OCZAMI JUSTINA.
Po wyjściu z domu Seleny wsiadłem prosto do auta i ruszyłem do siebie, po drodze myśląc o tym co niedawno powiedziała mi Selena, że ktoś miał czelność położyć na niej swoje brudne łapy.
Po chwili czasu byłem u siebie. Wbiegłem do domu jak tornado i rzuciłem na wejściu.
-Chłopaki mamy sprawę.-Wrzasnąłem wkurzony.
******************************************************************************************************************************************************************
OCZAMI JUSTINA.
-jaką?-Zdziwił się Mat moim nagłym wtargnięciem do domu.
-Musimy, kogoś znaleźć.- Wydusiłem po chwili z obrzydzeniem na twarzy.
-Bizzle możesz jaśniej?-Zadrwił Chaz.
-Musimy znaleźć tego gnoja.-Wysyczałem przez zaciśniętą szczękę.
-Ale kogo.-Wrzasnął zirytowany Chaz.
-Pamiętacie naszą ostatnią misję?-Zapytałem opadając na kanapę.
-Ta.-Mruknął Mat.-A co jakiś problem.-Zirytowany poszedł po szklankę wody.
-Właśnie taki, że jest.-Dodałem ciągnąc się za końcówki moich włosów.
-Ta a jaki?-Zapytał ciekawy Mat.
-A taki, że ktoś podczas mojej nieobecności dotykał moją dziewczynę swoimi brudnymi łapami.-Splunąłem na podłogę.
-A z kont wiesz, może to byłeś ty. I, że tego nie pamiętasz.-Mruknął po chwili Mat.
-Tak tylko z naszej misji wróciłem o trzeciej nad ranem. A jej zdarzyło się to o drugiej, no sory Mat różnica godziny.-Wrzasnąłem na niego zirytowany.
-Ciekawe kto to mógł być.-Powiedział zdeterminowany Chaz.
-Właśnie mnie to zastanawia.-Mruknąłem nieco ciszej.
Gdy siedzieliśmy chwilę w ciszy mój telefon w przedniej kieszeni zaczął wibrować. Lekko wkurzony wyciągnąłem go z kieszeni jest pierwsza nad ranem. Komu się chcę dzwonić o tej porze. No nic spojrzałem na wyświetlacz z nadzieją, że to Selena. No niestety to nie była Selena. Przez chwilę wahania czy odebrać telefon czy nie. Ale postanowiłem, że odbiorę bo jestem ciekawy kto kryje się po drugiej stronie słuchawki.
-Halo?-Zapytałem oschle.
-Witaj Bizzle.-Powiedział ktoś z drugiej strony słuchawki.
-Czego chcesz kim kol wiek jesteś.-Wrzasnąłem do słuchawki.
-Ohh.. Justin mnie nie poznaje.-Sapnął mężczyzna.-Ale powiem ci jedno, twoja dziewczyna wygląda bardzo imponująco w tej swoje słodkiej pidżamce.-Zaśmiał się z ironią.
Oblizałem usta będąc w lekkim szoku, że ktoś podgląda moją dziewczynę, gdy mnie przy niej nie ma.
-A teraz posłuchaj mnie kutasie. Kim kol wiek jesteś masz nie mieszać w to mojej dziewczyny. Załatwimy to po męsku.-Ohh podniósł mi ten gość ciśnienie.
-Ha..Dobre. Nie gadaj, że mnie nie poznajesz Bieber.-Zaśmiał się prosto w słuchawkę.
-To może mnie oświeć i powiedz, a nie ukrywasz się jak panienka.-Syknąłem do niego.
-A i powiem ci jeszcze jedno twoja dziewczynka teraz tak bardzo seksownie wygląda a i właśnie kołoniej jestem i patrzę na nią, jak smacznie sobie śpi.-Zaśmiał się z wyczuwalnym sarkazm.
OCZAMI JUSTINA.
-jaką?-Zdziwił się Mat moim nagłym wtargnięciem do domu.
-Musimy, kogoś znaleźć.- Wydusiłem po chwili z obrzydzeniem na twarzy.
-Bizzle możesz jaśniej?-Zadrwił Chaz.
-Musimy znaleźć tego gnoja.-Wysyczałem przez zaciśniętą szczękę.
-Ale kogo.-Wrzasnął zirytowany Chaz.
-Pamiętacie naszą ostatnią misję?-Zapytałem opadając na kanapę.
-Ta.-Mruknął Mat.-A co jakiś problem.-Zirytowany poszedł po szklankę wody.
-Właśnie taki, że jest.-Dodałem ciągnąc się za końcówki moich włosów.
