OCZAMI SELENY.
Justin siedział ze mną do ósmej, a później pojechał żegnając się ze mną. Na szczęście jutro już wychodzę. Ale boje się rozmowy z nim o tym co zrobiłam. NO cóż trudno.
Wiem jestem głupia, że mu wybaczyłam ale ja go kocham nadal zależy mi na nim jak na nikim innym.
Do mojego pokoju weszła jeszcze pielęgniarka zmienić kroplówkę i już po chwili jej nie było. Ale wiecie co zabolało mnie najmocniej? Że moi rodzice wolą bardziej pracę niż mnie. Od dziecka tak było aż do teraz. Zepsuli mi dzieciństwo, i niszczą teraźniejsze życie. Pogrążona w myślach zasnęłam.
********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Dziś bardzo wcześnie obudziła mnie pielęgniarka z powodu wczesnych wizyt lekarzy.
Nie chętnie otarłam zaspane oczy. I podniosłam się do pozycji siedzącej. Popatrzyłam jeszcze chwile na swój nadgarstek, łzy zaczęły same spływać mi po policzkach. Siedziałam jeszcze chwile aż do mojej sali nie weszło z dziesięciu lekarzy. Szybko otarłam mokre policzki i położyłam się na wprost.
-Dzień dobry.-Przywitał się ze mną jeden z lekarzy.
-Dzień dobry.-Odpowiedziałam dość cicho, niż zazwyczaj.
-Jak się dziś czujesz?-Zapytał, nie patrząc na mnie tylko pisał coś w notatniku.
-Dobrze.-Nasza rozmowa nie była długo, przypominało to wymianę słowa.
Lekarz już nic nie powiedział, podszedł bliżej do mojego łóżka i ściągnął mój opatrunek.
Gdy lekarz sprawdzał moje rany, ja za ten czas spostrzegłam Justina, który przypatrywał się całej sytuacji. Patrzyłam na niego ciągle, ale on chyba nie wiedział że się na niego gapię. Po pięciu minutach chłopak w końcu dostrzegł, mój wzrok na sobie i odwrócił szybko na mnie wzrok. Nasze oczy się spotkały, dziś dopiero pierwszy raz od 3 dni. Chłopak posłał mi smutny uśmiech, na co odwzajemniłam go szybko. Wiedziałam, że to jest rutyna Justin zawsze był wesoły, a teraz przeze mnie jest nieszczęśliwy to wszystko moja wina znowu. Zawszę coś spierdolę,
Po wyjściu lekarzy odwróciłam się szybko na drugi bok, przymykając na chwilę powieki. Gdy już pomału odlatywałam w sen poczułam na swojej tali czyjąś rękę i doskonale wiedziałam czyja ona jest. Bez zastanowienia odwróciłam się i zobaczyłam Justina leżącego koło mnie. Na ten widok uśmiechnęłam się.
Chłopak chyba nie widział, że się obudziłam bo wpatrywał się w sufit.
Patrzyłam na niego jeszcze chwilę po czym szybko wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Hej.-Całując mnie na przywitanie w czubek głowy justin uśmiechnął się.
-Hej.-Odpowiedziałam całując szybko chłopaka w usta.
Chłopak odwzajemnił pocałunek, całowaliśmy się tak namiętnie jak byśmy nie widzieli się przez rok.
OCZAMI JUSTINA.
Po tym jak lekarze wyszli od Seleny od razu zaraz po nich wszedłem do niej do środka.
Dziewczyna była odwrócona do mnie tyłem, wyglądała jak by spała. Więc postanowiłem jej nie budzić podszedłem po cichu do niej na palcach i zacząłem ściągać swoje buty. Było trochę miejsca na łóżku więc postanowiłem położyć się koło niej. Moja ręka od razu powędrowała na jej delikatną talię, przy tym przyciągając dziewczynę bliżej siebie.
Leżałem już tak z dobrą godzinę wpatrując się w postać leżącą koło mnie, szczerze to mógł bym patrzeć się tak na nią dniami i nicami. Po pięciu minutach dziewczyna zaczęła się budzić.
