sobota, 29 listopada 2014

Część 24


OCZAMI SELENY.
Nie chciałam patrzeć na tą czułą scenkę od grywaną przez Ashley więc postanowiłam ukryć łzy, które w tym momencie chciały mi wpłynąć strumieniami ale się powstrzymałam bo nie chciałam pokazać chłopaką że jestem silna. Ale tak na prawdę nie byłam. W środku rozrywało mnie jak cholera. Chciała bym, żeby już ten koszmar się skończył. Ten ostatni tydzień wakacji miał się zapowiadać tak fajnie.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI SELENY.
Gdy Justin i Ashley opuścili dom, ja nadal siedziałam z chłopakami na dole. Chaz i Mat pocieszali mnie ciągle mówiąc, że będzie dobrze, ale ja wiedziałam, że nigdy już nie będzie tak jak kiedyś. Justin będzie odgrywał rolę ojca będzie więcej czasu spędzał z Ashley a ja będę jak piąte koło u wozu. Nie będę potrafiła tak dalej żyć, to będzie za trudne dla mnie.
-Sel, nie martw się na zapas będzie dobrze, zobaczysz.-Mat powtarza to w kółko i w kółko co doprowadza mnie do szaleństwa.
-Mat, nic nie będzie dobrze, Justin teraz stworzy cudowną rodzinę będzie ojcem. Aa ja będę piątym kołem u wozu. Mi będzie z tym ciężko, i Justinowi jeszcze gorzej. Nic nie będzie już tak jak kiedyś, wszystko się rozsypało. słyszysz wszystko! Było tak idealnie ale ta suka musiała się pojawić akurat w tedy gdy ja z Justinem się pogodziłam!-W tym momencie już nie wytrzymałam. Łzy zaczęły sączyć się z moich oczu tak, jakby wylało się morze. Byłam zdruzgotana, chłopaków twarz przybrała smutną minę.
-Selena, nie wiemy czy to jest jego dziecko, ona spała z połową miasta. Zobaczysz wszystko się ułoży no nie płacz uśmiechnij się Justin nie chciał by, żebyś płakała i to jeszcze przez niego nie wybaczy sobie tego! rozumiesz nie płacz.-Chaz podszedł do mnie i otarł moje mokre policzki z łez, które nie przestawały lecieć.
Ja nie potrzebuję litości ja potrzebuję mieć teraz przy sobie Justina, potrzebuję go przytulić chcę usłyszeć z jego ust, że to nie jego dziecko że Ashley kłamała. Chcę, żeby to był po prostu zwykły koszmar, z którego się zaraz obudzę a obok mnie będzie leżał Justin.
Odsunęłam się szybko od Chazzy i powędrowałam na kanapę. Delikatnie położyłam się przyciągając kolana do klatki piersiowej. Głowę wsadziłam w kolana i zaczęłam szlochać. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kawałkiem materiału. Domyślam się, że to Chazza i Mat przykryli mnie kocem.
Byłam już tak mocno zmęczona płakaniem, a moje oczy były tak mocno napuchnięte, że z łatwością zasnęłam.
OCZAMI JUSTINA.
Z Nerwami wsiadłem do tego samochodu, czekając aż Ashley przyjdzie na tych swoich wysokich obcasach i posadzi swoje cztery litery na siedzeniu.
Po chwili dziewczyna siedziała już w samochodzie i z piskiem opon ruszyliśmy w stronę ginekologa gdzie umówiona była dziewczyna.
Moje palce były mocno zaciśnięte na kierownicy a za to Ashley zaczęła się malować. Serio dziewczyno i tak wyglądasz już jak plastik to chcesz się jeszcze gorzej zniszczyć?Pomyślałem i sam do siebie się uśmiechnąłem. Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem na co ja posłałem jej groźne spojrzenie.
*
Po pół godzinnej 'wyprawie' do lekarza w końcu dotarliśmy. Szybko odpiąłem pas i wyskoczyłem z auta nie czekając w cale na dziewczynę, której obcasy uniemożliwiły bieganie. Chociaż to w tym pieprzonym dniu sprawia mi radość. Jako pierwszy wszedłem do lekarza od razu siadając w poczekalni.