-Ta a jaki?-Zapytał ciekawy Mat.
-A taki, że ktoś podczas mojej nieobecności dotykał moją dziewczynę swoimi brudnymi łapami.-Splunąłem na podłogę.
-A z kont wiesz, może to byłeś ty. I, że tego nie pamiętasz.-Mruknął po chwili Mat.
-Tak tylko z naszej misji wróciłem o trzeciej nad ranem. A jej zdarzyło się to o drugiej, no sory Mat różnica godziny.-Wrzasnąłem na niego zirytowany.
-Ciekawe kto to mógł być.-Powiedział zdeterminowany Chaz.
-Właśnie mnie to zastanawia.-Mruknąłem nieco ciszej.
Gdy siedzieliśmy chwilę w ciszy mój telefon w przedniej kieszeni zaczął wibrować. Lekko wkurzony wyciągnąłem go z kieszeni jest pierwsza nad ranem. Komu się chcę dzwonić o tej porze. No nic spojrzałem na wyświetlacz z nadzieją, że to Selena. No niestety to nie była Selena. Przez chwilę wahania czy odebrać telefon czy nie. Ale postanowiłem, że odbiorę bo jestem ciekawy kto kryje się po drugiej stronie słuchawki.
-Halo?-Zapytałem oschle.
-Witaj Bizzle.-Powiedział ktoś z drugiej strony słuchawki.
-Czego chcesz kim kol wiek jesteś.-Wrzasnąłem do słuchawki.
-Ohh.. Justin mnie nie poznaje.-Sapnął mężczyzna.-Ale powiem ci jedno, twoja dziewczyna wygląda bardzo imponująco w tej swoje słodkiej pidżamce.-Zaśmiał się z ironią.
Oblizałem usta będąc w lekkim szoku, że ktoś podgląda moją dziewczynę, gdy mnie przy niej nie ma.
-A teraz posłuchaj mnie kutasie. Kim kol wiek jesteś masz nie mieszać w to mojej dziewczyny. Załatwimy to po męsku.-Ohh podniósł mi ten gość ciśnienie.
-Ha..Dobre. Nie gadaj, że mnie nie poznajesz Bieber.-Zaśmiał się prosto w słuchawkę.
-To może mnie oświeć i powiedz, a nie ukrywasz się jak panienka.-Syknąłem do niego.
-A i powiem ci jeszcze jedno twoja dziewczynka teraz tak bardzo seksownie wygląda a i właśnie kołoniej jestem i patrzę na nią, jak smacznie sobie śpi.-Zaśmiał się z wyczuwalnym sarkazm.
Bez zastanowienia rozłączyłem się i wbiegłem na korytarz zakładając w pośpiechu buty.
-EE.. bizzle co jest?-Chaz razem z Matem wyszli za mną na korytarz.
-On u niej jest.- Warknąłem oschle.
-Ale wiesz już kto to?-Zapytał Mat robiąc zdziwioną minę.
-Nie, ale jadę się dowiedzieć.-Wymruczałem pod nosem prawie tak, że nie usłyszeli.
-Jedziemy z tobą.-odparli chłopaki.
-Jak chcecie. Ale ruszcie te dupy.-Poganiałem ich.
*
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu.
Wybiegłem szybko z samochodu rzucając klucze Matowi. Wbiegłem po schodach ba górę. Gdy dotarłem zobaczyłem lekko uchylone drzwi do jej pokoju. Nie myśląc, że narobię hałasu wlazłem do jej pokoju. Ale jak na mojego pecha go już tutaj nie było. Na łóżku leżała tylko włącznie śpiąc Selena.
Popatrzałem jeszcze na nią chwilę s na moją twarz wkradł się uśmiech. A zmartwienia nagle zniknęły.
Ehh.. Ciekawe czy jak by wiedziała czym się zajmuję, albo, że no wiecie rozworze narkotyki..nie wiem czy jeszcze chciała by ze mną być. No ale nie dowie się. Może kiedyś jej powiem, ale na pewno nie teraz nie jest na to jeszcze gotowa.
Stałem tak jeszcze przerzucając ciężar swojego ciała raz na jedną nogę raz na drugą nie mogąc ustać w miejscu.
W końcu postanowiłem usiąść koło swojej dziewczyny na łóżku. Nachyliłem się i złożyłem krótki pocałunek na jej ustach. Nie minęła minuta a dziewczyna zaczęła się budzić. Kurwa.. Nie miałem zamiaru jej budzić. Bo co ona powie jam mnie tu zobaczy w środku nocy? A co gorsza co ja w tędy powiem? Będę musiał ją okłamać znów.
