udawać idiotę.
-Justin, to nie pora na żarty.-Odwróciłam się w jego stronę a w jego oczach widoczny był smutek i żal,który powodował że moje serce pękało na milion kawałków.
OCZAMI JUSTINA.
Gdy Selena odwróciła się w moją stronę zobaczyłem, że jej policzki są mokre od łez, które spowodowane są przeze mnie.
-Selena daj mi to wytłumaczyć, to nie tak jak myślisz.-Dziewczyna nie odpowiedziała nic, tylko dała mi znany mi już przez nią gest, na to abym kontynuował.- Wczoraj jak byliśmy razem w klubie, poszedłem po coś do picia, Podszedłem do baru i po prostu czekałem na nie, aż w nawet nie wiem skąd wzięła się tam Ashley moja była. Ale nie zapominaj, że byłem już podpity przez chłopaków. Chcę ci przez to powiedzieć, że ona to zaplanowała. NIe może pogodzić się z tym, że ją zostawiłem.-Przerwałem na chwilę aby złapać oddech, a później kontynuowałem.- Chcę przez to powiedzieć, że od kont ty pojawiłaś się w moim życiu nie oglądam się już za dziewczynami. Kocham tylko ciebie i tylko ciebie.- Dokończyłem zdanie i położyłem kwiaty na jej szafce szpitalnej.
-Selena ufasz mi?
-Justin..ja..-NIe dałem jej dokończyć.
-Selena ufasz?
-ja...- Zawahała się.
-Ufasz?-Znów zadałem pytanie.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech i wypuściła powietrze.
-Ufam ci.-Dodała po chwili na co szybko podniosłem na nią wzrok.
Wziąłem jej zdrową dłoń splotłem ze swoją i pocałowałem jej rękę. Nie chciałem dziś pytać o to czemu to zrobiła , dopiero co się pogodziliśmy, nie chcę tego psuć.
*
OCZAMI SELENY.
Justin siedział ze mną do ósmej, a później pojechał żegnając się ze mną. Na szczęście jutro już wychodzę. Ale boje się rozmowy z nim o tym co zrobiłam. NO cóż trudno.
Wiem jestem głupia, że mu wybaczyłam ale ja go kocham nadal zależy mi na nim jak na nikim innym.
Do mojego pokoju weszła jeszcze pielęgniarka zmienić kroplówkę i już po chwili jej nie było. Ale wiecie co zabolało mnie najmocniej? Że moi rodzice wolą bardziej pracę niż mnie. Od dziecka tak było aż do teraz. Zepsuli mi dzieciństwo, i niszczą teraźniejsze życie. Pogrążona w myślach zasnęłam.
********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
Wiem rozdział, krótki ale mam nadzieję że wam się spodoba. <3 Cieszycie się, że Selena się w końcu pogodziła z Justinem ja bardzo <333 kocham ich<333333 rozdział 15 już niedługo może jutro albo po jutrze <33333.
#swag                                                             KOCHAM WAS <333
                                                                   CZYTASZ = KOMENTUJESZ 







2 komentarze:

  1. miałaś codziennie dodawać nowe części...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, przepraszam ale mam dużo na głowie. 15 część do dam jutro obiecuje. <3 kocham was <3

      Usuń