Odwróciła się w moją stronę wtulając się szybko w moją klatkę piersiową.
-Hej.-Po chwili ciszy wychrypiałem.
-Hej.- Słychać było, że nie ma siły.
Zaskoczyło mnie to bo dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej i znienacka pocałowała mnie. Nie powiem, że mi tego nie brakowało bo bym skłamał, owszem brakowało mi tego, brakowało mi jej ust na swoich jej dotyku i jej głosu. od ponad trzech tygodni nie rozwoziłem już żadnych prochów.
To nie w moim stylu, szczerze mówiąc.
Pocałunek zaczął się pogłębiać, przewróciłem dziewczynę tak, że leżała pode mną. Dobrze, że nie miała już żadnych kroplówek bo na sto procent były by zerwane. Pocałunek nie kończył się zjechałem na jej szyję i zacząłem robić malinkę na jej czułym punkcie na co dziewczyna zaczęła pojękiwać. Nie spodziewanie do jej sali wlecieli rodzice.
-Co tu się dzieje?!-Usłyszeliśmy po chwili na co szybko zerwałem się na równe nogi.
Usiadłem na krzesło, które stało koło łóżka i zacząłem ubierać buty. Mój wzrok ciągle był na zdenerwowanej dziewczynie, która nerwowo przygryzała wargę.
-Pa, kochanie do później.- Powiedziałam i pocałowałem ją w usta po czym szybko wyszedłem z sali. Czułem jak jej rodzice zmierzają mnie wzrokiem od góry do dołu.
OCZAMI SELENY.
No to nieźle akurat teraz musieli się zjawić.
-Selena co to miało być?!-Powiedziała rozzłoszczona mama karcąc mnie wzrokiem.
-To jest Justin mój chłopak.-Powiedziałam bez żadnych zahamowań.- A co was to interesuje skoro to wy zapomnieliście o mnie przez te trzy dni, które tu leżę. Na pewno zapomnieliście o tym, że macie córkę bo dla was najważniejsza jest praca.-Podniosłam swój głos, po raz pierwszy na rodziców.
Już nic nie powiedzieli tylko na mnie patrzeli.
-Dziś wychodzę ze szpitala.- powiedziała nieco ciszej. Ale rodzice nadal nic nie mówili. więc postanowiłam to kontynuować.- Więc będę spała u justina.-Wypaliłam na poczekaniu.
-NIe ma mowy!-Oburzyła się mama.
-Tak ja już postanowiłam nie będziecie stali na drodze do mojego szczęścia.-Odpowiedziałam ostro.
-Selena jakaś ty naiwna przecież to przez niego się tu znalazłaś.-Powiedziała stanowczo mama.
-NIe nie przez niego tylko przez was.-Powiedziałam o trzy słowa już za dużo.-A teraz wyjdźcie.-Dokończyłam. W oczach mamy po raz pierwszy od siedemnastu lat pojawiły się jakieś uczucia.
Bez żadnego słowa rodzice opuścili moją salę.
Bez zastanowienia się wzięłam telefon i wybrałam znajomy mi już numer.
Po trzech sygnałach usłyszałam głos, który chciałam usłyszeć.
-Halo justin.-Powiedziałam a po moim policzku spłynęła jedna pojedyncza łza.
-Halo, kochanie co się stało?-Zapytał z troską w głosie.
-Mam pytanie.-Dodałam naglę, marszcząc kawałek materiału.
-O co chodzi.-Wyczułam w jego głosie zmartwienie.
-Masz teraz czas wolny?
-Tak a co się stało?-Odpowiadał pytaniem na pytanie.
-Byś po mnie przyjechał do szpitala, bo dziś mnie wypisują?-Wypaliłam na jednym tchu, powinnam się za to spoliczkować.
-Jasne, zaraz będę.-Powiedział i nie czekając na moją odpowiedź rozłączył się.
*
Po godzinie Justin przyjechał po mnie i wziął wypis od lekarza.
Tak właściwie to siedzieliśmy już w aucie.