-J-Justin.- wychrypiała swoim zaspanym głosem.
-Śpij skarbie.-Przytuliłem ją do siebie smyrając ją po plecach
-Co ty ti robisz?-Mruknęła w moją klatkę
piersiową.
-Stęskniłem się za tobą.-Skłamałem. Ale szczerze to tęskniłem za nią jak cholera.
-O to takie słodkie. Ale nie musiałeś przyjeżdżać.- Mruczała pod nosem.
A właśnie, że musiałem. Pomyślałem.
-Czyli mam rozumieć, że mam jechać.- Już chciałem wstać kiedy dziewczyna mnie zatrzymała.
-Nie idź.-Jęknęła.
-No nie wiem.-Drażniłem się z nią.
-Justin.-wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.-Nie idź.-powtórzyła.
-Okej.-Wcale nie miałem zamiaru się nigdzie wybierać.
-Czekaj zamknę drzwi bo rodzice już są.-Już chciała wstać kiedy ją powstrzymałem.
-Skarbie ja zamknę ty łez.-Rozkazałem i wstałem bo i tak miałem przygotować się do snu.
Szybkim zwinnym ruchem poszedłem do drzwi i zamknąłem je na klucz po czym zacząłem się rozbierać. Gdy już byłem gotowy do snu podszedłem do balkonu i pokazałem znanym im gestem, że zostaje. Na to miast w odpowiedzi dostałem kiwnięcie głową.
Wszedłem do środka i zamknąłem za sobą balkon. Położyłem się na łóżku koło MOJEJ dziewczyny i wtuliłem ją w siebie.
-Dobranoc kochanie.-powiedziałem cmokając ją w skroń.
-Dobranoc.- mruknęła i wtuliła się w moją pierś jeszcze mocniej.
- a i Selena.-Uśmiechnąłem się po chwili.
-Tak?-Zapytała patrząc na mnie swoimi pięknymi oczami.
-Kocham cie.-Powiedziałem i widziałem jak dziewczyna się rumieni.
-Ja ciebie też.-Dodała i zasnęła.
To nie możliwe, że ja Justin Bieber znany jako Bizzle się zakocham. Przecież jeszcze nie tak dawno bawiłem się dziewczynami a teraz? Ciągnie mnie coś do niej. Czuje, że to jest ta wyjątkowa. Ona jako jedyna rozumie mnie bez słowa. I nawet gdy jest nieźle wkurwiony to wystarczy, ze o niej pomyśle lub spojrzę gdy jest ze mną a cala złość nagle ustaje.
Kocham ha i znajdę tego gnoja, który zakłóca jej bezpieczeństwu.
Dobra Justin koniec myślenia teraz czas na sen w ramionach twojej ukochanej. Powiedziałem sobie w myślach i wtuliłem się w nią mocniej tak, że nie było wolnej szparki.
Nawet nie wiem kiedy Morfeusz zabrał mnie do krainy snu. Po prostu zasnąłem.
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się rano przecierając swoje zaspane oczy. Wstając po cichu i ostrożnie z łóżka, żeby nie obudzić Justina, Podeszłam do szafy po czyste ubrania na dziś. Po wyciągnięciu ubrań poszłam do łazienki odświeżyć się. Odkręciłam ciepłą wodę. Po paru minutach kąpiel była gotowa. Weszłam do wanny i od razu zanurzyłam się w niej. Wzięłam do ręki mydło i nalałam troszeczkę na swoje delikatne ciało, rozcierając substancje. po czym, następnie zrobiłam to samo z szamponem do włosów. Wtarłam go delikatnie w skórę głowy i zaczęłam ją staranie szorować, a następnie masować.
Po pół godzinnej relaksującej kąpieli postanowiłam wyjść, bo nie wiem czy Justin się obudził.
Gdy wyszłam z wanny zaczęłam dokładnie wycierać swoje ciało puchowym ręcznikiem.
-Kochanie.. utopiłaś się w tej wannie.-O o wilku była mowa. Zza drzwi doszedł wychrypiały głos.
-Może.-Mruknęłam. Wiem, że teraz będzie mnie czekała długa i ciężka rozmowa z nim, i po mimo to nie chcę się z nim kłócić. No ale nie wiadomo jak to wyjdzie.
-Selena co się stało.-Zapytał zmartwiony.
-Nic.-Sapnęłam ostro.-Zaraz wyjdę .- Powiedziałam nieco zjeżdżając z tonu.
