OCZAMI SELENY.
Nie chciałam patrzeć na tą czułą scenkę od grywaną przez Ashley więc postanowiłam ukryć łzy, które w tym momencie chciały mi wpłynąć strumieniami ale się powstrzymałam bo nie chciałam pokazać chłopaką że jestem silna. Ale tak na prawdę nie byłam. W środku rozrywało mnie jak cholera. Chciała bym, żeby już ten koszmar się skończył. Ten ostatni tydzień wakacji miał się zapowiadać tak fajnie.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Gdy Justin i Ashley opuścili dom, ja nadal siedziałam z chłopakami na dole. Chaz i Mat pocieszali mnie ciągle mówiąc, że będzie dobrze, ale ja wiedziałam, że nigdy już nie będzie tak jak kiedyś. Justin będzie odgrywał rolę ojca będzie więcej czasu spędzał z Ashley a ja będę jak piąte koło u wozu. Nie będę potrafiła tak dalej żyć, to będzie za trudne dla mnie.
-Sel, nie martw się na zapas będzie dobrze, zobaczysz.-Mat powtarza to w kółko i w kółko co doprowadza mnie do szaleństwa.
-Mat, nic nie będzie dobrze, Justin teraz stworzy cudowną rodzinę będzie ojcem. Aa ja będę piątym kołem u wozu. Mi będzie z tym ciężko, i Justinowi jeszcze gorzej. Nic nie będzie już tak jak kiedyś, wszystko się rozsypało. słyszysz wszystko! Było tak idealnie ale ta suka musiała się pojawić akurat w tedy gdy ja z Justinem się pogodziłam!-W tym momencie już nie wytrzymałam. Łzy zaczęły sączyć się z moich oczu tak, jakby wylało się morze. Byłam zdruzgotana, chłopaków twarz przybrała smutną minę.
-Selena, nie wiemy czy to jest jego dziecko, ona spała z połową miasta. Zobaczysz wszystko się ułoży no nie płacz uśmiechnij się Justin nie chciał by, żebyś płakała i to jeszcze przez niego nie wybaczy sobie tego! rozumiesz nie płacz.-Chaz podszedł do mnie i otarł moje mokre policzki z łez, które nie przestawały lecieć.
Ja nie potrzebuję litości ja potrzebuję mieć teraz przy sobie Justina, potrzebuję go przytulić chcę usłyszeć z jego ust, że to nie jego dziecko że Ashley kłamała. Chcę, żeby to był po prostu zwykły koszmar, z którego się zaraz obudzę a obok mnie będzie leżał Justin.
Odsunęłam się szybko od Chazzy i powędrowałam na kanapę. Delikatnie położyłam się przyciągając kolana do klatki piersiowej. Głowę wsadziłam w kolana i zaczęłam szlochać. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kawałkiem materiału. Domyślam się, że to Chazza i Mat przykryli mnie kocem.
Byłam już tak mocno zmęczona płakaniem, a moje oczy były tak mocno napuchnięte, że z łatwością zasnęłam.
OCZAMI JUSTINA.
Z Nerwami wsiadłem do tego samochodu, czekając aż Ashley przyjdzie na tych swoich wysokich obcasach i posadzi swoje cztery litery na siedzeniu.
Po chwili dziewczyna siedziała już w samochodzie i z piskiem opon ruszyliśmy w stronę ginekologa gdzie umówiona była dziewczyna.
Moje palce były mocno zaciśnięte na kierownicy a za to Ashley zaczęła się malować. Serio dziewczyno i tak wyglądasz już jak plastik to chcesz się jeszcze gorzej zniszczyć?Pomyślałem i sam do siebie się uśmiechnąłem. Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem na co ja posłałem jej groźne spojrzenie.
*
Po pół godzinnej 'wyprawie' do lekarza w końcu dotarliśmy. Szybko odpiąłem pas i wyskoczyłem z auta nie czekając w cale na dziewczynę, której obcasy uniemożliwiły bieganie. Chociaż to w tym pieprzonym dniu sprawia mi radość. Jako pierwszy wszedłem do lekarza od razu siadając w poczekalni.