-Justin.-Powiedziałam wypuszczając powietrze.
w odpowiedzi dostałam, krótkie 'HMM..'
-Zawieziesz mnie do Cher?- Nie patrząc na niego oparłam się o szybę.
-A czemu nie do domu?-Zapytał się naglę patrząc na mnie.
-Pokłóciłam się z rodzicami i nie chcę tam wracać.-Dodałam szybko.
Justin przez chwilę nie odpowiadał tylko patrzył przed siebie.
-NIe, nie zawiozę cię do Cher.-Powiedział patrząc na mnie. Zrobiłam zapytującą minę, na znak żeby kontynuował.
-Nie zawiozę cię do Cher ponieważ jedziesz do mnie. Już wszystko z chłopakami jest ustalone nie bój się.-Wyszczerzył się pod koniec wypowiedzi.
Moje oczy przybrały wielkość arbuza.
-Ale ja nie chcę wam robić kłopotu.-Rzuciłam szybko.
-Ty kochanie nie robisz mi żadnego kłopotu. Jesteś moją dziewczyną nie pozwolę ci spać u Cher, ponieważ twój dom jest u mnie.-NA te słowa uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam go w policzek.
*
Po pół godzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Zbliżała się już godzina dziesiąta wieczorem.
Weszliśmy do domu a tam zza rogu wyskoczyli chłopcy i rzucili się zgniatając mnie uściskiem.
-Mi też miło was widzieć.-Powiedziałam śmiejąc się.
Justin poszedł na górę zanieść moje rzeczy a ja siedziałam z chłopakami na ogródku ponieważ zachciało im się grilla. Tak wiem jest już prawie jedenasta w nocy a im się grillować zachciało.
Siedziałam na krześle czekając na Justina, po chwili poczułam czyjeś silne ramiona, które podnoszą mnie. Wiedziałam kto to jest więc zaczęłam się śmiać.
Po godzinnym grillowaniu wszyscy siedzieliśmy na ogródku. Justin był najbardziej wstawiony ze wszystkich chłopaków.
-No nic ja już go wezmę.-Powiedziałam śmiejąc się.
-Pomożemy ci.-Powiedział Mat.
chłopaki wzięli go pod rami i zaprowadzili na wpół przytomnego do pokoju. Położyli go na łóżko i wyszli też do siebie.
Za to ja ściągnęłam mu jeansy skarpetki i koszulkę, żeby mu się wygodniej spało. A potem sama zrobiłam to samo zakładając na siebie długą koszulkę Justina i położyłam się koło niego. Chłopak mruczał jeszcze chwile pod nosem na co po sekundzie usnął. I ja zrobiłam to samo wtulając się w jego gołą klatkę piersiową. Chłopak natomiast otoczył mnie swoim ramieniem.
********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
Hej jest 15 rozdział :) przepraszam, że tak długo musieliście czekać, ale miałam za dużo nauki :( i sprawdzianów. :( Ale od teraz postanowiłam, żeby nie zaniedbywać bloga będę wrzucać rozdziały co piątek <33 co wy na to? W tedy będą dłuższe bo będę miała więcej czasu na wymyślanie rozdziałów.
1-sza sprawa.
Tak dużo wyświetleń na rozdziałach a tylko 1 komentarz ? :( no proszę was <3 :'( komentujcie moje rozdziały staram się jak mogę, żeby je tylko dodać dla was. A wam nawet nie chce się skomentować?! :'( <3 to boli naprawdę boli :'(
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG

nie komentujemy bo obiecywałaś że bd nowe części wstawiała codziennie a nie raz na tydzień.. blog jest świetny ale nooo wkurzający bo za dużo się na niego czeka ;))
OdpowiedzUsuńWiem :( przepraszam ale mam za dużo nauki :( i dużo sprawdzianów w tym tygodniu. Dziś na brudno napisze 16 część i jutro wstawię <3 :( wybaczycie mi to? <3 postaram się dodawać opowiadania w określonych terminach, dobrze? :) wybaczycie mi? <3 kocham was <3
Usuń