Po wytarciu się nałożyłam przygotowane ubrania, czyli zwykły top i podarte rurki. Nie chciało mi się dziś tak stroić więc ubrałam się zwyczajnie. Malować też mi się nie chciało więc pomalowałam tylko tuszem rzęsy.
Włosy związałam w niechlujnego koka i już po chwili wyszłam z łazienki.
Pod drzwiami siedział Justin. Wyglądał tak jak by coś go trapiło.
-Selena co się do cholery stało?-Zapytał rozdrażnionym głosem.
-To ty mi powiedz Justin.-Ryknęłam mocnym ale cichym głosem.
Justin patrzył na mnie jak bym na twarzy napisane miała ' jestem łatwa' lub jestem 'dziwką'.
-Nie rozumiem.-Sapnął wstając na równe nogi.
-To ja cię nie rozumiem Justin.- Odparłam po chwili cofając się w tył wiedząc, że Justin chce się do mnie zbliżyć.
-Selena kurwa powiedz o co ci chodzi.-Warknął wyrzucając ręce z frustracji.
-P-przestań mnie okłamywać i powiedz mi prawdę.-Mruknęłam tak cicho, że ledwie ja siebie słyszałam.
-Co?!-Warknął Justin.- Powtórz.-Rozkazał naglę.
-P-przestań mnie okłamywać.- Powiedziałam naglę, czując jak po moim policzku spływa znajomi mi już ciecz.
-Niby z czym cię okłamuję.-Zaśmiał się z irytacją Justin. Gdy spojrzałam na jego oczy nie byłam w stanie nic wyczytać. Jego oczy przybrały ciemny kolor a tęczówki zwę żyły się. Przeklinałam siebie teraz w duchy za to, że zaczęłam ten temat.
Z moich oczu wydobywało się coraz więcej, i więcej cieczy. Ale Justin i tak nie dawał za wygraną.
-Odpowiedz mi kiedy do ciepie mówi.- Podszedł do mnie i chwycił mnie za pod brudek ściskając go.
Syknęłam z bólu i odskoczyłam.
-J-Justin puść to boli.-Powiedziałam przez łzy.
-Ha teraz boli.-Zaśmiał się.- Powiesz o co ci chodzi ty mała bez użyteczna suko.- Ryknął w moją twarz. Gdy Justin nazwał mnie bez użyteczną suką. Zaczęłam głośno szlochać. Pomyśl sobie osoba, którą kochasz nazywa cię suką, moje serce pękło na bardzo malutkie kawałeczki.
-Wyjdź.-Mówiłam krztusząc się własnymi łzami.-Wyjdź biłam go po klatce piersiowej.
Chłopak chwycił mnie za ramiona i popchał lekko na łóżko tak, że upadłam na plecy. NIe mogłam uwierzyć w to co się stało. Przyciągnęłam kolana do siebie i leżałam na łóżku tak długo do puki nie usłyszałam zamykających się drzwi od balkonu. Po czym wybuchnęłam większym płaczem. Jak on mógł mnie tak potraktować?! Chciałam z nim pogadać, ale to nic nie dało. Namieszałam i to bardzo. Wstałam z łóżka i lekkim chwiejnym krokiem poszłam to toalety, zamykając za sobą drzwi na klucz. Podeszłam do lustra i potworzyła szafkę, która wisiała nad nim. Szukałam ręką tego czego szukałam. obiecywałam sobie, że już nigdy tego nie zrobię, że nie skrzywdzę już swojego ciała. A wyszło na odwrót znów złamałam obietnice. Gdy w końcu to znalazłam podwinęłam rękaw bluzki i odwinęłam małą ostrą żyletkę.
Po odwinięciu przedmiotu przyłożyłam go sobie do ręki i zrobiłam jedna małą kreskę.
potem drugą i trzecią.
-To za bez użyteczna sukę.-Mruknęłam do siebie i zrobiłam kolejną ranę na ręku.
-T-to za moje łzy.-Syknęłam z bólu, gdy zrobiłam większą ranę na ręce.
-To-To za moje istnienie.-Powiedziałam i zrobiłam następną.
po zrobieniu piętnastu kresek na ręce od strony wewnętrznej podeszłam i spłukałam czerwoną ciecz na mojej ręce.
Po zatamowaniu krwi moje ciało przeszła wielka ulga.
Wyciągnęłam bandaż z półki i zaczęłam bandażować ostrożnie ranę. Po założeniu opatrunku schowałam tą rękę w bluzę, żeby nie było tego widać. Po wyjściu z toalety rzuciłam się na łóżko i chwyciłam telefon.
Pierwszy sygnał drugi sygnał trzeci sygnał.