Po minucie do lekarza weszła Ashley z grymasem na twarzy. Usiadła od razu koło mnie i zarzuciła nogę na nogę.
Po pięciu minutach czekania w końcu nadeszła jej kolej.
-Pani Ashley Twisst.-Powiedział mężczyzna w starszym wieku.
Wstałem z krzesła w celu wejścia do środka gdy dziewczyna zablokowała mi wejście swoją małą ręką. Ha i to miało mnie powstrzymać.
-A ty gdzie.-Wymamrotała patrząc mi w oczy widać było, że zdziwiła się moim nagłym gestem.
-Do lekarza.-Moja odpowiedź była krótka.
-Chcę ci przypomnieć, że to ja jestem w ciąży a nie ty.-Warknęła na mnie. O nie kochanie zły ruch. Powiedziałem sam do siebie.
-A ja chcę ci przypomnieć, że to jest jak ty to mówisz ' moje dziecko ' więc mnie przepuść.-Nie czekając na odpowiedź dziewczyny wszedłem do środka.
OCZAMI SELENY.
Po woli otarłam swoje oczy, ponieważ ciągle bolały mnie od długiego płakania. Po woli wstałam i złapałam się za głowę ciągnąc się za końcówki włosów. Leniwie wstałam i poszłam do kuchni w celu napicia się świeżej wody. Po cichu podreptałam do kuchni nalewając do szklanki wody od razu biorąc duży łyk.
Poczułam jak cała suchość w gardle nagle znika. Przelotnie spojrzałam na zegarek patrząc, która godzina. Okazało się, że jest już za dwadzieścia piąta a Justina nadal nie ma. Zmarnowana poszłam z powrotem do salonu siadając swoje ciało na sofie. Ale zapomniałam o pilotach więc znów się podniosłam w celu znalezienia pilota, który był mi potrzebny do włączenia telewizora.
Po pięciu minutach w końcu go znalazłam. Okazało się, że leżał cały czas pod stołem. Rozsiadłam się wygodnie i włączyłam go. Akurat trafiłam na Horror. Wiem nie lubię ich no ale to nic strasznego w porównaniu do tego co się dzieje w prawdziwym życiu.
OCZAMI JUSTINA.
Z gabinetu wyszedłem wkurzony. Lekarz oznajmił, że dziecko ma już trzy tygodnie. Nie czekając na dziewczynę wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu zostawiając ją tam kompletnie samą. Miałem ty ochotę wrócić do domu.
*
Wydawało mi się, że droga do domu dłużyła mi się co stawało się bardzo męczące. Po pół godzinnej jeździe w końcu dojechałem na miejsce. Wyskoczyłem z auta jak poparzony i pobiegłem do domu. Gdy tam wszedłem moim oczom ukazała się delikatna postać, która zasłynęła przy włączonym telewizorze. Podszedłem do niej od razu wyłączając telewizor. A później wśliznąłem się pod koc koło swojej dziewczyny.
************************************************************************
Przepraszam że rozdziały nie pojawiają się codziennie. Ale ja też je muszę wymyślać i mój mózg potrzebuję odpoczynku. Ja też mam swoje problemy. Nie mogę ciągle siedzieć nad blogiem. Nie róbcie szumu jeśli rozdział spóźni o kilka dni. Ale ja też potrzebuje czasu żeby go wymyśleć.
Przepraszam za to że mam swoje życie. Przepraszam za to że też mam swoje problemy.
Kocham was <3
                     CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG

3 komentarze:

  1. masz za co przepraszac ... obiecujesz i słowa nie doczymujesz ... jak zakładałaś ten blog mogłaś nie obiecywać ''ROZDZIAŁÓW CODZIENNIE''

    OdpowiedzUsuń
  2. haha rozwaliłaś system ''problemy'' haha problemy Gimbazy

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się składa, że rodzinne ale oki niniechi bebędzie.

    OdpowiedzUsuń