Po minucie do lekarza weszła Ashley z grymasem na twarzy. Usiadła od razu koło mnie i zarzuciła nogę na nogę.
Po pięciu minutach czekania w końcu nadeszła jej kolej.
-Pani Ashley Twisst.-Powiedział mężczyzna w starszym wieku.
Wstałem z krzesła w celu wejścia do środka gdy dziewczyna zablokowała mi wejście swoją małą ręką. Ha i to miało mnie powstrzymać.
-A ty gdzie.-Wymamrotała patrząc mi w oczy widać było, że zdziwiła się moim nagłym gestem.
-Do lekarza.-Moja odpowiedź była krótka.
-Chcę ci przypomnieć, że to ja jestem w ciąży a nie ty.-Warknęła na mnie. O nie kochanie zły ruch. Powiedziałem sam do siebie.
-A ja chcę ci przypomnieć, że to jest jak ty to mówisz ' moje dziecko ' więc mnie przepuść.-Nie czekając na odpowiedź dziewczyny wszedłem do środka.
OCZAMI SELENY.
Po woli otarłam swoje oczy, ponieważ ciągle bolały mnie od długiego płakania. Po woli wstałam i złapałam się za głowę ciągnąc się za końcówki włosów. Leniwie wstałam i poszłam do kuchni w celu napicia się świeżej wody. Po cichu podreptałam do kuchni nalewając do szklanki wody od razu biorąc duży łyk.
Poczułam jak cała suchość w gardle nagle znika. Przelotnie spojrzałam na zegarek patrząc, która godzina. Okazało się, że jest już za dwadzieścia piąta a Justina nadal nie ma. Zmarnowana poszłam z powrotem do salonu siadając swoje ciało na sofie. Ale zapomniałam o pilotach więc znów się podniosłam w celu znalezienia pilota, który był mi potrzebny do włączenia telewizora.
Po pięciu minutach w końcu go znalazłam. Okazało się, że leżał cały czas pod stołem. Rozsiadłam się wygodnie i włączyłam go. Akurat trafiłam na Horror. Wiem nie lubię ich no ale to nic strasznego w porównaniu do tego co się dzieje w prawdziwym życiu.
OCZAMI JUSTINA.
Z gabinetu wyszedłem wkurzony. Lekarz oznajmił, że dziecko ma już trzy tygodnie. Nie czekając na dziewczynę wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu zostawiając ją tam kompletnie samą. Miałem ty ochotę wrócić do domu.
*
Wydawało mi się, że droga do domu dłużyła mi się co stawało się bardzo męczące. Po pół godzinnej jeździe w końcu dojechałem na miejsce. Wyskoczyłem z auta jak poparzony i pobiegłem do domu. Gdy tam wszedłem moim oczom ukazała się delikatna postać, która zasłynęła przy włączonym telewizorze. Podszedłem do niej od razu wyłączając telewizor. A później wśliznąłem się pod koc koło swojej dziewczyny.
************************************************************************
Przepraszam że rozdziały nie pojawiają się codziennie. Ale ja też je muszę wymyślać i mój mózg potrzebuję odpoczynku. Ja też mam swoje problemy. Nie mogę ciągle siedzieć nad blogiem. Nie róbcie szumu jeśli rozdział spóźni o kilka dni. Ale ja też potrzebuje czasu żeby go wymyśleć.
Przepraszam za to że mam swoje życie. Przepraszam za to że też mam swoje problemy.
Kocham was <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
sobota, 29 listopada 2014
Część 24
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
masz za co przepraszac ... obiecujesz i słowa nie doczymujesz ... jak zakładałaś ten blog mogłaś nie obiecywać ''ROZDZIAŁÓW CODZIENNIE''
OdpowiedzUsuńhaha rozwaliłaś system ''problemy'' haha problemy Gimbazy
OdpowiedzUsuńTak się składa, że rodzinne ale oki niniechi bebędzie.
OdpowiedzUsuń