-Cholera Cher odbierz ten pieprzony telefon.-Warknęłam na siebie.
Zostawiając telefon tam gdzie leżał położyłam się z powrotem do łóżka i tak po prostu zasnęłam z nadmiernego płakania.
OCZAMI JUSTINA.
Po kłótni z Seleną wyszedłem z jej domu trzaskając drzwiami. jak ona w takiej chorej sytuacji mogła zrobić mi awanturę?
NO nic wsiadłem do samochodu i udałem się w stronę swojego domu.
Jadąc swoim samochodem 200 km./h po mieście nie zwracałem uwagi na przepisy bo tylko szybka jazda daje mi adrenalinę. Przytrzymując kolanami kierownicę otworzyłem ręką schowek po drugiej stronię i wyciągnąłem paczkę papierosów.
Wsadziłem jednego do buzi odpalając go. Gdy nikotyna wdarła się do moich płuc od razu nerwy i stres szybko odeszły. Po wypaleniu całego wyrzuciłem go przez okno, po jakiś dwudziestu minutach byłem na miejscu wysiadłem z samochodu i wszedłem do środka.
-Yo Blizzle.-Krzyknął Mat.
-Siema.-przywitałem się z każdym męskim uściskiem.
-Jak tam po wczorajszej nocy.-Zaśmiał się Mat na co wtórował mi Chaz.
Moje mięśnie znów się spięły na myśl o dzisiejszym incydencie.
-E Bizzle co jest?-Puknął mnie w ramię Chaz.
-Nic.-Warknąłem.
-Mów widzimy, głupi nie jesteśmy.-Syknął Mat.
-Chodzi o Selenę. Prawda?
-Taa.-Mruknąłem sam do siebie.
-O co chodzi?
-O to, że ona twierdzi że ja ją okłamuję.-Wydusiłem po chwili.
-A tak czasami nie jest?-Wtrącił się Jack.
A no tak nie mówiłem wam Jack to nasz przyjaciel z gangu. Wrócił dziś z misji, która była w Malibu.
-Oj cicho akurat sam wiesz, że w sprawach interesu muszę kłamać.-Przewróciłem oczami na niego.
-Wisz, Justin powinieneś jej o tym powiedzieć skoro to twoja dziewczyna, to chyba jej ufasz prawda.-Wybełkotał Jack.
-Ale gdy ona będzie o tym wiedziała to może wpaść w większe kłopoty.-Wtrąciłem.
-Nie wpadnie ponieważ ma ciebie. Cholera Bieber nie widzisz, że ją tym ranisz?-Zadrwił Mat.
NIc nie powiedziałem tylko wyszedłem z salonu i udałem się do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i spojrzałem na godzinę. 00:00. Tak szybko zleciało nie dawno co było rano i wyszedłem z domu Seleny,. Ale czas szybko leci. No nic poszedłem do toalety i wykonałem 'wieczorną' toaletę. Umyłem się i przygotowałem do snu. Wyszedłem z toalety i rzuciłem się na łóżku już po chwili usnąłem.
*
OCZAMI SELENY.
Obudził mnie rano budzik wskazując, że czas się podnosić. Gdy wstałam zorientowałam się, że mam na sobie wczorajsze ubrania. Podeszłam do szafy po ubrania na dziś i udałam się do toalety. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam czyste ubrania po czym szybko wyszłam z łazienki i zdążyłam złapać tylko plecak bo natychmiast zbiegłam na dół. Nie zwracając na to, że moja mama za mną krzyczy wybiegłam z domu i kierowałam się w stronę szkoły. Na korytarzu szkolnym wpadłam na Cher i modliłam się, żeby nie widziała mojej ręki. No ale znów się zawiodłam i mój Horror potoczył się inaczej.
-S-Selena nie mów mi, że ty się..-Nie zdążyła dokończyć bo jej przerwałam.
-Tak pocięłam się.- Przyznałam się bez bicia.
-Dlaczego?-Naskoczyła na mnie.
-Jestem suką.-Mruknęłam a z moich oczu znów zaczęły sączyć się słone łzy.
-Nie jesteś.-Odpowiedziała i przytuliła mnie.
Gdy w oddali zobaczyłam, że zbliża się Justin puściłam Cher i zaczęłam biec. W oddali słyszałam głos Justina i Cher, którzy mnie wołają. Nie zważając na to biegłam dalej, aż w końcu dobiegłam do toalety damskiej i się w niej zamknęłam. Oparłam się o ścianę, chwilę później po niej zjeżdżając.
OCZAMI JUSTINA.
Gdy zobaczyłem Selene chciałem do niej podejść, ale ona się odwróciła i zaczęła uciekać. Więc postanowiłem pogadać z Cher może ona coś wie.
-Cher co się stało Selenie?-Wiedziałem o co jest zła i chciałem ją za to przeprosić.
-To przez ciebie to zrobiła.. To przez ciebie- Wysyczała a w jej oczach było można widzieć żal.
-CO zrobiła?-Zmarszczyłem brwi.
Dziewczyna nic nie odpowiedział tylko nadal patrzyła w podłogę.
-Do cholery Cher co ona zrobiła?-Powtórzyłem pytanie.
-To przez ciebie... To przez ciebie się pocięła.- Gdy to powiedziała pod moimi nogami zawalił się grunt. Po tym co usłyszałem nie mogłem uwierzyć. Więc zacząłem przepychać się przez ludzi, żeby ją znaleźć, no ale na marne.
Gdy przechodziłem obok damskiej toalety usłyszałem cichy szloch.
Wiedziałem, że to ona.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 9 rozdział ale się dzieje prawda? nie przypuszczałam, że Selena jest do tego zdolna a wy? Szok <3
Niech się pogodzą <3 :'(
Proszę komentujcie moje rozdziały <3 :'(
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
OCZAMI SELENY.
Obudziłam się rano przecierając swoje zaspane oczy. Wstając po cichu i ostrożnie z łóżka, żeby nie obudzić Justina, Podeszłam do szafy po czyste ubrania na dziś. Po wyciągnięciu ubrań poszłam do łazienki odświeżyć się. Odkręciłam ciepłą wodę. Po paru minutach kąpiel była gotowa. Weszłam do wanny i od razu zanurzyłam się w niej. Wzięłam do ręki mydło i nalałam troszeczkę na swoje delikatne ciało, rozcierając substancje. po czym, następnie zrobiłam to samo z szamponem do włosów. Wtarłam go delikatnie w skórę głowy i zaczęłam ją staranie szorować, a następnie masować.
Po pół godzinnej relaksującej kąpieli postanowiłam wyjść, bo nie wiem czy Justin się obudził.
Gdy wyszłam z wanny zaczęłam dokładnie wycierać swoje ciało puchowym ręcznikiem.
-Kochanie.. utopiłaś się w tej wannie.-O o wilku była mowa. Zza drzwi doszedł wychrypiały głos.
-Może.-Mruknęłam. Wiem, że teraz będzie mnie czekała długa i ciężka rozmowa z nim, i po mimo to nie chcę się z nim kłócić. No ale nie wiadomo jak to wyjdzie.
-Selena co się stało.-Zapytał zmartwiony.
-Nic.-Sapnęłam ostro.-Zaraz wyjdę .- Powiedziałam nieco zjeżdżając z tonu.
Po wytarciu się nałożyłam przygotowane ubrania, czyli zwykły top i podarte rurki. Nie chciało mi się dziś tak stroić więc ubrałam się zwyczajnie. Malować też mi się nie chciało więc pomalowałam tylko tuszem rzęsy.
Włosy związałam w niechlujnego koka i już po chwili wyszłam z łazienki.
Pod drzwiami siedział Justin. Wyglądał tak jak by coś go trapiło.
-Selena co się do cholery stało?-Zapytał rozdrażnionym głosem.
-To ty mi powiedz Justin.-Ryknęłam mocnym ale cichym głosem.
Justin patrzył na mnie jak bym na twarzy napisane miała ' jestem łatwa' lub jestem 'dziwką'.
-Nie rozumiem.-Sapnął wstając na równe nogi.
-To ja cię nie rozumiem Justin.- Odparłam po chwili cofając się w tył wiedząc, że Justin chce się do mnie zbliżyć.
-Selena kurwa powiedz o co ci chodzi.-Warknął wyrzucając ręce z frustracji.
-P-przestań mnie okłamywać i powiedz mi prawdę.-Mruknęłam tak cicho, że ledwie ja siebie słyszałam.
-Co?!-Warknął Justin.- Powtórz.-Rozkazał naglę.
-P-przestań mnie okłamywać.- Powiedziałam naglę, czując jak po moim policzku spływa znajomi mi już ciecz.
-Niby z czym cię okłamuję.-Zaśmiał się z irytacją Justin. Gdy spojrzałam na jego oczy nie byłam w stanie nic wyczytać. Jego oczy przybrały ciemny kolor a tęczówki zwę żyły się. Przeklinałam siebie teraz w duchy za to, że zaczęłam ten temat.
Z moich oczu wydobywało się coraz więcej, i więcej cieczy. Ale Justin i tak nie dawał za wygraną.
-Odpowiedz mi kiedy do ciepie mówi.- Podszedł do mnie i chwycił mnie za pod brudek ściskając go.
Syknęłam z bólu i odskoczyłam.
-J-Justin puść to boli.-Powiedziałam przez łzy.
-Ha teraz boli.-Zaśmiał się.- Powiesz o co ci chodzi ty mała bez użyteczna suko.- Ryknął w moją twarz. Gdy Justin nazwał mnie bez użyteczną suką. Zaczęłam głośno szlochać. Pomyśl sobie osoba, którą kochasz nazywa cię suką, moje serce pękło na bardzo malutkie kawałeczki.
-Wyjdź.-Mówiłam krztusząc się własnymi łzami.-Wyjdź biłam go po klatce piersiowej.
Chłopak chwycił mnie za ramiona i popchał lekko na łóżko tak, że upadłam na plecy. NIe mogłam uwierzyć w to co się stało. Przyciągnęłam kolana do siebie i leżałam na łóżku tak długo do puki nie usłyszałam zamykających się drzwi od balkonu. Po czym wybuchnęłam większym płaczem. Jak on mógł mnie tak potraktować?! Chciałam z nim pogadać, ale to nic nie dało. Namieszałam i to bardzo. Wstałam z łóżka i lekkim chwiejnym krokiem poszłam to toalety, zamykając za sobą drzwi na klucz. Podeszłam do lustra i potworzyła szafkę, która wisiała nad nim. Szukałam ręką tego czego szukałam. obiecywałam sobie, że już nigdy tego nie zrobię, że nie skrzywdzę już swojego ciała. A wyszło na odwrót znów złamałam obietnice. Gdy w końcu to znalazłam podwinęłam rękaw bluzki i odwinęłam małą ostrą żyletkę.
Po odwinięciu przedmiotu przyłożyłam go sobie do ręki i zrobiłam jedna małą kreskę.
potem drugą i trzecią.
-To za bez użyteczna sukę.-Mruknęłam do siebie i zrobiłam kolejną ranę na ręku.
-T-to za moje łzy.-Syknęłam z bólu, gdy zrobiłam większą ranę na ręce.
-To-To za moje istnienie.-Powiedziałam i zrobiłam następną.
po zrobieniu piętnastu kresek na ręce od strony wewnętrznej podeszłam i spłukałam czerwoną ciecz na mojej ręce.
Po zatamowaniu krwi moje ciało przeszła wielka ulga.
Wyciągnęłam bandaż z półki i zaczęłam bandażować ostrożnie ranę. Po założeniu opatrunku schowałam tą rękę w bluzę, żeby nie było tego widać. Po wyjściu z toalety rzuciłam się na łóżko i chwyciłam telefon.
Pierwszy sygnał drugi sygnał trzeci sygnał.
-Cholera Cher odbierz ten pieprzony telefon.-Warknęłam na siebie.
Zostawiając telefon tam gdzie leżał położyłam się z powrotem do łóżka i tak po prostu zasnęłam z nadmiernego płakania.
OCZAMI JUSTINA.
Po kłótni z Seleną wyszedłem z jej domu trzaskając drzwiami. jak ona w takiej chorej sytuacji mogła zrobić mi awanturę?
NO nic wsiadłem do samochodu i udałem się w stronę swojego domu.
Jadąc swoim samochodem 200 km./h po mieście nie zwracałem uwagi na przepisy bo tylko szybka jazda daje mi adrenalinę. Przytrzymując kolanami kierownicę otworzyłem ręką schowek po drugiej stronię i wyciągnąłem paczkę papierosów.
Wsadziłem jednego do buzi odpalając go. Gdy nikotyna wdarła się do moich płuc od razu nerwy i stres szybko odeszły. Po wypaleniu całego wyrzuciłem go przez okno, po jakiś dwudziestu minutach byłem na miejscu wysiadłem z samochodu i wszedłem do środka.
-Yo Blizzle.-Krzyknął Mat.
-Siema.-przywitałem się z każdym męskim uściskiem.
-Jak tam po wczorajszej nocy.-Zaśmiał się Mat na co wtórował mi Chaz.
Moje mięśnie znów się spięły na myśl o dzisiejszym incydencie.
-E Bizzle co jest?-Puknął mnie w ramię Chaz.
-Nic.-Warknąłem.
-Mów widzimy, głupi nie jesteśmy.-Syknął Mat.
-Chodzi o Selenę. Prawda?
-Taa.-Mruknąłem sam do siebie.
-O co chodzi?
-O to, że ona twierdzi że ja ją okłamuję.-Wydusiłem po chwili.
-A tak czasami nie jest?-Wtrącił się Jack.
A no tak nie mówiłem wam Jack to nasz przyjaciel z gangu. Wrócił dziś z misji, która była w Malibu.
-Oj cicho akurat sam wiesz, że w sprawach interesu muszę kłamać.-Przewróciłem oczami na niego.
-Wisz, Justin powinieneś jej o tym powiedzieć skoro to twoja dziewczyna, to chyba jej ufasz prawda.-Wybełkotał Jack.
-Ale gdy ona będzie o tym wiedziała to może wpaść w większe kłopoty.-Wtrąciłem.
-Nie wpadnie ponieważ ma ciebie. Cholera Bieber nie widzisz, że ją tym ranisz?-Zadrwił Mat.
NIc nie powiedziałem tylko wyszedłem z salonu i udałem się do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i spojrzałem na godzinę. 00:00. Tak szybko zleciało nie dawno co było rano i wyszedłem z domu Seleny,. Ale czas szybko leci. No nic poszedłem do toalety i wykonałem 'wieczorną' toaletę. Umyłem się i przygotowałem do snu. Wyszedłem z toalety i rzuciłem się na łóżku już po chwili usnąłem.
*
OCZAMI SELENY.
Obudził mnie rano budzik wskazując, że czas się podnosić. Gdy wstałam zorientowałam się, że mam na sobie wczorajsze ubrania. Podeszłam do szafy po ubrania na dziś i udałam się do toalety. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam czyste ubrania po czym szybko wyszłam z łazienki i zdążyłam złapać tylko plecak bo natychmiast zbiegłam na dół. Nie zwracając na to, że moja mama za mną krzyczy wybiegłam z domu i kierowałam się w stronę szkoły. Na korytarzu szkolnym wpadłam na Cher i modliłam się, żeby nie widziała mojej ręki. No ale znów się zawiodłam i mój Horror potoczył się inaczej.
-S-Selena nie mów mi, że ty się..-Nie zdążyła dokończyć bo jej przerwałam.
-Tak pocięłam się.- Przyznałam się bez bicia.
-Dlaczego?-Naskoczyła na mnie.
-Jestem suką.-Mruknęłam a z moich oczu znów zaczęły sączyć się słone łzy.
-Nie jesteś.-Odpowiedziała i przytuliła mnie.
Gdy w oddali zobaczyłam, że zbliża się Justin puściłam Cher i zaczęłam biec. W oddali słyszałam głos Justina i Cher, którzy mnie wołają. Nie zważając na to biegłam dalej, aż w końcu dobiegłam do toalety damskiej i się w niej zamknęłam. Oparłam się o ścianę, chwilę później po niej zjeżdżając.
OCZAMI JUSTINA.
Gdy zobaczyłem Selene chciałem do niej podejść, ale ona się odwróciła i zaczęła uciekać. Więc postanowiłem pogadać z Cher może ona coś wie.
-Cher co się stało Selenie?-Wiedziałem o co jest zła i chciałem ją za to przeprosić.
-To przez ciebie to zrobiła.. To przez ciebie- Wysyczała a w jej oczach było można widzieć żal.
-CO zrobiła?-Zmarszczyłem brwi.
Dziewczyna nic nie odpowiedział tylko nadal patrzyła w podłogę.
-Do cholery Cher co ona zrobiła?-Powtórzyłem pytanie.
-To przez ciebie... To przez ciebie się pocięła.- Gdy to powiedziała pod moimi nogami zawalił się grunt. Po tym co usłyszałem nie mogłem uwierzyć. Więc zacząłem przepychać się przez ludzi, żeby ją znaleźć, no ale na marne.
Gdy przechodziłem obok damskiej toalety usłyszałem cichy szloch.
Wiedziałem, że to ona.
******************************************************************************************************************************************************************
I jest 9 rozdział ale się dzieje prawda? nie przypuszczałam, że Selena jest do tego zdolna a wy? Szok <3
Niech się pogodzą <3 :'(
Proszę komentujcie moje rozdziały <3 :'(
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
#SWAG
pisz dalej zarąbisty blog! najlepszy <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDziękuje staram się jak migę 10 rozdział będzie jutro albo po jutrze <3
Usuńzarąbiste wstawiaj częściej !
OdpowiedzUsuńJutro postatam się dodać 10 część :*
OdpowiedzUsuńto wstaw :D i niech będzie bardzo dłuuuga XDDD
UsuńJuż jest wstawiony :*
Usuń